wtorek, 28 lutego 2017

Najlepsze buty zimowe jakie w życiu miałam, QUECHUA - FORCLAZ 500 WARM


Kupić buty, które nie zrobią masakry ze stopami to nie lada wyczyn. Przynajmniej w moim przypadku.
Nawet te wszystkie słynne plastikowe buciki, które są podobno najwygodniejszymi butami świata, zrobiły mi
takie kuku na nóżkach, że nie byłam w stanie chodzić. Tak więc jak szybko kupiłam, tak szybko sprzedałam.
Najczęściej więc spaceruję sobie w mało eleganckich butach sportowych, i to nie pierwszej lepszej marki,
ponieważ np. Asics są wykluczone, nie przy mojej szerokiej stopie i wysokim podbiciu. Rozumiecie więc w jakim
byłam stresie, kiedy nadchodziła zima a ja musiałam podjąć się zadania wyboru obuwia odpowiedniego do pory roku.



Tym razem zimowego obuwia nie szukałam w sklepach ani sieciówkach typowo obuwniczych. Pomyślałam sobie,
że może uda mi się wybrać coś z pobliskiego Decathlonu. Zrobiłam małe rozeznanie internetowe i wybrałam
kilka interesujących mnie modeli, żeby nie tracić czasu w sklepie. Na miejscu okazało się, że to, co podobało
mi się w necie nie wygląda już tak ciekawie, natomiast to, na co nie zwróciłam uwagi, bo było szare, bure
i ponure, realnie prezentuje się o wiele lepiej. Również pod względem parametrów. Tak więc przystąpiłam
do mierzenia QUECHUA - FORCLAZ 500 WARM w wersji damskiej oczywiście. Tutaj zaskoczeniem okazała się
rozmiarówka. Mam rozmiar 39, czasami wpadam w 40, zwłaszcza przy butach pełnych, a w tym wypadku
moim idealnym rozmiarem okazała się 41. Chyba pierwszy raz w życiu :) Wynika to po części z tego, że w środku
mamy super ciepłe futerko, grubość skarpety też ma znaczenie, więc nagle z 39 robi się 41, ale poza tym...


Poza tym jest idealnie, gdybym mogła, chodziłabym w tych butach zimę, wiosnę, lato i jesień. Niestety w środku
nie ma wełny z merynosów, która podobno latem chłodzi skórę, tak więc pora letnia odpada, szkooooooda.

Buty mają uniwersalny kolor, to bardzo ciemny szary z jaśniejszymi dodatkami, plus odrobina czerwonego,
co nawiązuje do absolutnie genialnej podeszwy. Podeszwa SNOWCONTACT zawiera specjalny składnik
oraz posiada optymalne bieżnikowanie zapewniające doskonałą przyczepność bez względu na rodzaj terenu,
po którym chodzimy zimą. Podeszwa SNOWCONTACT sprawdza się na śniegu lepiej niż tradycyjna podeszwa.
I nie sposób się nie zgodzić. To pierwsza zima, w czasie której nie wywinęłam ani jednego orła. Po śniegu
chodzi się w nich rewelacyjnie łatwo, nic się nie do buta nie przykleja ani nie przenika do wnętrza. Buty
z membraną Novadry® zapewniają optymalną wodoodporność i oddychalność
. Sprawdziłam to w deszczu,
śniegu i roztopach. Stopa jest sucha, nie tylko dlatego, że woda nie dostała się do środka, ale też dlatego,
że but pozwala oddychać, stopy są bardzo ciepłe ale nie spocone. Im dłużej się chodzi tym jest cieplej,
to cudowne uczucie, kiedy mamy -25 °C. FORCLAZ 500 WARM to też pierwsze buty, które w żadnym momencie
nie obtarły mnie, nigdzie nie uciskały bardziej niż zwykle, pierwsze, które nosiły się w każdych warunkach
idealnie. Mogłam zapomnieć o grubych skarpetach, cała zimę dreptałam w stopkach, są tak wygodne i ciepłe.
Używam ich intensywnie od listopada i w tym momencie (przypominam, że jutro 1 marzec) widać tylko
delikatne zagięcia, stan buta mogę określić jako 4,8/5 Polecam zajrzeć na stronę - klik -  tam macie dokładne
parametry tego obuwia oraz bardzo fajny filmik z jego testów. Post powstał głównie dla tych z Was, które
podobnie jak ja, mają duży problem z doborem wygodnego obuwia, zwłaszcza tak zabudowanego jak zimowe.
Co prawda zima powoli się kończy ale jeszcze wiele Zim przed nami :) gwarantuję, że to będzie najlepiej
wydane 199 zł.


16 komentarzy:

  1. Butki ciekawe i prezentują się ładnie, jednak to nie mój typ ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pewnym momencie życia po prostu poszukuje się butów przede wszystkim wygodnych, i ciepłych, jeżeli mowa o zimowych :) Ja właśnie jestem na tym etapie :) Nie patrzy się już na urodę obuwia ;)

      Usuń
  2. ostatnio byłam z dzieckiem w górach i takich butów mi zabrakło, jeżeli lubi sie wycieczki w zimowej aurze to takie obuwie jest niezbędne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie, w czasie tej zimy zdarzało mi się przejść w nich 20 km i komfort był ABSOLUTNY, osobiście nie wyobrażam sobie już wyjścia w góry bez odpowiedniego obuwia. Te mają jeszcze jedną zaletę, o której zapomniałam wspomnieć w poście - nie brudzą się, a jeżeli już to minimalnie, można je wtedy wrzucić pod prysznic i po prostu spłukać, wodoodporność potwierdzona :D

      Usuń
  3. Ja co prawda nie mam aż tak wymagających stóp, jeżeli chodzi o buty sportowe/zimowe, czyli generalnie "luźne", ale za to przeżywam masakrę, szukając balerinek/sandałków/obcasów. 37 zwykle za małe, 38 zwykle za duże, żeby dorwać 37,5 to jest masakra (a jak już się znajdą, to swoje kosztują), a dodatkowo wszystko mnie obciera już po chwili. A jeżeli chodzi o artykuły sportowe, to uwielbiam robić zakupy w Decathlonie! Najbardziej lubię za szeroki wybór, dobrą jakość asortymentu (nawet najtańsze artykuły potrafią być rewelacyjne) i szeroki zakres cen, każdy znajdzie coś dla siebie niezależnie od zasobności portfela. I w ogóle jakoś tak fajnie się czuję w tym sklepie, komfortowo, robię zakupy na spokojnie, chodzę do przymierzalni nawet po 5 razy, zmieniam zdanie, odkładam, biorę znowu... ;) Obsługa jest zawsze sympatyczna, nie mam poczucia bycia obserwowanym intruzem, jak to czasem w sklepach bywa, mam czas na zastanowienie się i czuję się z tym komfortowo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, przez co przechodzisz w sklepie. Dziewczyna mojego brata ma to samo, raz byłam z nią kupować buty na wesele, to było MEGA WYZWANIE. Wiele jest takich osób, które są między numerami, marki zagraniczne jakoś to uwzględniają, u nas z tym ciężej. I masz rację, mnie również podoba się luźna atmosfera w tym sklepie, sama często robię tam zakupy i jeszcze nikt się krzywym okiem nie popatrzył :D Oby się to nie zmieniło :D

      Usuń
    2. Dokładnie, u nas ciężko znaleźć obuwie z połówkami. A w przypadku butów typu baleriny/obcasy jest to mega ważne, bo przecież właśnie na stopie but musi przylegać idealnie. Ratuję się silikonowymi wkładkami ;) No to super, że obie mamy takie same odczucia co do obsługi i panującego luzu :) Oby!

      Usuń
  4. Też mam buty z tej firmy i chwalę sobie, choć mogłyby być ładniejsze :) No, ale nie narzekam, bo są wygodne. Poprzednie buty miałam z Campusa i zdarzało im się mnie obcierać... Też mam wrażliwe topy. W moim przypadku prawie zawsze mam problem z baletkami, żeby nie obcierały :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez lata darzyłam Campusa sympatią wielką ale rok temu kupiłam plecak, który perfidnie się rozwalił, jakość tragiczna, to już nie jest ta sama marka co kiedyś. Ubolewam. A uroda rzecz względna :D Ważne, że wygodna jest :)

      Usuń
  5. W Decathlonie to normalka, że kupujesz buty o numerację wyższą niż zazwyczaj. Już od 3 lat, rzadko kupuję buty dla siebie, córki i męża, gdzieś indziej niż w Decathlonie. W zeszłym sezonie brałam pod uwagę buty, które opisujesz, ale w sklepie stacjonarnym doszłam do wniosku, że na moje nogi i potrzeby, są one za ciepłe. Wybrałam inne i też jestem zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O numer wyższa to spoko, ale o dwa... szok i niedowierzanie :D ;) W sklepie faktycznie było w nich za ciepło, na szczęście w mrozy spisały się genialnie :) o to mi własnie chodziło, dobrze, że każdy może tam wygrać model dla siebie :D

      Usuń

Komentarze od Was dodają ENERGII :) Dzięki