niedziela, 31 sierpnia 2014

WoodWick® TRANQUILITEA


WoodWick® to kolejna firma, która chce zawładnąć naszym zmysłem powonienia. Bez wątpienia liczy także
na wyszukane poczucie stylu, i tego nie można im odmówić, świecie zapachowe w smukłych słojach
należą do jednych z piękniejszych jakie widziałam, taki design wtopi się w niejedno ciekawe wnętrze.

Pachnąca Wanna - klik po wosk

Zanim jednak kupi się pełnowymiarową świecę która do najtańszych nie należy, warto sięgnąć po wosk.
O ile Yankee Candle przyzwyczaiło nas do kolorowych tart, które nieźle kruszą podczas użytkowania
(choć ja tą kruchość zaliczam akurat na wielki plus), tak WoodWick® postawiła na inny kształt, i zupełnie
inną konsystencję wosku. Postawiła także na wygodę użytkowania i tutaj należą się brawa.


Strasznie podoba mi się smukła postać wosku podzielonego na kawałki, który można przechowywać w pierwotnym
opakowaniu pod niemal szczelnym przykryciem, albowiem naklejka odkleja się i zakleja wielokrotnie.
Producent podzielił wosk na kawałki (jak czekoladę), kostki odłamuje się dziecinnie prosto, nie krusząc zupełnie.
Czas palenia to 10 godzin, choć moje kostki paliłam dwa lub trzy dni (jedną), w pokoju wciąż unosił się zapach.


Jaki zapach ma Tranquilitea?

Bez wątpienia ZIELONY. To specyficzna świeżość, jak świeżość ściętej trawy, odrobina aromatu suszonych ziół,
takich kilkudniowych, nie do końca jeszcze wyschniętych na wiór, podwieszonych bukietami pod drewnianym
sufitem. To zapach błogiego odprężenia jakie mogą poczuć ludzie zakochani w Naturze. Jeszcze tylko dobra
kawa do ręki, wygodny, zapadający się miękko fotel i książka, ten zestaw pozwoli na maksymalny relaks.

A`propos książki, co czytacie ? Ja właśnie utknęłam nieco na "Cmentarzu w Pradze". Jestem na setnej stronie
i nie czuję tego specyficznego wciągnięcia w lekturę, i nie wiem, czy ta książka jest męcząca czy ja zbyt zmęczona
wieczorem, bo co przerzucę kilka kartek - usypiam :) Ktoś czytał? Warto? Nie warto? Czytać inną? Dajcie znać :) Pozdrawiam...

P.s. Zapomniałam o moim patencie na zatrzymanie zapachu na dłużej a przy okazji... 
uperfumowaniu Waszego kalendarza, bo na pewno każda z Was taki ma, ewentualnie przepiśnika :)
Jak już zużyjecie cały wosk przyklejcie nakleję z opakowania na dowolną kartkę w terminarzu,
taka operacja perfumuje Wasze narzędzie do organizacji czasu :) 


24 komentarze:

  1. Takie zrobiłaś czadowe zdjęcia, że mimo iż do tej pory mnie te woski nie ciągnęły, to teraz mam na nie pierońską ochotę!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. AAA, widzisz, o patencie na zapach nie wspomniałam, idę uzupełnić recenzję :D

      Usuń
  2. Ciężko powiedzieć czy warto, dla mnie troszkę zbyt... hm... "przeintelektualizowana". Ale mimo wszystko, jak już jest napoczęta, to czemu by nie skończyć, nawet tak po kawałku? ;) Czemu pokazujesz takie cuda, i tak pół pensji pójdzie na bryczesy, a tu tyyyyyyyle rzeczy do kupienia kusi ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam to samo odczucie, czyli jednak... widać muszę mieć łatwiejsze w odbiorze opowieści :D Poczytam jeszcze trochę, może powooooooli się rozkręci :)
      Oj tam oj tam, 8 zeta kosztuje, nie drogo :D

      Usuń
    2. Sama w sobie jest zjadliwa, ale język momentami sprawiał, że chciałam przegryźć się własnozębnie przez złożoną książkę ;) 8 zeta jeden zapach, a na sto procent na jednym nie poprzestanę ;) Ostatnio testowałam Craft'n'Beauty, ale nie spisywały się za dobrze :( A szkoda, bo wyglądały przepięknie. Teraz w swoim Oszołomie trafiłam świece Bolsiousa - bite 50 godzin palenia non-stop, zapach w całym domu, a kosztują też koło 10-12 złotych. Na razie miałam zapach ciastek, szykuję się na cynamon z jabłkiem :)

      Usuń
    3. Na język nie narzekam, intrygi mi brakuje albo tajemnicy większej niż tylko ta o rozdwojonej jaźni :D Z Bolsious sprawdził się u mnie tylko cynmon, reszta nie porwała, ale cynamonu trochę wypaliłam :)

      Usuń
  3. mnie kusi zakup świeczki Woodwick, chociaż zastanawiam się czy nie zacząć od wosków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak będzie bezpieczniej, sprawdź czy będzie odpowiadał Ci zapach :)

      Usuń
  4. Wyobrażam sobie jak muszą ładnie pachnieć ... :)).

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedzi
    1. Zachęcam do poznania, zapachy zupełnie inne niż YC :)

      Usuń
  6. Zapach raczej z opisu nie mój, ale podoba mi się pomysł opakowania i podzielenia wosku na kostki, jest bardzo wygodne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest to jakiś plus, choć wolę kruchość tart YC, ale o tym innym razem :)

      Usuń
  7. Świetny pomysł z kalendarzem ;) muszę wypróbować !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, papier ładnie utrzymuje zapach :)

      Usuń
  8. świetnie wyglądają te woski, chętnie wypróbowałabym je ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama muszę sięgnąć po jeszcze kilka :)

      Usuń
  9. Nie wiem czy ten zapach by mnie urzekł w pełni ale chyba trzeba będzie się o tym przekonać kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że spodoba Ci się tak jak mnie :)

      Usuń
  10. Mnie o wiele bardziej podoba się właśnie ta konsystencja - schludnie, estetycznie, bezproblemowo dla takich fajtłap jak ja ;)
    Ciekawi mnie ta tranqulia :) myślę, że by mi się podobała - taka relaksująca herbatka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak popełnię post o YC i kolekcji której nie mogę zużyć to zobaczysz dlaczego wolę kruche :)

      Usuń
  11. W temacie książek - akurat czytam z polecenia koleżanki opowiadania Stephena Kinga, ale szczerze mówiąc opornie mi to idzie. Niektóre wchodzą jak masło, ale inne wleką się jak flaki z olejem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. King to klasyka, choć ja przeczytałam może dwie jego książki, widać przyjdzie na nie czas w odpowiednim momencie :)

      Usuń

Komentarze od Was dodają ENERGII :) Dzięki