niedziela, 23 kwietnia 2017

NATURBOX, Pudełko wypełnione po brzegi NATURĄ, RZECZ O PUDŁACH

Parafrazując nieco RZECZ O PTAKACH, nawiasem mówiąc, bardzo ciekawą książkę przyrodniczą, wbrew pozorom
nie tylko o podniebnych mieszkańcach Ziemi, dziś będzie RZECZ O PUDŁACH, tak przy okazji NATURBOXa.




Na samym początku było ich niewiele, ledwie garstka. Kusiły poznaniem nowości, kosmetykami z wyższych
półek, mniej znanych a wartych poznania, ogólnie wszystkiego tego, na co kobieta nie zwróciłaby uwagi,
ewentualnie czego by sobie nie kupiła, ze względu na wysoki koszt. Pudełka miały zapewniać różnorodność
a przy tym jedną, stałą cenę. Gwarantowały także produkty dopasowane do indywidualnych potrzeb skóry,
wypełniało się nawet specjalne ankiety. Oczywiście nikt ich potem nie przestrzegał, bo założenia to jedno,
a rzeczywistość przedstawia się zupełnie inaczej. Jak to zwykle bywa, przetrwali najtwardsi gracze na rynku.


Jednak już wiele razy spotykałam się z nieukrywanym niezadowoleniem, odnoszącym się do najpopularniejszych
boxów dostępnych w Polsce. Dzieje się tak głównie dlatego, że w popularnych pudełkach lądują takie kosmetyki,
jakie udało się załatwić. Tak po prostu. Nie kupić, nie celowo skompletować, a zwyczajnie załatwić, obiecując
w zamian ogromną reklamę popartą liczbami, choć z liczbami sami wiecie jak jest, jak łatwo teraz nimi manipulować.
Aby uniknąć rozczarowań warto zwrócić uwagę na mniej znane boxy, które nie stosują pewnego rodzaju wymuszeń,
dlatego też ich ceny nie należą do tych najniższych, a to dlatego właśnie, że za każdy produkt muszą ZAPŁACIĆ.


Lubię kosmetyki naturalne więc z radością skłaniam się do tych pudełek, które takowe oferują. W tym wypadku
mam pewność, że nie znajdę tu tanich, drogeryjnych produktów, których skład często nie zachęca do użycia.
Mało tego, decydując się na zakup wiem już wcześniej, jaka będzie częściowa zawartość. To dobra praktyka,
mało kto lubi kupować kota w worku. Dzięki podpowiedziom łatwiej się zdecydować lub też odpuścić jakiś miesiąc.


Dziś przykładowa zawartość właśnie NATURBOXa, w marcowym wydaniu znalazła się ciekawa baza pod cienie
marki Lavera, pierwszy raz mam tak naturalną bazę i o dziwo, daje radę. Znalazły się tu też dwa produkty
do pielęgnacji twarzy, to nawilżający krem arganowy z olejkiem lawendowym Lilla Mai oraz Multiwitaminowe
Serum Przeciwzmarszczkowe od
Cosnature, które zawiera jeden z moich ulubionych olejów - rokitnikowy.
Mydło Yope sprawdza się zawsze i wszędzie, bardzo dobry skład, niezawodne opakowanie, fajny zapach.
Natomiast szampon Born to Bio stosuję jako żel pod prysznic, ponieważ zawiera w sobie olej kokosowy
a moje kręcone włosy się z nim nie dogadują. To była całkiem udana edycja, choć kwietniowa ją pobiła.


Jeżeli więc jesteście wymagajacymi fanami Natury, NATURBOX jest tym, czego szukacie.




35 komentarzy:

  1. Mi się właśnie te mało popularne pudełka dużo bardziej podobają. Dwa razy się tylko skusiłam na beGLOSSY, co miało miejsce po ukazaniu się zawartości ;) w ciemno nigdy nie kupiłam.
    Idea i zawartość Naturboxów bardzo mi się podoba, ale jeszcze żadnego nie kupiłam. Trochę mam zapasów, więc staram się w miarę hamować z zakupami;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W przypadku kosmetyków naturalnych zdecydowanie lepiej dużych zapasów nie robić :) Mam nadzieję, że do tego czasu na rynku jeszcze coś NATURALNEGO się pojawi :)

      Usuń
  2. Serum mam i nawet nieźle sprawuje się w ciągu dnia :)W końcu muszę węża w kieszeni utłuc i zakupić jedno pudełko :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnio poczułam się zmęczona subskrypcją Naturalnie z pudełka, choć była najlepszą, jaką wykupiłam. Korci mnie teraz Naturbox wręcz mam wrażenie, że z każdym miesiącem jest lepsze 😜

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że robienie sobie przerw od pudełek jest bardzo zdrowym, pożądanym zjawiskiem. Wówczas radość z kolejnych jest niewymownie większa :)

      Usuń
  4. bardzo fajna zawartość pudełka.. może jednak poza mydełkiem, które z miejsca przekazałabym dalej ;-D

    OdpowiedzUsuń
  5. fajne pudełko, najbardziej zaciekawila mnie ta baza :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To alternatywa dla tych kobiet, które cały makijaż, od A do Z, wykonują kosmetykami naturalnymi, w sumie im mniej chemii na skórze tym lepiej :)

      Usuń
  6. Jak dla mnie pudełko takie sobie. Gdybym znała zawartość odpuściłabym, a w ciemno czułabym się nieco rozczarowana. Krem lilla mani miałam i nie fajnie mi się go używało. Serum mam i czasem po niego sięgam, bo wolę po kremie nałożyć olejek. W kosmetykach Born to bio zraziłam się przez zapach. Jedynie ta baza mogłaby być fajna, bo akurat szukam czegoś ciekawego w tym temacie. Yope puki co mnie nie kusi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie o tym mówiłam w poście :) Na podstawie podpowiedzi można zdecydować, czy ma się ochotę na dane pudełko :) Ja na przykład rezygnuję z wersji majowej, bo dwie podpowiedzi kompletnie nie trafiają w moje zapotrzebowanie, nie rozbudzają ciekawości, bo znam produkty a jeden z nich kosztuje dużo za dużo :)

      Usuń
  7. Fajne, ale nie zdecydowałam się, bo akurat tych kosmetyków mam pod dostatkiem. Ale mam kwietniowe, też fajne. :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo lubię ten box :) Fajna zawartość. Baza pod cienie mnie ciekawi :)

    OdpowiedzUsuń
  9. fajne pudełeczko ;) Ciekawa zawartość :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam więc do gruntownego zapoznania się poprzez zakup wersji majowej :)

      Usuń
    2. na razie pas z kupnem kosmetykow bo mam nadmiar po Marcowym spotkaniu jeszcze na stanie :) ale Czerwiec / Lipiec pomyślę :)

      Usuń
  10. Bardzo fajna zawartość :) Baza szczególnie mnie ciekawi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najfajniejsze w niej jest to, że jest naturalna i niedroga :)

      Usuń
  11. Te flagowe pudełka są beznadziejne, nie ma w ogóle porównania z zagranicznymi odpowiednikami, ale to też się wiąże z poziomem gospodarki naszej, a zachodnich czy zaoceanicznych. Takie firmy jak np. Clinique, to w Stanach niska półka cenowa. U nas, no z przykrością stwierdzam, że wsadzanie do rzekomo luksusowego box'u Białego Jelenia, kolorówki Eveline, czy miniatur Aussie, to istna żenada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Białego jelenia utrafiłaś :) Nie sposób się z Tobą nie zgodzić, w całej rozciągłości wypowiedzi.

      Usuń
  12. Lubię te boxy ponieważ są o wiele ciekawsze niż te bardziej komercyjne które od dawna mnie już nie chwytają za serce

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, mają ciekawsze produkty, choć teraz Shinybox wrzucił markę, której nie znam kompletnie :)

      Usuń
  13. Ja na razie stawiam na zagraniczne pudełka, chociaż Naturbox jest fajny. Miałam coś z Lilla MAi i niestety zapach mnie zabił.

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo fajna zawartość, na taki box nie pożałowałabym kasy :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Też wielokrotnie byłam rozczarowana boxami kosmetycznymi na naszym rynku, dlatego rzadko po nie sięgam. Ich ekologiczne odpowiedniki zdecydowanie bardziej do mnie przemawiają.

    OdpowiedzUsuń

Komentarze od Was dodają ENERGII :) Dzięki