czwartek, 19 listopada 2015

Chillbox Listopad 2015, Czekoladzie nigdy nie odmawiam


A właśnie czekolada jest tematem przewodnim listopadowego wydania Chillboxa - klik - który jest już u mnie :)
Choć nie obyło się bez dodatkowej niespodzianki, która spowodowała górę emocji, od złości po rozbawienie ;)


Moje odkrycie tego pudełka - PIZCA DEL MUNDO - kakao polskiej marki oferującej produkty Fair Trade.
To opakowanie mnie absolutnie urzekło, trochę dziwne, trochę tajemnicze, trochę straszne, ale bez wątpienia
stylowe, od razu skojarzyło mi się z filmami Guillermo del Toro, niepowtarzalny klimat i magia. Magia po części
zafundowana przez Paulinę Mager, wrocławską artystkę, która ubrała swoimi pracami każdy produkt PDM.
Samo kakao poszło w ruch jeszcze w ten sam dzień, w którym przybył Chillbox, i od tej pory towarzyszy mi
podczas śniadań, jest przepyszne i mam ochotę poznać więcej dobroci od PIZCA DEL MUNDO.


Kolejny czekoladowy kosmetyk to DRESDNER ESSENZ - żel pod prysznic Czekolada/Żurawina. Nie znałam
firmy więc fajnie, że to coś nowego, przynajmniej dla mnie. Sam żel ma w sobie jakąś nutę słodkiej czekolady
ale tylko odrobinę. Zawiera łagodne detergenty i tyle, bo ciekawe składniki są po zapachu, więc tak jakby
w ogóle ich tam nie było :) Tą czekoladkę zdążyłam już użyć kilka razy i jest OK, myje i to tyle co wymagam :)


KRINGLE CANDLE - daylight Gorąca Czekolada, moja pierwsza zabaweczka zapachowa z tej firmy, słodka woń
unosiła się w pokoju podczas każdego palenia, nie dusiła, nie przytłaczała, nie szczypała w oczy. Duży plus.
I za każdym razem kiedy czułam ją w powietrzu nabierałam ochoty na czekoladę, taką do bólu mleczą :D


Następna porcja czekoladowych słodkości to YASUMI - maska kakaowa. Jeszcze nie zdążyłam jej zużyć ale mam
nadzieję na porządną regenerację mojej suchej skóry, a nic tak nie regeneruje jak dobra porcja kakao ;D


Jak zwykle mamy też coś do poczytania, książka "Anglik zakochany" Michaela Sadlera może nie jest ambitną
literaturą ale na potrzeby wychillautowania jest idealna. I nie jest gruba więc czyta się ją w mgnieniu oka :)


Bonusem okazała się SKIN79 - przeciwzmarszczkowa maska w płacie, co mnie niezwykle ucieszyło, bo bardzo
lubię je zakładać przed pójściem spać, rozluźniają, wygładzają i rozświetlają cerę. Mają sporo składników
aktywnych, więc po zdjęciu płata nie nakładam już kremu, jest to więc produkt idealny dla leniwców :)


I na koniec gwóźdź programu, a w zasadzie gwóźdź do trumy Pana Kuriera. BJOBJ - organiczny multikrem
z masłem shea i olejkiem jojoba. Ukazał się moim oczom zanim jeszcze otworzyłam pudełko. Tak, tak, dziad
wychodził sobie przez szparkę o.o Otwieram paczkę i oczy jak pięć złotych... wszystko ufajdane w kremie.
Usiadłam na fotelu z marsową miną, ale stwierdziłam, że co się będę denerwować jak mleko się rozlało.
Po paru minutach zaglądam od nowa i stwierdzam, że nie jest źle. Przy okazji wtarłam trochę kremu w ręce
i nastapiła wielka nić sympatii między mną a BJOBJ. Markę znam, miałam od nich pastę i płyn do ust,
nie pisałam ale napiszę :D bo fajne to rzeczy były, krem urzekł mnie od pierwszego użycia. Dlatego też dzierżąc
łyżeczkę od herbaty wygarnełam ile się dało, z książki, tubki, najwięcej było na próbkach Skin79, one mi
uratowały najwięcej kremu. Zużywam go teraz do ciała i jest GENIALNY. Produkty tej marki można kupić
na stronie BIOBEAUTY.PL zajrzyjcie koniecznie :)







Podsumowując, bardzo udana kompozycja. Wszystko mi się podoba, wszystko do siebie pasuje, oprócz
kosmetyków jest coś do smakowania i czytania. Nic więc dziwnego, że grudnoowe wydanie Chillboxa wyprzedało
się na pniu, od 1 stycznia będzie można zamawiać styczniowe pudełko i zachęcam Was do klikania...

A Wam jak spodobała się zawartość ?


54 komentarze:

  1. Wydaje mi się że produkty tej firmy PIZCA DEL MUNDO widziałam w biedronce, tylko nie wiem czy kakao...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, ale to tylko jakieś czasowe... Chyba jeszcze parę dni ma być. W każdym bądź razie opakowania bardzo podobne

      Usuń
    2. Pomyślę jutro czy jednak się do Biedronki nie wybrać :D

      Usuń
    3. Było bardzo podobne opakowanie, ale to nie ta firma ;)

      Usuń
  2. uwielbiam te pudełka, dziewczyny z Chillboxa dobierają świetne kosmetyki, jeszcze nigdy nie byłam nim rozczarowana. niestety nie udało mi się zamówić grudniowej edycji i jestem niepocieszona :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, fajnie to dobierają :) W styczniu chyba wszystcy zamówią wcześniej :) Znikną jeszcze przed 10-tym ;D

      Usuń
  3. Też mam i jestem zadowolona! Szkoda, że Bjobj dostałaś już otwarty i w nie najlepszym stanie... :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauważ, że pudełko jest wgniecione, paczka upadła i folia zabezpieczajaca niestety nie dała rady ochronić kremu.

      Usuń
    2. Wieczko od tego kremu jest strasznie marne. Mi co prawda nie rozwalił się w pudełku (na szczęście), ale później leżał sobie w szufladzie nie całkiem płasko, tylko pod kątem i napór kremu na jedną stronę po prostu sprawił, że wieczko się otwarło i spora część kremu upaprała mi inne kosmetyki. Trzeba z nim bardzo uważać :)

      Usuń
    3. Opakowanie jest delikatne, to fakt, sam producent powinien dołożyć jakąś boczną naklejkę zabezpieczającą :) tak mi się wydaje :D

      Usuń
  4. Ciekawa jestem co na to pan kurier, że przyniósł taką paczkę :) Szkoda, że krem był uszkodzony, ale mimo to zainteresował mnie i ta maska Yasumi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie jestem odosobnionym przypadkiem, mam nadzieję, że to się wyjaśni ):)

      Usuń
  5. Udane pudełko, chociaż ta nieprzyjemna niespodzianka nie powinna się zdarzyć:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie nie powinna, zwłaszcza, że Chillbox płaci za dodatkowe usługi, które widnieją na naklejkach, np NIE RZUCAĆ :D

      Usuń
  6. Uuu ja nie wiem co to kurierzy wyprawiają z tymi paczkami :( dobrze, że się udało uratować krem. Pudełko bardzo udane :)

    OdpowiedzUsuń
  7. mocno czekoladowe to pudełko ;) chcę takie kakao ! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W kilku miejsach w sieci można je kupić, na stronie ją podlinkowane sklepy :)

      Usuń
  8. widziałam już jego zawartość i bardzo mnie zachwyciła :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tyle czekolady...ehh, idę po czekoladę;).

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajna zawartość:) Dobrze, że udało Ci się uratować krem!:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Pyszniee :D jeszcze przydałaby się tabliczka białej czekolady z całymi orzechami laskowymi xD
    szkoda trochę książki (trochę pedantką jestem, u mnie książki po latach jak nowe xd)
    A Skinowa maseczka <3 :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja bym w nim widziała choć jednego małego Lindora, najlepiej czarnego :D

      Usuń
    2. White Zephyr - O dziwo książka nie ucierpiała, krem po prostu nie jest taki tłusty na jaki wygląda, nie zostawił plam :)

      bibaba - też bym to widziała ;D

      Usuń
  12. Ten krem ma chyba bardzo delikatne opakowanie. Mój co prawda nie rozlał się podczas transportu, ale ma wgniecione wieczko.
    Samo pudełko bardzo na plus. Świeczkę uwielbiam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba tak, ale to będzie taka nauczka na przyszłość, żeby albo wybierać coś co ma pewne opakowanie albo dodatkowo zabezpieczać takie "łatwootwieralne" kosmetyki :)

      Usuń
  13. Bardzo podoba mi się zawartośc tego boxa.

    OdpowiedzUsuń
  14. ja czekoladzie też nigdy nie odmawiam, dlatego wyglądam jak wyglądam :D ha ha, ale mimo wszystko nie odmówię :D a pudełeczko z super zawartością! szkoda, że kremik tak się rozlał po wszystkim, bo nie dość, że całość zapaskudził, to na dodatek ten krem jest na prawdę fajny, mam i używam na wszystko włącznie z buzią, bo cudnie odżywia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na twarz to już raczej nie nałożę, chyba że sobie zafunduję nowy :) ale nie wykluczam takiej możliwości, bo działanie i zapach genialne :)

      Usuń
  15. Współczuję rozlanego kremu - mi się to nigdy nie zdarzyło jeszcze w Chillboxie ;( Ale zawartość jest genialna. Już nie mogę doczekać się grudniowej edycji! PS. Piękne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I miejmy nadzieję, że to ostatni taki przypadek :) Ja też nie mogę się doczekać grudnia :D P.s. Dziękuję :)

      Usuń
  16. Moje pudełko też dotarło wgniecione i krem ucierpiał, ale w porównaniu z Twoim minimalnie. Jest genialny do ciała :) czemu ja jeszcze nie spróbowałam kakao, idę to zmienić :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kakao na dobranoc jak najbardziej, będą słodkie sny :)

      Usuń
    2. Rzeczywiście pyszne :) a co najlepsze otwieram a tam już połowy nie ma. Komuś posmakowało :D

      Usuń
    3. O widzisz, co tylko potwierdza fakt, że jest pyszne :D

      Usuń
  17. Czekoladowa zawartość pudełka jak najbardziej odpowiednia dla mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Ale czekolady podoba mi się. Szkoda kremiku. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  19. Chyba w końcu zamówię to pudełko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że powinno zadowolić Cię bardziej niż inne ;)

      Usuń
  20. Szczerze mówiąc nie lubię czekoladowych nut zapachowych w kosmetykach. Na dłuższą metę zaczynają mnie męczyć. Ale czekoladę samą w sobie uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zdecydowanie jeden z trudniejszych zapachów, mało komu udaje się odwzorować go idealnie :) a przynajmniej tak, żeby choc trochę było smakowicie :)

      Usuń
  21. Uwielbiam wszystkie ich pudełka, uważam że są najlepsze na rynku. A co do kremu to masakra, jak Ty to z książki zgarnęłaś? Krem również bardzo polubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łyżeczką :) Na szczęście było go tam niewiele :)

      Usuń
  22. A podoba się, podoba. Nawet więcej niż podoba. Wzdycham odrobinę do tych pudełeczek, ale jak na złość nigdy nie udaje się odłożyć pieniążków. Cóż, może w styczniu się uda...

    OdpowiedzUsuń

Komentarze od Was dodają ENERGII :) Dzięki