piątek, 24 lutego 2017

Szczoteczka soniczna do oczyszczania twarzy DermoFuture Technology po roku używania


12 lutego minął rok od mojego pierwszego kontaktu ze szczoteczką soniczną do oczyszczania twarzy marki
DermoFuture Technology. To fikuśnie wyglądające urządzenie pojawiło się na rynku w najlepszym dla niego
momencie, dokładnie w chwili, kiedy wielu blogerów i vlogerów zachwycało się szwedzkim pierwowzorem
marki FOREO. Osobiście sama chętnie bym poznała słynną LUNĘ, choćby po to, żeby przekonać się, czy są
jakieś różnice między tymi dwoma urządzeniami. Na ten moment mogę jedynie oprzeć się na zdaniu Czarszki
- klik - która w swoim filmie porównała obie szczoteczki, test obu wypadł podobnie, każda warta jest uwagi.



Kiedy dziś pytałam na Instagramie - klik -  jakie urządzenia stosujecie, najczęściej padało na FOREO właśnie,
jest tylko mały szczegół, który może stopować przed zakupem przeciętną Panią Kowalską, to oczywiście cena.
Na szczęście DermoFuture Technology cenę swojego urządzenia dostosowało do polskich zarobków, można
je kupić za kwotę od 139 do 180 zł, zależnie od miejsca zakupu, to 1/4 ceny podstawowej wersji LUNY,
a jakość wykonania i samo działanie nie ustępuje szwedzkiemu produktowi, znanemu na całym świecie.  


Czym jest szczoteczka soniczna? To niezwykle higieniczne urządzenie do oczyszczania skóry wytwarzające
drgania o częstotliwości dźwiękowej, jest ich około 6000 rpm na minutę, dzięki czemu skóra jest 6 razy bardziej
doczyszczona niż w przypadku użycia samych dłoni. Pory oczyszczają się i z biegiem czasu stają się mniejsze, co też sprzyja ograniczeniu powstawania niedoskonałości. Martwy naskórek jest delikatnie złuszczany a skóra
jest bardziej ukrwiona, przez co wchłanialność produktów pielęgnacyjnych jest ułatwiona a samo ich działanie
wzmocnione. Przy tak dużej intensywności czyszczenia skóry warto dobrać odpowiednio delikatny preparat
myjący, ja stawiam na produkty naturalne, m.in. żel lawendowy marki Biolaven czy też piankę rosyjskiej
marki EO Laboratorie. W ogóle muszę stwierdzić, że z pianką współpracowało mi się najlepiej, może dlatego,
że taki już napowietrzony preparat łatwiej się rozprowadza i lepiej się nim myje buzię. Musimy pamiętać, aby
przed użyciem kosmetyku myjącego sprawdzić jego skład. Szczoteczka soniczna DermoFuture Technology
wykonana jest z silikonu, należy więc unikać tego składnika w produkcie myjącym, ponieważ pocierając
silikon o silikon uszkadza się jego strukturę. Jak się łatwo domyśleć, w takim uszkodzonym włóknie silikonowym
będą tworzyć się armie bakterii, które w trakcie mycia nanosimy na skórę. Tak więc uważnie dobieramy to,
co naszą buzię ma myć, a odpowiednio traktowana szczoteczka będzie nam służyć latami. A co po myciu?


Po myciu warto wykonać masaż końcówką koncentryczną, który ma za zadanie poprawić owal twarzy i radzi sobie
z tym świetnie. Niechciane "chomiczki" nie pojawią się zbyt wcześnie. Przy masażu mamy inny rodzaj drgań,
jest ich około 100 na sekundę i jest to bardzo przyjemne odczucie. W opakowaniu dostajemy obrazkową instrukcję
wykonania takiego masażu, duży plus za ten dodatek. Samo urządzenie jest wodoodporne i sprawdziłam to
wiele razy, po zamoczeniu nic się z nim nie dzieje. I wyobraźcie sobie, że w trakcie roku użytkowania ładowałam
szczoteczkę... dwa razy, coooś pięknego, gdyby tak telefony ładować dwa razy w roku, dobra, przesadzam,
ale tak powiedzmy raz na miesiąc... ummmm, czekam na taką technologię :) Dodatkowym plusem jest
możliwość regulowania intensywności pracy urządzenia, co ja robię z chęcią nastawiając niemal na maxa. 



Podsumowując krótko i na temat, szczoteczkę polecam serdecznie, sprawdziła się przy mojej suchej i wrażliwej
skórze a to już zasługuje na medal. Jeden mały minus, podobnie jak w przypadku masażera pulsacyjnego - klik -
brakuje mi małego, zgrabnego opakowania, dzięki któremu mogłabym bezpiecznie i higienicznie przewodzić
szczoteczkę w podróży. Przyznam szczerze, że w samej łazience też przydałaby się taka ochrona, zawsze to
mniej kurzu na urządzeniu, zwłaszcza, kiedy macie mocno przewiewne łazienki, takie jak w moim blogu...


Nie podaję linku do sklepu, ponieważ w sieci jest kilka miejsc, w których ten produkt możecie zakupić.
W wolnej chwili polecam zajrzeć do postu ze wszystkimi szczoteczkami, jakie miałam okazję używać  - klik -


24 komentarze:

  1. Żeby jeszcze wypuścili wersję mini, to byłoby super. Targać pełnowymiarową szczotkę w bagażu czasami się nie chce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wersja mini w pokrowczyku... miodzio... trzeba postulować :D

      Usuń
  2. Może moja cera w końcu by się ogarnęła :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też ją mam i uwielbiam <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Dokładnie jej używam i wręcz uwielbiam :) cera mi się bardzo poprawiła dzięki niej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie najlepiej sprawdziła się w podciąganiu owalu twarzy :D bo z cerą i moimi hormonami to tak różnie :D ale super, że u Ciebie spisała się w tej kwestii :)

      Usuń
  5. Mam wersję biedronkową i jak za tą cenę jest fajna. Mam wewnętrzne postanowienie, że dopóki nie wyrobię nawyku codziennego używania tej szczoteczki, to nie pakuję się w kupno lepszej - szkoda żeby leżała używana raz na tydzień :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z jednej strony to bardzo dobre postanowienie... Widziałam te szczoteczki, do codziennego użytku za małe :D jak dla mnie oczywiście :)

      Usuń
    2. Znam siebie i wiem, że niwy nabytek zmotywuje mnie tylko na jakieś 2 tygodnie, a potem zaś będzie tak samo :D

      Biedronkowa jest fajna jak na swoją cenę, brałam z ciekawości czy się sprawdzi na mojej cerze i teraz jestem przekonana, że warto zainwestować w coś lepszego, bo efekty będzą jeszcze fajniejsze niż teraz :)

      Usuń
    3. Wydaje mi się, że jest to kwestia dobrego usytuowania szczoteczki w łazience, moja stoi nad umywalką, pod lustrem, nijak nie można przejść obojętnie, natręt rzuca się o oczy ;D

      Usuń
    4. O popatrz, muszę wypróbować dzięki! :D

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Jak ciekawi to musisz wypróbować, żeby się przekonać o jej fajności :D

      Usuń
  7. Zastanawiam się nad nią. Mam masażer do twarzy z DermaFuture i jestem bardzo zadowolona. Nie wiem tylko czy ona nadaje sie na naczynkową skórę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam skłonność do naczynek ale po użyciu jej nie mam śladu czerwonej buzi :) Jest delikatna :)

      Usuń
  8. Podobają mi się gadżety tej marki. Fajnie, że ma masażer, jeszcze tego nie spotkałam :)

    OdpowiedzUsuń

Komentarze od Was dodają ENERGII :) Dzięki