czwartek, 30 maja 2013

Mani na weekend - morskie opowieści

Witajcie :)

Między obiadem a popołudniową drzemką wrzucę Wam
dzisiejszy mani, mam nadzieję, że szczęśliwie dotrwa ze mną do poniedziałku.

Nie mogłam sobie odmówić nałożenia świeżo nabytego lakieru...


Piękny jest.... ale trochę nudny...
Dodałam więc mu trochę ciemniejszych tonów...


Zaopatrzona w trochę koloru wypatruję tego samego niebieskiego nade mną :)

Baza: Eveline, Nail Therapy Total Action 6w1
Kolory: Wibo, Glamour Nails 6
Golden Rose, With Protein 339
Wierzch: Eveline, 3w1 Multi Action

Przyjemnego popołudnia
Angel

Jak nałogowiec wpadłam przed zamknięciem w dniu ostatnim...

... magiczna liczba 40 działa jak magnes :)
Żeby tak jeszcze pielęgnacja ciała...

A wczoraj uzupełniłam płyny :>


Miałam kupić jeszcze lakier z nowej kolekcji, ale nie było tego odcienia niebieskiego
o jakim śniłam... więc kupiłam ten ze starej kolekcji. Coś mnie na błękity nachodzi...

Poza tym zaciekawiło mnie serum pod oczy, widziałam je u którejś z Was :)
I niebieski lakier z pierdylionem drobinek :) <3

Tonik do demakijażu - 2,69 zł
Płyn do demakijażu - 2,99 zł
Płyn dwufazowy - 2,99 zł
Serum pod oczy - 4,79 zł
Lakier - 4,19 zł

W Biedronce pojawiły się fajne promocje na gadżety dla maluchów DADA.
Za 5 zł można kupić wielkie, ogromne płatki (60 sztuk
plus dodatkowo patyczki do uszu. Płatki są fajne i skuszę się na jeszcze jedną porcję.


I coś dla włosów, skóry i paznokci.
Nie wiem, czy proporcje skrzypu są jakieś super hiper, ale mam nadzieję, 
że jakiś pożytek z tego będzie :)


Na podsumowanie - absolutny hit wczorajszego wieczoru :)

Blogerki zniszczyły mi życie

No to czekam na kolejną czterdziestkę :D

Miłej niedzieli
Angel

wtorek, 28 maja 2013

LOGONA Color Creme - TEAK, naturalna FARBA w KREMIE

Wielki ZOOM na włosy.
Po ostatnich zmaganiach z różnym rodzajami farb nadszedł czas
na batalię ostateczną - produkt w 100 %, słownie: STU! procentach NATURALNY.

Z jednej strony wiem, że to produkt zbawienny dla moich włosów,
z drugiej strony mam obawy, nawet kilka:

- jaka będzie reakcja skóry?
- czy konsystencja nie utrudni mi nakładania?
- czy po chemii nie obudzę się z zielonymi kłakami?
- czy moje siwe włosy będę kolorowe?
- czy, na koniec, trwałość farby będzie znośna?

Też tak czasem macie, że rozmyślacie o czymś, a jak to już jest w Waszym posiadaniu,
to podchodzicie do tego jak pies do jeża?? Hmmm… Nic to, czas na starcie.



Colour Alike, NOWOŚĆ - seria W miastach - 488 Danzing

Dzięki blogerskim spotkaniom w różnych miastach mam okazję poznać
kosmetyki, które do tej pory zupełnie mi były nieznane.
Jedną z firm, z którą spotkałam się po raz pierwszy, jest Color Concept,
oficjalny dystrybutor Colour Alike.

Pierwsze co może podbić nasze serca to IMIONA…
Chyba niewiele jest firm, które nadają nazwy swoim lakierom.
Zazwyczaj są to kolejne numerki, numerki w tym wypadku
niestety nie rozpalają wyobraźni… efektowne, czasem dziwne nazwy, owszem…



Na stronie COLOROWO.PL mamy dostępne różne kolekcje,
a każda z nich kryje w sobie wyjątkową ferie barw o niezwykłych nazwach.

I tak na przykład mamy Żabiankę, Żegnaj laleczko, Miasto grzechu,
Densfiołek czy słynny na cały świat Strażnik teksasu (nie wiem tylko,
czy teksasu nie wypadało by napisać z dużej).
Swoją drogą nie chciałabym mieć Strażnika teksasu podczas zabawy
w Mieście grzechu ;)



Podczas spotkania w moje ręce trafił przecudowny kolor
(aż sama się dziwię, bo to pastel jakby nie było, a ja pasteli nie trawię),
o wdzięcznej nazwie DANZING (od razu nasuwa mi się na myśl Kasia i Danzing),
tak więc miłość od pierwszego spojrzenia… a że będzie to romans trudny,
tego nawet nie przypuszczałam…

Zadziwia mnie tło dla tego lakieru, dlaczego tu jest takie
a nie inne zdjęcie, wie chyba tylko sam autor… i niech tak zostanie.


Do pokrycia płytki paznokcia potrzebujemy jedej, grubszej warstwy
lub dwóch wyjątkowo cienkich. Pędzelek ma rozmiar idealny,
bardzo łatwo można nim manewrować, jest równo przycięty i zgrabnie
wywija się podczas robienia łuków przy skórkach.

Jakkolwiek bym nim nie malowała (tym lakierem znaczy się),
na pełne wyschnięcie powierzchni malowanej trzeba poczekać,
raczej długo… na pierwszy rzut oka można dotknąć płytki już
po 15 minutach, ale niech tylko się Wam teraz zechce siku,
nie wrócicie z łazienki bez uszczerbku na jakimś paznokciu,
no nie da się… przy wykonywaniu tylu czynności ;P 


Jeśli ryski są niewielkie można położyć drugą warstwę lakieru,
i po ryskach ani śladu ( o ile nagle znów nie wyskoczycie do WC) ;D
Można też nałożyć jakiś inny lakier, tworząc ciekawszy mani.
Trwałość bez polepszaczy około 3 dni.





Ogólne jestem w nim zakochana i z radością Wam teraz o tym piszę,
bo pisząc mogę w sumie cały czas się na niego gapić :D
(choć pisanie bez patrzenia na palce mam opanowane ;)
Mrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr

Więcej kolorów na stronie COLOROWO.PL
8 ml w cenie 9,49 zł
Polecam

BONUS :) Prawdziwie ;) stoją na parapecie w kuchni :)


poniedziałek, 27 maja 2013

Las jedynek - zapraszam na kolorowe ROZDANIE

Witajcie :)

Dziś, z racji przymusowego siedzenia w domu,
porobiłam mnóstwo zdjęć do zaległych postów,
tak więc poniedziałek był bardzo pracowity,
u Was pewnie też, więc żeby było miło na koniec dnia - ROZDANIE.

Rozdania z okazji okrągłych liczb są taaaakie sobie ;)
dlatego ja robię je, jak zbliża się jakaś ciekawa,
choć z racji monotematyczności, też nuda :D
Ostatnio było rozdanie z okazji 888,
dziś z okazji 1111, które mam nadzieję, za jakiś czas padnie :)

Do zgarnięcia świeżutka paletka MUA w kolorach Ziemi - Heaven and Earth
Kredka do oczu MAC Stubborn Brown
Mineralny bronzer Golden Rose w kolorze 02
Błyszczyk do ust L`Oreal 181
Woda MIRAGE z Oriflame
Lakier OPI NL Z22



REGULAMIN KONKURSU
1. Organizatorem konkursu jest blog Kosmetyki bez tajemnic
2. Konkurs trwa od 27.05.2013 do 13.06.2013 do północy. Wynik zostanie ogłoszony w kolejny dzień.

ZADANIE KONKURSOWE (OBOWIĄZKOWE)
Aby wziąć udział w losowaniu trzeba być PUBLICZNYM obserwatorem tego bloga
i lubić Kosmetyki bez tajemnic na FB, oraz napisać, jaki kolor lakieru polecacie na lato.

DODATKOWE LOSY 
Za PUBLICZNE udostępnienie konkursu na FB, dodanie bloga do blogrolla,
umieszczenie notatki na swoim blogu.

Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach
i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.).

Schemat:
Obserwuję jako:
FB lubię jako:
Na lato polecam:

Dodatkowe losy za:
Udostępnienie na FB: link
Dodanie do blogrolla: link
Notatkę na blogu: link

Powodzenia :)
Angel

PS. Czekoladowe mydełko za piękne wskazanie nowości zgarnia
http://czarodziejka87.blogspot.com/
Gratuluję :)
sobota, 25 maja 2013

By Dziubeka obudziła we mnie uśpioną srokę czyli wizyta w Krakowie

Witajcie,
dziś będzie bardzo dużo zdjęć tego, co mi się podoba,
czyli świecidełek. Uwielbiam biżuterię, mam jej na kilogramy,
choć przez ostatnie parę lat nie nosiłam, powiedziałam KONIEC z OBWIESZANIEM się :)
dopasowywaniem biżu do ubioru i innym cudowaniem,
stwierdziłam, że za stara już jestem na takie wydziwianie.
Jeden pierścionek i zegarek wystarczy.

I tak było do jakiegoś momentu.

Na krakowskim spotkaniu blogerek które organizowała VEXGIRL
trafił do mnie kubek i śmieszna bransoletka.
Wszyscy się zachwycali a ja z Olą i Anią robiłyśmy wielkie oczy...
"To jest modne???" "Co to w ogóle za firma???"

I tak się zaczęło.


piątek, 24 maja 2013

Nowości na tapecie w nieco innej odsłonie

Witajcie :)

Miałam Wam pokazać Nowości jakie obecnie używam i jakie za niedługo
pojawią się na blogu, pytając Was, o czym chcielibyście poczytać w pierwszej kolejności.
Ale właśnie wpadłam na szatański pomysł innej prezentacji.

Coś dla lubiących zagadki kryminalne i mających CZAS na zabawę :)

Sprawa jest prosta, kto mi powie w czego jestem posiadaniu zgarnia
czekoladowe mydełko w ostatniego zdjęcia.
Podpowiedź: wszystkie rzeczy pochodzą z ORGANEO
i tam można je znaleźć, pobuszujcie :)
Wszystkie, prócz pierwszego zdjęcia. To zupełnie inna para kaloszy :)
Bawicie się?? 
Jutro wieczorem ogłoszę zwycięzcę :)

Zabawa dla obserwujących blog: Kosmetyki bez tajemnic

SCHEMAT:
Obserwuję jako:
Adres email:
Produkty, które rozpoznałam to:

Miłej zabawy :)
Angel







Pierre Arthes, Mascara Volume and Long XXL, przyjaciel na co dzień

Maskara ta towarzyszy mi już od paru ładnych miesięcy.
Mając na uwadze, że tusze wyrzucamy maksymalnie po pół roku,
czas najwyższy podsumować żywotność tego produktu.

Kupiona w zwykłej drogerii w cenie około
10 zł.
Pojemność 9 ml.


Pierre Arthes Cosmetics ma w swojej ofercie produkty do makijażu,
produkty posiadają właściwości hipoalergiczne i pielęgnacyjne.

Tusz ma za zadanie przede wszystkim pogrubić rzęsy i trochę je wydłużyć.
Moim zdaniem spełnia oba te kryteria.
Polubiłam się z nim od początku, ponieważ nigdy nie oblepił mi brzydko rzęs.
Szczoteczka jest gruba, bardzo gęsta i nabiera tylko minimalną ilość tuszu.



Trzeba się dobrze namachać, żeby pokryć rzęsy tuszem, co ja zaliczam na plus.
Wolę stopniowo budować objętość niż nakładać za jednym razem tonę produktu.
Tym sposobem jedna warstwa robi naprawdę naturalny efekt,
kilka warstw sprawa, że mamy bujną i gęstą firankę z rzęs.




Tusz cały czas jest do użycia, po paru miesiącach maluje się nim
tak samo łatwo jak zaraz po zakupie.
Zapach typowo tuszowy, bez zbędnego „naperfumowania”,
co jest dużym plusem dla alergików, bo to zapachy najczęściej uczulają.


Nie kruszy się, łatwo można go zmyć.
Zawiera wosk pszczeli i witaminy.
Dla mnie jest to idealny tusz na co dzień.
Kiedy już wykończę swoje zapasy tuszy, skuszę się na wersję wydłużającą.

Miałyście kiedyś coś z tej firmy?


czwartek, 23 maja 2013

Leśne opowieści - SPA na łonie natury

Witajcie,
żeby oddać całą atmosferę niedzieli musicie włączyć sobie to...


... i niech sobie leci w tle... bo takie tło towarzyszyło nam przez pół dnia :)

Niedziela była słoneczna. Powiedziałabym nawet, że upalna,
dlatego spacer w cieniu drzew sprawiał podwójną przyjemność.
Założyliśmy, że będzie długo i namiętnie ... więc przygotowałam prowiant.
Kanapeczkę możecie "podziwiać" w poście o lakierze ;)
Skoro więc założyliśmy, że spędzimy sporo czasu w lesie,
to czemu przy okazji nie zrelaksować się jeszcze bardziej...
podczas jakiegoś postoju ;) ... nie nie, nic z tych rzeczy ;P

Miałam na myśli LEŚNE SPA, w pełni naturalne, na łonie...

Po 4 godzinach wędrowania buźka była zmęczona, zaczerwieniona i spragniona.

Leśne SPA zaczynam od dokładnego oczyszczenia buzi z kurzu i potu.
Posłużyły mi do tego nawilżone chusteczki z Corine de Farme.
Bardzo przyjemny produkt, recenzja wkrótce.



Podczas gdy ja się oczyszczałam, TEN PAN (albo PANI) z uwagą mi się przyglądał/a


TO siedziało mi na spodniach, bezczelnie gapiąc się na to, co robię :)
Normalnie narobiłabym wrzasku, ale RAZ - byłam w lesie, a w lesie
hałasu się nie robi... DWA - miałam aparat, a jak mam aparat w ogóle się nie boję ;) Dziwne...

Po oczyszczeniu pora na solidną dawkę nawilżenia.



Maseczka z Beauty Face jest bardzo wilgotna i bardzo chłodna,
ukojenie dla rozgrzanej skóry. Nakłada się bez problemu, bez lusterka.
Maseczka z witaminą E ma za zadanie poprawić elastyczność skóry,
czy się sprawdza w tej roli, już niedługo o tym poczytacie.

Po maseczce pora na odrobinę kremu.


Nie wyobrażam sobie innego kremu w lesie jak produkt Sylveco.
Ok, powinien być brzozowy, ale nie mam :) Mam nagietkowy.
Wiele dziewczyn go lubi a jak się sprawdził u mnie?
Może jeszcze zdążę Wam opowiedzieć w tym tygodniu :)

Teraz pora na pełne zamaskowanie.


Nie jestem fanatyczną minerałów, miałam kilka ale żadne nie zrobiły na mnie 
takiego wrażenia jak Amilie. Więcej o nich pojawi się już niedługo.

W pełni zrelaksowana i przygotowana do wyjścia z buszu ;)
Generalnie nic więcej mi nie potrzeba.


SPA na łonie natury uważam za bardzo udane :)
Piękny zapach, zieleń, śpiew ptaków... i to wszystko GRATIS od Natury :)
Serdecznie Wam polecam :)

A jakie Wy, dziewczyny zabrałybyście kosmetyki do swojego Leśnego SPA??
Miłego wieczoru,
Angel

- 40% powinno być zakazane, czyli pierwsze zakupy w Rossmannie

Dzień dobry :)

U większości będzie dobry, bo nic tak nie cieszy jak zakupy :)
Zalewa nas fala postów o pierwszych, rossmannowskich łowach,
sama zaglądnęła już do "koszyczków" kilku z Was :)
co mi się osobiście akurat bardzo podoba, to takie typowe,
babskie zachowanie - podglądnąć do kupiła sąsiadka :D

Ja dziś postawiłam na pielegnację.
Miałam zamiar kupić dwa tusze, ale był tylko jeden, żółty...
Maskara z Lovely kosztowała 5,39 zł

Potem krem, który ciekawił mnie od jakiegoś czasu,
na drugim miejscu w składzie MOCZNIK. Isana Med w cenie 5,09 zł

Kolejne opakowanie Eva Natura - krem i płyn do demakijażu w cenie 5,99 zł i 6,89 zł

Serum Alterra na które czaiłam się odkąd zobaczyłam, oszałamiająca kwota 10,19 zł

A na koniec krem stary jak świat - masło kakaowe z Ziaja, bardzo lubię :) 2,19 zł



Łatwo rozszyfrować, na jakim punkcie mam obsesję ;))))
A teraz idę patrzeć, co tam jeszcze kupiłyście :)

Na marginesie... patrzyłam dziś, jak biedna pani klienta miota się nad kremami...
W końcu zapytała uprzejmie młodziutką panią rossmankę, co może jej polecić.
Ta, tak samo jak klientka, przeczytała etykietę z przodu i poleciła krem z arganem ;)
Sukces, wie co to jest ARGAN :)
Kiedy lekko podpowiedziałam, żeby sobie zobaczyły, gdzie ten argan stoi w składzie,
obie zdziwione odkryły, że kremy mają SKŁADY 0.0
Na jakiej podstawie zatrudniają w Rossmannie? :DDD

Miłego dnia
Angel
środa, 22 maja 2013

GOLDEN ROSE HOLIDAY NAIL COLOR Cukrowa posypka w kolorze fuksji numer 62

Witajcie,
jakiś czas temu pisałam Wam na FB, że ciężko zrobić foto fuksji,
skubana albo na czerwoną wychodzi albo jeszcze co innego,
tymczasem to ostry, bijący po gałach róż.

Kolekcja GOLDEN ROSE HOLIDAY NAIL COLOR
rozpieszcza nas aż 17 modnymi, matowymi odcieniami
o niebanalnej teksturze.


Zakochałam się w 56, 57 i 58, ten ostatni to już w ogóle, zapiera mi dech :)

Na spotkaniu blogerek dostałyśmy od firmy o jednym lakierze z nowej kolekcji.
Ja mam kolor 62, to piękna, soczysta, charakterna fuksja.
Postanowiłam zrobić test i tak oto powstała seria zdjęć "Z pamiętniczka cukroholiczka" ;)
to nawiązując do nazwy lakieru, czemu cukrowa posypka? Mi się to z murem kojarzy 
bardziej niż z cukrem, ale ok, niech będzie.

16 maja 2013  - świeżo malowane




Producent poucza, by lakier nakładać na nagą płytkę paznokcia.
Ja od miesiąca używam odżywki Eveline 6w1, dzięki czemu w ogóle
mam jakieś paznokcie. Pod spodem są więc dwie warstwy tego utwardzacza.

Do pomalowania użyłam dwóch warstw CUKROWEJ POSYPKI.
Maluje się bajkowo, prosto, łatwo i przyjemnie.
Odpowiednio gruby pędzelek (ale nie za gruby)...
Nie wylewa się na skórki, szybko schnie,
ale to pozorne wrażenie, faktycznie do pełnego utwardzenia potrzeba
jakieś pół godziny do godziny, potem nic nam nie ruszy lakieru z paznokcia.

Lakier jest intensywny z pięknie mieniącymi się drobinami  w kilku kolorach.

17 maja 2013 (wieczorem)


Lekko zaczynają się ścierać końcówki. Do przeżycia.

18 maja 2013 (wieczorem) - mały remoncik


Dziurę w paznokci wydłubałam ja :)
Sam lakier ściera się z końcówek. 
Postanowiłam do odremontować na niedzielę, nie tylko
z powodu wytartych miejsc, także dlatego, że po 3 dniach lekko wyblakł.

19 maja 2013 - niedzielny spacer



Po remoncie paznokcie wyglądają jak nowe i błyszczą się jak nowe.

20 maja 2013 wieczorem


Po dwóch dniach (niedzieli i poniedziałku) znów widać
przetarte końcówki, dałam mu jeszcze jeden dzień...

21 maja 2013 wieczorem



Lakier ewidentnie do zmycia.

ZMYWANIE




Trzy pociągnięcia wacikiem w zupełności wystarczą.
Ciężej mogą się zmywać lakiery od numeru 51 do 55,
mają w sobie duże drobinki brokatu, numery 56 do 67 nie powinny stanowić problemu.

Podsumowując.
Fajny lakier na lato.
Dla mnie ponad 5 dni na paznokciach przy intensywnym użytkowaniu dłoni
to całkiem niezły wynik.
Na początku nie mogłam przywyknąć do chropowatej powierzchni,
potem po prostu się przyzwyczaiłam.
Mam zdecydowaną ochotę na więcej.

A więcej można na stronach Golden Rose :) za jedyne 12,90 zł za sztukę :)
Znacie? Lubicie? Nie lubicie?

Miłej nocy
Angel