niedziela, 29 grudnia 2013

Jak udostępniać/repostować zdjęcia w aplikacji INSTAGRAM

Hej hej :)

Przyfruwam dziś (tak, tak, przyfruwam, bo "przychodzę" jest takie nudne ;D) \m/
z postem technicznym, wynikającym z Waszych pytań typu "Jak udostępnić zdjęcie z rozdaniem na instagramie?"

Tak, tam też możecie wrzucać na swoją tablicę informacje od innych użytkowników.
Potrzebna jest tylko maleńka, prosta aplikacja.



PHOTO REPOST pozwoli Wam brać udział w konkursach, dzielić się informacjami,
udostępniać swoim widzom zdjęcia, na które natkniecie się w wielkiej sieci instagramowej.

Po ściągnięciu aplikacji logujecie się do niej tak samo jak na swój instagram.


Dokładnie tak samo możecie przeglądać zasubskrybowane kanały, przesuwając ekran w dół.
Na belce u góry (miniatury) widzicie już zdjęcia, które do tej pory polubiliście.

Jest też opcja wyszukiwania po nicku, np. @AnielaDevil


Kiedy już wiedzie, jakie zdjęcie chcecie repostować, klikacie pod nim na guzik REPOST


Następnie HIDE (bo nie chcemy nic BUY ;)


Zaznaczacie - Save original photo
Teraz DEFAULT REPOST (bo znowu nie chcemy BUY) :)


Klikacie u góry po prawej jak w aplikacji INSTAGRAM, potem jeszcze raz...i teraz jest miejsce na hasztagi, wasz komentarz, co tam chcecie :) Jeśli pobieracie zdjęcie od kogoś można zaznaczyć znajomych,
dokładnie tak samo jak na FB.  KLIK i zdjęcie jest już na waszej ścianie :) Proste, prawda?

Tym samym zapraszam do zabawy na Instagramie, gdzie można wygrać FANTASTYCZNE NAGRODY,
zestaw od Pat&Rub oraz Magiclash Fiber Lash Extender (klik)



Wystarczy udostępnić to zdjęcie na swojej tablicy z tagami: @anieladevil #angelgiveaway
I polubić - http://instagram.com/anieladevil

Serdecznie zapraszam :)
Angel
sobota, 28 grudnia 2013

MAGICLASH Fiber Lash Extender - Wyniki rozdania


BLOG (klik)


FACEBOOK (klik)



GRATULUJĘ :)

Proszę o kontakt na adres: angel@kosmetykibeztajemnic.pl
z dopiskiem FIBER LASH FB/BLOG (odpowiednio)
piątek, 27 grudnia 2013

Sylwester 2013 - Klasyczne smoky eyes ze złotym akcentem

Witajcie :)
Mam nadzieję, że po świątecznym obżarstwie i totalnej zlewce świata wirtualnego
ktoś dziś zaglądnie na bloga, bo będzie lekki jak piórko post o makijażu.

Nie wiem jak Wy, ale ja lubię proste rozwiązania jeśli chodzi o makijaż wyjściowy,
od takiego właśnie zaczynam serię (ho ho, jak się uda oczywiście) makijaży sylwestrowych.


Klasyczne przydymione oko.
I bez zbędnych ceregieli pokazuję Wam, co użyłam do jego wykonania.



Skóra pod oczami przy tego typu makijażach musi być nienaganna.
Korektor Eveline BB spełnia dobrze swoje kamuflujące zadanie, przy czym jest lekki i nietłusty.



Przedłużone działanie zapewni spokój na wiele godzin, w Sylwestra mamy się relaksować, bawić,
tańczyć itp, ciągłe spoglądanie na lusterko jest niewskazane. W tą noc stawiamy na sprawdzony podkład.



Jednak jaki by to podkład nie był, każdy wymaga dobrego przypudrowania.
Bez Kryolana nie wychodzę z domu :) Nie bieli i nie widać go na zdjęciach.




 Gosh Smokey Eye Liner 01 Smokey Black

Bazą całego makijażu jest najnowsza kredka marki GOSH.
Miękka, żelowa, zastygająca po minucie konsystencja, nadaje się też na linię wodną.
Kredką obrysowujemy powiekę dolną oraz całą powiekę ruchomą.
Krawędzie tego graficznego pola rozsmarowujemy dołączoną do kredki gąbką.



Golden Rose Terracota Glitter Eyeshadow 229 

Teraz absolutnie piękny cień wypiekany z Golden Rose, satynowe wykończenie z iskrzącymi drobinkami,\takie 2w1, idealnie wpisuje się w sylwestrowy klimat, klasyczna czerń i glitter.
Bez gimnastykowania się z nakładaniem brokatu. W tym wypadku wystarczy zwykła PACYNKA
dobrze namoczona w wodzie (ja korzystam z hydrolatu). Cień nakładamy NA MOKRO. 
Wklepujemy go w ruchomą powiekę i pod dolnymi rzęsami. Granice górne rozcieramy czystym puchaczem.
Dla ciekawszego efektu dodałam odrobinę złota w wewnętrzne kąciki, ale całkiem spokojnie można i bez tego.





Lumene Length Serum Mascara Tusz do rzęs aktywnie wydłużający
+ MAGICLASH Fiber Lash Extender

Kropka nad i
Dobry tusz plus rzęsy w butelce dla podkreślenia efektu wydłużenia. O rzęsach w butelce pisałam tutaj.
Sprawdzają się w parze z tuszem Lumene, który ma szczotkę w postaci ostrych igiełek, które ładnie
wyczesują rzęsy, dodatkowo stymulując je do wzrostu. Efekt sztucznych rzęs bez ich przyklejania.




Teraz można szaleć całą noc. I nie ma tłumaczenia, że nie robię makijażu bo nie umiem.
Mam nadzieję, że ten przykład pokazał, że wcale nie trzeba mieć do tego wielkich umiejętności :)

Pozdrawiam Wam serdecznie
Angel
poniedziałek, 23 grudnia 2013

DIY - Peeling do ciała z olejkiem rozświetlającym Pat&Rub

Dobry wieczór :)

Święta Bożego Narodzenia to dobry czas na to, by znowu sięgnąć po rozświetlający olejek do ciała
z PAT&RUB, o którym więcej pisałam w TYM poście.
Moje uwielbienie dla tego kosmetyku wciąż pozostaje na wysokim poziomie, ponieważ produkt
spełnia wszystkie moje wymagania, jest naturalny, dobrze skomponowany, wspaniale pielęgnuje
a dodatkowo sprawia, że nasza skóra zyskuje czarowny, magiczny blask.



Zmysłowy prezent od Pat&Rub oraz Cosmabell - WYNIKI ROZDANIA

Hej hej :)

Ostatnia już zaległość przed Świętami nadrobiona, ogłaszam wyniki dwóch rozdań.

Pierwsze odbyło się dzięki hojności PAT&RUB  - klik











Milenie gratuluję i proszę o adres na email z dopiskiem - ZMYSŁOWY PREZENT


Drugie mini rozdanie odbyło się dzięki uprzejmości Cosmabell - klik 
Możliwość przetestowania peelingujących skarpetek otrzymuje:


Również proszę o adres na email z dopiskiem - WYGRANA Cosmabell

Dziękuję wszystkim za liczny udział,
zachęcam do dalszej obserwacji bloga, czytania postów i udzielania się :)

Deszczowo pozdrawiam

Angel


niedziela, 22 grudnia 2013

Efekt sztucznych rzęs bez przyklejania rzęs - Magia? Nie, to MAGICLASH Fiber Lash Extender

Witajcie :)

Dziś o produkcie który ostatnimi czasy męczę na potęgę codziennie,
po pierwsze dlatego, żeby opowiedzieć o nim jak najwięcej, po drugie dlatego,
że bardzo się z nim polubiłam, przyznaję się bez bicia - używanie uzależnia,
widzieć swoje rzęsy w rozmiarze XXL - bezcenne, tak, tak, rozmiar dla kobiet MA ZNACZENIE,
a jeśli któraś mówi inaczej, to kłamie ;D


Nie znam kobiety, która nie marudziła by na temat swoich rzęs, albo za delikatne, albo za krótkie,
albo za rzadkie, albo prawie ich nie widać, albo połamane i powyrywane zalotką, albo proste jak drut. Itp. Itd.
Można by tak wymieniać bez końca. Sposobów na upiększenie tego co dała nam Natura jest wiele.
Sprawdzone metody pra pra babek - olejek rycynowy, naturalnie ale nieco kłopotliwie.
Odżywki do rzęs, droga zabawa, ale zdecydowanie wygodniejsza niż olejek, choć są skutki uboczne.
Przyklejanie sztucznych rzęs - nie każda kobieta potrafi. Metoda 1:1 u kosmetyczki umiejętności nie wymaga,
ale przyjemność ta trochę kosztuje a pożądany efekt utrzymuje się jakieś 3 tygodnie. Nieekonomicznie. 


Na rynku pojawiła się więc INNOWACJA, rzęsy w butelce. Czym różnią się od konkurencyjnych produktów?
Tutaj włókna to naturalny jedwab wzbogacony prowitaminą B5 a nie sztuczne, sztywne włoski,
które po dostaniu się do oka mocno je podrażniają. 



Pamiętacie tusz Bourjois Coup de Theatre?
To była jedyna baza która realnie wydłużała rzęsy, miała tylko jedną wadę, była biała, czasem trudno było
pokryć tuszem ten pierwotny kolor, co dawało nieestetyczne prześwity, zwłaszcza, kiedy ktoś patrzył
na rzęsy z góry (np. stojąc nad nami w autobusie). Wyglądało to dziwnie.

Twórcy MAGICLASH Fiber Lash Extender pamiętali o tej niedogodności i stworzyli czarne włókna,
które bez problemu pokrywa się tuszem, dzięki czemu stają nie niewidoczne. Czysta przyjemność.


Zalety MAGICLASH Fiber Lash Extender?

- naturalne włókna jedwabiu, miękkie jak puszek
- lekkie, nie obciążają delikatnych rzęs
- łatwo się przyklejają do tuszu
- łatwo je pokryć kolejną warstwą ulubionej maskary
- wytrzymują do momentu demakijażu
- zmywają się zwykłym płynem micelarnym
- nie podrażniają oczu 
- nie wywołują żadnych skutków ubocznych jak odżywki
- nie wymusza używania tuszu którego nie znamy (jak to się ma w przypadku konkurencji)
- duża pojemność zapewnia długą żywotność produktu



Wady MAGICLASH Fiber Lash Extender?

- przy pierwszych użyciach może się osypywać, ale w dalszej części postu opowiem Wam,
  jak łatwo można sobie z tym poradzić. 

Niedługo Sylwester a zaraz za nim Karnawał. To najlepszy moment na zabawę kolorami,
to czas na mocne, odważne makijaże, a takie wymagają szczególnej oprawy.


Sposób użycia MAGICLASH Fiber Lash Extender

Pierwsze otwarcie produktu najlepiej wykonać nad kawałkiem papierowego ręcznika,
bo włókna napakowane są po same brzegi, aż pęka butelka, nie żałowali... 

Oko bez tuszu


Teraz bardzo ważna rzecz - nakładanie pierwszej warstwy tuszu.

MAGICLASH Fiber Lash Extender jest o tyle fajny, że płacimy tu za same włókna.
Producent nie zmusza nas do używania tuszu, który często jest dodawany do tego typu produktów.
Każda z nas ma swoje ulubione i sprawdzone tusze, bo na każde rzęsy działa inna maskara.
Ogromną rolę w podkreślaniu rzęs odgrywa rodzaj szczoteczki, MAGICLASH Fiber Lash Extender 
do Waszej ulubionej maskary doda kolejne 50% zadowolenia z efektu, jaki osiągacie dzięki
sprawdzonej maskarze. 150% zadowolenia to niezły wynik, prawda?

Wracając to pierwszej warstwy, nakładamy tusz, ale UWAGA! musi być MOKRY.
Inaczej nasze włókna się nie doczepią.

Teraz przekrzywiamy głowę lekko w prawą lub lewą stronę (w zależności, jakie oko malujemy),
wyciągamy MAGICLASH Fiber Lash Extender i od połowy rzęs po same końcówki nakładamy włókna,
ale nie tak jakbyśmy się malowały, wywijamy rzęsy do góry rolując szczoteczkę z włóknami do góry.
Ciężko mi to wytłumaczyć, dlatego pokarzę to w filmiku, który nagram na dniach. 

Rzęsy z nałożoną warstwą włókien.


Teraz czekamy chwilkę, aż maskara zastygnie a razem z nią nasze sztuczne rzęsy.
Po chwili znów sięgamy po tusz i wyczesujemy rzęsy ku górze.
Na tym etapie poprzestaję, bo efekt jest więcej niż zadowalający.
Rzęsy są mocno wyciągnięte, zagęszczone, nie za grube, takie jak lubię.


Prawda, że prosto?
Bez zabawy w klejenie, zawsze wtedy kiedy mamy na to ochotę...


 MAGICLASH Fiber Lash Extender jest teraz w cenie promocyjnej TUTAJ KLIK

Mała niespodzianka.
Każdy obserwator bloga KOSMETYKI BEZ TAJEMNIC mający ochotę na przetestowanie Fiber Lasha
może zostawić pod postem komentarz o treści Obserwuję jako.... i chcę wypróbować  MAGICLASH Fiber Lash Extender.
27 grudnia wyłonię zwycięzcę.

Jeśli ktoś zdecyduje się na zakup produktu i wyśle do mnie numer zamówienia weźmie udział w losowaniu
nagrody niespodzianki, którą ufunduje Dystrybutor Sklep. Akcja trwa do końca roku.

Pozdrawiam serdecznie
Angel
sobota, 21 grudnia 2013

My Secret, CONFETTI Nail Polish - limitowanka dla srok z drogerii NATURA

Hej :)

Napisanie posta wydłuża mi się teraz o kilka ładnych chwil,
nie przyzwyczajona do nowej klawiatury kaleczę słowa.
Obrobienie zdjęć ciągle jeszcze w lesie, moje archaiczne programy nie działają na W7,
a przywyknięcie do nowych jest czasochłonne, ech, niby postęp a tęskni się do dawnych czasów :)
Prawie tak samo jak do komuny, gdzie to zawsze (przynajmniej teoretycznie) było lepiej :D

Wracając na ziemię, chciałam Wam pokazać nową edycję limitowaną w Drogerii NATURA (klik).

My Secret CONFETTI Nail Polish


Formuła lakierów jest lekka, szybko się nakładają, równie szybko schną. Nie są to klasyczne topy,
kolorowe bazy dają dość mocny kolor, w zasadzie nie potrzeba pod nie żadnej bazy, choć oczywiście
można kombinować na wszelkie sposoby. Na zdjęciach będziecie mogli zobaczyć dwie warstwy bez lakieru bazowego.


Lakiery podzielono na ciepłe i zimne kolory. Przyznam szczerze, że te odcienie mogą na początku odstraszać,
ale na paznokciach wyglądają całkiem przyjemnie. Wielkość brokatu w poszczególnych buteleczkach jest zróżnicowana.
Zmywanie tego klasyczne - trzeba uzbroić się w cierpliwość.




175 Confetti JOY

Jedna z koleżanek blogerek twierdzi, że to dynia :)
Mnie to przypomina pyszny, pomidorowy sos z... niebieskim brokatem.
Połączenie wyjątkowo kuriozalne, na pierwszy rzut oka nawet brzydkie, ale czasem sama łączę kolory
w zasadzie do siebie niepasujące, bo niby kto mi tego zabroni, więc ten lakier stosuję w dniach buntu
przeciwko wszelkim ogólnie przyjętym regułom. Tak właśnie.
Po zmyciu pomidorowej bazy na paznokciu zostaje niebieski, granatowy i srebrny brokat.


178 Confetti FUN

Jest zabawa? Może i jest, w musztardowej bazie zatopiono różnej wielkości brokat, w równie niebanalnych 
kolorach, od czerwieni, po złoto i zielenie... tak świątecznie nieco, więc może to nie musztarda a miód?


Moimi zdecydowanymi faworytami są chłodniejsze odcienie tej limitowanki, biel i błękit.

176 Confetti GAME

Złamana, lekko perłowa biel z różnej wielkości drobinkami, cukierkowe szaleństwo w odcieniach granatu,
czerwieni, złota i niewielkiej ilości zabłąkanych, zielonych piegów. Dwie warstwy w zupełności kryją płytkę.




177 Confetti CELEBRATION

To bardzo jasny błękit paryski ze złotymi i miedzianymi drobinkami, idealnie moim zdaniem pasuje do GAME.

Szeroki pędzelek znacznie ułatwia nakładanie lakieru, konsystencja nie pozwala na wylewanie się na skórki.
Można zrobić szybki i efektowny manicure w kilka minut.

Confetti kosztuje 7,99 zł za 10 ml, dostępne w Drogerii NATURA.
Jak Wam się podobają?