wtorek, 20 grudnia 2016

Nail & Beauty Center, Chwila oddechu dla skóry z zabiegami Bernard Cassiere Paris


W okresie przedświątecznym nie jest łatwo znaleźć odrobinę czasu tylko dla siebie, sama chodzę z przyklejoną
na czole karteczką z ponadczasowym hasłem "nie mam czasu", to powoli zaczyna wkurzać nie tylko mnie...
Chociaż staram się relaksować wieczorami, zabiegi pielęgnacyjne nie trwają dłużej niż 10 minut, no chyba
że nakładam jakąś maseczkę. Dlatego też doszłam do wniosku, że sam środek grudnia to bardzo dobry moment
na wybranie się do salonu kosmetycznego, dłuższy relaks w ciągu dnia podziałał kojąco na ciało i umysł...


Gabinet Nail & Beauty Center mieści się na ulicy Dąbrowskiego 14 w Katowicach i od lat pracuje na francuskich
kosmetykach stworzonych przez Bernarda Mas - Bernard Cassiere. Markę kojarzyłam głównie z pięknego
stoiska na targach LNE w Krakowie, jak jeszcze miałam CZAS podróżować dla czystej przyjemności bycia na targach.
Teraz, przy okazji kilku spotkań w Katowicach, w ramach relaksu postanowiłam sprawdzić działanie tych produktów.
Sprawdziłam je nawet podwójnie, ponieważ zabrałam ze sobą Klaudię z bloga Sabbath of Senses - klik -


Przed zabiegiem kosmetolog diagnozuje skórę. Marka Bernard Cassiere pozwala kosmetyczce na kreowanie rodzaju pielęgnacji, która zaspokoi zarówno potrzeby skóry wynikające z jej cech, ale także uwzględni czasowe problemy.
Więc na "dzień dobry" dostałam "burę" (grzeczną bardzo) za grzebanie przy zmianach skórnych, i bardzo dobrze,
powinnam jeszcze dostać linijką po łapach. Pani Liliana uświadomiła mi, że nawet jeżeli coś się wyciśnie i odkazi
na wierzchniej warstwie skóry, zmiany tak czy siak mogą przenieś się dalej przez krwioobieg, więc lepiej twarzy
nie dotykać z zamiarem wyciskania czegokolwiek. Tak więc od 15 grudnia po raz kolejny trenuję silną wolę,
nie patrzę co 5 minut w lusterko (w ogóle lusterko na biurku to nieporozumienie), i siedzę na rękach, kiedy
przychodzi mi ochota... Inną kwestią jest fakt, że po zabiegu z miodem akacjowym nie mam za bardzo czego
wyciskać. Do czego przyczyniły się też zakupy w Helfy, eko-sklepie w Katowicach, ale o tym w oddzielnym poście :)  


Pani Liliana zdecydowała, że skórę trzeba dotlenić i uspokoić stany zapalne, w tym celu sprawdzi się zabieg
dotleniający na bazie miodu, który doda skórze blasku, wyrówna koloryt, pobudzi mikrokrążenie (cena 170 zł).


Jak wygląda zabieg?

W pierwszej kolejności twarz oczyszczana jest z makijażu i nagromadzonego sebum. Następnie wykonywany jest
cukrowy peeling miodowy, który lekko zaróżawia skórę, usuwa martwy naskórek i relaksuje. Przed zabiegiem
padło pytanie o alergię na miód, co się chwali. Po złuszczeniu skóry nastąpił przecudowny, mocno pobudzający
ospałe mięśnie twarzy, masaż na bazie miodowego żelu. Pani Liliana to jedna z tych osób, które wzbogacają
nabytą już wiedzę o nowe doświadczenia z podróży i zabiegów wykonywanych w różnych zakątkach świata.
W tej dziedzinie to szalenie ważna kwestia, tu nie można osiadać na laurach, kiedy świat SPA wciąż się rozwija.


Tak więc po masażu, po którym odkryłam mięśnie, o których nie miałam pojęcia :) następuje jeszcze bardziej
relaksujący etap, mianowicie maska frakcyjna z miodem. Miód w najczystszej postaci, miód nie byle jaki,
bo akacjowy. Przykładanie miodu akacjowego na rany powoduje ustępowanie zakażenia wywołanego przez ropotwórcze drobnoustroje tlenowe (gronkowce, paciorkowce) i beztlenowe (laseczki zgorzeli gazowej). MIÓD MA MOC.
Równie ciekawa jest maska frakcyjna (na zdjęciu widoczne są frakcje), których nie można zaburzyć w pojemniku,
miód z maską przekłada się ostrożnie na ciało a frakcje uwalniane są na skórze dopiero w momencie masażu.
Innowacyjność maski została doceniona przez profesjonalistów w 2007 roku (Prix H. Pierantoni de l'Innovation).


Co Wam powiem po zabiegu?

Natychmiast widoczna jest rozjaśniona, ukojona i mocno nawilżona, sprężysta skóra. Sam zabieg jest bardzo
przyjemny i relaksujący. Już na drugi dzień większość czerwonych stanów zapalnych uległa wygaszeniu, nie
pojawiło się też nic nowego, i ten cudowny stan trwa do dziś. Technika i doświadczenie połączone z Naturą,
właśnie takie są kosmetyki Bernard Cassiere. Kradnę ich pomysł na pielęgnację z miodem akacjowym :)
Przedłużeniem zabiegu jest domowy Dwufazowy krem dotleniający, ale o nim opowiem Wam w oddzielnym poście.


Klaudia relaksowała się z panią Dorotą, która zaproponowała zabieg AHA z mikrodermabrazją na bazie maliny.
Koszt tego zabiegu to 180 zł. Przeznaczony jest dla skóry zmęczonej, ziemistej, z pierwszymi oznakami starzenia.
Daje efekt rozjaśnienia i ujednolicenia, ujędrnia i odświeża. Właśnie to widać było tuż po zabiegu, skóra była
rozjaśniona (co mnie zdziwiło, bo jak to? po mikrodermabrazji? a jednak...), a faktura skóry wygładzona.
Przedłużeniem zabiegu jest domowy krem rozświetlający z retinolem o bardzo przyjemnym składzie.





Oba zabiegi gorąco polecam, efekty działania widoczne gołym okiem. Z ciekawostek muszę Wam powiedzieć,
że jest to chyba jedyny salon w Polsce, który cały swój wystrój dostosował do jednego elementu użyteczno-
dekoracyjnego, zastanego w wynajętym pod salon pomieszczeniu. Tym elementem jest... piec. Całą resztę
musicie zobaczyć sami, kiedy tylko będziecie w Katowicach :) Ja tam wracam...

P.s. Kolejna SZARA ŁAZIENKA... szary to absolutnie cudowny kolor pod tego typu pomieszczenia :) Kocham szarość :D

18 komentarzy:

  1. Byłam na ich szkoleniach, miałam okazję pracować na kosmetykach BC i nie przekonują mnie ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. działanie - nic specjalnego ;/ a ceny kosmiczne ;(

      Usuń
    2. A to chyba zależy od punktu widzenia :) 100 zł za krem nie jest ceną wygórowaną :)

      Usuń
  2. Umiarkowanie odbiegnę od tematu.
    Uwielbiam poddawać się większości zabiegów pielęgnacyjnych: czy to u kosmetyczki, czy fryzjera, czy też jakiegokolwiek innego specjalisty. Oprócz - co oczywiste - domdobrego wpływu na ciało, mają wpływ na moją świetny wpływ na moją psychikę - wyciszają, relaksują i "wogle" :)

    PS: Napomknięcie o karteczce przyklejonej do czoła wywołało u mnie szeroki uśmiech, wyobraziłam to sobie. Zresztą, nawet nie musisz mi mówić, sama mam niedobór czasu... i to nie tylko przedświąteczny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie to z tym jakimkolwiek specjalistą to chyba jednak trochę przesadziłam ;D

      Usuń
    2. no no, tak pojechałaś po całości :D a specjaliści różni są :D Dużo spokoju nie tylko w Święta życzę Pani Zajęczakowej :D :D

      Usuń
    3. Mmmmmm dziękuję - i nawzajem było, nawet jeśli nie wyrażone pisemnie! :)

      Usuń
  3. Byłam na pokazie ich masażu Tribal podcza sBeauty by Bloggers w Częstochowie - klimat tak niesamowity, że prawie odpłynęłam :)
    w domu mam peeling do ciała do przetestowania, także jestem ogromnie ciekawa. PS. taka diagnoza skóry to super sprawa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam o tym zabiegu, wydaje się ciekawy :) Dobra diagnoza skóry to zawsze super sprawa :)

      Usuń
  4. Chyba też sobie zafunduję taki relaks :) Najwyższy czas lepiej zadbać o swoją skórę. Nawet ostatnio kupiłam sobie serum z witaminą E firmy Liqpharm. Moja cera staje się coraz ładniejsza, ale profesjonalnie wykonanymi zabiegami by nie pogardziła :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wydaje mi się, że kosmetyczka powinna pracować bez biżuterii ;) Ale to taki mały szczegół.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biżuterie to biżuteria, zawsze można nią zahaczyć klienta, ja ściągam i mam w kieszonce fartuszka ;)

      Usuń

Komentarze od Was dodają ENERGII :) Dzięki