wtorek, 30 lipca 2013

Relacja ze śląskiego spotkania blogerek KATOWICE, Spencer Pub

Witajcie,
wakacje obfitują w spotkania, połowa już za mną, druga połowa już w sierpniu,
a już w tą sobotę (3 sierpnia, moje spotkanie, mam delikatnego stresika, ale nie dam się),
dzieje się wiele i bardzo się cieszę, tak ma być :)

A dziś relacja z wycieczki do Katowic z dnia 27 lipca 2013 r... gdzie uwielbiam jeździć,
ponieważ podróż odbywa się klimatyzowanymi kolejami śląskimi <3,
które mimo tego luksusu czasem doprowadzają do szału...


Umówiłam się z Anią na 13:00 w Katowicach... i nic z naszego umawiania się nie wyszło,
ponieważ zapomniałam telefonów... tak, noszę ze sobą zazwyczaj dwa.
Zapomniałam zabrać ze stołu podczas pakowania... bo tym razem jechałam na spotkanie 
przygotowana, z racji swojej przemowy przed publiką :)

Organizację spotkania zawdzięczamy 4 kobietom o imionach: Paulina, Kasia, Ania i Marta.
Cieszę się, że Was poznałam, szczególnie przesympatyczną Kasię i moją krajankę, Martę,
coraz więcej blogujacych kobiet z Częstochowy (lub bliskich okolic) znam :)



Samo spotkanie odbyło się w bardzo fajnym miejscu, SPENCER PUB, klimatyczne,
z zakamarkami, można się zaszyć, słuchać muzyki i popijać chłodne piwo.
Mają całkiem ciekawe menu, z którego ja wybrałam kurczaka w sosie słodko-pikantnym, mniam.
Ponad to obsługujące Panie są nadzwyczaj miłe, gości traktują jak GOŚCI :)
Dziewczyny przygotowały plan spotkania, którego dzielnie się trzymaliśmy.



Jako pierwsza wystąpiła Naczelna Cholera czyli Dominika z bloga 4cholery.blogspot.com
Mogłyśmy na własne oczy zobaczyć jak za pomocą chusty wyczarować śliczną fryzurę
typu Pin-Up, czyli w stylu który obecnie przeżywa wielki powrót. Mało tego.
Po całym dniu noszenia tego na głowie (albo całej nocy...) w gratisie otrzymujemy piękne loki.
Modelką była NENA z bloga Codzienna dawka piękna. Kolor <3 <3 <3Przy okazji Kasia mieszka niedaleko Katowic, pięknie to słychać w mowie :) Uwielbiam <3
Miło mi było poznać Dominikę,
to własnie jej innowacyjny pomysł pomiaru rzęs
za pomocą papieru milimetrowego udostępniałam na FB.




Po tej prezentacji nastąpiło LOSOWANIE. Dziewczyny miały bardzo fajny pomysł,
dreszczyk EMOCJI był, oj był... zwłaszcza jak się wyciąga numer 13 :)
Udało mi się wylosować przepięknie pachnące Masło Shea.
Sponsorem tych upominków była PACHNĄCA KRAINA.


Z PACHNĄCEJ KRAINY dostał mi się jeszcze olejek do włosów arganowy...
nie, na serio arganowy, nie że najpierw silikony a potem... ;)
dziewczyny... cud miód :) i perfumy w formie balsamu.
Na ostatnim zdjęciu olejek arganowy jednej z dziewczyn, urzekł mnie dokumentnie...
Osobom ceniącym kosmetyki oryginalne serdecznie polecam zajrzeć w te progi :)






Po całym rozgardiaszu jaki był podczas losowania, bo wiadomo... emocje :)
przyszła pora na mój skromny występ przed publicznością.
Staram się nie powielać definicji książkowych bo to nie ma sensu,
ale moją nieudolną przemową chcę zwrócić uwagę, szczególnie młodych dziewczyn,
żeby nie pakowały na buzię BYLE CZEGO, by zachowały swą MŁODOŚĆ na długo
dzięki rozważniejszemu dobieraniu produktów pielęgnacyjnych. I żeby nie przepłacać za BYLE CO.
Ot taka prosta filozofia :)

Oczywiście zdjęcia z przemówienia powychodziły dość zabawnie,
co tu dużo mówić, człowiek machający rękoma i ruszający ustami wygląda jak potwór :D


Ale PUSZYSŁAWA postarała się jednak ukazać moje ludzkie oblicze ;D Dzięki :*


Po moim wystąpieniu Marta, jedna z organizatorek opowiadała o fotografii.
I choć mamy dwa odmienne punkty widzenia, wysłuchałam z ciekawością,
od czasu do czasu się wtrącając ;-D


Gdzieś między tym wszystkim Gosia z bloga gosiamysz.blogspot.com
rozdała nam przywiezione przez siebie upominki z firmy Olsson, skandynawskiego 
producenta kosmetyków do włosów o całkiem przyjaznych składach.




Były też kupony z GROTA BRYZA ale ja oddałam swoje tym, które mieszkają bliżej,
żeby mogły skorzystać z tej promocji.
Gosia zrobiła też zbiorcze zdjęcie naszych sponsorów a byli to:


www.allepaznokcie.pl i ich wybuchające lakiery :D
www.bydziubeka.pl

www.barwa.com.pl
www.bliskonatury.pl
efektima.eu
flormar.com.pl
inaa232.blogspot.com
natajka89.blogspot.com
marsylskie.pl

www.dermedic.pl
Związany na amen wybuchowym lakierem do paznokci :)
www.joanna.pl

Oraz cytrynowa.pl 
Serdecznie dziękuję za fantastyczną sobotę spędzoną w miłym towarzystwie.
Było kolorowo, głośno i radośnie :D







I zapomniałam bym... był jeszcze występ na żywo... LOSZA VERA
Na żywo po piwie śpiewać nie powinien... Ale z muzyką brzmi całkiem nieźle ;)




A całkiem na koniec, wisienka na torcie... moje ULUBIONE ZDJĘCIE :D


Zdjęcia moje, Ani (45 stopni), Puszysławy (linki wyżej) i Marty (organizatorki),
oraz jedno Dominiki (4cholery).


Lista obecności:


http://45stopni.blogspot.com 
http://4cholery.blogspot.com
http://alleve.blogspot.com 
http://anne-mademoiselle.blogspot.com/ 
http://anuszka13.blogspot.com 
http://anydalla.blogspot.com/
http://basiek86.blogspot.com/ 
http://cosasyminimas.blogspot.com/
http://cosmetics-my-live.blogspot.com/ 
http://easy-life-easy-beauty-easy-fashion.blogspot.com/
http://gosiamysz.blogspot.com/  
http://gosika90.blogspot.com/
http://kasias1980.blogspot.com 
http://kosmetykibeztajemnic.pl 
http://marttujest.blogspot.com/
http://naomi-bloguje.blogspot.com 
http://niceblondgirl.blogspot.com 
http://poradnikbezradnik.blogspot.com/ 
http://pure-morning123.blogspot.com/ 
http://puszyslawa.blogspot.com 
http://standardowa21.blogspot.com/ 
http://twoje-kosmetyki.blogspot.com/ 
http://zmalowanalala.blogspot.com 

Phenicoptere, GLOV Hydro demaquillage, ekologiczny demakijaż za pomocą wody

Dzień dobry :)

Dziś opowiem Wam o czymś rewolucyjnym, jak się okazało,
opowiem nie tylko tutaj ale także w filmiku, tam też znajdziecie pełną prezentację,
proszę wybaczyć jakość... :(

Kiedy tylko zobaczyłam tą stronę (TUTAJ KLIK) pomyślałam sobie,
że kolejna firma bajeruje klienta na grubą kasę za kawałek zwykłej szmatki.
I że niby jak to przepraszam działa?? TYLKO WODA???

To ja czasem mleczkiem domyć się nie mogę, ani najnowszym micelem
z tańczącymi drobinkami (które wędrują do oka, psia kostka!), a tu mi się
jawnie bajkę wciska, że cały demakijaż TYLKO WODĄ? Akurat…

I jeszcze te ładne zdjęcia ładnej pani, którą pomalowali tylko do połowy ;)
Nie wierzę…



A jak nie wierzę… to sprawdzam…



I cóż mogę teraz powiedzieć… głupio tak zawsze nieufnie podchodzić
do obietnic producenta, ale w tym wypadku informacje na temat produktu
są w 100% szczerą prawdą… jak miło się pozytywnie zaskoczyć…

Po zmyciu tak mocnego makijażu jaki miałam jestem w stanie uwierzyć,
że zwykła szmatka nie jest wcale taką zwykłą szmatką.



Włókna GLOV są wykonane w mikro technologii, która pozwala stworzyć
włókna cieńsze od 1 deniru.  To oznacza, że 1 kilometr włókien GLOV
waży mniej niż 1 gram.
Jedno włókno GLOV jest do 30 razy cieńsze od włókna bawełny
i do 100 razy cieńsze od ludzkiego włosa!

A dzięki temu wyłapuje z powierzchni twarzy wszystko,
cokolwiek na nią zaaplikujemy, delikatnie wygładzając przy tym naskórek.
Efekt gładkiej skóry da się zauważyć już po pierwszym użyciu.
Glov oczyszcza także pory, dzięki czemu można się pożegnać
z bolącymi maseczkami peel-off, których ja osobiście nie znoszę.



W skład włókien wchodzi Poliamid i Poliester. W odpowiedniej kombinacji
lepiej spełniają wymagania różnych typów skóry, od tłustej po mieszaną i suchą.
Poliamid jest odpowiedzialny za absorbcje wody, a Poliester za absorbcję tłuszczy.

Taka kombinacja powoduje, że po zastosowaniu GLOV Hydro Demaquillage
powierzchnia skóry pozostaje w naturalnej harmonii hydro-lipidowej.


Odpowiedni kształt włókien opracowywany był przez około dwa lata,
dzięki tej pracy mamy bezpieczny dla skóry i całkowicie skuteczny produkt,
który jest w stanie zastąpić wiele dotychczas kupowanych przez nas specyfików.



Pomyślcie sobie o wakacjach i swojej kosmetyczce… o ileż kilogramów będzie lżejsza?
I co za wygoda… wystarczy GLOV i butelka wody mineralnej
I jaka korzyść dla skóry… wreszcie coś dla tych kobiet,
które ciągle narzekają na szkodliwość kranówki.

Producent oferuje nad dwa rodzaje szmatek do demakijażu.
Wygodna, duża, domowa o nazwie GLOV COMFORT.
Mniejsza, podróżna o nazwie GLOV ON-THE-GO.




Obie są wyjątkowo miękkie, zarówno przed użyciem,
jak i po zmoczeniu ich wodą. Właśnie - WODA.

Możemy wykonać demakijaż zarówno ciepłą jak i zimną wodą,
ja zalecam chłodniejszą, to ma zbawienny wpływ na rozszerzone pory,
a także dlatego, że mycie zimniejszą wodą zachowuje młodośc na dłużej.

Po demakijażu szmatkę należy ręcznie przepłukać zwykłym mydłem,
polecam Aleppo, mamy gwarancję absolutnego wykończenia wszelkich zarazków.
Dla naszego komfortu radziłabym kupno dwóch szmatek,
z tego względu, że po użyciu jednej nie zawsze zdąży ona wyschnąć na czas.

Wydajność:
4 miesiące
Cena GLOV COMFORT -
49,90 zł  (przy 4 miesiącach 12,47 zł, 5 miesięcy 9,98 zł …)
GLOV ON-THE-GO -
39,90 zł




W pewnym momencie koszt demakijażu to tylko koszt wody :) Taniej nie będzie;)
Jak wspomniałam w filmie, ten rodzaj szmatek posłuży nam dłużej,
są przecież dni, kiedy w ogóle się nie malujemy…

Dla mnie osobiście produkt REWELACYJNY.I do tego całkowicie POLSKI.
Za kilka miesięcy zrobię aktualizację, sprawdzimy jak się będzie miała
nasz magiczna szmatka GLOV.

Obejrzyjcie film, jak powstał pomysł na GLOV :)
Miłego dnia
Angel :)

poniedziałek, 29 lipca 2013

ORGANEO, EcoRiche, Mydło Aleppo Bio 20% praprzodek wszystkich mydeł


O mydle Aleppo napisano już wiele. Każda z opowieści zaczyna się jak bajka,
2 tysiące lat temu (tudzież 4 tysiące, zależy jakie źródło mamy),
nie ważne, na pewno było to DAWNO, w odległej o setki kilometrów Syrii,
w mieścinie o nazwie Aleppo, dokładnie tej samej w której rebelianci z 2013 roku
bezmyślnie zniszczyli zabytki wpisane na listę światowego dziedzictwa kultury
UNESCO ( największy i najstarszy zamek na świecie - CYTADELA, przeklęty XXI wiek),
dokładnie tam 
powstały pierwsze kostki mydła na świecie.



Robiono je ręcznie z ogólnodostępnych środków czyli oliwy z oliwek, oleju
laurowego i naturalnego wodorotlenku sodu
, pozyskiwanego z soli morskiej.
Tajniki wytwarzania tego dobra przekazywano sobie z pokolenia na pokolenie
i tym sposobem do dziś możemy cieszyć się całkowicie bezpiecznym dla skóry
mydłem naturalnym o właściwościach leczniczych.

Mydło nie zawiera tłuszczy zwierzęcych, barwników, sztucznych zapachów,
oraz środków pochodzenia syntetycznego.



Kolor jaki możecie zaobserwować na zdjęciach wynika z upływającego czasu.
Świeże mydło ma kolor zielony i aby nadawało się do użycia musi leżakować
około 9 miesięcy. Im mydło jest starsze tym bardziej ochrową ma otoczkę.
Czas wpływa też na właściwości mydła, im dłużej leżakuje tym łagodniejsze
się staje. Chyba nie muszę wspominać, że z czasem rośnie też cena ;)



Na rynku pojawiły się podróbki mydła Aleppo, wyglądają podobnie, ale ich skład
znacznie się różni od oryginału, nie mówiąc już o właściwościach.
Prawdziwe mydło bardzo łatwo poznać po… jego niezatapialności.
Wrzucone do wody po prostu unosi się na powierzchni, w myśl porzekadła
„oliwa sprawiedliwa na wierzch wypływa”, nie może zresztą być inaczej,
skoro ma gęstość mniejszą niż woda.




EcoRiche jest mydłem jak najbardziej oryginalnym, tradycyjnie wykonanym,
pełnym dobroczynnych właściwości. I świetnie pływa ;)
Kostka jest duża i chropowata, dlatego doradzam zrobić sobie z tego mniejsze,
po pierwsze dlatego, że łatwiej jest się taką umyć, po drugie szybciej schnie,
tym samym nic się nie psuje a kostka nie „ślimaczy się”.

Aleppo to produkt uniwersalny, umyjemy nim ciało, włosy (po umyciu należy je zakwasić),
upierzemy w nim ubrania, ogolimy się, nie zaszkodzi ani nam ani środowisku.



Dla mnie osobiście jest to produkt genialny.
Generalnie ZMYWA wszystko, a jeśli się okazuje, że jest coś na mojej
twarzy, czego nie domywa za pierwszym razem, produkt taki ląduje w koszu,
bo nie widzę sensu nakładania na twarz czegoś, czego nie jest w stanie
umyć takie mydło… ostatnio taka sytuacja miała miejsce po użyciu
koreańskiego kremu do twarzy… nigdy więcej !!!

Używam mydła od ponad dwóch miesięcy i z całą pewnością mogę stwierdzić,
że na twarzy mam o wiele mniej nieprzyjemności niż miało to miejsce dotychczas.
I uwaga, nie zużyłam jeszcze ¼ kostki. Wydajność jest ponadprzeciętna.
Serdecznie zachęcam do wypróbowania tym, którzy jeszcze nigdy go nie mieli.

Produkt można kupić w ORGANEO (TUTAJ KLIK)
200 g w cenie 29,90 zł
Wydajność:
6 miesięcy (ja stawiam na dłużej).



INCI:

1. Olea Europaea (Olive) Oil* -  olej z oliwki europejskiej. Ma działanie regenerujące, wygładzające oraz nawilżające, uelastycznia skórę i poprawiają jej napięcie. Zawiera witaminy i związki mineralne (witaminy z grupy B, fosfor, żelazo, witaminy C i E).
Idealna do skóry suchej, radzi sobie dobrze z cellulitem.

2. Laurus Nobilis (Laurel) Oil* - wawrzyn szlachetny, wytwarzany z niego olej laurowy zwalcza wszelkiego rodzaju problemy skórne, np. trądzik, egzemy, grzybicę. Olej laurowy
ma ciemnozieloną barwę i intensywny zapach. Jest skutecznym środkiem pobudzającym wzrost włosów, oraz pomagającym w walce z łupieżem. Olej można stosować punktowo na pryszcze. W medycynie naturalnej stosowany jest w leczeniu zwichnięć i obrzęku stawów,
a także gojeniu trudno gojących się ran i zmian łuszczycowych.

3. Sodium Hydroxide - wodorotlenek sodu, regulator pH kosmetyku.


4. Aqua - woda, rozpuszczalnik.

Polecam zajrzeć do źródeł, tam znacznie więcej o samej produkcji...
i znacznie więcej zdjęć.

Fantastyczna seria zdjęć pokazująca produkcję mydła Aleppo (klikać w źródło)

źródło/origin
Pamiętnik z podróży, znajdziecie tam też postój w fabryce mydeł.
Powiem szczerze, ładnie to nie wygląda ;)

źródło/origin
Im brzydsze mydło, im grubsza warstwa żółta, tym lepsze i droższe.
Żółta otoczka informuje nas, jak długo myło dojrzewało.

źródło/origin