czwartek, 26 lutego 2015

ILUA, W malinowym chruśniaku... peeling do ciała, kiedy potrzebujesz chwili dla siebie...


Łazienka to moje miejsce alienacji. Cały współczesny świat i wszystkie jego problemy zostają za drzwiami.
Zapalam świecę, zanurzam się w wodzie i kompletnie nic mnie nie obchodzi. Cywilizacja warczy pod drzwiami,
a ja głucha na wszystko, oddaję się łazienkowej kontemplacji. Chwila wytchnienia, która pomaga nie zwariować.


Kiedy już moje jestestwo jest całkowicie spokojne, oddaję się rytuałom naturalnej pielęgnacji. Bez pośpiechu.
W malinowym chruśniaku pośpiech nie jest wskazany, powiem więcej, wymagana jest ostrożność.


Peeling ILUA zamknięto w dużym i ciężkim słoiczku ze szła Miron Glass - klik - które stoi na straży jakości wnętrza.
A ponieważ to SZKŁO trzeba uważać na mokre ręce, o wypadek nie trudno, jednak tylko szkło gwarantuje
brak reakcji między olejami a opakowaniem. Jak to mówią - coś za coś, ale da się to przeżyć.

Po uchyleniu wieczka unosi się zapach malinowej konfitury z pieczołowitością przygotowywaną przez Babcię.
Wszystko jest tu naturalne, ręcznie odmierzone i wymieszane, by stworzyć kosmetyk, który się pokocha.
Za wygląd, za działanie, za zapach, który przywołuje wspomnienia. To już wychodzi poza zwykłą kosmetologię.


Czym wykonujemy masaż? Ani solą, ani cukrem ani chemicznymi substancjami ściernymi, które potem
zanieczyszczają nasze rzeki. Do usunięcia martwego naskórka użyto sproszkowanych pestek malin. Ostro jest.
Naprawdę, im dłużej się masuje tym bardziej ostro, ale podobno po obejrzeniu filmu o BDSM kobiety właśnie
tego szukają, na co wskazują ostatnie statystyki, chyba że trochę nakłamali w tych ankietach ;D


Gdyby nie multum dobroczynnych olejów w których zatopione są drobinki, ciało mogło by być zaognione.
Tak się jednak nie dzieje, bo oleje otulają skórę ochronnym płaszczem o malinowym zapachu. Co istotne,
po spłukaniu wodą na ciele nie pozostaje tak znienawidzona przez niektórych tłusta warstwa. Wielkie WOW.

Ważne jest, by po masażu nie używać już żadnych detergentów. Można jedynie, w razie potrzeby,
nasmarować się balsamem lub masłem. Idealnie gładka skóra chłonie każdą zaaplikowaną porcję.

200 ml produktu wystarczyło na 5 cudownych, relaksujących zabiegów. Poezja po prostu.
Jeśli tylko macie ochotę poczuć się wyjątkowo zajrzyjcie do ILUA - klik - Zróbcie prezent sobie, lub osobie
która mocno kochacie. Taki podarunek od serca jest lepszy niż pierścionek z brylantem :)


1. Prunus Amygdalus Dulcis Oil - olej otrzymywany z dojrzałych nasion słodkiego migdałowca. Sprawia, że skóra staje się odżywiona i miękka. Ma lekko żółty kolor i orzechowy smak. Migdał zawiera 80% kwasu olejowego (oleinowego), 15% kwasu linolowego, 3-5% kwasu palmitynowego, 20% białka, składniki mineralne takie jak: potas, wapń, żelazo, fosfor, magnez, witaminy: E, PP, z grupy B. Natłuszcza, nawilża, chroni. Nie jest odporny na światło, więc należy trzymać go w ciemnym miejscu.

2. Helianthus Annuus Seed Oil - olej słonecznikowy, jeden ze szczególnie korzystnych dla cery olejów, zawiera wysoki procent kwasu linolenowego. Nadaje się do każdego rodzaju skóry. Bywa używany jako olej bazowy, ale także jako składnik aktywny.

3. Rubus Idaeus (Rasberry) Seed - ziarna malin, ścierniwo.

4. Glycerin - Naturalna gliceryna jest uzyskiwana przez zmydlanie tłuszczy roślinnych, głównie tłuszczu kokosowego. Gliceryna w naturalny sposób osłania skórę, przenikając do przestrzeni międzykomórkowych, gdzie wiąże ilość wody niezbędną do zachowania prawidłowego nawilżenia skóry. Ma doskonałe właściwości łagodzące, skutecznie nawilża przesuszoną skórę ze skłonnościami do pierzchnięcia nadmiernie wysuszoną. Wygładza, poprawia elastyczność, reguluje procesy prawidłowej odnowy naskórka.

5. Sucrose Laurate - kombinacja cukru i roślinnego kwasu laurylowego, łagodna substancja powierzchniowo czynna, składnik myjący.

6. Aqua - woda z lodowca grenlandzkiego, rozpuszczalnik.

7. Rubus Idaeus (Rasberry) Seed Oil - olej z pestek malin jest zaliczany do tzw. bio-olejów, czyli olejów o wysokiej zawartości - Niezbędnych Nienasyconych Kwasów Tłuszczowych (NNKT). NNKT, zwłaszcza kwas linolowy i alfa-linolenowy, stanowią główny składnik płaszcza lipidowego skóry. Olej z pestek malin to również bogate źródło witaminy E w postaci alfa-tokoferolu i bardziej unikalnego gamma-tokoferolu. Forma gamma-tokoferolu, chroni dodatkowo przed bardzo reaktywną formą rodnika, zwaną nadtlenoazotynem, z którym nie radzi sobie popularny alfa-tokoferol. Witamina E w naturalnej formie aplikowana zewnętrznie, wnika głęboko w skórę, chroniąc przed stresem oksydacyjnym składniki tłuszczowe skóry. Zapobiega fotostarzeniu skóry powodowanemu niekorzystnymi czynnikami zewnętrznymi. Działa regenerująco, nawilżająco, przeciwzapalnie oraz sprzyja gojeniu i łagodzeniu rumienia posłonecznego.

8. Salix Alba (Willow) Bark Extract - ekstrakt z wierzby białej. Działa wygładzająco, złuszczająco i rozjaśniająco. Zawiera salicynę, która ma silne działanie przeciwzapalne, antybakteryjne i ściągające. Ekstrakt stymuluje podział i wzrost komórek, jest idealnym składnikiem w preparatach anty-aging.

9. Lithospermum Erythrorhizon Root Extract - wyciąg z ziela nawrotu ma silne działanie nawilżające. Poprzed dogłębne nawilżenie wyraźnie poprawia kondycję skóry.

10. Caprylic/Capric Triglyceride -  mieszanina roślinnych kwasów tłuszczowych, zawierająca w sobie najlepsze własności oleju kokosowego i palmowego, które są zestryfikowane z gliceryną. Olej ten polecany jest do skóry wrażliwej, skłonnej do przesuszania. Substancja natłuszczająca, wygładzająca, zapewniająca prawidłową ochronę. Sprawia, że skóra jest miękka, elastyczna i gładka. Lipid ten posiada właściwości konserwujące.

11. Tocopherol – substancja czynna, antyoksydant. Witamina E działa kojąco i łagodząco na skórę, i ewentualne stany zapalne na  skórze. 

12. Rubus Idaeus (Rasberry) Seed Extract - wyciąg z maliny właściwej. Maliny dostarczają skórze sporą dawkę witaminy C wspomagającej gojenie i regenerację. Wyciąg z malin wpływa kojąco na skórę,  poza oczyszczeniem, rozświetla ją i dodaje blasku. W efekcie skóra wygląda zdrowo i promiennie.

13. Vanilla Planifolia Fruit Extract - wyciąg z wanilii płaskolistnej, nadaje ciepły, słodkawy, aromatyczny zapach.

14. Pyrus Malus Fruit Extract  - wyciąg z jabłek, działa nawilżająco i odświeżająco. Jest bogaty w polifenole i kwasy owocowe. Poprawia elastyczność skóry.

15. Rubus Fruticosus (Blackberry) Fruit Extract - wyciąg z jeżyny bezkolcowej, wykazuje działanie działanie przeciwzapalne, przeciwbakteryjne i przeciwwirusowe.

16. Vitis Vinifera Fruit Extract - wyciąg z owoców winogrona, składnik aktywny. Rewelacyjny przeciwutleniacz, spowalnia procesy starzenia się skóry.

38 komentarzy:

  1. Ja bym go pewnie przez pomyłkę zjadła :)) Uwielbiam maliny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach ma przepyszny ale w smaku gorzkawy, więc nie zjadłabyś wiele :)

      Usuń
    2. To dobrze, że gorzkawy, bo peeling Yasumi Topaz Glamour był słodziutki i ciasteczkowo - pomarańczowy. Musiałam się hamować :)

      Usuń
    3. Ja się nie wyhamowałam przed pomarańczowym peelingiem NACOMI :D

      Usuń
  2. Doskonały !!! Spod której góry wykopujesz tak cudowne kosmetyki???? Po prostu magia jakaś przechodzi przez Twój blog :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idealnie dobrane słowo - DOSKONAŁY :) Magia jest bo kosmetyki magiczne :)

      Usuń
  3. brzmi obłędnie, ale 290 zł za 5 kąpieli to stanowczo za dużo :/ dla mnie

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziwi mnie cena tego kosmetyku jak i brak w nim konserwantów mimo obecności wody... Coś mi tu nie gra ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I Ilua pisałam już wcześniej, są też linki do strony, to nie kosmetyk, to dzieło sztuki :) Wszystko robione jest ręcznie na zamówienie, jak tylko klient wyrazi chęć posiadania. Znając wszystkie te aspekty cena absolutnie nie jest dziwna.

      Usuń
    2. No i tutaj rozwiewają się moje wątpliwości co do ceny :)

      Usuń
    3. Swoją droga nie wiem co może być dziwnego w cenie :P Cenę ustala się taką, na jaką pozwala rynek. Dla mnie są to kwoty zaporowe, ale nie dziwne. Gdyby było mnie stać to pewnie kupiłabym od czasu do czasu kosmetyki robione specjalnie dla mnie i o świetnych składach. Poza tym kosmetyk ma datę przydatności do użycia. 2,5 miesiąca przy przechowywaniu w lodówce- wszystko gra :)

      Usuń
    4. KamiluŚkaa nawet kartonik klejony jest ręcznie, ja bym to wyceniła na więcej, gdybym to sama kręciła :)

      strawmerry po pierwsze cena jest wynikiem nakładu pracy i unikatowości przygotowywanego produktu, jeśli się to wszystko ZROZUMIE cena przestaje dziwić :) Poza tym naprawdę są w tym kraju ludzie, dla których 290 zł nawet na jeden raz to niewiele, a blog jest dla szerszego grona odbiorców a nie tylko grona blogerek, które kalkulują co się opłaca a co nie :) więc i o takich produktach warto pisać :)

      Usuń
    5. Ależ ja to doskonale rozumiem :) Właśnie dlatego napisałam, że nie rozumiem jak kogoś jakakolwiek cena może dziwić. Cena to cena- jeśli produkt jest taki, a nie inny i ma odbiorców, to się ustala taką cenę jaką Ci odbiorcy zapłacą. Nie rozumiem po prostu czemu inni maja z tym problem. Nie stać mnie to nie, trudno. A napisałam, że dla mnie to kwota zaporowa, żeby nikt mi nie zarzucił, że mnie stać i dlatego bronię tych 290zł :P Potrafię docenić rękodzieło. Niestety nie każdy rozumie, że liczy się tylko sam produkt, ale czas na jego wykonanie i dużo serca w to wykonanie włożone. Wiem, bo mam kumpelę, która robi ręcznie różne piękności na szydełku- całkiem niedrogo, ale dla niektórych ZBYT drogo, bo w sieciówkach mają taniej...

      Aaaa teraz patrze, że moje stwierdzenie, że gdyby mnie było stać, to bym kupiła mogłaś odebrać jako marudzenie :P Nie, nie ja nie marudzę. Jestem zwolennikiem wolnego rynku. Jeśli kogoś stać, żeby wyprodukować takie kosmetyki taniej, to szczerze kibicuję, ale póki nie widzę nikogo takiego na horyzoncie, to nie mam podstaw stwierdzać, jakoby cena była nieadekwatna ;)

      Usuń
    6. Ja wiem, że Ty tak :)
      O czymkolwiek można napisać i zawsze znajdzie się ktoś, kto ma odmienne zdanie na dany temat, normalka.
      Fajny artykuł o cenach: http://www.orimono.ga/zyciowki/nie-badz-tym-klientem-wyjmij-slome-z-buta/ :) tak odnoście tych, którzy robią coś swoimi rękami.
      I odnośnie osób, które patrzą tylko na skład a nie widzą niewiarygodnych kwot, jakie trzeba zapłacić żeby wrzucić produkt na rynek i comiesięcznych opłat, jakie wykonuje się prowadząc działalność, plus podatki oczywiście. ech....

      Usuń
  5. Aż chce się go kupić, uwielbiam maliny! Ale na chwilę obecną wybieram pierścionek z brylantem :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Toż to musi pachnieć iście bajecznie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Pięknie!
    I skład cały na zielono - WOW!
    Jednakowoż... sprawdziłam cenę i padłam! Jestem w stanie wydać sporo na kosmetyki, ale... no nie aż tyle za peeling na 5 użyć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czysta przyjemność na w nosie ekonomię :)

      Usuń
    2. Za to dzisiaj bardzo ekonomicznie w promocji -50% zamówiłam malinowy peeling Balneokosmetyki ;)

      Usuń
  8. Używałam próbek do rąk i się zakochałam jak i w pozostałych kosmetykach, które mam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak zobaczysz całość to się zakochasz, piękny jest w tej swojej ciemnej oprawie ze szkła :)

      Usuń
  9. Wygląda nieziemsko :) kusi marka strasznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że kiedyś wypróbujesz na sobie :)

      Usuń
  10. Wygląda jak deser - bosko!

    OdpowiedzUsuń
  11. Jedynym minusem zdaje się być cena... Prawie 300 zł za kosmetyk, którego użyjemy 5 razy? :/

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam mocne zdzieraki, mało wiem się okazuje, bo do tej pory myślałam, że nic soli nie przebije ;-)
    Jednak na razie pozostanie w sferze marzeń...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też tak myślałam, ale mnie maliny zadziwiły :D

      Usuń

Komentarze od Was dodają ENERGII :) Dzięki