czwartek, 26 października 2017

Kiedy pomadki zjadają się dokładnie tak samo... KAT VON D vs BELL



W dzisiejszym poście nie będzie pięknych zdjęć, za to będzie ciekawe porównanie, które mam nadzieję, 
komuś się przyda. Nie będzie też hejtowania, bo nie o to chodzi. Chodzi o to, żeby złapać dystans. I tyle. 
Tak się złożyło, że ostatnimi czasy wpadły mi do kosmetyczki dwie nowe pomadki matowe, różni je wszystko,
łączy jedno... obie zjadają się dokładnie tak samo... jakie to pomadki i efekt zjedzenia w dalszej części postu.





W ogóle bym o tym nie pisała, bo generalnie gówno mnie obchodzi, kto na co wydaje pieniądze. JEDNAK!
Biorąc pod uwagę, jak wielkie HALO jeszcze przed wejściem do Polski zrobiły kosmetyki KAT VON D, jak
ogromna, teatralna wręcz konferencja towarzyszyła premierze, tym wszystkim dziewczynom, które z różnych
powodów nie mogą sobie pozwolić na zakup szminki za 90 PLN chciałam rzecz - nie macie czego żałować


Serio. W jedną z ostatnich słonecznych niedziel postanowiliśmy wyjść z domu, zjeść mega niezdrowe rzeczy
a potem spalić je na długim, namiętnym spacerze. I tak sobie pomyslałam, że ten cały fast food będzie idealnym
testerem obu szminek. Po mojej prawej stronie mam pomadkę KAT VON D w odcieniu MOTHER, po lewej BELL
z nowej kolekcji CHILLOUT w kolorze 05. Obie kryją bardzo ładnie, ładnie też zastygają. A jak wyglądają po obiedzie?




(Zdjęcie robione za zewnątrz budynku w świetle powoli zachodzącego słońca, stąd odrobinę inne odcienie).
Obie szminki zjadły się dokładnie tak samo. O ile Bell mogłam dotrzeć chusteczką, tak z KAT było odrobinę ciężej.
To denerwuje, bo jak się nie ma czym poprawić, no to wygląda to dokładnie jak na tym zdjęciu, szkarada taka :)

 Być może odcień MOTHER nie jest najlepszym odcieniem, może jakieś inne trzymają się lepiej, nie wiem.

Wiem na pewno to, że mając do wyboru pomadki o tej samej jakości osobiście nie będę przepłacać. W tym
przypadku za te 90 PLN można kupić kilka innych, równie dobrych mazideł do ust. I takie jest moje zdanie.



Na spacerze było pięknie...



34 komentarze:

  1. Mam pomadkę Kat von D w kolorze Lovecraft i przyznaję, że też spodziewałam się dużo lepszej trwałości. Znalazłam przypadkowo dla niej zamiennik marki Sephora i... za 30 zł można dostać trwalszą pomadkę - niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam również produkty własne Sephora, czy płacę 90, 40, 30 czy 9 PLN, nie ma różnicy, albo są tak drobne, że niemal niezauważalne :)

      Usuń
  2. Pierwszą pomadkę Kat Von D dostałam ponad dwa lata temu - miałam sobie wybrać prezent z USA i podjarana kosmetykami Kat, którą bardzo lubię, zażyczyłam sobie jej szminkę. I muszę przyznać, że jestem zadowolona, ale nie przeżyłam zachwytu... Nie za bardzo się różni od pozostałych moich pomadek w płynie, nie zauważam tej wyjątkowej formuły, o której tyle dziewczyn wspominało. Niemniej lubię tę pomadkę i skusiłam się na jeszcze jedną ;) Lubię też szminki w sztyfcie Kat, chociaż również nie wydają mi się jakieś nadzwyczajne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też ją lubię, oglądałam wszystkie Miami Ink :) Wyjątkowości nie ma ABSOLUTNIE ŻADNEJ, tu zgadzam się w 100%. Wyjątkowe w tym momencie są dla mnie LipSense, bo widzę różnicę w jakości i trwałości, cała reszta to po prostu przyzwoite pomadki w płynie. Bez elementu WOW.

      Usuń
  3. Właśnie jedyny minus w tych pomadkach to trwałość. :/ Bardziej polecam pomadki matowe z golden rose. ;)
    https://recenzjella.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja jestem zakochana w matowych pomadka Moov z Kontigo:) Dają czadu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałam KUPIĆ ! :D Ale okazało się, że w niedzielę KONTIGO jest zamknięte, wielki smutek w sercu miałam :)

      Usuń
  5. Nie kusi mnie ta Kat, od dnia premiery jestem na nie i jak byłam w S zobaczyłam i nic nie wypatrzyłam ładnego ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam okazję zmacać wszystko w Warszawie, może dlatego, że było to tak ufaflane, nic nie powaliło mnie na kolana. Z premier tego roku najbardziej zafascynowała mnie Becca i tu widać jakość na poliku, nawet taki ignorant makijażowy jak moja Matka zwróciła na ten rozświetlacz uwagę, pierwszy raz w życiu pytając CO TO TAKIE ŁADNE :)

      Usuń
  6. Mnie nie kuszą te kosmetyki Kat Von D; bardziej ciekawią mnie te nowe szminki Sephora. Bell też chętnie wypróbuję. Miałam co prawda jedną i jej nie lubiłam, ale podobno ta kolekcja Chillout jest git i warto te szminki wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam płynną pomadkę z Sephora i owszem, piękna jest, ale ta czerwień którą mam nie za ładnie się zjada, nie ma płynnego przejścia tylko takie brzydkie, wygryzione, ale może inne kolory są spoko :) Teraz testuję mat z Pierre Rene i też są spoko, ten sam poziom co każde inne matowe pomadki :)

      Usuń
  7. Jakkolwiek źle by to nie zabrzmiało - lubię takie wpisy wynikające z frustracji :D Ostatnio sama kilkukrotnie się nacięłam na "cudowne" i wychwalane pod niebiosa w internecie produkty, które okazały się być zwykłymi przeciętniakami :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do frustracji doprowadził mnie JEDYNIE podkład AA z ostatniej promocji w Rossmannie, cała reszta LUZ :)

      Usuń
  8. Testowałam kolor Lovecraft i niestety nie zrobił na mnie dużego wrażenia. Huda ma znacznie lepszą trwałość, czy chociażby pomadki z Golden Rose.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hudy nie miałam jeszcze okazji testować, ale nadrobię :)

      Usuń
  9. Piękny kolor pomadki ;-)

    A jakie ładne zdjęcie łabędzi ;-D

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnie jakoś kompletnie te wychwalane produkty kvd nie kuszą ;/

    OdpowiedzUsuń
  11. Your hair looks great, this looks like an awesome product to try. Thanks for the share!
    Scarlett

    OdpowiedzUsuń
  12. A są w ogóle jakieś matowe płynne pomadki, które ślicznie się zjadają przy jedzeniu? Bo w sumie to nie przypominam sobie takiej, chyba tylko Max Factor Lipfinity jest nie do zdarcia nawet w takich okolicznościach, ale mam tylko bezpieczne kolory, więc trudno powiedzieć, jakby te ciemniejsze wyglądały. No i wysusza usta, i czuć ją, więc trwałość ma dość wysoką cenę.

    OdpowiedzUsuń
  13. wooow faktycznie... a pomadka, któej nie da się zetrzeć jest tak iytująca, że masakra... więc już wolę bell ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Czytałam wiele negatywnych opinii na jej temat, bo sama chciałam sprawdzić o co tyle szumu. Cieszę się, że nie wydałam na nią złotówki.

    OdpowiedzUsuń
  15. ładny kolorek na ustach :D a jakie foto z wycieczki hmm ;-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ha ha ha..uwielbiam takie porównania i gdy niemal kultowy produkt dostaje po twarzy mokrą szmatą od zwykłej drogerówki 😂 poezja 😄 ostatnio mam wrażenie że większość zachwyca się produktami które nie są u nas dostępne, a gdy wchodzą na rynek całą reszta zastanawia się o co tyle szumu 😂😂😂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okazuje się, jak zwykle zresztą, że trwałość zależy od pigmentacji, jedna z dziewczyn na instagramie pokazywała mi czerwień po kilkunastu godzinach, było w porządku :) Ale w tym starciu Kat przegrała :)

      Usuń

Komentarze od Was dodają ENERGII :) Dzięki