poniedziałek, 29 lutego 2016

Syis Make-up Blender jajko wyjątkowo do niczego


Robiąc ostatnio porządki natrafiłam na jajko do makijażu, które było w jakimś Shinybox, i ucieszyłam się
z tego znaleziska, gdyż mój Ebelin prawie się rozpada :D Trzeba kupić coś nowego. Radość nie trwała długo...


Pierwsze co może powalić, to wielkość jajka po zmoczeniu, takiego wielkiego jeszcze nie miałam, czy to ułatwia
makijaż? Niestety nie. Z wielkością nie można przesadzić, ani w jedną, ani w drugą stronę. Drugim minusem
jest samo nakładanie podkładu. Mam nieodparte wrażenie, że walę się po twarzy piłeczką do tenisa, nawet
podobny odgłos jest. Make-up Blender od Syis to kawał gumy imitującej Beauty Blender, ładnie opakowane,
uroczo różowe ale kompletnie niepraktyczne. Nałożony podkład nie wyglądał idealnie, inne jajka radziły sobie
lepiej z nałożeniem tak cienkiej warstwy, tutaj podkład jest zbyt widoczny, mam poczucie, że nie jest do końca
stopił się ze skórą, a powinien. Trzecim minusem jest generowanie ponadprzeciętnej piany, trzeba ocean wody,
żeby perfekcyjnie wypłukać tą gąbkę, ja nie mam na to ani czasu, ani cierpliwości. I szkoda wody :)

Czwartym minusem jest, lub była, cena. Nie wiem, czy jajko można jeszcze kupić, ale zdecydowanie 50 PLN to zbyt wiele.
Zalet 
bark. Niestety. Swoją drogą, jeśli jest jakaś dziewczyna, która zaczynała przygodę z tym urządzeniem do makijażu,
to współczuję, awersja do jajek już do końca życia... przynajmniej ja bym tak miała... a jakie są Wasze wrażenia?


52 komentarze:

  1. Szkoda, że się nie sprawdziło :( Ale dzięki Twojej recenzji, wiem że ten już sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To z całą pewnością można sobie odpuścić :)

      Usuń
  2. Nie ma to jak wyjątkowo nieudany "odpowiednik" :) . Fajne jajko ma Yves Roche, ale pewnie znasz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OOO, nie znam właśnie, ale zaraz sobie go poszukam :)

      Usuń
    2. A gdzie się kupuje to jajko? Bo ja nie widzę na stronie YR :(

      Usuń
    3. Ja kupiłam w salonie firmowym

      Usuń
  3. Też miałam to jajko SYIS i uważam, że złe nie było, ale dobre też nie. Na początku mi się nie podobało, bo rzeczywiście było twarde, ale potem się nieco wyrobiło. Zużyłam je, w denkku było dawno temu, ale prawda jest taka, że zdecydowanie za drogie. Podobną jakość ma jajko z ebelin za 2,45€ lub jakieś chińskie jajka z aliexpress za grosze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. teraz dopiero przeczytałam sam początek, że ebelin używałaś :) ja też miałam kilka lat temu 2 sztuki i nawet go lubiłam, ale też za miękkie to jajko nie jest i wolę zdecydowanie RT czy Nanshy

      Usuń
    2. Jest na tyle złe, że wywalam je do kosza po trzech makijażach :D Nie da się tym malować, no nie da, głowa boli od tego walenia po twarzy :D Ebelin jest zdecydowanie inne. Jakieś chińskie też mam, ale jeszcze nie próbowałam, ale się boje :D
      Teraz czas na oryginał :)

      Usuń
  4. czasami dobrze się wstrzymać przed zakupem czegoś i poczytać opinie innych -[ dzięki za recenzję ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wygrałam to jajko w SB w Twoim konkursie i muszę się przyznać, ze nawet jeszcze go nie otworzyłam. Nie używałam wcześniej nigdy żadnego jajka.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy nie używałam tego typu narzędzia do makijażu :D Albo pędzle, albo palce :) Ale prawdziwy BB już od jakiegoś czasu mnie interesuje.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie miała nigdy ani BB ani żadnej z jego podróbek oprócz tego jajka z SYIS. I tak jak mówisz ... mam awersję do jajek. Było tak twarde i nieprzyjemne, że nie mam nawet ochoty testowac tego typu produktów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewniam Cię, że inne są przyjemniejsze w użyciu :)

      Usuń
  8. I tajemnica się wyjaśniła! Próbowałam wypaciać się tymże jajem, po pierwszej próbie pieprznęłam nim i stwierdziłam, że lebiega jestem.

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja byłam z niego zadowolona - nie miałam porównania, bo to było pierwsze jajo, ale polubiłam taki sposób aplikacji podkładu. Teraz mam jajeczko z Avonu i to podoba mi się nieco mniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie sprawdź sobie inne blendery, odkryjesz całkiem nowy wymiar makijażu, przyjemności jego nakładania także :)

      Usuń
    2. Na pewno wypróbuję choć na oryginalny BB trochę mi szkoda kasy.

      Usuń
    3. Na pewno służyłby kilka miesięcy, rozkładając cenę na te miesiące kwota nie jest już taka ogromna :)

      Usuń
  10. Też miałam to jajo, ehh, trudne we współpracy :( Właściwie to wszystko na nie, no może oprócz koloru :) Wala się gdzieś w (rupieciach) zabawkach mojej córeczki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do zabawy się tylko nadaje :) U mnie kot trochę popykał ale też nie chce za bardzo się bawić :D

      Usuń
  11. Obecnie mam już któryś raz z rzędu jakeczko z ebelin ,tata zawsze przywozi mi je z Niemiec . Chociaż zawsze sprawują mi się wspaniale to ,to ostatnie które miałam było tragicznie . W ogóle nie chciało wchłonąć wody ,jakoś dziwacznie mazało podkład i kiepsko się z nim pracowało . Jednak mam nadzieję że to tylko pech i kolejna będzie już tak samo świetna jak pozostałe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Ebelin miałam dwa, całkiem spoko są, choć tym swoim jednym przypadkiem nieco mnie zasmuciłaś, czyżby mieli lepsze i gorsze partie? Hmmm...

      Usuń
  12. Ja mam GlamSponge i jest spoko, bardzo mięciutka :) a mam podobną gąbkę z beGLOSSY, ale też czuję, że miłości z tego nie będzie :/

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja tak miałam z jajkiem Inglot. Ale głupia ja, jak mi babka chciała zademonstrować to mi śpieszno było i uznałam że Inglot gówna nie sprzeda. A sprzedał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam, że się uśmiecham :D:D:D ale zabawnie to opisałaś :D ano czasem już tak jest :D będę wiedzieć, żeby go nie kupować :)

      Usuń
  14. ja używam jaja z ebelin. Dobra alternatywa dla BB. Nie sprawdził mi się glam sponge ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. GlamSponge nie używałam ale zamierzam, u mnie Ebelin na razie jest na pierwszym miejscu :)

      Usuń
  15. W życiu żadnego jaja do twarzy nie miałam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co masz ulubionego do nakładania podkładu? :-)

      Usuń
  16. Miałam kilka gąbek a'la beauty blender, ale przekonałam się, że oryginał nie ma sobie równych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja pewnie będę myśleć podobnie :) jak już BB do mnie dotrze :)

      Usuń
  17. A ma któraś z Was jakąś opinię nt. jajka od Donegal? To moje pierwsze jajko i ogólnie ciężko mi się je obsługuje, mam wrażenie, że pochłania za dużo wody (czy coś takiego?) i bardzo mokro nakłada podkład. Nie wiem co myśleć bo nie mam żadnego porównania, może jajko w ogóle nie jest do mojej cery a kupiłam je ze względu na cenę 14zł - tak na pierwszy ogień.
    Ktoś coś? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupiłam je właśnie, jak przyjdzie to dam znać :)

      Usuń
  18. Ja jakoś nie jestem przekonana do tych jajek:) Tak jak piszesz wyżej mam wrażenie że uderzam piłeczką do ping ponga po twarzy :)
    Zdecydowanie wole nakładać podkład pędzlem i nic innego mnie już nie przekona do tej zmiany :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grunt, żeby Tobie było wygodnie, skoro pędzle sprawują się dobrze nie ma chyba potrzeby zmieniać dobrego na inne ;)

      Usuń
  19. No właśnie to było moje pierwsze jajko z jakim miałam do czynienia. Po nim na długo odrzuciło mnie od takich gąbeczek. Dopiero niedawno zdecydowałam się kupić BeautyBlender. Jest ogromna różnica między nimi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oryginał mam w planach w tym miesiącu, jednak jajkiem dobrze mi się operuje na twarzy, pod warunkiem, że jest miękkie ;)

      Usuń
  20. Ojś...dobrze wiedzieć, będę unikać :)

    OdpowiedzUsuń
  21. O, a właśnie się dzisiaj zastanawiałam, czy by nie kupić :) Dobrze, że się powstrzymałam i zajrzałam tutaj :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie miałam, a teraz już raczej na pewno nie sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń

Komentarze od Was dodają ENERGII :) Dzięki