piątek, 16 września 2016

Physicians Formula, Organic Wear® 100% Natural Origin BB Bigger! Better! Lashes Mascara


O Physicians Formula jedno można powiedzieć na pewno - urzeka formą podania swoich produktów.
Długi czas marka ta kusiła z filmików na YT, potem pojawił się TK Maxx, gdzie czasem zdarzało mi się
spotkać ze słynnymi różami z wytłoczonymi serduszkami. Teraz Physicians Formula dostępna jest w Douglas.pl


Od czasu do czasu trafia się promocja % i właśnie z takiej okazji skorzystałam, nabywając kilka uroczych
kosmetyków, w tym tusz Organic Wear® 100% Natural Origin BB Bigger! Better! Lashes Mascara.
Czyż to opakowanie w kształcie listka nie jest PIĘKNE? Dla mnie jest, jest też zdecydowanie INNY niż cała
reszta maskar, i nie mam tu na myśli tylko stylistyki opakowania. Naturalna kolorówka wpisuje się w obecny
trend bycia eko. Tusz zawiera w sobie 100% składników naturalnych, z czego 70% to składniki organiczne.


Skusiła mnie też sama nazwa BB, do tej pory kojarzona z BB cream, czyli coś wielozadaniowego, co spełnia
kilka funkcji na raz. Tak więc formuła tego tuszu ma za zadanie wydłużyć, podrubić i zwiększyć objętość.
Przy okazji ma też regenerować rzęsy, odżywiać i wzmacniać. Skład jest wybitny, wierzę więc, że drugą część zadania spełni doskonale. Zawiera w sobie wodę kokosową oraz peptyd z nasion grochu mający działanie regenerujące, odbudowujące i wzmacniające. Trochę gorzej wypada pierwsza część. Bez wątpienia rzęsy są pogrubione, zwiększona
jest też ich objętość. Nie zauważyłam wydłużenia niestety. Czasem znajduję 
też osypane grudki, ponieważ od samego początku tusz nie wyglądał ciekawie. Sami zobaczcie...



Jest jakby "suchy", na szczoteczce zbija się w grudki, przez co malowanie rzęs nie jest komfortowe. Moje
pierwsze wrażenie - dostałam stary tusz... Z ciekawości obejrzałam sobie te tusze w przemyskim Douglasie
podczas mojej ostatniej wizyty tam i z całą pewnością mogę stwierdzić, że ten sam tusz, który używany jest
jako tester, prezentował się lepiej od mojego. Tak więc moje pierwsze zetknięcie z Physicians Formula nie wypadło najlepiej. Szkoda, szkoda, wielka szkoda bo skład tak bardzo mi się podoba...


Tusz do nabycia w perfumeriach Douglas - klik -


Ingredients: Citrus Aurantium, Dulcis (Orange) Fruit Water*, Glycerin+, Iron Oxides, Glyceryl Stearate SE, Beeswax*, Microcrystalline Cellulose, Copernicia Cerifera (Carnauba) Wax*, Tapioca Starch*, Stearic Acid, Hydrolyzed Corn Starch, Jojoba Esters, Oryza Sativa (Rice) Powder*, Cocos Nucifera (Coconut) Water*, Oryza Sativa (Rice) Extract*, Glyceryl Caprylate, Pisum Sativum (Pea) Peptide, Glycine Soja (Soybean) Oil*, Cocos Nucifera (Coconut) Fruit Extract, Cocos Nucifera (Coconut) Oil*, Aloe Barbadensis Leaf Juice*, Cucumis Sativus (Cucumber) Fruit Extract*, Olea Europa (Olive) Leaf Extract*, Tocopherol, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate, Acacia Senegal Gum, Cellulose, Leuconostoc Ferment Filtrate, Magnesium Aluminum Silicate, Pullulan, Sorbitol, Trehalose, Water, Fragrance

20 komentarzy:

  1. Po Tk Maxxie mogłabym się tego spodziewać, ale nie po Douglasie! W każdym razie i tak mam zamiar w przyszłości wypróbować tusz tej marki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Ale podobają mi się słady tych tuszy, więc kolejnym razem po prostu kupię w sklepie, od razu sobie otworzę i w razie czego będę pyszczyć :D

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Szczerze - nie chciało mi się w to bawić, nie lubię składać reklamacji i udowadniać, że nie jestem osłem :)

      Usuń
  3. Ja na promocji skusiłam się na podkład, bronzer, eyeliner oraz tusz, ale w wersji zielonej - pogrubiającej. Na razie moje wrażenia są bardzo podobne do Twoich - stary tusz, jakby suchy, do tego niewiele robi + u mnie strasznie się rozmazuje, tworząc pandę :/ szkoda, że tak fajna firma, skład i opakowania produktów nie idą w parze z jakością :((((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uuuuuu, to mnie upewnia, że Physicians Formula do kupienia tylko na miejscu, gdzie można otworzyć tusz i od razu złożyć reklamację. A jak sprawdziły Ci się pozostałe kosmetyki?

      Usuń
  4. Opakowanie naprawdę super - takie inne, podoba mi się :)Ale faktycznie, nie wygląda ciekawie na szczoteczce :/

    OdpowiedzUsuń
  5. Rewelacyjne opakowanie, ale czyli to bubelek...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie nie przekreślam marki :) Być może trafił mi się felerny egzemplarz, choć wywalanie po 50 zł do śmieci po jednym użyciu nie jest przyjemnością...

      Usuń
  6. Szkoda bo miałam ochotę na te tusze, bo miałam nadzieję że znajdę coś mniej podrażniającego niż drogeryjne tusze które czasem potrafią podrażniać moje oczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osobiście jeszcze nie skreślam marki, będę szukać tuszu idealnego, bo składy zachęcają :) Ty też nie skleślaj, bądź tylko ostrożniejsza w kupnie :)

      Usuń
  7. Jak tylko go zobaczyłam skojarzyło mi się z macantami w Rossmannie. :) Być może był stary albo zmaczany. Bardzo kuszą mnie te tusze i na pewno sprawdzę jakiś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można by tak pomyśleć, ale opakowanie było OK. Może po prostu warunki przechowywania nie były OK. Innego wytłumaczenia nie widzę.

      Usuń
  8. Śliczne opakowanie, fajny skład, cena też przystępna, szkoda, że sam produkt się nie sprawdził.. Jeśli szukasz dobrego tuszu z naturalnym składem, to polecam Anne Marie Borlind. Miałam dwa i były bardzo dobre.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z Anne Marie Borlind miałam kiedyś podkład, trochę się nie spisał, więc nie sięgałam już po tą markę, jesli chodzi o kolorówkę, ale może się skuszę teraz :)

      Usuń
    2. Ja akurat podkładu z AMB nie miałam, ale generalnie trafic na dobry naturalny podkład nie jest łatwo. W każdym razie tusze były bardzo dobre, no i wogóle żaden z kosmetyków tej marki mnie nie zawiódł.

      Usuń
    3. O tak, zdecydowanie nie jest łatwo, ja jeszcze nie trafiłam na ideał.

      Usuń
  9. Musiałaś trafić na jakiś felerny. Mój był tak mokry, że na początku nawet ciężko mi się aplikowało. A ta czerń bardzo mi się podobała i podoba dalej. I wiele osób mi mówi, że moje rzęsy są teraz takie ładne, więc może coś w tej pielęgnującej formule musi działać. Ja jestem na tak, szkoda tylko, że termin od otwarcia to jedynie 3 miesiące, bo u mnie już minęły, a jeszcze dobrze mi się nim maluje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czerń ma bardzo ładną jak na taki skład, kto by pomyślał, że można ją uzyskać bez "polepszaczy". Takie właśnie mokre tusze były jako testery, więc faktycznie, coś w tym egzemplarzu musi być, no pech... ale nie przekreślam marki, będę jeszcze coś testować :)

      Usuń

Komentarze od Was dodają ENERGII :) Dzięki