sobota, 12 marca 2016

NACOMI , Peeling pomarańcza i olej makadamia, niczym dojdziesz do łazienki to go zjesz…


Pewnego wrześniowego dnia przyszedł do mnie listonosz i wręczył paczkę. Paczka skrywała w sobie dwa produkty.
Były tak pięknie opakowane, że z przykrością odłożyłam je na miejsce. Nie miałam przy sobie aparatu, żeby uwiecznić czyjąś staranność, oba kosmetyki czekały aż do wieczora. W blasku świec zrobiłam kilka ujęć, nie mogłam czekać na lepsze światło, oba produkty ciekawiły zbyt mocno...



W pierwszej kolejności otworzyłam peeling, makadamia i pomarańcza, otworzyłam i przepadłam. Czy ja śnię czy to dzieje się naprawdę? Oszałamiająca woń pomarańczy zawładnęła mną do reszty. Miałam poczekać  do rana, żeby zrobić kolejne zdjęcia, takie ładniutkie, peelingu jeszcze nie napoczętego, ale w pewnym momencie powiedziałam sobie: pieprzę te zdjęcia… idę z nim pod prysznic !

Pierwsza garść peelingu trafia na mokrą skórę, ymmmm, jest idealnie, w niczym nie wymemłane kwadraciki cukru ostro poczynają sobie ze skórą, olejek makadamia, kokosowy i masło shea łagodzi to co słodki rozbujnik z ciałem uczynił,
po masażu cukier łatwo się spłukuje, na skórze zostaje  łagodna powłoka z naturalnego olejku, nic więcej do szczęścia nie jest potrzebne. W dodatku ten zapach, dojrzała, wygrzana w słońcu, soczysta, sycylijska pomarańcza. Delikatna, cierpka skórka skrywa  najdoskonalszą słodycz. Było przyjemnie, bezwstydnie przyjemnie…

Mija drugi dzień, a ja zaczynam już myśleć o wieczorze. I o pomarańczowym prysznicu. Nie ma lepszego relaksu,
ciepła woda spływająca po ciele i zapach, który przenosi do wakacyjnego kurortu.

Mija trzeci dzień, jaki człowiek jest mało skomplikowany, ileż radości i szczęścia może mu dostarczyć zwykły prysznic.
Nie mogę się powstrzymać, dotykam językiem fragmentu swojej własnej ręki, na której widać jeszcze kryształki cukru…
o matko, jakie to jest pyszne… nie, niech mi teraz nikt nie wchodzi do łazienki, 
widok kobiety liżącej swoją rękę  pod prysznicem jest pewnie żałosny… ale mam to gdzieś. To niemożliwe. Próbuję prosto ze słoiczka, niebywałe. Ludzie jedzą różne rzeczy, owoce morza, ryby fugu, kacze płody,  tarantule z Kambodży, wino z mysich noworodków, włoski ser
z żywymi larwami czy kopi luwak, najdroższa
  ale i najbardziej okupkana kawa na świecie, to nic nie już nie zdziwi.
Moje podniebienie widocznie pokochało 
cukier, olejki i pomarańczę. W pierwszym odczucie lekko cierpki, trochę
gorzki smak wita się z językiem, 
po czym nale znika a język oblewa słodka fala, kryształki cukru rozpływają się
w ciepłej ślinie.
 


Mija czwarty dzień, w dalszym ciągu romansuję przed długie chwile pod prysznicem. 

Mija piąty dzień, romans trwa ale na horyzoncie pojawia się smuteczek.

Mija szósty dzień. Zawsze tak jest. Zawsze. To co dobre szybko się kończy. Jak romans z namiętnym Hiszpanem,
jak wakacje w Dubaju, jak sernik mojej Babci…

Po namiętnym, codziennym szorowaniu ciała zauważyłam zdecydowaną poprawę w jędrności i kolorycie,
poza tym czynniki orgazmotwórczy nie do podsumowania. Ilość Ochów i Achów nie do zliczenia.

Podsumowując? Jaki jest najlepszy kosmetyk do ciała? Taki, którego można ZJEŚĆ :)  Teraz już wiecie, KTO przebił mojego dotychczasowego faworyta, peelingi Pat&Rub. Tak, to właśnie ON. Peeling pomarańcza i olej makadamia jest...

IDEALNY
IDEALNY
IDEALNY
IDEALNY
IDEALNY

P.s. Dzień dziesiąty, siedzę wieczorem przy kompie i nagle czuję, że brakuje mi na jezyku TEGO smaku :(


Pojemność 
200 ml w cenie 32,90 zł dostępne na Nacomi.pl - klik


1. Sucrose - sacharoza, cukier prosty, związek organiczny. 

2. 
Butyrospermum Parkii Fruit (Shea Butter)  - masło shea (karite, masłosz), ma działanie łagodzące (zawiera alantoinę), przyspiesza procesy gojenia, zmiękcza i natłuszcza skórę, działa ochronnie, posiada naturalny filtr ochronny (SPF 3-4). Polecane dla skóry suchej, atopowej, nadwrażliwej. Masło shea stosowane jest zarówno jako składnik aktywny, jak i tłuszcz bazowy.

3. Macadamia Ternifolia Seed Oil - olej z nasion makadamii, zawiera kwasy nienasycone: 57% kwasu olejowego, 25% kwasu oleopalmitynowy, 15% nasyconych kwasów tłuszczowych, jest bogaty w witaminy A, B, E oraz składniki mineralne. Wymiatacz wolnch rodników. Odpowiedni dla każdej cery ze szczególnym uwzględnieniem skóry suchej, wrażliwej i dojrzałej. Kwas oleopalmitynowy ochrania skórę w ten sam sposób jak sebum wytwarzany przez skórę człowieka. Olej dobrze się wmasowuje, szybko wchłania, działa regenerująco, odżywczo, wygładzająco, poprawia wygląd skóry.

4. Cocos Nucifera (Coconut) Oil - olej kokosowy, ma działanie łagodzące, chłodzące  i odżywcze. Często stosowany jako olej bazowy, szczególnie w kosmetykach do pielęgnacji włosów oraz tzw. masłach do ciała, także jako środek poprawiający konsystencję.

5. Tocopheryl Acetate – substancja aktywna, antyoksydant. Syntetyczna witamina E. Zwalcza wolne rodniki, wygładza zmarszczki, sprawia, że skóra jest elastyczna i dobrze nawilżona. Dla każdego typu skóry, ze wskazaniem dla cer dojrzałych i uszkodzonych słońcem. Działa hamująco na zapalenia i leczniczo, ale nieco mniej, niż czysta witamina E.

6. Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Peel Oil - olejek ze skórki słodkiej pomarańczy.  
Jest to bogate źródłem witaminy C, A i B a także wielu substancji odżywczych pochodzenia roślinnego, flawonoidów i enzymów. Delikatnie zwęża pory. Zapobiega powstawaniu zaskórników. Enzymy nadają skórze promienny wygląd, wyciąg stymuluje też produkcję kolagenu.

61 komentarzy:

  1. Jestem fanką kosmetyków Nacomi, uwielbiam je za piękne składy, działanie i zapachy. Peeling miałam w dwóch wersjach, z różą i z kawą, żadnego z nich nie smakowałam, ale też mi było szkoda, jak słoiczki sięgnęły dna... :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam go z Chillboxa i bardzo lubię :) W ogóle wszystkie produkty Nacomi są świetne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że trafił do tego pudełka, więcej osób miało szansę go poznać :)

      Usuń
  3. Matkobosko! Jak dobrze, że do kwietnia blisko, może wytrzymie i nie polecę na zakupy już teraz! Smakiem też mnie zaciekawiłaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego stoiska nie wyjdziemy szybko :)

      Usuń
    2. Wcześneij u nich kupowałam oleje, pora rozszerzyć listę zakupów :)

      Usuń
  4. Od niedawna mam przyjemność używać kosmetyków nacomi. I jak na razie się nie zawiodłam. A ten peeling wygląda zachęcająco. Lubię takie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie jest tak samo, żaden nie zawiódł, wszystkie spełniły obietnice :)

      Usuń
  5. O matko i juz coraz bardziej chcę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Od kilku dni mam te kosmetyki pod samiutkim nosem, w jednym sklepie mi je wprowadzili:-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nieźle trafiłaś, bo właśnie jadłam pomarańczę, więc mi tego smaku nie brakuje :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Niezła jesteś, opisać peeling niczym romans ;) ja akurat sobie kupiłam peeling Nacomi z borówkami, tyle że na facjatę :) też pachnie pysznie, jednak będzie ciężej go zlizać ! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy borówkę można lizać :) Miałam truskawkę i nie była smaczna, tylko ta pomarańcza jest jakas inna :D

      Usuń
  9. Chce, chce, chce :) No i kolejny produkt do zakupu leci na moją listę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. No i teraz muszę go wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mówisz jest czynnik orgazmotwórczy? ;) OK, zastanowię się w takim razie. Bardzo poważnie się zastanowię.

    OdpowiedzUsuń
  12. Peelingów mam zapas, ale kosmetyki marki Nacomi bardzo mnie kuszą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wprowadź denko i zużywaj sumiennie :) Zrobisz miejce na nowe :)

      Usuń
  13. Czy już wspominałam że kocham zapach pomarańczy w kosmetykach? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to musi być słodki i soczysty zapach mniemam? :)

      Usuń
  14. Obłędnie zachęciłaś do wypróbowania :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Muszę koniecznie lepiej poznać NACOMI - do tej pory miałam tylko kulę do kąpieli i maskę algową.
    Ja tak miałam z peelingiem Yasumi Topaz Glamour - przysięgam, nie wiedziałam czy lepiej go zużyć na ciało czy zjeść!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Składy Yasumi nigdy nie przemówiły do mnie na tyle, żeby skusiła się spróbować :) Natomiast skład Nacomi - wersja pomarańczowa - idealna kompozycja i w pełni bezpieczna :)

      Usuń
  16. Pewnie gdyby nie był podjadany, starczyłby na dłużej taki peeling :) W mojej Hebe pojawił się obszerny wybór kosmetyków Nacomi, popatrzę, powęszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że ceny w Hebe są na poziomie tych internetowych :) Wtedy pełnia szcześcia, bo miałabym te produkty na miejscu :)

      Usuń
  17. Świetna recenzja :)O Nacomi już wiele dobrego słyszałam. No i ta cena, jeszcze dla mnie do przełknięcia co za takie działanie uważam za uzasadnione :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda złotóweczka jest uzasadniona :D

      Usuń
    2. Chyba skuszę się jednak najpierw na jakieś masło. Uzywalas jakiegoś? :)

      Usuń
    3. Masła nie miałam jeszcze okazji użyć ale planuję zakup :)

      Usuń
    4. Ile różnych wariantów tych masełek. To pomarańczowe kusi mnie chyba jednak najmocniej :)

      Usuń
    5. Nie wytrzymałam napięcia. Pomarańczowe masełko już do mnie leci :)

      Usuń
    6. Peeling jeszcze nie ale doskonale rozumiem zachwyt nad tym zapachem. Mój ciążowy brzuszek pachnie świeżą pomarańczą. Nawet lepiej niż ta którą w tej chwili jem :)

      Usuń
    7. aaaaaaa no to cudownie :) ten zapach to czysty relaks :)

      Usuń
  18. ahahahahahahaha uśmiałam się setnie :) Pięknie napisane. Mam kilka miniaturek, m. in. naturalny peeling cukrowy, ale w wersji z samą pomarańczą. Jest równie skuteczny i pyszny, hihi :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Odpowiedzi
    1. Nie da się nie wielbić takich wspaniałości :)

      Usuń
  20. Świetny wpis! Czytając go aż narobiłam sobie ochoty na taką soczystą pomarańczkę, muszę koniecznie kupić ten peeling, brzmi obłędnie :))

    OdpowiedzUsuń
  21. Rewelacyjna recenzja! :-) Kusisz nieziemsko! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  22. Nacomi to marka która coraz częściej zaskakuje mnie pozytywnie.. Miałam chrapke na ten peeling a po Twoim poście musze po prostu muszę go mieć :)

    OdpowiedzUsuń

Komentarze od Was dodają ENERGII :) Dzięki