niedziela, 27 kwietnia 2014

Ekologiczny makijaż z Jane Iredale, Korektor pod oczy z pędzelkiem Active Light - The King Is Only One. Jak wybrać odpowiedni korektor?

Z korektorami pod oczy od lat byłam na bakier. Z wielu powodów. Największą przeszkodą był moja psychika.
Tak, dokładnie. Nakładanie kremu pod oczy przychodziło mi z wielką łatwością. Korektora unikałam jak ognia.
Dlaczego? Zazwyczaj nie podobał mi się skład. Były za ciężkie, za bardzo napakowane chemią, zdarzały się
nawet takie z parafiną (parafina pod oczy? na tą cieniuteńką skórę?????) Dochodziłam do wniosku, że lepiej
nie nakładać nic niż pchać pod oczy byle co. I chyba tak źle na tym nie wyszłam. Moja skóra pod oczami
nie jest jakoś przesadnie pomarszczona, po części dlatego, że nie obciążałam jej niepotrzebnymi warstwami
makijażu, w myśl powiedzenia - nadgorliwość gorsza od faszyzmu.


Korektor mineralny od Jane Iredale jakiś czas temu dostąpił tego niebywałego zaszczytu goszczenia na mojej skórze w okolicy oczu. I śmiało mogę powiedzieć, że został Królem miłościwie tam panującym.
Podobnie jak 
w przypadku szminki (klik) wszystko mi się w nim podoba. Nooooo... prawie wszystko :)


Ekskluzywne opakowanie skrywa w sobie 2 g produktu.
Dostępne na www.e-fontanna.pl  w cenie 130 zł.
Produkt ewidentnie przeznaczony 
dla kobiet sięgających po kosmetyki z wyższej półki.
Na szczęście w tym przypadku cena jest uzasadniona.
Zarówno skład jak i wizualne wrażenia na najwyższym poziomie.
To jest to co lubię.
Luksus w najlepszym wydaniu.


Co pisze o produkcie sam producent?
Korektor pod oczy i rozświetlacz do twarzy. Oddziałuje na skórę interaktywnie, tworząc własny efekt refleksu świetlnego. Aktywne składniki, takie jak ogórek, ekstrakt z białej herbaty i wosku z kaszy gryczanej działają kojąco na zmęczone oczy, redukując obrzęki. Witamina C pomaga redukować zaciemnione powieki. Delikatne działanie odżywcze dostarcza olejek avocado i słonecznika. Do uzyskania zadowalającego efektu, wystarczy użycie niewielkiej ilości produktu. Może być stosowany do rozświetlania okolic oczu, nosa, ust i innych okolic twarzy. Polecany dla wszystkich rodzajów skóry.


Do dyspozycji mamy 4 odcienie. Na co należny zwrócić uwagę przy zakupie?
Kolor musi być dopasowany do naszej karnacji i powinien mieć ciepły odcień (pod oczami mamy zazwyczaj
sińce (fiolety), żyłki (fiolety, zielenie), dobrze jest więc przykryć to czymś ciepłym w odcieniu morelowym,
łososiowym, z żółtymi pigmentami. Świetnie jesli jest to kolor odrobinkę jaśniejszy niż cała nasz buzia,
uzyskamy wtedy efekt subtelnego rozświetlenia okolic oczu, co zaowocuje świeżym, młodzieńczym wyglądem.
Trzeba pamiętać o nadgorliwości, nie odmłodzimy się na siłę stosując pod oczami białe korektory ;D
(co się czasem zdarza naszym celebrytkom ;)


Ważna jest też konsystencja. Korektory w sztyfcie (wyglądające jak szminki) zazwyczaj są gęste
i przeznaczone do ukrywania niedoskonałości (pryszczy innymi słowy). Jakiś czas temu z uporem maniaka
młode dziewczyny na YT nakładały sobie korektor Synergen pod oczy... patrzyłam z przerażeniem...
Niedawno też laur zwycięzcy należał do korektora Catrice, brakowało go ciągle na półkach. Bardzo dobrze
kryjące ale równie ciężki jak korektor w sztyfcie. Nawet gdyby mi płacili, nie nałożyłabym tego pod oczy.
Nie moja buzia, nie moja sprawa :) Ja czekałam 35 lat by znaleźć swojego Księcia. 


Jane Iredale jest lekki, pięknie stapia się ze skórą, ma idealny dla mnie odcień, dobrze się utrzymuje.
Nie pachnie, nie podrażnia, nie powoduje łzawienia, absolutnie neutralny dla skóry.
Nie myślę o nim w czasie dnia (moja psychika ma luz ;) Czuję komfort i bezpieczeństwo.

Wiem, że żaden 
niepożądany składnik nie wnika mi w skórę, wręcz przeciwnie, formuła dba o nią i pielęgnuje.
Kosmetyki mineralne są nie do pobicia. A Jane Iredale to jakość najwyższa.
Jedynym minusem są zdarzające się grudki,  ale jest to minus niewielki. Serdecznie polecam.

KUP MNIE



Dzisiaj mam dla WAS niespodziankę. Ktoś będzie miał okazję zapoznać się z produktem Jane.
Konkretnie z podkładem w odcieniu Ivory w mini wersji (choć to bardzo duża mini wersja).
Aby wziąć udział w losowaniu wystarczy być publicznym obserwatorem tego bloga i zostawić
komentarz pod tym postem z wyrażeniem chęci udziału w zabawie. Wyniki ogłoszę 12 maja :)

56 komentarzy:

  1. Jestem publiczna obserwatorka bloga i chciałabym przygarnąć mini wersję ivory :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Korektor prezentuje się interesująco, choć sama bym go raczej nie nabyła, bo jest jednak trochę za drogi na moją chudą kieszeń. Ale Ivory chętnie przygarnę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja również obserwuje i z chęcią przetestuję:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Obserwuję i chętnie spróbuję;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Luksusowo, ale jaki dobry efekt :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawy ten korektor, ale widzę, że masz małe cienie, o ile nie powiedzieć - znikome :) ciekawe czy u mnie by sobie poradził ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak widzę pędzelki w korektorach, to od razu mam obawy, czy nie okażą się owe korektory za lekkie pod względem krycia, bo lekkość lekkością, ale ja krycia potrzebuję :(
    Ech... Ale podkład, w dodatku jasny, chętnie przetestuję :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ...czyli takie przyjemne z pożytecznym? :)
    Świetnie to wygląda.

    Słuchaj... bardzo lubię te Twoje zdjęcia z leśnym klimatem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjemne z pożytecznym to było jak jechałam miliony kilometrów na rowerze do tego mechowego pieńka, bo zgodnie z tytułem, Król musi mieć tron, tron obłożony aksamitem... kumasz... mam nadzieję, że choć Ty jedna to widzisz :DDD :****

      Usuń
    2. Ja doceniam te Twoje leśne sesyjki, wręcz je uwielbiam :D Zdecydowanie są wyjątkowe, nikt nie wkłada w swoje zdjęcia tyle serca no!

      Usuń
    3. No baa!

      Gdy tylko przyczaję takie zdjęcia oglądam je i wyobrażam sobie, że po takim lasku spaceruję. Te fotografie są bardzo "namacalne", bo wychwytujesz nimi rzeczy, które często się widzi podczas leśnej przechadzki, rzadko zaś w obiektywie :)

      Usuń
    4. Mieszkam na ostatnim, czwartym piętrze w bloku. Pamiętam, jak w zeszłym roku usiłowałam sfotografować oleje. Ustawiłam je na kwietniku i odsuwałam się od nich, w końcu leżałam na podłodze, opierając się tyłkiem i plecami o barierkę. Tak w szortach i T-shircie, po domowemu. Może miałam też po domowemu białe skarpetki? A potem tam zostałam i kontemplowałam swoją pomysłowość, obserwując wiszącą nad moim nosem pelargonię. Oj, fajnie to musiało wyglądać.

      Tak, chciałam napisać, że rozumiem. To chyba oznacza, że mamy w sobie... żyłki fotografa?

      Usuń
    5. Haha - oj tak - myślę, że fajnie! :D
      Imponują mi wszystkie osoby z taką żyłką, nie tylko fotografowie - to cudowne, kiedy ktoś potrafi włożyć wiele wysiłku w coś, co robi :*

      PS. Angel, Twój blog [w związku z tym atakiem na nasz router, który opisywałam] nie chce mi się otwierać na jabłczanym tablecie. Zamiast tego wyskakuje wirusiasta strona, wyglądająca identycznie, jak aktualizacja Adobe Flash [różni się jedynie adresem].
      Tak tylko się zwierzam... zła jestem trochę i zmartwiona, bo nie wiem, czy mi dziadostwo czegoś nie nabroiło.

      Usuń
    6. Puszysławo - żyłki foto mamy, i to nie jedne, nie dwie :)

      Zajęczaku, no co Ty gadasz ?? Też jestem zła, nie lubię takich rzeczy. Chyba Ci coś postawiali nie tak jak trzeba, ech....

      Usuń
    7. Mi też się zdjęcia baaardzo podobają!:D i jako, że sama próbowałam robić zdjęcia na łonie natury, to wiem ile to jest targania się, szukania odpowiedniego miejsca, ujęcia i łapanie słońca przy okazji nie rzucając cienia sobą/aparatem i w miejscach bardziej spacerowych ignorowanie ludzi dziwnie się patrzących z oddali:p a już tym bardziej podziwiam, że u Ciebie każde zdjęcie zdaje się być na innym tle:D bo ja to biorę co mam obfocić, wynajduję najładniejszy krzaczek i chlast wszystko na tym samym tle:p

      także na codzień o tym pewnie nie piszemy, ale doceniamy:D

      Usuń
    8. Bardzo dziękuję za miłe słowa <3

      To prawda, ludziki patrzą z zaciekawieniem, ale ja robię co lubię kompletnie nie zwracając na nich uwagi :)

      Usuń
  9. Wspanialy jest,niestety nie kazda moze sobie pozwolic,tym bardziej,ze na bezrobociu :-( chetnie przetestuje i wydam opinie.Since to moja specjalnosc pod oczami a i naczynek popeanych kilka niestety by sie przydalo zatuszowac.

    OdpowiedzUsuń
  10. Pierwszy raz czytam/słyszę o tej firmie :) Niestety ja mam raczej genetyczne skłonności do zmarchów pod oczami - co mnie niestety skutecznie dobija... Może to próżność wypływa ze mnie wszystkimi porami, ale jak myślę o zmarszczkach, to krew mi zamarza w żyłach, oddech robi się płytki, włosy dęba stają (te na klacie też). Szczególnie, że naprawdę staram się o skórę dbać (mam 23 lata, a malować się zaczęłam w trakcie studiów i też raczej nie nakładam byle czego - ze strachu haha), ale kremu pod oczy to ja wciąż szukam i końca nie widać. Zresztą do twarzy również... Ratuję się olejkami, ale to chyba zbyt mało - tak myślę. Moja skóra na wszystko, co drogeryjne (ale i często poza drogeryjne również) reaguje odrzuceniem - bardzo delikatnie mówiąc. A co do korektorów to też ciągle się dygam :D Niby testuję, ale znaleźć takie cudo, jakie znalazłaś Ty to zdecydowanie nie łatwo. Szczególnie w drogerii ;p Ufam Twojej recenzji i jak tylko kaska pozwoli to udam się w tym kierunku :)

    I w zasadzie to chętnie bym się pomaziała takim luksusowym podkładem. Więc byłabym głupolem, gdybym nie wyraziła chęci!
    A więc: wyrażam znaczącą chęć wzięcia udziału w losowaniu :) Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  11. Chętnie wezmę udział w zabawie :) Obserwuję oczywiście ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Zgłaszam sie, bo Ivory to prawdopodobnie coś dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jestem publiczna obserwatorka bloga i chciałabym przygarnąć mini wersję ivory :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Dla mnie on jest bardziej rozświetlaczem pod oczy, ale to akurat mi się w nim bardzo podoba.

    OdpowiedzUsuń
  15. Chętnie wyrażam chęć udziału.

    Zdecydowanie dobrze na tym wyszłaś - skórę pod oczami masz niczym nastolatka (ale nie ta, o której piszesz)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie wyrażam chęć??

      Rany julek, co ja piłam? a może mnie słońce przygrzało!

      Usuń
  16. chętnie przygarnę kosmetyk, nie znam tej firmy
    :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Skoro Ivory, to coś dla mnie! Zgłaszam się oczywiście :))

    OdpowiedzUsuń
  18. i ja nie pogardzę ;-) podoba mi się Twój sposób pisania.....jutro muszę znaleźć chwilkę i poczytać więcej;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Może w końcu przekonam się do podkładów:) Kiedyś wypadałoby!
    Jestem chętna do szykowania miejsca w toaletce na niego:D

    OdpowiedzUsuń
  20. no to i ja się zgłoszę po to cudeńko :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Aaaa:) to ja, to ja się zgłaszam:) po opisie już się w nim zakochałam:)
    ps: 2g - ciekawa jestem na ile to wystarcza:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Też od niedawna zaznajamiam się z korektorem pod oczy. Chciałabym przetestować tą "mini" wersję może i ja znajdę swojego korektorowego księcia? Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  23. uwielbiam ich kosmetyki !
    obserwuje jako Bery i z checia przetestuje

    OdpowiedzUsuń
  24. Obserwuję od dawna i zgłaszam się, bo ivory to mój kolor ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja też nie używam korektora pod oczy, ale po tych wszystkich nieprzespanych nocach, chyba jednak byłoby warto:).

    A podkład chętnie bym wypróbowała, więc zgłaszam się.

    OdpowiedzUsuń
  26. ja też przetestuje takie cudo
    super

    OdpowiedzUsuń
  27. Obserwuję i chętnie wezmę udział :) W ogóle mało kosmetyków na paszczę używam, ale cienie pod oczami miewam jak sama śmierć... co w połączeniu z rozszerzonymi źrenicami daje ciekawe efekty.

    OdpowiedzUsuń
  28. Obezwładniający ma skład :) i efekt u Ciebie również świetny, choć wydaje się, że Twoje cienie pod oczami to takie raczej mikro-cienie. Ciekawa jestem, czy moje by ukrył - moje są jak u zaspanej i zapłakanej pandy, która jeszcze w bójkę się wdała i na to wszystko oko ma podwójnie podbite ;p Na podkład także mam chętkę :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Fajnie ,że znalazłaś swojego księcia :) może i ja znajdę ,chętnie przetestuję jeśli będzie możliwość ,więc chętna ,zwarta i gotowa jestem :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Bardzo mnie ciekawi ta marka już od pewnego czasu, a korektory pod oczy to coś, bez czego nie powinnam wychodzić.

    Ten wydaje się super. Chętnie zobaczyłabym je na żywo, bo właśnie, kolor jest ważny. Za ciemny robi krzywdę. Za jasny... też robi krzywdę. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha, też chętnie wezmę udział.

      Usuń
  31. Kurcze faktycznie wyglada na fajny. To moze ja tez bym go chciała ! No dobra zgłaszam sie i tak obserwuje jako Rarity : )

    OdpowiedzUsuń
  32. bardzo fajny produkt,szkoda ze drogi.
    kosmetyki jane iredale trochę znam,mialam przyjemnosc testować róz do policzków i musze przyznać,że nie ma lepszego :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Zglaszam się. Obserwuję jako INES. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  34. no to ja też się zgłaszam :) ciekawe jak u mnie by sobie poradził :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Wyrażam chęć.

    PS: Zamówiłam wczoraj tego Catrice. Nie używam korektorów (chociaż pod oczy, raz na czas nieźle sprawdzał się taki jeden azjatycki BB), ale skusiłam się, przez te wszystkie pozytywne opinie. Będzie na wielkie wyjścia.

    OdpowiedzUsuń
  36. Obserwuję i zgłaszam chęć do wygrania :)

    OdpowiedzUsuń
  37. chętnie wezmę udział, dla mnie to kosmetyk z górnej półki,więc byłoby miło a korektora nie używałam nigdy,nie to żebym nie potrzebowała,ale jakoś tak wyszło teraz zamówiłam z Oriflame będę testować,ale tu nie ma co porównywać pewnie tych 2 marek

    OdpowiedzUsuń
  38. Również obserwuję i z chęcią się zgłaszam :)

    Ja przez parę lat(!) mocno grzeszyłam dermacolem pod oczami :(

    OdpowiedzUsuń
  39. Bloga obserwuję i zgłaszam się do rozdania :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Chętnie przetestuję :) Szczególnie, że mam mega sińce pod oczami i nie miałam jeszcze nic z tej firmy :)

    OdpowiedzUsuń

Komentarze od Was dodają ENERGII :) Dzięki