wtorek, 1 grudnia 2015

Różne maseczki na twarzy w jednym czasie czyli MULTI-MASKING


Sponsorem tego postu powinna być literka R i słowo RÓŻNE. Jesteśmy różni, mamy różne potrzeby, różne
wymagania i dokładnie tak samo jest z naszą skórą. Jest nawiększym organem jaki mamy i jest... różna :)


Nikogo nie dziwi, że skóra stóp jest inna niż dłoni. Stosujemy więc różnie działające kosmetyki. Jednym
z ciekawszych miejsc jest skóra twarzy, stosunkowo niewielki obszar, ale jakże on może się różnić...
Nadmiernie świecący się nos, czoło i broda, sucha skóra pod oczami, odwodnione policzki, jeszcze do tego
dochodzą kolory, od mało seksownej w tym wypadku czerwieni po ziemiste, szare plamy, wszystko to tworzy
obraz nędzy i rozpaczy. I tu przychodzą w sukurs maski ukierunkowane na rozwiązanie konkretnych problemów.


Korzystając z dobrodziejstw masek nie zastanawiałam się nad tym, czego tak naprawdę oczekuje skóra
mojej twarzy, a dokładniej, poszczególne jej partie. Czy to oczyszczająca, czy nawilżająca, nakładałam
jedną na całą buzię. Tym samym były miejsca, w których spisała się genialnie, i takie, w których nie zrobiła
nic, mało tego, czasem wręcz zaszkodziła, co objawiało się nadaktywnością naczynek krwionośnych.
I tu objawienie pochodzące z YT czyli MULTI-MASKING. Na czym polega? Po prostu, każda partia twarzy
otrzymuje adekwatną do potrzeb skóry porcję maseczki. Genialne w swej prostocie. Tym sposobem mamy
idealnie oczyszczoną, nawilżoną, ukojoną, ujędrnioną, itd... buzię, gładką i lśniącą jak miśnieńska porcelana.

W tym zestawieniu MULTI-MASKINGU wykorzystałam cztery rodzaje maseczek.


Pod oczy maska nanodyskowa No 3, Młodzieńczy blask od YONELLE - klik -

Jest to lekka maska żelowa całonocna dla każdego typu skóry zmęczonej, odwodnionej, wymagającej wygładzenia.
Działa trochę jak peeling enzymatyczny na bazie papainy, połączony z super nawilżającymi własnościami
oraz działaniem anty-aging. Złuszcza stary naskórek i stymuluje powstawanie nowych komórek.  Zawiera
kompleks nawadniający ukryty w nanodyskach, które wnikają głęboko nasycając skórę dawką wilgoci.
Skóra pod oczami robi się gładka, jaśniejsza i bardziej wygładzona. Bardzo polubiłam się z tą maską.



Na nosie nałożona jest maska BLACK HEAD ex pore strip od PIL`ATEN - klik -

Ta saszetkowa wersja pochodzi z Born Pretty Store. Byłam szalenie ciekawa jak sprawdzi się w rzeczywistości.
W opakowaniu mamy porcję na jeden zabieg i dobrze jest zużyć ją w całości. Tak więc dokładnie tam,
gdzie nasze pory są widocznie zatkane wylewamy czarną jak smołę maź i czekamy aż całkowicie zastygnie.
Maź wnika w skórę na tyle mocno, że po oderwaniu można gołym okiem zobaczyć, co siedziało w skórze.
Fuj... ale koniec końców efekt WoW. Jak tylko zdjęłam to z nosa natychmiast złożyłam zamówienie wiadomogdzie ;)
a tam 
cała tubka kosztuje niecałe trzy zielone :D Czekam z niecierpliwością na swoją pierwszą tubę Black Head.


Na brodzie nieco lżejsza wersja maski minimalizującej pory od Skin79 - klik -

Tutaj właśnie wykazałam się ignorancją i w pierwszym użyciu nałożyłam na całą buzię. To troszę podrażniło
moje naczynka bo choć maska wydaje się delikatna, jej działanie jest bardzo mocne. Wnika w skórę oczyszcza
pory, jednocześnie pięknie ją wygładzając. I co ciekawe, nie kończy się, nie wiem jak to się dzieje, ale ona
się tworzy, sama, rośnie jakoś czy co, nie wiem... wystarczy, że poleży sobie kilka dni i już mam ją aż po
pokrywkę, istne perpetum mobile.


Czoło i skronie ukojone maską oliwkową od Skin79 - klik -

Tutaj mamy znowu maskę całonocną, ale nie ma zakazu stosowania jej tylko tymczasowo, tak jak ja to robię.
Maseczka ma działanie rewitalizujące, regeneracyjne i monco nawilżające. Zawiera oliwę, miód, kakao
i awokado. Pobudza skórę do produkcji nowych komórek. Ma cudowną konsystencję i piękny zapach.
Spora jej część się wchłania, więc ta pielęgnacja trwa znacznie dłużej niż nam się pierwotnie wydaje.

Tym sposobem każda paria twarzy dostała maksimum pielęgnacji, dokładnie tego, czego potrzebowała.
MULTI-MASKING ma jeszcze dwa ogrome plusy. Właściwości maseczek wykorzystywane są w 100%,
a ponieważ używamy ich więcej za jednym razem, znacznie szybciej denkujemy kosmetyki, bo żaden
nie czeka w kolejce :)  Podobają mi się takie rozwiązania, a jak Wam?

http://www.bornprettystore.com/makeup-beauty-c-270.html

40 komentarzy:

  1. No właśnie dziś sobie tak zrobię ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. O Multi Masking słyszałam już parę miesięcy temu ale nigdy nie stosowałam bo zazwyczaj mam tylko jedna otwartą maskę ;) Kiedyś miałam pełno nadużytych kosmetyków i nigdy nie umiałam ich skończyć. Jest to dobry pomysł jeżeli korzystamy z próbek :))
    _____________________________________________________

    Zapraszam na azjatycko- naturalne rozdanie!
    http://sweetrecipee.blogspot.com/2015/12/pierwsze-azjatycko-naturalne-rozdanie.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedna otwarta maska? Jestem pod wrażeniem minimalizmu :) U mnie jedna nie przejdzie :D

      Usuń
  3. Ja w sumie mam w płachcie, ale już od jakiegoś czasu multi mnie kusi. Na czoło, nos i brodę mogłabym dać coś oczyszczającego, bo czarne kropki to mój problem. Reszta - nawilżanie, łagodzenie i inne dobrodziejstwa. Teraz tylko zdobyć coś nawilżającego.; D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawilżającą masz np. od Yonelle :) Każde wydanie nowej serii masek ma też swoją mini wersję, właśnie w saszetce, można więc wypróbować w zabiegu MULTI :)

      Usuń
  4. Zaciekawiłaś mnie maską Black Head. Próbowałam już kilku masek, które się odrywa, ale bez żadnych rezultatów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może wypróbuj tą :) Trzeba tylko odpowiednio grubo nałożyć, widziałam zdjecia, gdzie dziewczyny sobie to rozmzywały, że prawie było widać skórę, takie nałożenie nie zadziała. Musi być grubsza warstwa, która zwiążę i oderwie to co trzeba :)

      Usuń
  5. Pierwszy raz słyszę o czymś takim. Ale faktycznie, geniusz w swej prostocie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Moja cera w różnych miejscach ma różne wymagania, więc to dla mnie świetne rozwiązanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Większość kobiet tak właśnie ma :) więc to dobra opcja nakładania masek :)

      Usuń
  7. Pierwsze słyszę i widzę :) Rewelacja, że też człowiek sam na to nie wpadł!!!! Zawsze tak jest, że te najciekawsze i w miarę proste rozwiązania nie wpadają do głowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wpadają, niektórym wpadają :D a skoro już wpadają to trzeba korzystać :)

      Usuń
  8. Ta czarna maska strasznie mnie zaintrygowała, ale szkoda, że nie można jej kupić w Polskim sklepie;//

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A gdzie swoja kupiłaś? Pozdrawiam

      Usuń
    2. Saszetka była z born pretty store, ale pełnen wymiar kupiłam na ebay.

      Usuń
  9. zdecydowanie najlepszy sposób nakładania masek :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wersja saszetkowa czarnej maski jest na bps a gdzie kupię całą tubkę? 😊

    OdpowiedzUsuń
  11. Wygląda to bardzo fajnie, ja tak kremy stosuję, pod oczy to, na policzki tamten a na czoło i brodę jeszcze inny :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie wpadła bym na pomysł aby nałożyć trzy różne maseczki w tym samym czasie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma się co przejmować, ja też latami na to nie wpadłam :D

      Usuń
  13. Robię tak już od pewnego czasu i myślałam, że przesadzam :)) Na nos i brodę glinka oczyszczająca, a na resztę twarzy nawilżanie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Muszę przyznać, że rozśmieszyła mnie ta maska, która sama się uzupełnia w słoiku :D Chyba nie ogarnęłabym czasu trzymania kilku różnych masek na buzi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie intryguje :D bardzoooooo :)
      Czasowo wygląda to tak, że trzymam dokładnie tyle samo wszystkie a potem usuwam :)

      Usuń
  15. o multi maskingu mówili kiedyś chyba w ddtvn, bardzo dobra sprawa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oni tam zawsze mówią o tym, co wyczytają w internetach ;D

      Usuń
  16. Też się tak różnorodnie maskowałam, nie wiedząc, że to się tak ładnie nazywa :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Robię tak od dawna i metoda dobrze mi się sprawdza, a raczej wydaje mi się ona być logiczna

    OdpowiedzUsuń
  18. świetne rozwiązanie :) nie słyszałam jeszcze o tym :) będę musiała spróbować :)

    OdpowiedzUsuń

Komentarze od Was dodają ENERGII :) Dzięki