wtorek, 5 września 2017

Ryż widzę... wszędzie ryż... Sushi Body Ceremony od Purlés


Moja miłość do kosmetyków azjatyckich skutkuje tym, że nagminnie wypatruję moich ulubionych składników
w markach europejskich. Jednym z tych składników jest ryż a dokładnie interesuje mnie w nim oryzanol,
kompleks estrów fitosteroli (campestrolu, stigmasterolu i sitosterolu) i kwasu felurowego oraz gamy
innych związków organicznych, które znacząco wpływają na poprawę stanu skóry. Ryż znalazłam też w Purlés.




Purlés jest połączeniem sił natury i tradycji pielęgnacyjnych z różnych zakątków świata oraz innowacyjnej 
myśli biotechnologicznej. Już dawno pogodziłam się z tym, że czas płynie a sama natura nie zadziała tak
skutecznie jak nowinki biotechnologiczne, rodzące się w najlepszych laboratoriach na świecie. One w połączeniu
z siłami Natury dają naprawdę potężną broń do walki z oznakami starzenia. I trzeba z tego korzystać, póki można.




W ofercie Purlés zainteresowała mnie seria Sushi Body Ceremony właśnie dlatego, że głównym składnikiem
balsamu jest olej ryżowy do spółki z olejem winogronowym. Olej ryżowy to silny antyoksydant, zawiera witaminy
i minerały, w tym witaminę E. Usprawnia mikrokrążenie skóry, dzięki czemu jest lepiej odżywiona.
Zawiera ceramidy, małe cegiełki, które odpowiadają za młody wygląd skóry, jej jędrność oraz gładkość.
Zaś olej winogronowy zawiera fosfolipidy, w tym lecytynę o strukturze podobnej do liposomów, co sprawia,
że dość szybko wchłania się w skórę, nie pozostawiając tłustej warstwy. Mimo tej olejowej bazy balsam Purlés
zaskoczył mnie swoją lekką
, niemal wodnistą formułą. Dzięki niej potrzeba naprawdę niewiele kosmetyku,
aby z łatwością rozprowadzić go po ciele. To chyba jeden z najlżejszych balsamów do ciała, jakie miałam okazję
stosować, a mimo tego poziom nawilżenia utrzymywał się przez tak długi czas, że aż trudno było mi w to uwierzyć.

Dodatkowo balsam widocznie wpływał na wygląd skóry, która pięknie odbijała światło, co było widoczne
zwłaszcza wieczorem. Plusem bądź minusem, zależy co kto lubi, może być zapach. Jest to dość mocna,
pudrowa woń, w sumie dość apetyczna :) Polubiłam się z tym zapachem, choć jest nietypowy. Ubolewam,
że w całym opakowaniu mieści się zaledwie 160 ml kosmetyku. W swoim egzemplarzu mam już prawie denko
i powoli zaczynam tęsknić. Działanie znakomite, polecam, sprawdźcie sami. Jeżeli znacie markę i macie
coś ulubionego z tej firmy, koniecznie dajcie znać w komentarzu. Nadchodzi jesień i otulanie się pachnącymi
balsamami i masłami do ciała to mój ulubiony, jesienny rytuał. Wasz też?




16 komentarzy:

  1. Nie miałam jeszcze niczego tej marki, za ryżowymi produktami nie przepadam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Od niedawna zaczęłam balsamować swoje ciało różnymi mazidłami i najlepiej sprawdzają się u mnie te z bardziej naturalnym składem. Ten kosmetyk bardzo mnie zaciekawił i koniecznie będę musiała się za nim rozejrzeć w sieci:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tez lubie to robic jesienia, bardziej niz latem :)

    Tej firmy jeszcze nie mialam okazji poznac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W chłodniejsze miesiące jakość tak łatwiej smarować ciałko :)

      Usuń
  4. Kusi :-) Mam na oku kilka kosmetyków tej marki :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam tej firmy. Muszę koniecznie przejrzeć ich ofertę:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie miałam jeszcze styczności z tą firmą :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Tez go bardzo lubię, ale zapach mnie draznił na początku

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie znałam tej marki wcześniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie jest w 100% naturalna, a wiem, że uważnie na to patrzysz :)

      Usuń

Komentarze od Was dodają ENERGII :) Dzięki