poniedziałek, 8 grudnia 2014

Lily Lolo, minerały to nie makijaż, to stan umysłu... Podkład WARM PEACH & Super KABUKI


O minerałach słyszałam już lata temu, jednak nie miałam do nich przekonania, cena i formuła mnie zniechęcały.
Potem zaczęłam zmieniać pielęgnację i wypadało zadbać o równie naturalny makijaż, a przynajmniej rzecz
najważniejszą, czyli podkład. W pierwszym kontakcie z minerałami trafiłam na niedobrany kolor, który robił efekt plastelinowej skóry, kompletna porażka. Jeszcze później, udało mi się trafić w kolor ale to też nie była
wielka miłość. W tym roku udało mi się poznać firmę, która najbardziej przypadła mi do gustu. 

Produkty mineralne LILY LOLO wprowadziła do swojego sklepu Pani Patrycja, właścicielka Organeo - klik -.
W rozmowie na temat makijażu mineralnego podzieliłam się swoimi wątpliwościami. Usłyszałam wtedy,
że LL jest zupełnie inna niż kosmetyki które miałam do tej pory. Dlaczego podkład LL jest inny niż wszystkie?


Po pierwsze dlatego, że jakość minerałów jest bardzo wysoka. Są idealnie, drobniutko przemielone, a drobny
pył bez problemu wprasowuje się w skórę i wbrew pozorom, upychany w niej nie podkreśla rozszerzonych porów.
Jego stopień krycia można budować dokładając kolejne warstwy, ja jednak preferuję  dwie. Osiągam wtedy
średnie krycie, które wyrównuje kolor mojej skóry.


Jeśli potrzebuję super-hiper krycia nakładam pod minerał podkład płynny od So Bio lub Avril,
ten pierwszy kryje bardzo mocno, ten drugi stanowi raczej tonującą bazę,

do której mocniej przylega podkład w proszku, tym samym zakrywając cokolwiek znajdzie się pod spodem.
Oba płynne podkłady są jak najbardziej naturalne, nie kolidują w żaden sposób z Lily Lolo.


Jednak najczęściej nanoszę dwie warstwy i to mi w zupełności wystarczy. Owszem, gdzieś tam czasem coś się
przebije, ale jak wspomniałam w tytule, zmienił się mój stan umysłu, ta niedoskonałość jest częścią mnie,
jest naturalną zmianą na skórze, nie muszę chować jej za maską, która wygląda gorzej niż zwykły pryszcz.


Poza tym skład podkładów LILY LOLO pomaga goić stany zapalne, wymagane jest tylko regularne użytkowanie.
Warm Peach - klik -, który posiadam jest podkładem należącym do grupy podkładów JASNYCH. Ma ciepłą, żółtą
tonację i pasuje większości Polek, jest też najczęściej kupowanym podkładem LL. Posiada naturalny filtr przeciwsłoneczny SPF 15. W doborze podkładu pomocne są wskazówki zawarte na stronie - klik -


Gdybyśmy jednak wciąż mieli wątpliwości rozwieją je albo właściciele sklepów, którzy zazwyczaj przechodzą
szkolenie i sami dogłębnie zapoznają się z wszystkimi produktami (tak było w przypadku Organeo),
albo prosimy o pomoc bezpośrednio na stronie dystrybutora - klik -, Panie pomagają chętnie i służą rzeczową radą.


Eleganckie, matowe opakowanie kryje w sobie 10g produktu, a jego koszt to 72.90 zł. Bardzo dobra wydajność.
Przy dobrej, gruntownie nawilżającej pielęgnacji można się zakochać w tych kosmetykach. U mnie podkład
trzyma się cały dzień, nawet podczas wysiłku jakim jest intensywne dreptanie :) Na zdjęciu macie podgląd
na kilkugodzinny makijaż z użyciem LILY LOLO, zaraz po tym jak wdrapałam się na górę. Uwierzcie mi,
byłam cała mokra, na twarzy ślady wysiłku i potu... minimalne, i za to go UWIELBIAM.


Istotną kwestią jest też narzędzie do nakładania, w tym wypadku Super Kabuki - klik -
Wykonany jest z najlepszego gatunkowo syntetycznego włosia, które jest ultra miękkie. Włosie jest gęste
i bardzo przyczepne, nakładanie nim proszku jest dziecinnie proste. Jego zaokrąglony kształt sprawia,
że nałożony podkład wygląda bardzo naturalnie. Mocniejsze krycie uzyskamy stosując flat top.
Pędzel jest niezwykle ważny, jeśli więc decydujecie się na swój pierwszy raz z minerałami nie zapomnijcie
o dobrym narzędziu pracy. Wyśmienita jakość idzie w parze z ceną. 
Najlepsze jest to, że makijaż mineralny można wykonać bez lusterka, to naprawdę jest tak proste, że prościej się nie da :)


A jak jest u WAS? Które minerały przypadły Wam do gustu? A może jeszcze ich nie znacie?
Podkład LILY LOLO znajduje się w kilku makijażach na tym blogu, między innymi tutaj - klik - z bliska.



68 komentarzy:

  1. Dziś po raz pierwszy widziałam Twój filmik :) Fajnie wypadasz na żywo, widać, ze jesteś konkretną babką, a nie "ciepłymi kluchami", jak to się u mnie mawia;) i to mi się podoba! Może moja naczyniowa cera polubi się z mineralami? ps Mam taką samą fryzurę- tzn. asymetrię i bardzo podobne włosy: )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie za miłe słowa :) Nie nie, ciepłe kluchy to nie ja, choć można czasem odnieść takie wrażenie poprzez to, że wolno i dziwnie trochę mówię, nie wszystkim będzie się to podobać ale mój kanał nie jest DLA WSZYSTKICH :) Moja cera w okolicy policzków i nosa też ma aktywne naczynka, LL ładnie je koryguje ale powtarzam - najważniejsza jest nawilżająca pielęgnacja :) A`propos włosów, nieco je w środę przytnę :)

      Usuń
    2. Mam nadzieję, że pokażesz na blogu fryzurę po przycięciu :) Na dotychczasowych zdjęciach wydaje się, ze skutecznie ujarzmiasz włosy :)

      Usuń
    3. Na pewno będzie widać je w filmiku, więc zapraszam na kanał YT :)

      Usuń
  2. oj, masz rację, że to stan umysłu. na razie jeszcze nie mojego, choć doceniam to, w jaki sposób zachowuje się na skórze. i oczywiście za naturalność (wizualną i składową). dla mnie to na razie wciąż bardziej puder niż podkład, ale coraz częściej przy cerze, która jest w lepszej formie, decyduję się na LL solo. A poza tym Angel, wow, ale super fotki :D zarzuciłaś garstką optymizmu w ten wyjątkowo smętny i mroczny dzień, dzięki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O pudrze na podkład LL jeszcze będzie :) może jakbyś kupiła i podkład i puder to przestałabyś podkład traktować jak puder :D bo puder ma inne właściwości niż podkład. NOOOOOOOOOO, ale mi zdanie wyszło :D masakra :D ale kumasz na pewno co mam na myśli :)
      Jedna z nich chwilowo jest u mnie na pulpicie, miękkość słowackiego mchu ogrzanego ciepłym słońcem wprawia mnie w dobry nastrój :)

      Usuń
  3. Coraz bardziej sławna staje sięta marka ;) może też wypróbuję jaki mi pozwoli na to stan konta ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marka już dawno stała się sławna :) na polu międzynarodowym ;)

      Usuń
  4. Rzuciłam się na minerały po wysypie w okresie letnim, całkiem zadowolona jestem-używam Annabelle minerals, formuły matującej, choć z rozświetlającej próbki byłam bardzo zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to właśnie ta firma nie zachęciła mnie do kupna pełnowymiarowego opakowania, źle wypadła na mojej skórze, być może to była kwestia formuły, nie wiem, może kiedyś pokuszę się o drugie podejście :)

      Usuń
  5. Przygodę z minerałami rozpoczęłam od everyday minerals. Miałam też China doll z LL. Byłam zadowolona, ale w obu przypadkach zniechęcała mnie cena. Potem trafiłam na kolorowka.com i uznałam że to coś dla mnie. Cena o połowę niższa i możliwość stworzenia koloru i odcienia idealnego. Owszem wymagany jest wysiłek w postaci własnoręcznego mieszania. No cóż, wniosek- wygoda kosztuje:P uważam, że super że jest taki wybór. Kto woli ten kupi gotowe, a kto chce to sobie ukręci, ale i tak każdy raczej będzie zadowolony :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Firma znana mi z opowieści jedynie, ale chyba jedna z bardziej znanych :) Kolorówkę będę musiała wypróbować, choćby dlatego żeby porównać jakość. Marce LL ufam, trudno zbudować zaufanie do czegoś nowego, ale wypróbuję :)

      Usuń
  6. Miałam okazję wypróbować warm peach, ale niestety na mojej bladziochowej cerze wyglądał pomarańczowo. :( A szkoda, bo rozsmarowywał się i krył pięknie. A tak go oglądałam z wszystkich stron, wyczytałam wszystkie poradniki, naoglądałam się swatchy... i zupełnie nie taki kolor jak się spodziewałam. Potrzebuję zimniejszego odcienia, choć właśnie z żółta nutą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zimne kolory (choć w opisie nazwano je Zbalansowane) to porcelain, china doll i blondie, może poproś o próbki tych trzech :) Ja też zaczynałam od próbek LL, bo niektóre odcienie wychodziły na mojej twarzy kosmicznie :)

      Usuń
    2. A LL mają też jakieś mniejsze próbki? Myślałam, że trzeba kupić ten zestaw 4 słoiczków za 80 złotych, a to sporo jak na próbki ;)

      Usuń
    3. Już znalazłam wszystkie informacje, dzięki ;)

      Usuń
    4. Patrzyłam teraz czy można zamówić próbki i nie znalazłam info, nic oprócz tego setu za 80 zł, jeśli znalazłaś inne informacje, napisz :)

      Usuń
  7. ja się dopiero zakochuję w minerałach czytając opinie na blogach, a na swój pierwszy trzeba jakoś odłożyć grosza,bo jakość kosztuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakość jakością, ale jeśli zainwestujesz w dobry produkt, mniej będziesz potrzebować INNYCH które będą kamuflować niedoskonałą skórę, przy minerałach, dobrych jakościowo, skórze dostarczane są faktyczne cenne składniki, przez co jej stan jest coraz lepszy :)

      Usuń
  8. nie widzę żadnego pudru... Widzę tylko Twoje piękne zdjęcia nad którymi rozwodzę się już od dłuższego czasu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to nie, na prawie wszystkich fotach jest :D Dziękuję serdecznie za miłe słowa <3 :)

      Usuń
  9. Używam minerałów od prawie roku. Poczytałam trochę i tak zawędrowałam na stronę Annabell minerals. Długo się zastanawiałam, którą firmę wybrać i oni mnie przekonali możliwością zakupu próbek. Mam problem z oceną odcienia swojej cery, jedna pani mówi,że mam chłodny, druga że ciepły i bądź tu mądry :-)
    Chociaż właśnie sprawdziłam na stronie Lily Lolo też można je dostać, wcześniej tego nie widziałam.
    Kurcze rozpisałam się, generalnie jestem bardzo zadowolona z tego typu kosmetyków, człowiek lepiej wygląda, a na dokładkę jeszcze sobie pomaga, bo to samo dobro. Nie tak jak było z wcześniejszymi podkładami w płynie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że udało Ci się dobrać kolor, mnie ta próba nie wyszła, ale to było dawno, mam nadzieję, że teraz było by inaczej, kiedyś ich wypróbuję ponownie, bo przecież pozytywne opinie nie biorą się z palca :-)
      Najbardziej bałam się przesuszenia, ale nawilżam skórę jak mogę i czym mogę więc problem nie pojawia się :)

      Usuń
  10. Ja używałam minerałów dość dawno temu, kiedy była "moda" na te sprowadzane z Ameryki np. Lucy Minerals. Lubiłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam o tej firmie :) Legenda :)

      Usuń
  11. Kiedyś próbowałam podkładu mineralnego innej firmy i miałam na twarzy ciacho po jakichś czterech godzinach. Tego typu produkty niestety nie lubią się z moją cerą :( Ale przynajmniej u Ciebie wszystko gra i brzęczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak właśnie się dzieje z nieprawidłowo dobranym podkładem, wiem, miałam to samo :)

      Usuń
  12. Testowałam kilka rzeczy LL, moim odcieniem jest China doll. Generalnie byłam zadowolona, nie zdecydowałam się na pełnowymiarowe opakowanie ze względu na niedostateczne jak dla mnie krycie, być może teraz, gdy cerę mam w dobrym stanie przez większość dni w roku sprawdziłby się u mnie idealnie. Jak dotąd najbardziej pasowały mi minerały Meow, niestety trudno dostępne w Pl. Poza Meow i Lily Lolo reszta sprawdziła się kiepsko, po bardzo kiepsko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba sobie teraz kupię chinkę właśnie, zimą jestem nieco bledsza, choć nie narzekam na Warm Peach, dopasowuje się idealnie :) Z tym zakrywaniem to trzeba sobie priorytety poprzestawiać, z czasem używania podkładu mineralnego nie będzie co zakrywać, ale jeśli nie damy mu szansy i niedoskonałości będzie się dusić pod podkładem zwykłym, to tworzy się koło hermeneutyczne, sytuacja bez wyjścia :)

      Usuń
    2. Dzięki za sugestię. W sumie jest w tym sens.

      Usuń
    3. Ze swojego doświadczenia mówię :)

      Usuń
  13. Nigdy nie miałam do czynienia z kosmetykami Lily Lolo. Jak będę w Polsce (najpewniej za rok), to będę musiała przejrzeć ich ofertę koniecznie, bo coraz bardziej widzę, że firma na prawdę dobrze sobie radzi.

    Buziak!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lily Lolo nie jest polską marką, jestem pewna, że u siebie też ich znajdziesz :)
      Cmoki <3

      Usuń
  14. Ja się w minerałach zakochałam cztery lata temu, jak się pojawiły w drogeriach produkty Loreala. Miłość trwa, choć obiekty westchnień się zmieniają. Lily Lolo jeszcze nie miałam, ale wszystko przede mną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Produkt L`Oreal nie jest w 100% naturalnym produktem, przynajmniej nie był ze dwa lata temu kiedy przeglądałam jego skład :)

      Usuń
  15. ja juz sie nie moge doczekac kiedy wyprobuje swoje cacuszka!oby i u mnie sie tak dobrze sprawdziły:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę, żebyś sprawdziły się w 100% :)

      Usuń
  16. Choć nie zakochałam się w minerałach (może rzeczywiście nie trafiłam jeszcze na odpowiednie) to również bardzo lubię po nie sięgać. Są idealne do codziennego makijażu, żeby poprawić co nieco wygląd i zakryć bardzo widoczny u mnie rumień, którego po prostu nie lubię. Tak się już przyzwyczaiłam do efektu nie całkowicie zakrytej skóry, że nawet gdy sięgam po zwykłe podkłady to bardzo sporadycznie zamalowuję coś kamuflażem czy korektorem.

    P.S. Piękny masz kolor włosów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, dokładnie, trzeba się też po prostu przyzwyczaić do NIE CAŁKIEM zakrytej skóry, to jest właśnie ten efekt, który kochają paryżanki, one stawiają na naturalność :)
      p.s. Dziękuję :)

      Usuń
  17. uzywam podkladu LL w odcieniu barely buff i jest idealny, najlepszy podklad jaki dotad mialam ( z mineralow mialam jeszcze probki edm, meow i anabelle). Ostatnio dokupilam tez bezowy korektor LL ale nie ujal mnie tak jak podklad, mam wrazenie ze jest za jasny, chociaz krycie zacne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Głównym problemem jest trafienie w kolor, jeśli ma się to szczęście i trafi idealnie to KOCHA SIĘ te produkty :) Korektory mineralne są bardzo mocne, kryją maksymalnie ale nie lubię tego efektu, kłóci mi się z naturalnością podkładu :)

      Usuń
  18. Ciekawią mnie kosmetyki LL, ale gdy wybrałam się do stoiska stacjonarnego i zobaczyłam ceny, to od razu zrezygnowałam z zakupu i poszłam do sklepu stacjonarnego AM i tam poczyniłam dużo tańsze i bardziej opłacalne zakupy :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Posiadam AM, są dobre ale nie bardzo dobre :) choć najważniejsze jest to, że Ty dobrze się z nimi czujesz :)

      Usuń
  19. Ja już od dawna chciałabym się o nich przekonać, ale nie wiem czy bym się z nimi polubiła. :( Nie ze względu na jakieś uprzedzenia czy coś, tylko moja cera jest tak strasznie przesuszona, za każdym razem mam setkę suchych skórek i nawet płynne podkłady brzydko na mnie wyglądają. W efekcie kończy się na tym, że chodzę teraz zupełnie bez podkładu (nie żeby mi to przeszkadzało). Dla takich sucharków pewnie nie bardzo się nada?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie nada, niestety... najpierw musisz porządnie nawilżyć skórę, regularnie ją peelingować, nawilżać, peelingować, kwasić, aż pozbędziesz się martwego naskórka a potem tylko przyjemność używania minerałów pozostaje :)

      Usuń
  20. Szczerze uwielbiam minerały, choć czuję niedosyt :D To jest tak uzależniające, że ciągle odczuwam "potrzebę" testowania nowych. Do tej pory miałam styczność z Annabelle (wszystkie trzy formuły + większość róży) oraz Amilie (podkład), niemniej jednak tak je polubiłam, że do Lily Lolo też się ślinię bardzo :) Kiedyś sobie sprawię, na razie powtarzam sobie ciągle "masz się czym malować, odpuść!" :) Za to, jak pięknie i naturalnie wyglądają do twarzy (i do tego nie szkodzą skórze!) jestem w stanie wybaczyć nawet długie nakładanie rano i częste brudzenie stanowiska pracy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Długie nakładanie? Ja dwa jak nie trzy razy dłużej nakładam podkład płynny :D Serio :) To prawda, wiele jest marek kosmetyków mineralnych, sama lubię poznawać nowe, a potem je porównywać... taka już natura kobiety :)

      Usuń
  21. strasznie mi się marzą ich minerałki...mialam juz annabelle minerals, era minerals, earthnicity...a lily lolo nadal nie:(
    świetna recenzja i zdjęcia:) pięknie wyglądasz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chętnie porównałabym Earthnicity to LL :) Dziękuję pięknie za przemiłe słowa :)

      Usuń
  22. Moimi mineralnymi ulubieńcami są podkłady Meow, ale teraz testuję te z kolorówka.com, bo są tańsze :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Meow nie znam zupełnie ale mam ochotę poznać kolorówkę :)

      Usuń
  23. Jak skończę moje, czyli Meow oraz LaurEss to popróbuję Lily Lolo i pewnie inne dostępne, na polskim rynku. Kiedyś nakładałam na gołą twarz, tzn. z kremami, teraz na azjatycki bb cream - za każdym razem liczy się umiar, ale mogę na minerałki liczyć po peelingach kwasowych i jeszcze dodam, że cudnie się w nich wychodzi na fotkach - efekt fotoszopowej, wygładzonej skóry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście mamy coraz większy wybór :) Lubię mieć wybór :) Naturalny mineral z trochę mniej naturalnym azjatyckim kremem BB to dość wyjątkowe połączenie :D W ostatniej kwestii nie mogę się nie zgodzić, za to też uwielbiam minerały :D

      Usuń
  24. Moja historia z minerałami zaczyna się podobnie - jak o nich usłyszałam kilka lat temu, stwierdziłam, że to zdecydowanie nie dla mnie. Jednak podczas przestawiania się na bardziej naturalną pielęgnację, postanowiłam w zeszłym roku ich spróbować. Już nie wiem czemu, ale zakręciłam się wokół Lily Lolo, Pani w stoisku Costasy z powodzeniem dobrała mi kolor i... zakochałam się. Już nie chcę słyszeć o innych podkładach :) Próbowałam ostatnio od siostry CC Bourjois i stwierdziłam, że uwielbiam LL i to jak naturalnie wygląda na mojej twarzy :) Mój jest w odcieniu Blondie i w tym tygodniu kupiłam kolejne opakowanie (też zwykle nakładam 2 warstwy) ;)

    Pzdr :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami droga no miłości bywa kręta ale warto ją pokonać :) Też lubię ten naturalny efekt, nawet nieco sfatygowany makijaż wygląda lepiej niż podkład drogeryjny... I jak Blondie wypda na twarzy? Moje przypuszczenia, że to chłodny odcień jest prawdziwe?

      Usuń
    2. To prawda, warto :)
      No wiesz, u mnie wypada bardzo dobrze, ale zawsze miałam problem z odróżnianiem ciepły/zimny :( blondie wpada raczej w żółte niż różowe tony, a co to oznacza?

      Usuń
    3. Jak w żółte tony to raczej na ciepły wygląda, choć wydaje (mi się) jak patrzę na stronę, że to raczej zimy odcień, no cóż, trzeba próbować na sobie :)

      Usuń
    4. Cóż... nie jestem zbyt pomocna chyba ;) no tak, najlepiej próbuj na sobie :)

      Usuń
  25. Wole podklad mineralny ktory oferuje marka Earthnicity, bo lepiej kryje, zapewnia bardziej naturalny efekt i fajny mat :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ten pędzel mnie niestety nie przekonal, bo wypadalo z niego wlosie i nie był delikatny dla skóry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo często go myję, minimum dwa razy w tygodniu (ponieważ nie maluję się codziennie), i z całą pewnością mogę stwierdzić, że nie wypadł mu ani jeden włos, szampon którym go myję sprawia, że włoski są delikatne, przynajmniej w moim mniemaniu :)

      Usuń
  27. super zdjęcia:) sama używałam kiedyś lily lolo jednak ich krycie zupełnie mnie nie zadowalało. teraz przerzuciłam się na earthnicity i używając jednej warstwy jestem bardzo zadowolona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, cieszę się, że się spodobały :) Earthnicity muszę w takim razie poznać :)

      Usuń
  28. Testowałam, jednak nie sprawdziła mi się ta marka. Moją niezawodną marką jest Earthnicity. Mają produkty godne polecenia. Trzymają się cały dzień. Podkład nadaje blasku twarzy, wygląda naturalnie, a kryje cudownie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze, że trafiłaś na swoją markę, która Cię zadowala :)

      Usuń

Komentarze od Was dodają ENERGII :) Dzięki