wtorek, 18 listopada 2014

Kosmetyki antycellulitowe i ich skuteczność - APIS, Skoncentrowane serum do ciała KONTRA Pomarańczowy sorbet antycellulitowy


Kwestia skuteczności kosmetyków antycellulitowych pozostaje otwarta i mocno dyskusyjna.
Hasła reklamowe umieszczane na tych preparatach to najwyższej jakości perfidna perswazja, istne gruszki
na wierzbie, np. redukcja cellulitu i nadmiaru tkanki tłuszczowej (o matko, gdyby to była prawda byłabym
drugą Moniką Bellucci). Co tam jeszcze z obietnic? Poprawienie jędrności, wzmocnienie napięcia skóry
i tkanki podskórnej (czort nie kosmetyk, cóż za #penetracja...). A to wszystko w zaledwie 14 dni...
(15 lat 
hodowania podskórnego monstrum znika po 14 dniach? Kosmos, abstrakcja, #producentmaschizofrenię).


Rzeczywistość wygląda tak, że wiele kobiet łapie się na ww slogany, wrzuca do koszyka dwa opakowania
preparatu wyszczuplającego, w tym jedno na "zaś" do którego nie wróci, bo między czasie wyskoczy
promocja w Rossmannie czy Naturze -40% na pielęgnację, gdzie to w ramach owej promocji kupi kolejne
dwa balsamy do ciała, bo ciekawa jest, bo jeden kosmetyk szybko się nudzi, bo koleżanka też takie kupiła.


Przy odrobinie szczęścia popracuje nad swoją systematycznością i po wieczornych kąpielach sumiennie
będzie wcierać  specyfik spalający tłuszcz, a później... ach, jeden batonik jeszcze nikomu nie zaszkodził,
po ciężkim dniu, przy dobrej książce, na dobranoc...


Czy więc kosmetyk antycellulitowy zadziała? Przy tym trybie życia raczej nie, na pewno nie.
Czy zadziała w ogóle? Zdecydowanie nie. Dlaczego nie zadziała i dlaczego mam aż dwa takie produkty?

Naskórne produkty kosmetycznie nie mogą zadziałać na podskórne twory tłuszczowe, zwłaszcza takie,
które powstawały latami. Kobieta to istota dająca życie, jako taka wyposażona została w bardzo elastyczną
skórę (zdolną do zmian) oraz w system gromadzący zapasy (na wypadek tych zmian, a jakże). Niestety Natura
przesadziła z tą ŁATWOŚCIĄ gromadzenia, bo zdecydowana większość kobiet ma teraz przez to problemy.
Gromadzimy tłuszcz a kulki tłuszczu zbijają się w większe twory, i tak mnoży się to bez końca i upycha pod skórą,
a ta wybrzusza się i zapada, tworząc pomarańczową skórkę. Pozbyć się zapasów można tylko w jeden sposób,
tym sposobem jest oczywiście wysiłek fizyczny. Kosmetyki antycellulitowe mogą okazać się pomocne,
ale nie ze względu na obietnice spalania niechcianego tłuszczu, lecz ze względu na fakt, iż zawierają
skoncentrowane ekstrakty roślinne (algi, kawa, kasztanowiec, zielona herbata, bluszcz, guarana...)
które znakomicie nawilżają skórę a ta może się bezpiecznie zmieniać pod wpływem ćwiczeń.


Właśnie ze względu na skoncentrowany skład oba preparaty APIS znalazły się u mnie. Największe nadzieje
wiązałam z zapachem sorbetu pomarańczowego, wiadomym jest, że im ładniej kosmetyk pachnie tym
kobieta częściej chce go na siebie nakładać. Sorbet jest niezwykle lekki (żeby nie powiedzieć za lekki),
ma półprzezroczystą konsystencję i genialnie się wchłania. Niestety zapach mnie dobija. Chciałam czuć
pomarańcze, chciałam czuć orzeźwiający aromat, co czuję? Środek czyszczący do podłóg typu Ajax.
Plusem jest wygodne opakowanie z pompką, pojemność i cena (53,00 zł za 500 ml na www.apis-sklep.pl).


Drugi produkt mam od niedawna ale stał się moim ulubieńcem. Przeczytałam o nim na jakimś blogu,
gdzie dziewczyna rozwodziła się nad zapachem. Pomyślałam więc, że muszę to mieć, bo inaczej ciekawość
mnie zeżre. Skoncentrowane serum do ciała okazało się niezwykle przyjemnym produktem.
Lekka, kremowa konsystencja idealnie sunie po ciele i bardzo ładnie się wchłania. Daje dużo większe poczucie
nawilżenia niż miało to miejsce w przypadku sorbetu, o dziwo produktu PRO. Mamy tu minerały MM, herbatę
Pu-Erh, kawę, algi, zieloną herbatę. Całość ma ciekawy i faktycznie ładny zapach, zapach który na ciele
zmienia się i otula nas ciepłą wonią czegoś przyjemnego. Jeśli tylko macie możliwość zakupu, polecam.
(23,00 zł za 200 ml na www.dystrybutor-sklep.pl).

Tak więc to ile wydacie na nieco bardziej skoncentrowany balsam do ciała zależy od Was,
tłuszczu nie wypali ale skóra na pewno będzie dobrze nawilżona :)


skład się pojawi ;)

43 komentarze:

  1. lubię ładne zapachy, szczególnie zimą więc może ta druge opcja? tym bardziej że zacznę w końcu chodzić na siłownię, a lubię po wysiłku fizycznym wmasowywać w siebie wszelkiego rodzaju zmiękczacze, ujędrniacze i nawilżacze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Druga opcja na teraz - idealny wybór :)

      Usuń
  2. Ja mam tyle napoczetych balsamów i małą systemtykę w wcieraniu. Chyba jestem typową kobietą;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic w tym złego nie ma, taki już NASZ urok :)

      Usuń
  3. A ja się łudzilam, że takie cuda działają...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ekstrakty herbaty, algi itp działają, od wewnątrz :)

      Usuń
  4. Producenci rzeczywiście mają fantazję :) fajne produkty, na pewno się nie zmarnują :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiam się, co zrobić z pomarańczowym sorbetem, nie lubię go i już :)

      Usuń
    2. Może spróbuj dodać parę kropelek cutrynowego lub pomarańczowego olejku eterycznego do niego? Pewnikiem poprawi mu się zapaszek. :)

      Usuń
    3. Chyba tak zrobię, poczekam na dostawę olejku goździkowego :)

      Usuń
    4. O! To będzie pomarańcza nadziana goździkami! :) Mmmm...

      Usuń
  5. Święte słowa o tych balsamach - obiecanki cacanki, a kobiecie cellulit jak był tak był. Ja osobiście wierzę jeszcze w moc masażu ręcznego do walki w grudowiskami nagromadzonymi. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masaż... przemieści i wygładzi tłuszcz, ale on nie zniknie jeśli sama go nie wypocisz :)

      Usuń
    2. Tak, tak - OCZYWISCIE sport, pot, łzy tłuszczu są na pierwszym miejscu. U mnie osobiście na jedynym, bo mam trwającego od lat lenia do smarowania się gdziekolwiek poza licem. ;) A cellulit w 90% zniknął.

      Usuń
    3. Masaż jako wspomagacz sportu to miałam namyśli. No i jeszcze masowanko dobrym kremem ze składnikami aktywnymi nie zaszkodzi.

      Usuń
    4. A widzisz, jesteś genialnym przykładem :)

      Usuń
  6. Ćwiczę od ponad roku i w zasadzie tylko dzięki temu pozbyłam się cellulitu, w takie kosmetyki nigdy nie wierzyłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hasła z tych kosmetyków nigdy do mnie nie przemawiały :) wyjątkowo :D

      Usuń
  7. Popieram. Serum pomarańczowe pachnie okropnie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nazwijmy rzeczy po imieniu - śmierdzi :)

      Usuń
  8. Nie ma kosmetyku po którym zniknie cellulit :) Dieta i ćwiczenia oto przepis :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Angel. kocham Twoje rozsądkowe podejście do życia <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Będąc szczera, znam osobiście i przetestowałam jeden krem, który spala tkankę tłuszczową. Spala i to dosłownie, bo krem po nałożeniu wchłania się głęboko dzięki jakiemuś tam składnikowi wnika głębiej niż inne kremy. Skóra piecze i pali przez nawet 12 godzin od nałożenia, wymyć tego nie można, jest pod skórą. W Europie tego kremu się nie dostanie, na Ebay'u mnóstwo podróbek. Ja swój krem kupiłam przez sklep internetowy jednej polskiej blogerki, mieszkającej w Singapurze. Produkt to Bio-Essence "Inchloss" krem wyszczuplająco-ujędrniający.
    Reklamy nie robię, stwierdzam fakt, że mazidło działa i po kilku dniach systematycznego używania rano i przed snem, widziałam u siebie efekty, mierząc się krawieckim centymetrem. Jeśli będziesz miała okazję, polecam spróbować. :) ja nauczyłam się zakładać lateksowe rękawiczki, podczas nakładania kremu na ciało, bo mam tak delikatne dłonie, że krem mi je "popatrzył" (pękające, czerwone, piekące plamki). Na udach, pośladkach, brzuchu i biodrach nic podobnego jednak nie wystąpiło. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OMG, no to ostro :) Staram się dość ostrożnie podchodzić do tych azjatyckich wynalazków. Oni może i robią skuteczne preparaty ale czy to jest tak do końca bezpieczne? Kupiłam azjatycki krem BB, fajny jest ale nie mogę się do niego przekonać, ilość dziwnych składników w nim mnie nieco przeraża. Może kiedyś się zafiksuje na te ich wynalazki, na razie wolę nie eksperymentować :)

      Usuń
    2. Mnie rozbroiło, jak gdzieś wyczytałam, że w krajach azjatyckich jarają się naszą ziają i chętnie ją importują :D I też się boję trochę ichnich kilometrowych składów, z racji wrażliwej i upierdliwej cery - a z wysyłką nawet próbki są koszmarnie drogie.

      Usuń
    3. Tak samo pali piecze pewne serum z Eveline :D Są takie dni, kiedy mam wrażenie ,ze kwasem oblałam uda, tak daje . Nie znam się na skladach i nie wiem który składnik powoduje takie palenie skory, bo ta jest chlodna i nic , a nic nie czerwona. W środku jednak uczucie , jakby się nogi do pieca włożylo . Nie łudzę się jednak, ze to działa rozbijająco na tkanke tłuszczową . Bez jaj :D
      Podobna bujda z tym kolagenem w kremach do twarzy . Rozmawialam z lekarzem dermatologii etetycznej i wytlumaczyl mi, ze cząsteczki kolagenu są na tyle duże, że nie mają sznas wnikać w głębsze warstwy skóry ,a koncerny kosmetyczne bazują na życzeniowej postawie klientek .

      Usuń
    4. Dorota (Włosowelove) oo, serio? To trzeba być dumnym z marki :D niech sobie używają ile wlezie ;D

      mamibecia ja już czuję się zestresowana jak to czytam :)
      Kolagen za to ładnie działa na skórze i za to go lubię :)

      Usuń
  11. Wiedziałam, że takie preparaty nie działają, jeśli nie zmienimy swojego trybu życia na bardziej aktywny, ale zastanawia mnie dlaczego producenci obiecują rzeczy, które są nie możliwe :( Czasami te obietnice są tak świetne, że mimo, iż rozsądek mówi, że to nieprawda, to jednak chce się w to wierzyć... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obiecują bo mogą, niby są przepisy regulujące te obietnice, podobno nawet spora część obietnic jest usuwana przez urząd zatwierdzający i wpuszczający produkt na rynek, ale nie da się usunąć wszystkiego :)

      Usuń
  12. Ach, gdyby kosmetyki tak działały! rok zniszczeń usuwały z włosów w tydzień, utrzymywały żywy kolor do 8 tygodni (heh, po 8 tygodniach mam 2-3 cm siwego odrostu, HELOŁ), odchudzały, usuwały zmarszczki, bezpiecznie wybielały zęby aż do fioletu <3

    Te kilka preparatów antycelulitowych, które miałam, nawilżało gorzej od nawilżających. Więc kupuje raczej te drugie. Musiałabym się smarować co 5 minut, żeby rzeczywiście spalić tłuszcz - od zmęczenia wcieraniem. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no no, masaż co 5 minut i ruch jest :) a ruch spala tłuszcz :DDDD
      Jakie Ty masz siwe odrosty, daj spokój :)

      Usuń
    2. Trochę mam, ale dzięki częstej hennie nie rzucają się w oczy. Trochę po 30 najprawdopodobniej będę już siwiutka, jak mama i siostra.

      Usuń
  13. Takie obietnice nigdy na mnie nie działały i nigdy w takie nie wierzyłam :( ale cóż, kobieta nie zając, przed promocjami nie ucieknie i wówczas te lub podobne tego tupu kosmetyki lądują w koszyku zakupowym :) a potem jeden, drugi, trzeci ... itd. i zdziwienie: to ja mam tyle balsamów, mleczek i cudów wyszczuplających a słoninka ani rusz ... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie powiedziane :D faktycznie czasem trudno uciec przed promocją, ale da się, trzeba próbować do skutku :)

      Usuń
  14. Ty tu o mnie piszesz czy jak????
    Często wybieram kosmetyki, które w swojej nazwie mają "wyszczuplający". Wie, że one mnie nie wyszczuplą,bo też już bym jak Bellucci wyglądała, ale dzięki temu oja skóra jeszcze nie wisi do kolan i teraz, mimo wahań wagi, nie robią mi się nowe rozstępy, a w ciąży to popękałam strasznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie nie, ja tylko o sobie :)
      I ja własnie o tym napisałam, te kosmetyki są fajne bo mają więcej aktywnych składników które potrafią trzymać skórę w ryzach :) jak to opisałaś :)

      Usuń
  15. Twoje poczucie humoru jest bezcenne :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :-)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

      Usuń
  16. Już lata temu przestałam wierzyć w obietnice producentów kosmetyków. Niejeden bajkopisarz mógłby im czyścić buty ;)

    OdpowiedzUsuń

Komentarze od Was dodają ENERGII :) Dzięki