środa, 17 września 2014

CosmoSPA, Glinka różowa dla cery wrażliwej, naczyniowej i ze skłonnością do alergii


O ile raczej nie mam skłonności do alergii tak w naczynka wpisuję się jak najbardziej, jest to więc
produkt stworzony dla mnie. O tym jak się spisał i co  z nim robiłam przeczytacie w dalszej części recenzji.

Kup mnie

Najbardziej podoba mi się pojemność produktów w CosmoSPA, glinki można wypróbować na swojej skórze
kupując niewielkie, bo 100g opakowanie w cenie 7,99 zł, jeśli spodoba nam się działanie to kupujemy większą
porcję, i teraz uwaga - całe 600g w cenie - jeszcze większa uwaga - 34,99 zł (czasem za mniej, jak jest promo).
Nikt mi teraz nie powie, że naturalna pielęgnacja droga jest, podstawowe produkty są tanie jak barszcz,
czyste pod względem składowym i w 100% robiące co robić mają. Proste, tak czy nie?


 Glinka różowa to tak naprawdę wynik pomieszania ze sobą glinki białej i czerwonej, a czerwona to w zasadzie
też biała, tylko więcej żelaza w sobie ma, a białą glinkę to ja kocham, więc siłą rzeczy kocham też róż,
bo jak różu nie kochać, zawsze i wszędzie :) Generalnie mogłabym sobie coś takiego zrobić, bo obie glinki
w magazynku są, ale jest taki moment, kiedy odwiedza mnie leń, wyciągać tych pudełek mi się nie chce,
proporcji odpowiednich odmierzać mi się nie chce a cudem jakimś, sama nie wiem jakim, chce mi się różowej maski,
sięgam więc po gotowca z CosmoSPA i voilà, odrobina wody, troszkę arganu i świński róż zdobi nam... T W A R Z :D

A czemuż on tak zdobi tą twarz? Bo ta uparcie komitywę z czerwienią zawiązała, wyeliminować tego
do końca nie mogę, choć się staram. Różowa glinka jest mi w tym pomocna. Jest stworzona dla cer
wrażliwych i alergicznych, oraz takich, które to borykają się z rozszerzonymi naczynkami krwionośnymi.
Odpowiednia pielęgnacja, między innymi glinkowa, pomaga w załagodzeniu tego niepożądanego stanu,
podobno też pomaga w uszczelnianiu naczynek i głęboko w to wierzę, bo w coś wierzyć trzeba.
Więcej o glince dowiecie się z nowej odsłony CosmoSPA (pięknie jest, czytelnie, jasno <3),
oraz 
z kolejnego postu, w którym przedstawię Wam jedną z masek które aplikuję na twarz właśnie
z udziałem różowej glinki, którą możecie nabyć w CosmoSPA (klik po 100) (klik po 600).


36 komentarzy:

  1. Najczęściej właśnie używam białej i różowej glinki. Nie wiem jak z tym uszczelnianiem, ale miło by było :)

    OdpowiedzUsuń
  2. o coś dla mnie, te cholerne naczynka to zmora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Produkty z kwasem migdałowym pomogły mi nieco zapanować nad tym problem, co i Tobie polecam :)

      Usuń
  3. Na naczynka ponoć świetny kolagen. Sama używam, chociaż naczynka to nie moja brocha, to działa też na inne rzeczy. Co do glinek, jednak pozostanę wierna białej, jednakże czerwoną stawiam zaraz na drugim miejscu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma czegoś idealnego w działaniu, ja opieram się na kilku produktach rano i wieczorem i dopiero taka pielęgnacja spisuje się na medal :) Sam kolagen to za mało :) Czerwona to też biała, tylko ma więcej żelaza i właśnie dlatego jest taka dobra dla naczyniowców :)

      Usuń
    2. Miałam też żółtą, która również jest odmianą białej, ale jednak nie jest tak dobra, jak czerwona.

      Usuń
    3. Glinka żółta składem bardzo przypomina glinkę czerwoną, więc nie powinnaś odczuwać wielkiej różnicy :)

      Usuń
    4. Teoretycznie nie, wszystkie trzy jednakże były różnych firm ( biała Logona i Safea, czerwona L'orient i żółta Les Argiles) , więc może są różnice w jakości, sama nie wiem. Miałam wiele różnych glinek i jednak ta czerwona była w działaniu najbardziej zbliżona do białej.

      Usuń
    5. aaa to zmienia postać rzeczy :) różne firmy różna jakość :)

      Usuń
  4. wyglądasz uroczo ;) ja mam różową z Fitomedu i również bardzo sobie chwalę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W glince, zawsze, cokolwiek mam na twarzy wyglądam w tym zabawnie ;) Kiedyś się jej przyjrzę :)

      Usuń
  5. Bardzo lubię glinkę różową :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pod kolor różowych włosów ;) ale działanie cudne i za to można ją lubić :)

      Usuń
  6. Oj, białą glinkę to i ja kocham ;) a różowej nigdy nie testowałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam czerwoną, kiedy ja kupowałam to różowej nie zauważyłam, ale białą mam z Organique, więc chyba mogę je połączyć, żeby uzyskać różową? :) z CosmoSPA mam też czarne mydło, które chwali sobie mój chłopak i maseczkę peel-off pod oczy, o której kurczę zapominam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, dokładnie możesz je połączyć i uzyskasz różową, czyli delikatność białej i moc czerwonej dobrej na naczynka :) Czarne mydło mam i ja, uwielbiam <3 :) Peel off pod oczy? nieeeeeeeee

      Usuń
  8. Różowa glinka mi nie potrzebna, ale mojej mamie nieraz ratowała twarz kiedy ją coś uczuliło ;) po chwili znikały wszystkie zaczerwienienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie za to gaszenie pożaru ją lubię :)

      Usuń
  9. W ostatnim czasie bardzo polubiłam glinki, dużo o nich czytałam i świetnie działają na moją twarz, która ostatnio ciągle płata figle :). W swojej kolekcji mam zieloną i białą, kiedyś przyjdzie czas na różową :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie zielonej nie mam, nie za bardzo chyba się z nią lubię dlatego, że używałam kiedyś saszetkowej Ziaji właśnie i mi obrzydziła glinki, na szczęście mi to minęło ale do zielonej nie wracam :)

      Usuń
  10. O to dla mnie chyba by była bo mam trochę popękanych naczynek.

    OdpowiedzUsuń
  11. "Glinka różowa to tak naprawdę wynik pomieszania ze sobą glinki białej i czerwonej, a czerwona to w zasadzie
    też biała, tylko więcej żelaza w sobie ma, a białą glinkę to ja kocham, więc siłą rzeczy kocham też róż,
    bo jak różu nie kochać, zawsze i wszędzie :) " - i jak tu Cię nie kochać?

    Z różowej glinki kiedyś nie byłam szczególnie zadowolona, ale miałam taką niezbyt dobrej jakości. Wrażliwa i alergiczna skóra to dokładnie taka, jaką mam. Najczęściej mam w domu jednak ghassoul, bo u mnie jest najbardziej wszechstronna (i mycie, i maseczki, i twarz, i włosy).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie kochać należy jak róż, zawsze i wszędzie :-D
      Ghassoul jest wyjątkową glinką, uwielbiam ją ponad wszystkie inne za tą inność właśnie :)

      Usuń
  12. Mam taką tylko że zieloną i pałam do niej miłością od pierwszego użycia:)
    Nie stosowałam nigdy różowej czy czerwonej ,będę musiała kiedyś spróbować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj sobie, choć na pewno są łagodniejsze niż zielona, ale może też Ci się spodobają :)

      Usuń
  13. uwielbiam glinki, miałam zieloną, białą, różowej jeszcze nie, co prawda nie mam wrażliwej cery, ale nie zaszkodzi spróbować:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, glinki ogólnie działają wiele dobrego, niezależnie od tego jaką mamy skórę - zawsze wzbogacają ją o składniki mineralne :)

      Usuń
  14. Ja z moją cerą ciągle czaję się na glinkę zieloną. Stacjonarnie o nią jakoś ciężko, a przez internet jakoś nie lubię. Ale szukać będę dalej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Glinki można znaleźć nawet w aptece, chyba nie szukasz jednak :D

      Usuń
  15. Z glinek sięgam tylko po tą marokańską, bo fajnie matuje i działa jak lubię :) Ale i nie mam problemów z naczynkami. Ogólnie patrząc glinki jako takie uważam za świetną sprawę w pielęgnacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I czystą (bez śmieciowych zapychaczy) i działają jak trzeba :) Marokańską też lubię :)

      Usuń
  16. Różowej jeszcze nie mam ale na pewno kiedyś wpadnie do koszyka podczas jakichś zakupów intranetowych bo tez mam kłopot z naczynkami :-/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to musisz wypróbować, podobnie jak czerwoną :)

      Usuń

Komentarze od Was dodają ENERGII :) Dzięki