sobota, 15 listopada 2014

Recenzja gościnna - BADGER - naturalna pomadka ochronna o waniliowym zapachu


Niezwykle rzadko się zdarza, że osoba która coś u mnie wygrała przesyła mi recenzję, w dodatku tak obszerną.
Ja o balsamach BADGER pisałam tutaj klik, ciągle jeszcze można je kupić w DamaBio. A teraz zapraszam do lektury...


Gdy zaczęłam używać Badgera o smaku wanilii, to nie bardzo wiedziałam czego się spodziewać.
Znając życie, gdyby nie została mi powierzona misja sprawdzenia jak on działa, pewnie jak zwykle
po drugim użyciu zapomniałabym o nim. Ale, na szczęście, pamiętałam ;)

Na początku naszej „znajomości” miałam dość mocno wysuszone skórki i popękane wargi.
I już 
wtedy Badger okazał się wybawieniem. Przynosił mi ukojenie i w widoczny sposób poprawił
kondycję moich ust. Nie wiem czy zrobił to szybciej niż inne balsamy, ale i tak byłam z niego
zadowolona (bo w końcu używałam czegoś codziennie, a nie tylko „jak mi się przypomniało”,
więc 
skróciło to proces regeneracji o co najmniej 1 dzień :) ).

Po tym czasie, już tak się przyzwyczaiłam do używania Badgera o każdej porze dnia i nocy,
że 
nie rozstawałam się z nim w ogóle. Jego dużym plusem jest to, że gdy nakładam go 1 warstwą
(w 
innych balsamach nigdy mi to nie wystarcza, czuję się jakbym miała klej, a przy większej ilości
warstw usta mi się „ślizgają”, a włosy lepią mi się do nich niemiłosiernie :/ ), to pozostawia on miłe
uczucie na ustach. Np. wychodzę rano (7:20) na uczelnię i smaruję usta, mam wykład do 9:30, to po
tym czasie nie mam jeszcze bardziej wysuszonych warg niż przed wyjściem (tak mam zazwyczaj
przy użyciu innych balsamów), tylko pozostaje delikatne muśnięcie i po prostu wtedy nakładam
jeszcze raz Badgeram (a nawet jak go nie nałożę, to tragedii nie ma).

Tak mniej więcej po 3 tygodniach używania, zaczęłam „bawić się” Badgerem. Czasem po prostu
jak wychodziłam, to tak sobie smarowałam usta, tak 6 warstw. I, o dziwo, na wietrze włosy jakoś
wcale mi się nie kleiły do ust. Również nie czułam się jakbym przesadziła. Teraz po prostu dozuję
sobie albo więcej albo mniej balsamu, w zależności od tego jaki efekt (w moim mniemaniu) chcę
uzyskać.

Aha, jak miałam nałożoną 1 warstwę, to siostra mi powiedziała, że moje usta wyglądają zdrowo
(nie była świadoma, że mam coś na nich), więc nadaje też im ładny wygląd.

Jeszcze krótko o aspekcie wizualnym i zapachowym (smakowym?). Opakowanie jest bardzo ładne,
ten brązowy (bordowy?) kolor w połączeniu z jasnym żółtym kojarzy mi się z Kanadą. Zapach jest
delikatny, uwielbiam wanilię, więc bardzo mi to odpowiada. Ale nie wyczuwam tego zapachu już
po nałożeniu balsamu, co dla jednych może być minusem dla innych plusem. Dla mnie to plus, bo
przynajmniej nie zlizuję go cały czas (np. na mrozie).

Największą tragedią, jaką przeżyłam podczas używania Badgera było, kiedy zapomniałam go
zabrać ze sobą do Krakowa! Było mi smutno przez 3 dni, bo na szczęście, po tym czasie wróciłam
do domu i znowu byliśmy razem :D

Jadzia

14 komentarzy:

  1. Uwielbiam smak i zapach wanilli, chętnie wypróbujętej pomadki;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc tą musisz wypróbować na bank :D

      Usuń
  2. Oooo, jak fajnie, że Jadzia napisała;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziękowania należą się blogerce która wygrała to dla siostry :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Co prawda waniliowego wariantu nie używałam ale moja lawendowa też niczego sobie :)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Nie miałam okazji używać ale mam lawendę i jest boska :)

      Usuń
  5. Ja również muszę przyznać, że balsam jest bardzo fajny ;) Faktycznie, czuć jak pielęgnuje, a usta po nim nie są takie obleśnie śliskie jak po większości mazidełek tego typu. Nie jest może tak dobry jak mój ukochany Nuxe, Reve de Miel, ale wypada całkiem dobrze ;) Uwielbiam jego imbirowo- cytrynowy zapach! Pachnie dokładnie tak, jak moja ulubiona herbata ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, więc to druga mini recenzja :) Dziękuję za podzielenie się opinią :)

      Usuń
  6. O rany, jakim cudem umknęło mi (absolutnemu wanilioholikowi) istnienie takiego cuda? o.O Muszę powykańczać szybko smarowidła i czuję, że będzie mój! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie wiem, nie wiem :) ale zapachy są tu delikatne, nie ma tu chemicznego podkręcenia woni :)

      Usuń
  7. Ojej! Wchodzę na bloga po dłuższej przerwie od kompa i co widzę? Wypociny mojej siostry! :D Cieszę się, że zostały opublikowane, a jeszcze bardziej, że niektórym czytelniczkom mogły pomóc w zdecydowaniu się na zakup :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dziękuję za tak obszerną recenzję :) Pozdrawiam serdecznie :) Siostrę również :)

      Usuń

Komentarze od Was dodają ENERGII :) Dzięki