środa, 1 stycznia 2014

FILMOWO... Bardzo prywatne FILMOWE podsumowanie listopada i grudnia 2013 (kino, serial)

Witam Was bardzo serdecznie w NOWYM ROKU 2014 :)
Jako że pozbyliśmy się właśnie feralnej 13 prorokuję i sobie, i Wam, że 14 będzie bajeczna :)
Musi być, wierzę w to...

Ponieważ koniec i początek roku jest okresem podsumowań, i ja je popełnię.
Będzie takie skromne i w dodatku nie będzie miało nic wspólnego z kosmetykami,
ale dziś wyjątkowo o kosmetykach nie mam chęci pisać, będę je przecież maglować cały rok  ;D

Kinowe wojaże odbyły się dzięki wygranej na blogu NIE MATKA POLKA,
który to prowadzi ONA, dzieląc się swoimi - jakże trafnymi zazwyczaj - obserwacjami na tematy wszelakie,
te kinowe także, albowiem ONA I ONY miłośnikami kina niewątpliwie są, i to kina nie byle jakiego.
Choć pewnie moje wybory ich załamią, ale mimo fascynacji kinem ambitnym, lubię też POP ;)




Drugą ważną sprawą o jakiej muszę wspomnieć to to kim jestem. Nie jestem krytykiem ani recenzentem.
Jestem kinomanem a ten ma w sobie coś z naiwności dziecka, jeśli opowieść jest ciekawa daje się jej ponieść, porwać, oczarować, wciągnąć... albo i nie... tak więc teraz opowiem Wam co mnie porwało a
co totalnie wkurzyło w tych dwóch ostatnich miesiącach roku 2013.

Opisy producenta, plakaty i informacje o filmie pochodzą z serwisu FILMWEB.PL
Moje konto na Filmweb


Wenus w futrze(2013)
La Vénus à la fourrure

gatunek: Dramat/Komedia
produkcja: Francja/Polska
reżyseria: Roman Polański

O FILMIE wg producenta

Głównym bohaterem "Wenus w futrze" jest Thomas, reżyser poszukujący do swojej nowej sztuki odtwórczyni głównej roli. 
Wyczerpujący casting do nowego spektaklu nie przynosi rezultatu. Żadna z kandydatek nie nadaje się do roli kobiety, 
która zawiera umowę z mężczyzną, by uczynić z niego niewolnika. Zrezygnowany reżyser już zbiera się do wyjścia, 
gdy do teatru wpada Wanda. Wydaje się bezczelna, niewychowana, zdesperowana i nieprzygotowana. 
Gdy Thomas niechętnie zgadza się dać jej szansę, aktorka przechodzi oszałamiającą metamorfozę.

Na ten film bym się nie wybrała, gdyby nie pewne okoliczności. Kraków, czekanie na Anie, czas wolny...
Jeden z bardziej sensownych pomysłów na wykorzystanie tego czasu jaki przyszedł mi do głowy - kino.
W kinie wielkiego wyboru nie było, ostateczna decyzja - POLAŃSKI. Nie jestem wielką fanką tego
reżysera ale lubię kilka jego filmów, więc pierwszy bilet poszedł na "Wenus w futrze".

Żeby była jasność - nie czytam recenzji, nie oglądam trailerów (chyba, że przed seansem w kinie),
właśnie po to, żeby dać się wciągnąć w opowieść. Kino ma mnie zaskoczyć. Wabikiem może być tylko
plakat, nazwiska, ewentualnie ta mała, papierowa reklama dostępna w kinie, którą widzicie na 1 zdj.

Tak więc idąc na Wenus nie wiedziałam o niej kompletnie NIC.
Pierwsze ujęcia mnie zaintrygowały, nadawały lekko onirycznego klimatu i tak już zostało.
Film zaskoczył mnie totalnie. Po pierwsze swoją statycznością (wszystko odbywa się w teatrze),
teatralną opowieścią (w kinie), piękną zamianą ról między aktorami, i to nie jeden raz,
i w sumie ciekawą tematyką, powiedziałabym, na czasie... gender i te sprawy.

Moje pierwsze wrażenie - wszystkie ciemne strony seksualnej sfery umysłu Polańskiego podane na tacy,
nawet aktor jota w jotę podobny do młodego Romana. Druga myśl - piękno daje władzę,
a Emmanuelle Seigner, jak na swoje prawie 50 lat, wygląda nieźle, bardzo nieźle, bardzo bardzo nieźle...
A, i strasznie mi się spodobał fragment, kiedy ta roztrzepana kobieta zaczyna czytać sztukę <3 <3 <3

Tak naprawdę nie ma sensu zagłębiać się w to, o czym jest ten film, każdy z nas odbierze go inaczej,
w zależności od tego jakie ma poglądy na świat. To tego typu film, któremu można przypisać WIELE,
o czym przekonałam się natykając się przypadkiem na program Jacka Żakowskiego, który podlinkuję,
każda z zaproszonych osób ma inną wizję tego, co artysta miał na myśli tworząc ten obraz.
Przyznaję szczerze, że film ten (czy ta sztuka) wciągnął mnie całkowicie, zostawiając na koniec sam na sam
ze swoimi rozmyśleniami.

Moja ocena na filmweb 7/10 (7 = DOBRY)
Wenus w futrze - książka
Kultura głupcze - O filmie Wenus w futrze
Świetna knajpka we Lwowie, polecam zajrzeć przy okazji Masoch Cafe


Stalingrad(2013) 

gatunek: DramatWojenny
produkcja: Rosja
reżyseria: Fedor Bondarchuk

Na ten film wybrałam się razem z Michałem, i przyznam, że to był bardzo dobry pomysł, bo miałam od razu komentarze historyka do danych scen.
Wiele z nich nie odbiegała zbytnio od rzeczywistości, gdyby nie beznadziejne efekty wizualne
(nie jestem wojskowym, więc nie wiem jak nazywa się granat przelatujący kilka centymetrów od dwojga
ludzi, rozpirzający wsio dookoła a ludziom rzucający się jedynie na uszy... :////) byłaby to opowieść udana.
 Może się wydawać nieprawdopodobne, jak jedna kobieta pozostała nietknięta pośród 5 mężczyzn...
ale wierzmy, że nie każdy ruski żołnierz to chamski, pozbawiony skrupułów gbur.
Cała opowieść zawiewa lekkim kiczem, ale pokazuje kilka całkiem ludzkich odruchów,
i te właśnie sprawiły, że w akcję weszłam, przeżywałam i wyszłam powiedzmy - zadowolona z seansu.
Podobała mi się muzyka, patetyczna do granic możliwości, muszę jednak do niej wrócić,
do niej samej, bez obrazu...

 Moja ocena na filmweb 6/10 (6 = NIEZŁY)


Igrzyska śmierci: W pierścieniu ognia(2013) 
The Hunger Games: Catching Fire

gatunek: AkcjaSci-Fi
produkcja: USA
reżyseria: Francis Lawrence

Spodobał mi się plakat, obiło mi się o uszy, że to na podstawie książki, bestsellera w dodatku, no to poszłam.
I co? I nie sądź filmu po plakacie :/

Suzanne Collins powinna zostać przy pisaniu książeczek dla dzieci. Zdecydowanie.
Siedziałam w fotelu a przed oczami przesuwały mi się zlepki różnych obrazów, czerpane zarówno
z samej historii, jak i z filmów już powstałych. Taka mieszanina może się skończyć tylko jednym,
wielkim, kolorowym rzygiem. Błeeeeee

Ja wiem, że to jest fantasy ale ten film nie wciąga absolutnie. Nie, nie, nie...
Pomieszanie dwóch systemów totalitarnych: nazizmu i stalinizmu, udekorowane elementami rodem
z cesarstwa rzymskiego (igrzyska, rydwany, współczesne koloseum, arena, herb z liści laurowych,
ubrania a`la gladiator) to połączenie dość ryzykowne.
Zniewolenie umysłu poprzez strach, było.
Łuk, strzały i pręgierz rodem ze średniowiecza kontra supernowoczesna technologia, niespójne.
Brutalność pokazywana na oczach ludzi bliskich przypomina ewidentnie działanie NKWD,
psychiczne rozwalenie przed samą walką, to już było.
Po raz kolejny nawiązanie do orwellowskiego świata, to już byyyyyyłoooooo.
Ewidentne analogia do upadku ZSRR (75 lat działania systemu), było.
I tak można by jeszcze wiele wymieniać, nic nowego, żadnego fenomenalnego obrazu,
brak jakiejkolwiek iskierki wyobraźni, nic wciągającego.
Masakryczne chaotyczny zlepek obrazów które przyniosła nam historia.
Jeśli takie są teraz bestsellery to ja dziękuję...

Żeby nie było tak pesymistycznie, podobał mi się Lenny i jego fenomenalne projekty ubrań <3

 Moja ocena na filmweb 3/10 (3 = SŁABY)


Hobbit: Pustkowie Smauga(2013) 
The Hobbit: The Desolation of Smaug

gatunek: FantasyPrzygodowy
produkcja: Nowa ZelandiaUSA
reżyseria: Peter Jackson
scenariusz: Guillermo del Toro, Peter Jackson, Fran Walsh, Philippa Boyens

A tutaj przykład, że można stworzyć opowieść, która oczaruje, wciągnie, połknie jak pelikan rybkę,
nie bez powodu wrzuciłam też nazwiska scenarzystów, w takiej grupie JEST MOC.

Nie czytałam żadnej powieści  J.R.R. Tolkiena i nie zamierzam tego robić, przynajmniej w najbliższych latach, 
ale filmy, które powstają na podstawie jego książek chłonę jak gąbka.
I w ogóle mnie nie interesuje, że większość scen do efekt renderowania,
że niebezpieczne sceny w wodzie nagrywane są w basenie, ani że potężne budowle 
to tylko makiety, mam to daleko w nosie. Idę do kina i wierzę w to co widzę.
A widoki są piękne, zapierają dech w piersiach i to właśnie w kinie lubię.
Jest ciągłość, jakaś spójność, da się uwierzyć w to co się widzi.
Żeby było śmieszniej, pierwszą część Hobbita obejrzałam w całości dopiero po obejrzeniu 2 części.
Swoją drogą, strasznie dużo ludzi w kinie ... lubimy bajki :)
Jestem absolutnie na tak, na tyle, że mam ochotę na powtórkę w wersji 3D.

 Moja ocena na filmweb 8/10 (8 = BARDZO DOBRY)


Sherlock(2010) serial TV

Na koniec serial, który łyknęłam przez Święta.
Powiem szczerze, że mam mieszane uczucia, podoba mi się i nie podoba, logika leży,
ale aktorzy i ich opowieść kruszą lód mojego serca. Jest barwnie i intrygująco.
Zakończenie 2 sezonu tak wkurzające, że już nie mogę się doczekać kolejnej części,
a ta już na dniach, na dniach :D Zobaczymy jak WYBRNĄ :D

Moja ocena na filmweb 7/10 (7 = DOBRY)

I to by było na tyle.
Jeśli chodzi o kino wyczekuję nowej propozycji od Larsa von Trier ;)
A jeśli chodzi o seriale to NIE WIEM, co proponujecie?

Pozdrawiam Was ciepło, życząc wszystkiego co najlepsze w Nowym Roku :)

Angel

42 komentarze:

  1. Jesli lubisz ekranizacje COnan Doyla polecam inny serial o Shelocku - Elementary - ja uwielbiam! Co do Hobbita, czytała wszystko Tolkiena, Władcę pierścieni (ekranizację) kocham nad życie i oglądałam milion razy, natomiast po obejrzeniu 1 częsci hobbita miała w głowie jedną myśl - ja mozna było stworzyć tak epickiego WP i tak sprofanować Hobbita?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, chętnie obejrzę, bardzo lubię kryminalne zagadki :) Co do ekranizacji, dlatego właśnie nie sięgnę po te książki, za bardzo podobają mi się filmowe opowieści, porównanie pewnie by mi zepsuło tą wizualną ucztę :)

      Usuń
    2. Serial jest fenomenalny. Z jajem i dystansem do postaci.

      Usuń
    3. Zależy jak bardzo przywiązana jesteś do oryginału. Tutaj podejście jest luźne i np. mojego Męża bardzo to denerwuje. Mnie się podoba.

      W zupełnie innych klimatach, polecam Suits! :) Nawet jeśli nie przepadasz za serialami prawniczymi, jest na co popatrzeć ;)

      I jeszcze jeden serial, chyba najfajniejszy jaki oglądałam, mimo pewnej naiwności. W dodatku producenci potrafili zakończyć show, póki był na świetnym poziomie! (i jak dla mnie boska kreacja Jane'a z Firefly'a). Ten lekki i przyjemny serial to Chuck.

      A skoro już wspomniałam o Firefly (głupi Władca pierścieni ukradł im studio zdjęciowe, w związku z czym powstał tylko jeden sezon, oraz film, który miał mniej więcej pozamykać wątki), nie mogę nie polecić też Castle'a :) Uwielbiam Fillona... <3

      Usuń
    4. Elementary - ja też mogę ten serial polecić. Właśnie skończyłam oglądać pierwszy sezon i muszę przyznać, że "wciąga".
      Jeśli lubisz historyczne (ja uwielbiam te wątki i kostiumy) to polecam "Reign" i "The Borgias".

      Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!!

      Usuń
    5. fightthedull

      Nie jestem przywiązana do oryginału :) Suits! obejrzałam kilka odcinków sezonu pierwszego, ale zdecydowanie nie kręcą mnie garniturowcy :D więc na kilku odcinkach się skończyło.

      Ale inne tytuły przejrzę, a nóż widelec trafię na coś ciekawego :D


      Lady

      Historyczne jak najbardziej :)

      Wszystkiego dobrego :)

      Usuń
    6. Jeszcze jeden mi się przypomniał: Lie to me (nie wiem czemu przetłumaczono tytuł jako Magia kłamstw, no cóż...) Myślę, że któraś z tych propozycji przypadnie Ci do gustu :)

      Usuń
  2. Chłopak chce mnie zabrać na Hobbita ja tak średnie wykazuję zainteresowanie, ale wiem że on lubi takie klimaty więc pójdę z nim żeby zrobić mu przyjemność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto to wie, być może Ci się spodoba :)

      Usuń
  3. Ja jutro wybieram się na Hobbita. Podobała mi się pierwsza część, zobaczymy jak będzie z drugą;) Pozdrawiam i szczęśliwego Nowego Roku:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Druga o wiele lepsza pod względem akcji :D
      Najlepszego w Nowym Roku :)

      Usuń
  4. Na Wenus bym się nie wybrała, bo czytałam książkę. Zupełnie do mnie nie przemówiła i byłabym uprzedzona do filmu.
    Igrzyska nawet mi się podobały, ale ją ogólnie lubię fantastykę :) Hobbita już się nie mogę doczekać, na pewno się wybiorę. Do tej pory wszystkie ekranizacje Tolkiena zostały przeze mnie obejrzane po 1000 razy, z tą nie będzie inaczej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Seriale? The Walking Dead, mój ulubiony. Gra o tron, Dynastia Tudorow, Fringe, Criminal Minds, wspomniana już American Horror Story, choć drugi sezon odrobinę rozczarowuje. Jeśli lubisz postapokaliptyczne klimaty, polecam Jericho.

      Usuń
    2. Ja też lubię fantastykę ale jak jest fantastyką a nie zlepkiem obrazów z przeszłości :)
      Na Hobbita też pójdę, muszę zobaczyć to wszystko w 3D :)

      Kolejnej GRY O TRON i ja nie mogę się doczekać <3

      Usuń
  5. Nie oglądałam niczego z Twojej listy, w ogóle nie chodzę do kina ;) Jedynie muszę nadrobić dwie części Hobbita, bo również te filmy uwielbiam, a cała trylogia czeka na półce do przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może najpierw film dla przyjemności a potem czytanie :)

      Usuń
  6. z checia obejrze igrzyska jak wyjda na dvd ;) serie ksiazek czytalam 2 razy, ksiazki sa swietne (nie liczac 3 czesci wg mnie ._.) aczkolwiek film nie jest tak porywajacy, przynajmniej jedynka. Duzo niedomowien, nie podoba mi sie aktor grajacy Peete... zdecydowanie ksiazka lepsza :D
    z seriali moze sprobuj (jesli nie ogladalas i nie spodziewasz sie czegos wybitnego) American Horror story?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Seriale nie muszę być ambitne, seriale muszą wciągać ;D Przejrzę bo horrory też lubię :)

      Usuń
  7. Mam zupełnie inny filmowy gust ;p Jeśli chodzi o seriale to polecam Revenge - wg mnie całkiem całkiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Z seriali zdecydowanie Justified! :) Już o nim pisałam.
    A z ostatnich filmów zachwycił mnie Prisoners i Rush.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę poczytać bo coś nie pamiętam :D

      Usuń
  9. Breaking Bad - po tym serialu każdy inny jest taki łee..

    A Sherlocka miałam oglądać (widziałam, że 3 sezon na bbc leci), ale ten pan to przecież nie Sherlock a doktor Spock - nie mogę się przyzwyczaic. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A i Homeland (serial z kobietą o gumowej twarzy - Clare Danes) - świetnie napisany, plus nielicznych amerykański serial gdzie aktorzy nie wyglądają jakby przed każdą scena dreptali kolo nich styliści i makijazysci poprawiając każdy koszyk włosów (nie lubię tego w serialach z USA).

      Usuń
    2. OK, będzie na tapecie Breaking Bad :)

      Usuń
  10. Akurat tak się złożyło, że oglądałam tylko te propozycje które mają u Ciebie wysokie oceny (oprócz filmu Polanskiego) i z nimi jak najbardziej się zgadzam ;) Z seriali w tym roku królował zdecydowanie Sherlock i Breaking Bad - oba świetne. Teraz czekam na kolejny sezon Gry o Tron.Ze starszych, zakończonych seriali które bardzo mi się podobały, mogę Ci polecić mało popularny, ale świetny Sleeper Cell i moje ukochane Miasteczko Twin Peaks - nic się ten serial nie zestarzał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po raz kolejny pojawia się Breaking Bad, chyba już wiem, co będę oglądać :) Na GoT też czekam i doczekać się nie mogę :D Miasteczko <3

      Usuń
  11. ja w ostatnim czasie nie mam szczęścia do ekranizacji kinowych - w większości zakańczam film lekkim rozczarowaniem głównie chyba przez oglądanie trailerów, które uwielbiam ale jak widzę zaburzają moje podejście do filmu ;)
    z Twoich propozycji nic nie widziałam i tak jak np. w przypadku Hobbita sięgnę po niego dopiero jak będę mogła go obejrzeć w domowym zaciszu ponieważ 1 cz. oglądałam w kinie i niestety fotele są nie wygodne do drzemki ;) gdyż film rozczarował mnie po całości

    u mnie grudzień obfitował w oglądanie Homelanda - wciągnął mnie choć uważam, że akcja danego wątku mogłaby się zamknąć w jednym sezonie.
    Plus polecam film 'Z miłości do...' - takie ludzkie proste nie hollywoodzkie kino :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trailery strasznie mnie wkurzają, w kinie oglądałam Babcie Gandzie, dali oczywiście same najśmieszniejsze momenty, bo o ile urywki były spoko to cały film mnie znudził nieco, dobrze, że obejrzałam online, bez wydawania kasy...
      Drugą część Hobbita polecam w kinie, akcja jest wartka a widoki należy obejrzeć w rozmiarze XXXXXXL :)

      Usuń
  12. Wenus chciałam obejrzeć, ale jakoś mi nie wyszło ;) Hobbita i Igrzyska widziałam, oba mi się spodobały. Serialu nie polecę bo ja ciągle ciągnę te same...

    OdpowiedzUsuń
  13. Byłam tylko na Igrzyskach i opinię mam bardzo podobną ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że nie jestem osamotniona w postrzeganiu tego "dzieła" :)

      Usuń
  14. Hobbit przyniósł mi lekki niedosyt... i mimo, że film fajny poczułam wielkie "aaaaaaaA" gdy urwali go w najciekawszym momencie ;/
    No ale taka rzecz marketingu.

    Buziak!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Michalinko, ja też prawie na głos krzyknęłam AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA no jak tam można ;D

      Usuń
  15. Ja się przyznam, że ostatnio wolę seriale od filmów. Filmy łykam jeden po drugim a zaraz potem zapominam. NIektóre seriale wciągają jak narkotyk. Od siebie dodam ukochane retro Downton Abbey, postapokaliptyczne The walking dead, amerykańskie The modern family (ale tylko z napisami,polski lektor zabił film) co do Breaking Bad wiem że będzie się mi podobał ale póki co skusić się nie mogę, bo to już 5 sezonów jest. Jak to nadrobić... i jest jeszcze coś do czego przyznawać się nie powinnam bo to już prawie trzydziecha na karku...japońskie anime Attack on Titan, ale ja kocham postapo w każdym wydaniu.. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakieś nałogi trzeba mieć, a lepiej seriale niż coś innego ;) bardziej narkotycznego :D
      Dzięki za podesłanie nowych tytułów :)

      Usuń
  16. Szerlock to generalnie miniserial (mam zboczenie przez studia gdzie mieliśmy różne rodzaje seriali, nowel, telenowel i innych takich...) i uwielbiam go. Dziś jest już nowy odcinek 3go sezonu, chyba po roku przerwy? Mnie bardzo wciągnął i łyknęłam go raz dwa.
    Co do Igrzysk czytałam sagę oglądałam pierwszą część i może Twoja słaba ocena wynika z tego, że nie znasz całości, bo wydaje mi się że to akurat trzeba obejrzeć po kolei bo nie bardzo wiadomo o co chodzi. Mnie ta część dużo bardziej przypadła do gustu niż pierwsza.
    Ale wiadomo... są gusta i guściki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, to miniserial, i taka forma bardzo mi odpowiada, zapewnia rozrywkę ale nie nudzi :)
      Igrzyska to tam mało skomplikowana opowieść, że nie trzeba oglądać pierwszej części, żeby wiedzieć, że to kino dla nastolatków, nie znających historii, nie mających skojarzeń, łykających banialuki jak popadnie :) Zgadzam się, są gusta i guściki, więc ja tu zaznaczyłam, że to bardzo prywatne podsumowanie :)

      Usuń
  17. Muszę się wreszcie wybrać na Hobbita :) Ciągle nie mogę się zebrać w sobie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie, prawie trzy godziny oderwania od rzeczywistości :)

      Usuń

Komentarze od Was dodają ENERGII :) Dzięki