niedziela, 22 czerwca 2014

Nacomi, Savon Noir Black Soap, Orientalne SPA w zaciszu domowej łazienki

Kiedy parę dobrych lat temu odwiedzałam Turcję nie wiedziałam co to jest czarne mydło,
ale zachwycałam się gładkością skóry po jedynym w swoim rodzaju orientalnym SPA - Hammamie.
Wtedy nie wiedziałam, że Savon Noir przyczynił się do tego efektu w znacznej mierze.

W Polsce też można taki relaks przeprowadzić, jednak żaden nie będzie miał tego klimatu co tam.


Początek całego rytuału to relaks. Najczęściej jest to sauna, choć nie taka jaką sobie wyobrażacie.
Tam odbywało się to w pięknej sali z wielkimi, podgrzewanymi kamieniami, na których się wylegiwałam
jak nie przymierzając, jaszczurka, od spodu ciepło kamienia, od góry ciepłe światło lamp, szum wody
i przystojni faceci z nagimi torsami (bez jaj, same ciacha tam były, chyba to właśnie ta cecha, na podstawie
której zatrudniają sobie tam personel), z całym szacunkiem do mniej ładnych, nie mam nic przeciwko ;)

Na rozgrzane ciało nakłada się czarne mydło lub glinkę Ghassoul (równie cudowna jak Savon),
i specjalną rękawicą zwaną Kessa śniade Ciacho oczyszcza ciało od stóp po szyję (pomijając okolicę piersi),
pamiętam, że starszej Pani tak się to mycie spodobało, że z ochotą pozbyła się stanika, biedy, zakłopotany
Turek ;D Nie miałam jak paść ze śmiechu bo leżałam, ale wiecie... ;) Okolice łona też są pomijane,
ale pupka traktowana jest mniej intymnie i też się ją szoruje,  tak gładką miałam tylko w 79 :D

Savon Noir wnika w rozgrzane ciało i dogłębnie je oczyszcza, działając trochę jak peeling enzymatyczny,
dodatkowo dochodzi Kessa, i na naszym ciele nie ma ani jednego martwego płatka skóry.  Zabieg z użyciem
Kessy nazywa się GOMAŻ.

Teraz pora zmyć mydło. Wiecie jak to robili? Mieli taki jasiek (poszewkę na poduszkę innymi słowy),
który moczyli, namydlali i wywijali w powietrzu aż się naburmuszył, i takim złapanym powietrzem
uwięzionym w jaśku zmywali ciało... relaks x1000 aha no i ten Pan... x1500


Potem należało w końcu wstać i pod ciepłym strumieniem wody domyć się tam, gdzie oni nie mogli ;)
Tak wybitnie oczyszczone ciało należy teraz potraktować odpowiednim olejem, więc przechodziło się
do innego pomieszczenia, gdzie przy świecach kolejne Ciacho wsmarowywało w skórę porcję oleju,
zapewne był to olejek arganowy, nie wyobrażam sobie w takim SPA innego.

Efekt całego rytuału Hammam utrzymywał się przez kolejne dni. Jeżeli tylko będziecie a krajach arabskich
koniecznie skorzystajcie z takiego relaksu, niezapomniane wrażenia, choć na początku poczujecie się dziwnie,
kiedy obcy facet zacznie namydlać Wam ciało.

Dzięki produktowi z Nacomi w końcu i ja mogłam tak dobrze wyszorować swoje członki. To mydło było
moim pierwszym jakie w ogóle miałam. Trochę się zdziwiłam, że nie jest czarne jak w tytule, ale kolor
zapewne zależy od użytych oliwek. Zapach nie jest najgorszy (czarnuszka ma gorszy ;)  i z wyglądu,
i z woni przypomina nieco smar, ale po czasie można się przyzwyczaić a nawet polubić. Ja polubiłam.

Konsystencja też mnie zadziwiła, produkt ciągnie się jak krówka ciągutka, szkoda, że tak samo nie pachnie ;)
Później kupiłam mydło z Organique, i muszę powiedzieć, że konsystencja z Nacomi to jest bajka
w porównaniu do tamtego, którego do tej pory nie mogę zużyć. Ale może o nim opowiem w innym poście.

Skład mydła jest prosty jak budowa cepa, woda i oliwkowa baza myjąca. TYLE. Baza ma w sobie dużo
witaminy E dzięki czemu mydło podobno umożliwia zatrzymanie młodości :) Ja się chyba nie przekonam,
bo nie stosuje go regularnie, używanie go codziennie może nieco podrażnić BARDZO WRAŻLIWĄ cerę.
Dla cer tłustych będzie jak znalazł.

Często wykonywałam sobie maseczkę. Faktycznie działa jak najlepszy peeling enzymatyczny. Skóra
po zdjęciu maski jest skrzypiąca i aksamitna. Każdy kosmetyk nałożony potem błyskawicznie się wchłania,
i pewnie głębiej dociera, bo na powierzchni nie ma już warstwy złożonej z obumarłych komórek.

Wracając jeszcze do konsystencji i zapachu Savon Noir z Nacomi, można by się było pokusić o dodanie
swoich ulubionych olejków eterycznych, ta konsystencja na to pozwala, bo ta z Organique niestety nie.
Wtedy takie domowe SPA na pewno było by przyjemniejsze.

Przy tym produkcie ważna jest też higiena użytkowania. Do mydła nie może dostać się kropla wody.
Nabieramy je suchą dłonią lub szpatułką. Nie powinno też zmieniać konsystencji.

Możecie zadać pytanie, czy faktycznie pomaga w przypadku skór trądzikowych.
Na pewno pomaga trzymać skórę w ryzach, pomaga wysuszać się miejscom wyciśniętym,
szybciej robią się strupki, szybciej się to wszystko goi, ale jeśli nie kontrolujemy diety,
czy też zdrowia po prostu (bo często trądzik to oznaka, że coś tam w środku dzieje się nie tak),
samo mydło nie będzie cudownym lekiem na całe zło na naszej twarzy :)

Znacie taki rodzaj mydła? Jak sprawdziło się w Waszym przypadku?

Kup mnie

37 komentarzy:

  1. Savon Noir to mój hit nad hity. WSZECHCZASÓW!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam to mydło, rzeczywiście zapach jest...chakterystyczny. Ale bywają gorsze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie :) A nasz nos przeważnie się przyzwyczaja do smrodków :)

      Usuń
  3. Nie używałam wcześniej tego mydła, ale czytałam o nim wiele pozytywnych recenzji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam wypróbować, to czyścik nad czyściki, przyda się zawsze :)

      Usuń
  4. Od kilku lat jestem fanką czarnego mydła chociaż tego marki Nacomi jeszcze nie miałam. Urządzam sobie takie domowe SPA raz w tygodniu. Podobnie jak Ty uważam, że nie ma lepszego peelingu niż savon noir i kessa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudowny wynalazek Matki Natury :) mówię o masie oliwnej tak mocno oczyszczającej... nie ma lepszego Spa :)

      Usuń
  5. Czytałam o nim wiele dobrego i mam w planach jego zakup w najbliższym czasie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie polecam, choć jak mówię, Savony różnią się nieco między sobą, gdybym jako pierwszego użyła tego z Organique na pewno bym się zniechęciła do dalszych prób. Traf na odpowiednie :)

      Usuń
  6. Mam dokładnie to samo mydło i uwielbiam je! Dla mnie pachnie zwykłym szarym mydłem ale już się przyzwyczaiłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można tak powiedzieć, zapach umiarkowany :)

      Usuń
  7. Przyjemna konsystencja i dobrze się rozprowadza ;)
    http://kosmetycznieuzalezniona.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta z Nacomi tak, dlatego tak bardzo się polubiłam z tym konkretnym mydłem :)

      Usuń
  8. Mam czarne mydło i o ile zapach nie powala na kolana, o tyle działaniem jestem zachwycona ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, ale w niektórych mydlarniach można kupić właśnie takie z olejkami zapachowymi, jest więc alternatywa dla śmierdziuszka :)

      Usuń
  9. Mam, wykańczam już drugie opakowanie. Moje mydło jest czarne jak nazwa wskazuje ;-)
    Od kiedy używam moja skóra jest gładka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To z Organique też jest ciemne, choć nie czarne, ale ja wole to jaśniejsze :) Skóra jest cudownie gładka i o to chodzi :)

      Usuń
  10. Mam właśnie ten z Organique i.. jakoś dobrze mi się nim hmm.. manipuluje ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może ja mam takie, co nie chce wychodzić z pudełka, co ciężko się nabiera i która trudno rozsmarowuje się na rękach a co dopiero na twarzy :)

      Usuń
  11. Ohh uwielbiam! Stosuję go właśnie jako peeling enzymatyczny do twarzy, tak ze dwa razy w tygodniu. I już nie chcę znać niczego innego co mogłoby się w tej roli sprawdzić ;) W końcu tylko będę musiała zainwestować w kessę :D
    Teraz używam tego z Mydlarni Św. Franciszka. Nie żeby bardzo mi przeszkadzał zapach oryginalny, ale dla odmiany wzięłam taki o zapachu kwiatu pomarańczy i przepadłam.... ;)))))))
    Pzdr!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mało co się w tej roli sprawdzi tak dobrze, chyba że jakieś kwasy :) ale to już inny kaliber :) Trochę się boję tam kupować ale może... może kiedyś :)

      Usuń
  12. Zazdroszczę Ci tego cudnego rytuału. Jak będę miała okazję to nie odpuszczę. Tymczasem zadowolę się sama w domku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie, to jest pierwsza rzecz jaką należy zrobić będąc na wakacjach :)

      Usuń
  13. Lubię Savon noir. Od czasu do czasu funduję sobie taki domowy hammam. Z glinką rhassoul, wodą różaną o olejem arganowym. Taki czas na rozpieszczanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeb się rozpieszczać od czasu do czasu bo inaczej człowiek by zwariował :) A Twoje połączenie jest znakomite :)

      Usuń
  14. Czytałam i aż się rozmarzyłam:))) Mam mydło Organique ale już wiem, czym go zastąpię;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Kupiłam to mydełko jakoś w zeszłym miesiącu i narazie leży.. Mam podrażnioną cerę ostatnio i boję się (pewnie niepotrzebnie), że ten kosmetyk jej w tym momencie zaszkodzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za długo leżeć nie może, więc zacznij używać :) Próbuj małymi porcjami, zobaczysz, że Ci się spodoba :)

      Usuń
  16. Tego produktu nie miałam i mam ochotę wypróbować z ciekawości

    OdpowiedzUsuń
  17. ja tam mam to z Organique i sprawuje się dobrze :) chociaż teraz dostało mi się tam trochę wody ;/

    OdpowiedzUsuń
  18. Też mam ochotę go spróbować. Zapachy naturalnych kosmetyków nie są za bardzo wyszukane, ale jakoś mi to nie przeszkadza. Ba nawet wolę, niż takie sztuczne doperfumowywanie ( jakkolwiek by to nie zabrzmiało :)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest tak, że jak ktoś polubił się z kosmetykami naturalnymi to też polubił naturalne zapachy, potem jedyne perfumy jakie uznaje to te prawdziwe, we flakonach :)

      Usuń
    2. Coś w tym jest. Wszystkie sztuczności potem w nosie wiercą :)

      Usuń

Komentarze od Was dodają ENERGII :) Dzięki