niedziela, 26 lipca 2015

Żele i kostki myjące DOVE, czyli czym się myć kiedy jest upał


Dziś Przemyśl oddycha głęboko czystym, świeżym powietrzem. W końcu jakaś normalna temperatura.
Za to sobota to było istne piekło. Mało ludzi w mieście, mało w sklepach, za to nad wodą tłum. San co prawda
nie sprzyja kąpielom, ale od wody jakoś tak chłodniej. Niestety moja sobota należała do bardzo pracujących
więc jedynym rekalsem był prysznic w środku dnia... Co wędruje ze mną do łazienki w czasie upałów?


Jeżeli odpowiecie teraz, że pewnie coś co jest w pełni naturalne, nie zaprzeczę, bo to prawda. Ale oprócz tego
mam stały punkt łazienkowego wyposażenia i jest nim marka DOVE. I wcale nie dlatego, że jest ostatnio modna,
i zrobiła fajną kampanię reklamową. Dove jest ze mną odkąd pamiętam, wydaje mi się, że tradycyjna kostka
myjąca była ze mną jeszcze za czasów panieńskich, czyli... ponad kilkanaście lat wstecz... jak nie więcej :D

Uwielbiam mydła naturalne (swoją drogą muszę Wam wspomnieć o jednych takich, co to są godne uwagi),
za ich właściwości, różne w zależności od składu. Używam, kiedy potrzebuję. Natomiast kostka myjąca DOVE
ma tylko trzy zadania, umyć, nie podrażnić i pachnieć dłuuuuuuuuuugo. Bez żadnej głębszej, mydlanej filozofii.  
Kiedy jej używam mam niedoparte wrażenie czystości i świeżości, która zachowuje się na dłużej (co w upale 30 
czy 40 stopniowym jest nie lada wyczynem).


 Nawet przy częstym myciu zarówno żele jak i kostki myjące nie podrażniły mojej skóry. Kostka myjąca Dove jest syndetem i zawiera łagodniejszy surfaktant: sól sodową izotionianu oleju kokosowego, która łagodniej oddziałuje 
na proteiny i lipidy warstwy rogowej.

Sodium Cocoyl Isethionate - sól sodowa kwasów tłuszczowych pochodzących z oleju kokosowego. Środek powierzchniowo czynny, łatwo miesza się z zabrudzeniami dzięki czemu jest świetnym środkiem oczyszczającym. 
Jest pomocny w spienianiu produktu.


Jest tak delikatna, że można nią wykonać nawet demakijaż (kiedy ogarnia nas leń i wyprawa po mleczko oraz
waciki jest wyczynem porównywalnym ze zdobyciem ośmiotysięcznika, tak, niektóre Lenie są wielkie :D)
Tak więc na szybko i bezboleśnie można czasem pofolgować codziennej rutynie. DOVE od czasów z których
go pamiętam, poszerzyło swoją ofertę o inne wersje zapachowe. Jednak tradycyjne jest zawsze na pierwszym miejscu.

Coraz częściej sięgam też po żele DOVE. Po części za sprawą Rossmanna, gdzie w promocji 2 za 1 nabyłam
sporo tych kosmetyków, po części dlatego, ze w ShinyBoxie mamy co jakiś czas COŚ NOWEGO marki Dove.


Nowe żele są bardzo gęste. Nakładane przy pomocu siateczki kąpielowej tworzą niezwykle przyjemną, gęstą
pianę, która jak kocyk otula całe ciało. Do wyboru jest naprawdę spora ilość zapachów - klik - , jednak u mnie
zazwyczaj wygkrywa klasyka, DOVE deeply nourishing... uwielbiam ten zapach :) 

A wy lubicie kąpiele z DOVE? Który zapach jest Waszym faworytem? 

42 komentarze:

  1. Bardzo lubię kostki Dove i często goszczą w mojej łazience :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kosmetyki Dove są wyróżniające się w tłumie, a mydełka pokuszę się nawet o stwierdzenie, że porywają tłumy :) Bardzo je lubię i na bieżąco robię zapasy - jak się kończy zawsze mam już kolejną. Moimi faworytami są ta, którą Ty prezentujesz, ale jeszcze uwielbiam ogórkową, latem zdecydowanie bardziej i Go Fresh. Uwielbiam :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można tak powiedzieć, bo faktycznie w drogeriach pełno jest nowych żeli a ja uparcie sięgam po dove, bo jakoś tak najbardziej zapachowo mi odpowiada :) Go Fresh też lubię :)

      Usuń
  3. Wcześniej unikałam Dove, wszystko czego użyłam okropnie mnie uczulało. Ostatnio zaczęłam podbierać maminy żel Dove silk glove. A piana faktycznie gęściutka i milusia. I o dziwo nic nie swędzi, nie piecze i się nie łuszczy. Na razie dopadł mnie nieśmiały optymizm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dove, ładnych parę lat unikałam. Coś pozmieniali i teraz mam nadzieję, że będzie ok.

      Usuń
  4. Dawno nie miałam a tez je lubię :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja dove unikam ,bo jest testowane na zwierzętach, a nie chcę się przyczyniać do ich bólu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie można testować na zwięrzetach, przepisik zabrania :)

      Usuń
    2. Bardzo polecam lekturę: http://www.kocieuszy.pl/2015/04/testy-na-zwierzetach-o-co-w-tym-w-ogole.html
      pozdrawiam :)

      Usuń
  6. Dla mnie mydełka Dove zbyt mdło pachną

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach zdecydowanie trzeba lubić, podobnie jak zapach Nivea, charakterystyczny i nie dla wszystkich :)

      Usuń
  7. Ja skuszona internetowym zachwytem, zakupiłam żel dove z pistacją i magnolia. Niestety po kilku użyciach zapach zaczął mnie drażnić i żel sobie stoi a ja ciągle dokupuję i używam czegoś innego. Żałuję że nie kupiłam klasycznego zapachu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A słyszałam, że podobno extra :) O ile magnolię lubię tak za pistacjami przepaqdam jedynie w tureckiej chałwie, więc chyba się nie skuszę, za to klasyk wciąż wraca :)

      Usuń
  8. Ostatnio produkty marki Dove mają swoje 5 minut na moich włosach i jestem zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę również o tym pisać, bo wykończyłam właśnie butelkę szamponu i odżywki <3

      Usuń
  9. oglądając każdy Twój post, wciąż mogłabym się powtarzać i rozpływać nad tym jakie masz piękne zdjęcia....

    OdpowiedzUsuń
  10. Dawno nie miałam żadnego żelu z Dove. Ostatnio częściej sięgam po mydła w kostce. Tych od Dove jeszcze nie miałam. Bardzo mi się podobają Twoje zdjęcia. Zostaję na dłużej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, miło mi to słyszeć :) Wypróbuj koniecznie, może też Ci się spodoba :)

      Usuń
  11. To ja bym poprosiła jeszcze podobny wpis o mydłach w kostce oraz płynie oraz żelach pod prysznic "Nivea". :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Aż wstyd się przyznać, ale nie pamiętam kiedy miałam coś z Dove... Tyle jest teraz marek kosmetycznych, że ciężko się zdecydować. Ale coś czuję, że naprawię swój błąd w najbliższym czasie ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie fajnie, że jest tyle marek, bo jest w czym wybierać :D

      Usuń
  13. W upały rzeczywiście mydła najlepiej się spisują :) Żel nie daje mi takiego odświeżenia jak naturalne mydło (ostatnio zakochałam się w bananowo-kokosowym z Pszczelej Dolinki, no i miętowe np. Dr. Bronners jest super na lato.

    Kostki z Dove polubiłam, zwłaszcza z shea :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie takie mam też wrażenie, zwłaszcza po pracy, kiedy pot się leje a kurz do tego lepi jak diabli :D

      Usuń
  14. wolę żele niż mydła, chociaż mydło tradycyjnie stoi zawsze w mydelniczce w łazience, dawno nie miałam Dove, ale bardzo lubię ich produkty :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Moja mama uwielbia mydła i kremy z dove, a ja jestem zakochana w żelach i szamponie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I w kolorach :) jak mniemam :) Fajna nazwa bloga ;)

      Usuń
  16. Nawet je lubię, faktycznie nie wysuszają skóry i to jest chyba ich największy atut :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam nadzieję, że skład jest lepszy. Raz z ciekawości zajrzałam do składu żelu (z granatowym akcentem) i tam była pochodna formaldehydu. Nie powiem, trochę mnie to zaskoczyło. Myślałam, że jest fajniejszy.

    OdpowiedzUsuń
  18. dla mnie niezmiennie babydream nic innego

    OdpowiedzUsuń
  19. ja mam ogórkowy żel Dove z serii go fesh i jest boski! pachnie obłędnie i bardzo odświeżająco

    OdpowiedzUsuń

Komentarze od Was dodają ENERGII :) Dzięki