środa, 27 lutego 2013

Bikor, Ziemia Egipska - Odkrywamy tajemnice kultowego kosmetyku

Witam,
dziś chcę Wam pokazać produkt kultowy, o którym chyba nie przeczytałam złej recenzji,
stąd też moje mocne CHCIAŁABYM przy każdej notce na jego temat.
Bo jak tu nie chcieć czegoś, co ciągle zachwalają inni...


Idea Ziemi Egiptu narodziła się 1979 r. w Szwajcarii. Od samego początku Ziemia Egiptu była kosmetykiem o składzie kremu w stanie wilgotnego kamienia, uzyskanym w procesie wypiekania.  Bikor Ziemia Egiptu ze względu na swój bogaty i dopracowany zestaw komponentów jest niezastąpionym kosmetykiem upiększającym i jednocześnie pielęgnującym. Jej imponująca formuła podlegała stałym udoskonaleniom zgodnym z najnowszymi osiągnięciami z dziedziny kosmetologii.


Ziemię Egiptu poznałam dzięki uprzejmości Asi, dziękuję Ci za wypożyczenie tego cuda :)
TUTAJ znajdziecie jej recenzję i dużo zdjęć. A uchwycić ten produkt jest naprawdę ciężko.
Mam nadzieję, że na moich fotach z makijażem dojrzycie efekt, jaki daje Ziemia Egiptu.


Przed pierwszym jej użyciem trochę się dziwiłam, dlaczego to w ogóle tyle kosztuje...
a kosztuje sporo, bo 140 zł w sklepie BIKOR za 14 g w masywnej, estetycznej kasetce z lusterkiem.
To chyba najdroższy bronzer jakim przyszło mi się malować.  I ten kolor...
Bardzo mocny, bardzo ceglasty, bardzo dziwny... takie były moje pierwsze wrażenia.


Mój pierwszy raz z nim sam na sam był dość nieśmiały... delikatnie zaznaczyłam kości policzkowe,
co przy moim jasnym podkładzie, jasnym pudrze wyglądało nieco komicznie...
Ale muszę przyznać, że ten ciepły odcień mnie lekko oszołomił... toż to wypisz wymaluj
ton wymarzonej przeze mnie opalenizny, której nigdy w życiu nie udało mi się uzyskać... 


Po dłuższym zapoznaniu poszliśmy na całość. Twarz, którą tu widzicie jest w całości omieciona
Ziemią Egipską, z mocniejszymi akcentami przy czole, kościach policzkowych, żuchwie... 
słowem wykonałam całościowe, standardowe konturowanie twarzy i .... BINGO.
To było TO ! Jakbym wróciła z Tropików... słońce, plaża, zielone palmy i pan bez koszuli 
podający mi kolorowego drinka. Byłam w lekkim szoku, bo po raz pierwszy zobaczyłam,
że w wymarzonej opaleniźnie byłoby mi do twarzy... 


Jestem pod ogromnym wrażeniem FENOMENALNEJ konsystencji, która pozwala na 
bajeczne stopniowanie intensywności koloru...
Mając ten produkt praktycznie mamy 80% makijażu na sobie... jeszcze tusz i szminka, 
i mamy wszystko, czego potrzeba kobiecie, by wyglądała pięknie.
Ziemia Egiptu znakomicie spisuje się też w roli cienia...


Jest bardzo trwała, utrzymuje się od momentu nałożenia do momentu zmycia, czyli dobrych kilka,
a czasem kilkanaście godzin. Prawdziwego efektu nie da się odtworzyć na fotografii, 
to co mi się w niej jeszcze podoba to pewnego rodzaju blask skóry, który widoczny jest np.
na szczytach kości policzkowych, przy odpowiednim padaniu światła naturalnego.

Uwielbiam ten produkt, mimo, iż do codziennego używania się nie nadaje.
Zawiera parafinę, która w towarzystwie glinokrzemianu magnezu tworzy substancję wybuchową
dla porów... innymi słowy, po jakimś czasie w miejscach stałego nanoszenia powyskakiwały niespodzianki.
Mam nadzieję, że nowa wersja Ziemi Egiptu jest już ulepszona.

Pozdrawiam ciepło
Angel

INCI:
1. Mica - Łyszczyk minerał naturalny, który ze względu na swoją krystaliczną strukturę można rozwarstwić na cieniutkie płytki. Użyty w pudrach i preparatów do make-up łyszczyk nadaje im połysk. Powleczony dwutlenkiem tytanu daje pigmenty z efektem perłowego połysku. Optycznie wygładzając skórę ukrywając nierówności.

2. Talc - talk, pospolity minerał z gromady krzemianów. Najczęściej stosowany jako absorbent oraz składnik matujący.

3. Magnesium Carbonate - węglan magnezu, działa matująco, adsorbuje nadmiar sebum.

4. Silica - krzemionka, naturalny minerał, powszechnie stosowany jako składnik pudrów kosmetycznych. Nadaje skórze gładkość.

5. Nylon-12 - syntetyczny polimer, składnik filmotwórczy. Optycznie wygładza, matuje, sprawia że skóra wygląda na gładką i jedwabistą.

6. Polysorbate-20 - oksyetylenowowa mieszanina estrów kwasu laurynowego i sorbitanu.
Zapobiega rozwarstwianiu się faz w trakcie przechowywania produktu.

7. Magnesium Aluminum Silicate - glinokrzemian magnezu, składnik absorbujący
i wygładzający skórę, polepszający optycznie wygląd skóry. Nie jest szkodliwy.
W połaczeniu z parafinami zatyka jednak pory w skórze.

8. Dimethicone – syntetyczny emolietnt odpowiadający za wygładzenie skóry bądź włosów, silikon. Może zatykać pory (działanie komedogenne).

9. Paraffinum Liquidum - emolient. Olej pochodzący z przerobu ropy naftowej. Płynna parafina jest składnikiem bardzo często używanym w kosmetyce, jest lżejsza od swojej siostry wazeliny, mniej nabłyszcza skórę i się nie klei. Płynna parafina pozostawia skórę miękką
i jedwabistą. Jest obojętna chemicznie i nie wywołuje podrażnień ani alergii. Sama w sobie
nie ma żadnych wartości odżywczych, za to świetne natłuszczające i ochronne. W zależności
od frakcji można wyróżnić parafinę lekką (legere, White Mineral Oil).

10. Hydrolized Hylauronic Acid - kwas hialuronowy, to jeden z naturalnych składników skóry właściwej, który decyduje o jej nawilżeniu i elastyczności. Zabezpiecza twarz przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych i równocześnie przed utratą wody z komórek.

11. C12-15 Alkyl Benzoate - emilient, konserwant, składnik pochodzenia chemicznego. Mieszanina składników syntetycznych pochodzenia m. in. z ropy naftowej. Poza działaniem konserwującym ułatwia rozprowadzenie kosmetyku na skórze, nadając jej miękkość, wygładzenie i gładkość.

12. Tocopheryl Acetate – substancja aktywna, antyoksydant. Syntetyczna witamina E. Zwalcza wolne rodniki, wygładza zmarszczki, sprawia, że skóra jest elastyczna i dobrze nawilżona. Dla każdego typu skóry, ze wskazaniem dla cer dojrzałych i uszkodzonych słońcem. Działa hamująco na zapalenia i leczniczo, ale nieco mniej, niż czysta witamina E.

13. Butyrospermum Parkii Butter - masło shea (karite, masłosz), ma działanie łagodzące (zawiera alantoinę), przyspiesza procesy gojenia, zmiękcza i natłuszcza skórę, działa ochronnie, posiada naturalny filtr ochronny (SPF 3-4). Polecane dla skóry suchej, atopowej, nadwrażliwej. Masło shea stosowane jest zarówno jako składnik aktywny, jak i tłuszcz bazowy.

14. Retinyl Palmitate - witamina A, odpowiedzialna za poziom nawilżenia włosów oraz ich odporność na łamanie. Dostarczana w odpowiedniej ilości wzmacnia włosy
i zabezpiecza je przed nadmierną utratą wilgoci.

15. Arachis Hypogaea Oil - olej z orzeszków arachidowych, tłusty i odżywczy, stosowany jest najczęściej jako składnik aktywny w produktach dla cery dojrzałej. Nierafinowany występuje w postaci przejrzystej, żółtej cieczy, posiadającej intensywny, orzechowy smak i zapach. Działa zmiękczająco i dobrze się wchłania.

16. Simmondsia Chinensis Seed Oil - olej z jojoby. Właściwie to jest to ciekły wosk a nie olej. Dla każdego typu skóry. Bardzo dobrze się wchłania, nie klei się, pozostawia delikatny, woskowy film. Posiada właściwości ochronne, działa na skórę odżywczo, wygładzająco, reguluje jej wilgotność. Polecany szczególnie przy skórze
z zapaleniem, łupieżu, poparzeniach słonecznych i trądziku. Może być stosowany jako czysty.

17. Ethylhexyl Methoxycinnamate - metoksycynamonian etyloheksylu, filtr UVB, chroni kosmetyk przed pogorszeniem się jego jakości pod wpływem światła.
Składnik zaburzający GOSPODARKĘ HORMONALNĄ (opublikowane przez Komisję Europejską w 2007 roku).

18. HDI/Trimethylol Hexyllactone Crosspolymer - syntetyczna substancja przeciwzbrylająca.

19. Phenoxyethanol - jest półsyntetycznym środkiem konserwującym, który staje się coraz powszechniej używany w kosmetykach naturalnych, jest uważany za bezpieczniejszą alternatywę dla parabenów (nie mniej jednak badania wykazały,
że ma szkodliwe oddziaływanie na mózg i układ nerwowy u zwierząt).

20. Sodium Dexydroacetate - substancja konserwująca. Ma za zadanie zabijać mikroorganizmy i zapobiegać ich wzrostowi i reprodukcji, chroniąc tym samym kosmetyki
i produkty do pielęgnacji ciała od zepsucia.

21. Sorbic Acid -  kwas sorbowy, substancja konserwująca, zabezpiecza przed rozwojem niekorzystnych drobnoustrojów. Dopuszczony do stosowania w kosmetykach naturalnych.

22. Disodium EDTA -  stabilizator pochodzenia syntetycznego. Działa również jako środek konserwujący. Często jest on zanieczyszczony, co działa drażniąco na skórę
i błony śluzowe. Szczególnie groźny jest w formie rozproszonej w powietrzu. Sole kwasu EDTA rozpylone w naszym otoczeniu, mogą powodować nieżyt spojówek, kaszel oraz duszności. Dlatego też, warto unikać EDTA zawartych w kosmetykach
w aerozolu.
Kosmetyków z EDTA nie należy stosować zwłaszcza wtedy, gdy przyjmujemy leki zawierające cynk, żelazo, miedź, glin, ołów i bizmut. Wynika to przede wszystkim
z faktu, iż EDTA ma działanie wiążące metale ciężkie. Odradza się również stosowanie kosmetyków z EDTA w przypadku zażywania antybiotyków.
Absolutnie unikać EDTA w czasie ciąży i laktacji !

23. CI 77491 - tlenek żelaza (żółty).
24. CI 77492 - tlenek żelaza (czerwony).
25. CI 77499 - tlenek żelaza (czerwonobrązowy).

KĄTEM OKA - CHOISEE - najnowsze informacje

Witam :)

Dziś przed południem dotarły do mnie najnowsze wieści dotyczące sprawy Choisee.
Kilka z Was nawet pytało prywatnie, co dalej...

Dalej mamy najświeższą kontrolę z sanepidu,
która jednoznacznie poświadczyła, że sprzedawane kosmetyki są przeterminowane,
a daty poprzeklejane... w związku z czym Choisee ma zapłacić karę,
niestety najwyższa kara w przypadku złamania tego prawa to ustawowe 500 zł.
I tyle... szkoda, powinna się odbyć komisyjna utylizacja zepsutych kosmetyków.
A tak... jeszcze pewnie wiele kobiet załapie się na kolejne promocje...

Do wglądu.

Pozdrawiam
Angel

wtorek, 26 lutego 2013

YASUMI po japońsku znaczy RELAKS

Dzień dobry :)

Parę dni temu otrzymałam bardzo przyjemne dla mego oka zaproszenie
na otwarcie nowego Instytutu Zdrowia i Urody w Krakowie - YASUMI.
Przyjemność była wielka, ponieważ zaproszenie nie było standardową formułką
wysyłaną 50 osobom na raz przy pomocy magicznego guziczka „Wyślij do….”


Treść była merytoryczna i ewidentnie świadczyła o przejrzeniu bloga przez
osobę zapraszająca, a nie często się to zdarza.
Tak więc mimo zupełnie innych planów, innych wydatków i innego wyjazdu,
koniec końców zdecydowałam się przybyć do Krakowa.
A jak jeszcze udało mi się namówić Olę, to już w ogóle nie mogłam się doczekać :)



YASUMI to największa w Polsce sieć salonów kosmetycznych opartych o franczyzę.
Potencjalny inwestor ma do dyspozycji trzy warianty, Epil, Slim i Instytut Zdrowa i Urody.
Każda z tych propozycji wiąże się z inną sumą, aby założyć Instytut trzeba wydać około 200 000 zł. Jest to najbardziej rozbudowana, ekskluzywna oferta jaką można sobie wyobrazić.


Przestronne wnętrza wypełnione są najnowocześniejszym sprzętem,

którego działanie powoduje, że nawet najbardziej zapyziała gospodyni domowa
rodem z prozy Olgi Tokarczuk (polecam „Żurek” w wersji filmowej z fenomenalną
Katarzyną Figurą), wracając do meritum, nawet z takiej gospodyni zrobi Gwiazdę.


Oczywiście potrzeba czasu i odpowiednio grubego portfela, ale tutaj rzeczy niemożliwe
stają się możliwe. Takie bowiem niewinnie wyglądające urządzenie (Q-Lipo) sprawi,
że obrzydliwie obrastający nas tłuszcz oderwie się od naszych cudownych ud,
powędruje do wątroby a tam inne znowu urządzenie sprawi, że zniknie na zawsze…
A my co robimy? Leżymy, chudniemy i stajemy się piękne. I jak tu nie kochać techniki.


Q – lipo to innowacyjny technologicznie laser przeznaczony do nieinwazyjnej lipolizy laserowej.  Jest to tzw. zimny laser, który emituje światło o długości 658 nm. Podstawą skuteczności jest efekt fotobimodulacji.

Fotobiomodulacja to pobudzanie komórek tłuszczowych, które doprowadza do zwiększenia przepuszczalności błon komórkowych. W skutek tych zmian, komórka tłuszczowa traci swój okrągły kształt, a tłuszcz z jej wnętrza jest stopniowo uwalniany. Zwiększona ilość trójglicerydów po rozpadzie na kwasy tłuszczowe i glicerol przenika do przestrzeni międzykomórkowej gdzie ulega naturalnemu metabolizmowi stając się dodatkowym źródłem energii.
Zabieg Q - lipo jest niezwykle skuteczny, zapewnia szybką utratę centymetrów, przy czym nie uszkadza innych tkanek takich jak skóra, nerwy czy naczynia krwionośne.
Zabieg NIE JEST BOLESNY.

Ten akurat zabieg wykonywany jest w najpiękniejszym pokoju w całym Instytucie.
Podczas gdy wyspecjalizowana Pani Kosmetolog zajmują się naszym ciałem,
my odpływamy w przenośni i dosłownie w... kosmos


Po wejściu do tego pokoju nie mogłam zamknąć buzi, wielka fala WOW przeleciała przez 
wszystkie kąty tego pomieszczenia... bo po sami popatrzcie... KOSMOS.
Tutaj też odbywają się masaże dla dwojga.
Oczywiście każdy gabinet wyposażony jest w podkręcające nasze zmysły sprzęt,
muzyka i zapach świec unosi się w powietrzu.

Kolejny pokój był równie piękny...



Pomysł na takie sufity uważam za GENIALNY.
Strzelałyśmy tym sufitom fotki jedna za drugą ;)


Wspomniałam już kto był gościem specjalnym? NIEEEEEEEEE ??????????
Otóż gościem specjalnym była Pani Ewa Wachowicz, i powiadam Wam,
kobieta jest jak wino, akurat ta kobieta, im starsza tym piękniejsza.
Poza tym na pewno nie potrzebuje Snickersa, NIE GWIAZDORZY :)


Szalenie sympatyczna osoba chętnie dzieląca się doświadczeniem z innymi,
jak to Ola napisała u siebie, czuć, że lubi ludzi :) A my lubimy takie postacie, prawda? :)
Żeby nie było, że mnie tam nie było ... byłam, ach wybaczcie zupełne niedostosowanie
ubioru, fryzury i makijażu do sytuacji :( ale to długa historia :)


Tak więc wznosimy toast za SUKCESY YASUMI...  i idziemy zwiedzać dalej...

Na drugim zdjęciu od góry widzicie kilka urządzeń pod rząd,
to ostatnie służy do OXYBRAZJI.

Zabieg oxybrazji wykonuje się na tych samych zasadach co popularną mikrodermobrazję. Różnicą jest jednak to, że zamiast kordunu stosuje się tlen pod ciśnieniem oraz rozproszone krople soli fizjologicznej. Oxybrazję często nazywa się też peelingiem wodno-tlenowym lub mikrodermobrazją tlenową z solą fizjologiczną.

Co daje oxybrazja?
Przede wszystkim odświeża, wygładza i rozjaśnia skórę. Przy głębszym działaniu można redukować przebarwienia, a nawet blizny. Mikrodermobrazja tlenowa usuwa złuszczający się naskórek, zaskórniki, zwęża pory. Zabieg redukuje również zmarszczki i wyrównuje pigmentację skóry.
Oxybrazja nie jest zabiegiem inwazyjnym.
Jestem ogromnie ciekawa jakie efekty byłyby widoczne u mnie.


Tutaj widzimy kolejne urządzenie, to laser do fotodepilacji.
Jedną z metod depilacji laserowej jest właśnie fotodepilacja, które dzięki serii zabiegów, doprowadzić może do trwałego pożegnania się z większością niechcianego owłosienia. W trakcie zabiegów energia świetlna ulega zamianie w skoncentrowane ciepło, które doprowadza do zniszczenia komórek macierzystych odpowiedzialnych za wzrost włosków. W rezultacie zastosowania zabiegu fotodepilacji w przeciągu 2 tygodni następuje wypadanie włosków wraz
z cebulkami. Gabinety YASUMI zabieg fotodepilacji wykonują przy zastosowaniu urządzenia Spectrum V Med™, działającego w technologii E-Light (energia świetlna IPL wzmocniona falą radiową RF). Zabiegi fotodepilacji wymagają powtórzenia - różnej ilości w zależności od partii ciała, koloru i grubości włosa.


I przedmiot mojego pożądania - Złota Maseczka. Ale o tym, może innym razem :)
Całość spotkania okraszona była szampanem i pysznym jedzeniem,
i naprawdę cierpliwą, profesjonalną obsługą :) Starałam się marudzić jak należy,
ale nic z tego, czegokolwiek mi zabrakło nagle znajdowało się w mojej ręce... WOW :D


Różnorodne przekąski mogły zadowolić każde podniebienie...


A kącik ciasteczkowo-owocowy przyprawiał mnie o palpitacje serca...


Ola od początku uważnie śledziła losy niewinnie położonych truskawek
o kształtach tak lubieżnych, że ja nie wiem, czy nie powinnam się wyspowiadać,
po tym zresztą jak Ola objęła jedną ustami... powinnam, zdecydowanie powinnam :D
Bo one naprawdę były GIGANTYCZNE :D 



I nie wiem czym je karmiono, ale wszystkie dziewczyny, które je zjadły
miały śmiech od ucha do ucha :D Endorfiny niby że ;>

I tak tez impreza zbliżała się ku końcowi.
Od Yasumi każda uczestniczka dostała prezent...


Oprawa graficzna na medal...


Materiały prasowe otrzymałyśmy takie oto...


Pełna profeska... bez tekstów TYPU "Wejdzie se pani  na stronę i tam se pani poczyta" ;D

Osobiście jestem pod wrażeniem, fajnie dobrana załoga, cudownie nieśmiała Właścicielka,
przestronne, klimatyczne miejsce i świeże, niesamowicie pachnące kwiaty...


Aż dziw bierze, że taki raj na ziemi mieści się tak niedaleko tego paskudnego ronda,
między samochodową myjnią a obrzydliwym Mc Donaldem... Za drzwiami tego Instytutu
zostawiamy szarość codziennego dnia i ładujemy akumulatory pozytywną energią.

YASUMI Kraków Bonarka 11

Pani Edycie dziękuję za zaproszenie, a dziewczynom za Miłe Towarzystwo :) 
Moc pozdrowień dla:
Atce z bloga http://www.atqabeauty.com/

Oficjalny fan page Pani Ewy TUTAJ


A po impresie udałyśmy się w bardzo magiczne miejsce... musicie tam zajrzeć, jak będziecie...
Można pić do woli... siedząc lub leżą... i w ogóle... klimat, piwnica, Kraków po prostu...






i jeszcze truskawki ;D


niedziela, 24 lutego 2013

FILMOWO... 5 filmów - AFRYKA... OBLICZE ZŁA

Witam niedzielnie...

Sztuką trzeba się dzielić, bo jest jej tak wiele, że jeden człowiek sam tego nie ogarnie...
W poście niżej dzielicie się muzyką... za co jestem ogromnie wdzięczna, muzę kocham,
ale kocham też film... 70% mojego dysku to ta właśnie dziedzina... fascynują mnie opowieści,
jakie snuje przed nami reżyser... choć czasem trafi się taki bubel, że aż chce się wywalić kompa przez oko :>
Dziś właśnie taki film pojawił się u mnie na tablicy FB, omijać szerokim łukiem ;)

Bardzo się ucieszyłam z cyklicznych postów SmykuSmyka, w których to Smyk przedstawia grupę filmów,
które łączy jakiś wspólny mianownik. Cykl nazywa się "5 filmów, które..."
Za zgodą autorki takie posty pojawią się też u mnie, sama skorzystałam z listy Patrycji,
i niektóre filmy przez nią wymienione bardzo mocno wbiły się w moją duszę...
Mam nadzieję, że i u mnie znajdziecie takie, które zmienią nieco Wasz światopogląd...

Dzisiaj przedstawię Wam obraz Afryki, kontynentu pełnego przeciwieństw,
wypełnionego skrajnościami od brzegu do brzegu... z jednej strony rajskie krajobrazy,
jedyne w swoim rodzaju zachody słońca, z drugiej strony susza, głód i ... ludobójstwo...


AFRYKA - OBLICZE ZŁA

LUDOBÓJSTWO  – zbrodnia przeciwko ludzkości, obejmująca celowe wyniszczanie całych lub części narodów, grup etnicznych, religijnych lub rasowych, zarówno poprzez fizyczne zabójstwa członków grupy, jak i kontrolę urodzin, przymusowe odbieranie dzieci czy stworzenie warunków życia obliczonych na fizyczne wyniszczenie.

Temat bliski naszemu sercu, przynajmniej powinien być, bo to na Naszych ziemiach ludobójstwo miało miejsce. Dlatego też w roku 1946 przyjęto MIĘDZYNARODOWĄ KONWENCJĘ głoszącą
w pierwszych słowach: "...międzynarodowa współpraca jest konieczna dla uwolnienia ludzkości od tej ohydnej klęski;..."

Czy Świat nauczony doświadczeniem zadbał o to, by ta najbardziej okrutna ze wszystkich zbrodnia 
nie miała już miejsca? Odpowiedź jest brutalna...

1. ŁZY SŁOŃCA (2003) 


Nigeria. Zabójstwo głowy państwa. Wybuch wojny domowej. Pierwsze co robi Ameryka, to ewakuacja
własnych obywateli... lekarze, księża...
Niewrażliwy Bruce Willis w roli komandosa i piękna Monika Bellucci w roli wrażliwej na ludzką krzywdę lekarki. Piękne krajobrazy zbrukane ciałami martwych mężczyzn, dzieci i kobiet z obciętymi piersiami
(bo taki jest zwyczaj...)
I fantastycznie ukazane oblicze ludzkiej natury, walki z własnymi demonami, to film o tym, jak trudno podjąć właściwą decyzję w momencie, kiedy każdy wybór niesie za sobą ogromne konsekwencje...

2. HOTEL RUANDA (2004)


Rok 1994 przyniósł Światu taki obraz człowieczeństwa, że do dziś włos jeży mi się na głowie.
Obóz koncentracyjny z komorą gazową przy tym wydaje się teraz bardzo humanitarnym sposobem 
pozbawienia człowieka życia... tak wiem, to szokujące, ale patrząc na te realne obrazy z roku 1994, 
nie można stwierdzić inaczej. Wydarzenie, które miały miejsce w Ruandzie spisał Jean Hatzfeld,
"Nagość życia. Opowieści z bagien Rwandy " i "Sezon maczet".
Jednak w tym wypadku bardziej poruszające i zapadające w pamięć są obrazy, niż ciąg liter,
dlatego też na temat Ruandy powstało kilka filmów... do zapamiętania, ku przestrodze...

"Hotel Ruanda" to najbardziej hollywoodzka wersja, zdobywca Oskarów, tą produkcję 
obejrzałam jako pierwszą... i po raz pierwszy usłyszałam słowo Tutsi i Hutu.
Nie przypominam sobie, by w tamtym okresie w wiadomościach jakoś mocno relacjonowano 
wydarzenia z Afryki... więc gdyby nie ten film, nie wiedziałabym, że coś takiego miało miejsce,
w momencie, kiedy ja żyłam sobie spokojnie w swoim małym mieście...
Podczas gdy ja martwiłam się, że nie mogę dostać kolejnej płyty Guns N` Roses (15 l.) , tam kolejnemu dziecku ucinano maczetą głowę, tylko dlatego, że urodziło się w innej grupie etnicznej, i porzucano
na pastę wygłodniałych psów, tylko dlatego, by upodlić resztę żyjących...

3. STRZELAJĄC DO PSÓW (2005)


Bez hollywoodzkiego melodramatyzmu ukazany ten sam obraz. Tym razem oczami katolickiego księdza
i młodego nauczyciela języka angielskiego. Genialny w swej prostocie plakat filmowy obrazujący całość...
i psy...

4. CZASEM W KWIETNIU (2005)


Ten sam niechlubny moment w historii, tym razem z zupełnie innej perspektywy.
Dwa bracia... dwaj żołnierze... dwie przeciwległe strony... nie ma dobrych wyborów...

Po obejrzeniu filmów w tej kolejności zostaniecie w fotelach z zaciśniętymi pięściami,
i jednym prostym, dosadnym pytaniem cisnącym się na usta:
"DLACZEGO??? DLACZEGO KURWA ONZ tam było, I NIE ZROBIŁO NIC???!" 
Przez 100 dni wymordowano 800 000 ludzi a ŚWIAT unikał jak mógł słowa LUDOBÓJSTWO...
Dlaczego? Dlatego, by uniknąć DZIAŁANIA o którym mowa w Międzynarodowej Konwencji 
o której wspomniałam na samym początku tego postu.
A to wszystko mamy w ostatnim obrazie...

5. PODAĆ RĘKĘ DIABŁU (2007)


Film jest ekranizacją autobiografii generała Romeo Dallaire uczestniczącego w tamtych wydarzeniach.
Tu właśnie dostajemy odpowiedź, dlaczego ONZ postępowało tak jak postępowało.
Znów ludzie dramaty i ludzie wybory... i psy...

I na koniec coś o Armii Bożego Oporu, powstałej  w roku 1987, której przywódcą jest Joseph Kony.
To kolejny dowód na to, że religii należy unikać jak ognia, każdej religii, bo nic w historii świata 
nie pochłonęło tyle ofiar, co religia właśnie...
O tej historii opowiada ostatni film...

6. KAZNODZIEJA Z KARABINEM (2011)


To nie jest arcydzieło X Muzy...
Film trzeba odedrzeć z mocno religijnych podtekstów, choć biorąc pod uwagę to,
o czym opowiada... religia przeciwko religii..
Film pokazuje dość realistyczne obrazy... dziecko wchodzące na pole minowe już  z niego nie wyjdzie...
Kolejne dziecko mordujące matkę... istnieje naprawdę... stosy spalonych, małych Sudańczyków 
biją po oczach... i to być może dzięki temu obrazowi Świat znów zwrócił oczy na Czarny Ląd...

Być może to było iskrą zapalną do akcji KONY 2012
gdzie to w marcu 2012 roku INTERNET pokazał swoją siłę rażenia...
30 minutowy film o Konym w ciągu 5 dni obejrzało 70 milionów internautów.
Pytanie tylko, czy to pomoże ocalić kolejne dzieci przed tym człowiekiem...

Afryka to piękny i fascynujący kraj... choć czasem pokazuje swoje Złe oblicze...
Boję się, z czym wyskoczy za parę lat...

Pozdrawiam ciepło
Angel

piątek, 22 lutego 2013

OKIEM MADZI - DECUBAL Body Cream, jesienno-zimowa pielęgnacja

Witajcie :)

Dziś kolejna recenzja gościnna, tym razem okiem kobiety.
DECUBAL ma w ofercie dwa balsamy do ciała.
O moim mogliście przeczytać TUTAJ.

Dziś oddaję głos MADZI, kim jest Madzia przeczytacie TU.

ANGEL: Witam po raz pierwszy na blogu :) I pytanko standardowe ;D
Na co codziennie narażona jest Twoja skóra i jakie masz co do niej wymagania?

MADZIALENKA: Pracując na dworze moja skóra narażona jest na zmienne warunki atmosferyczne, natomiast w domu temperaturę mamy dosyć wysoką i powietrze jest wysuszone. W okresie jesienno-zimowym moje ciało potrzebuje dużego nawilżenia
i natłuszczenia, latem wystarczy delikatny balsam nawilżający.


A: Miałaś możliwość wyboru pomiędzy DECUBAL Body Cream a DECUBAL Clinic Cream. Dlaczego wybrałaś akurat ten?

M: Przy wyborze sugerowałam się konsystencją, rozsmarowałam na dłoni. DECUBAL Clinic Cream wydawał się bardziej tłusty dla typowej bardzo suchej skóry, a moja jest tylko przesuszona na jesieni i zimą.

A: Jak oceniasz estetykę produktu i ilość informacji dostępnych na opakowaniu?

M: Informacje dostępne na opakowaniu były dla mnie wystarczająco klarowne i tak zawsze staram się wypróbować kosmetyk na dłoni, samym opisem nie często się sugeruję.
Produkt estetycznie podany potencjalnemu klientowi, tuba w przypadku balsamów bardzo
mnie zadowala.


A: Czy zaciekawiona oglądałaś inne kosmetyki jakie oferuje producent na swojej stronie?
Jak oceniasz jej wygląd i dostępne tam informacje? 

M: Na stronie producenta jest sporo opisów produktów w miarę zadowalających, natomiast brakuję mi wyszczególnionego składu wielu produktów na co bardzo zwracam uwagę.

A: Jak odbierasz fakt, że produkt jest bezzapachowy? Wiem, że mąż narzekał ostatnio na zbyt intensywny zapach produktu Pat&Rub, czy wersja bezzapachowa jest dobrą alternatywą?

M: Produkt jest bezzapachowy a jednak jakiś zapach ma, nie jest perfumowany jak często syntetyczne produkty, które bardziej koją nam zmysły niż ciałko ;-). Mężowi owszem, nie podobał się zapach Pat&Rub i ten również, ale mnie też dupki nie urwał, jego bezzapachowość :-) polega na tym, że po kilku minutach nic nie czuć lub po prostu nosek się przyzwyczaja, a że mąż smaruje mi plecki to troszkę kręci noskiem. (A mówią,
że mężczyźni zwracają uwagę tylko na dupkę i piersi... na zapachy również ;-P )


A: Nie ważne, że kręci nosem, ważne że smaruje :D DOBRY MĄŻ ;-D Przejdźmy do efektów. Jakie są Twoje wrażenia po 3 tygodniach stosowania DECUBAL Body Cream?

M: Po 3 tygodniach stosowania moja skóra jest nawilżona, wygładzona i mięciutka w dotyku (mąż kiwa główką twierdząco). Widzę różnicę nawet po kąpieli a przed nałożeniem balsamu.

A: Czy jesteś zadowolona (bądź nie) z produktu? Dlaczego?

M: Tak, jestem bardzo zadowolona z DECUBAL Body Cream, konsystencja idealna, nie jest zbyt wodnista ani też bardzo kremowa, łatwo się rozprowadza, w okresie jesienno-zimowym kiedy moja skóra potrzebuje porządnego odżywienia i natłuszczenia produkt dla mnie idealny. Do tej pory stosowałam w tym okresie Emulsję do ciała Neutrogena Formuła Norweska do skóry suchej i mogę powiedzieć że DECUBAL Body Cream zadowala mnie bardziej.
Dodatkowo jest kosmetykiem bardziej naturalnym więc za to duży plus. Opakowanie idealne, nie butelka, którą ciągle trzeba odwracać by nabrać balsam lub butelka z pompką, którą na koniec trzeba rozciąć by wybrać resztę kosmetyku, który wystarczy aż na trzy użycia.



A: Jak wygląda wydajność? 

M: Kosmetyk jest wydajny, jak już wcześniej wspominałam konsystencja jest zadowalająca
do tego miękka tuba z której łatwo wycisnąć wystarczającą ilość balsamu.

A: Czy cena jest adekwatna do jakości dermokosmetyku? 25 zł za 250 ml.

M: Podobne kosmetyki do suchej skóry występujące na rynku są troszkę tańsze natomiast jest to dermokosmetyk apteczny, bardziej naturalny więc sądzę że cena jest adekwatna do produktu.

A: Czy sięgniesz po ten dermokosmetyk w przyszłości?

M: Oczywiście, że tak :-))))

Z pozdrowieniami "madzialenka"


Na zdjęciach możecie zauważyć to nieszczęsne delikatne połączenie zatyczki z tubką,
najpierw robi się biała a potem pęka... przynajmniej u mnie tak było.

Generalnie wolę jednak DECUBAL Clinic Cream, ma nieco lepszy skład,
i wg mnie szybciej się wchłania. Ale wybór pozostawiam tym, którzy będą je kupować :)

Pozdrawiam ciepło
Angel


P.s. Dziękuję za liczny udział w konkursie, lista jest już w trakcie kompletowania :)
Cała góra fantastycznych piosenek :)

P.s. 2 :) INCI :D
1. Aqua - woda, rozpuszczalnik.

2. Caprylic/Capric Triglyceride -  mieszanina roślinnych kwasów tłuszczowych, zawierająca w sobie najlepsze własności oleju kokosowego i palmowego, które są zestryfikowane z gliceryną. Olej ten polecany jest do skóry wrażliwej, skłonnej do przesuszania. Substancja natłuszczająca, wygładzająca, zapewniająca prawidłową ochronę. Sprawia, że skóra jest miękka, elastyczna i gładka. Lipid ten posiada właściwości konserwujące.

3. Glycerin – humektanty/środki rozpuszczające. Pochodzenie różne (także petrochemiczne), zatrzymuje wodę w skórze, nawilża, daje wrażenie miękkiej skóry.

4. Isopropyl Myristate - mirystynian izopropylu, substancja pochodzenia różnego, otrzymywana z kwasów tłuszczowych. Ma właściwości: nawilżające, natłuszczające, wygładzające, ochronne. W dużych stężeniach drażni skórę, błony śluzowe wywołując świąd.

5. Lanolin -  lanolina, wosk chroniący wełnę owiec przed zamoczeniem. Lanolina ma bardzo dobre własności pielęgnacyjne, ze względu na podobny skład do warstwy lipidowej skóry ludzkiej. Ponadto jest naturalnym emulgatorem. Przez wiele lat uważano lanolinę za silny alergen, jednak okazuje się, że czysta lanolina ma wyłącznie pozytywny wpływ na skórę, alergie wywoływane były znajdującymi się w niej resztkami pestycydów, dlatego ważne jest, żeby surowce pochodziły z czystych, ekologicznych miejsc.

6. Petrolatum - emolient. Wosk (wazelina) pochodzący z przerobu ropy naftowej. Stosowana jako tłuszcz bazowy. Powszechnie stosowana w kosmetyce. Na powierzchni skóry tworzy warstwę okluzyjną, uniemożliwiającą odparowanie wody z naskórka. Mimo że często traktowana jako składnik najgorszej kategorii, wazelina jest jedynym produktem, który jest
w stanie przyspieszyć naprawę naturalnej bariery ochronnej skóry (tworząc szczelną warstwę okluzyjną). Wazelina nie wchłania się przez skórę.

7. Polyglyceryl-3 Methylglucose Distearate - emolient, surfaktant i emulgator, aprobowany do stosowania w kosmetykach naturalnych.

8. Glyceryl Stearate - stosowany w kosmetykach jako zmiękczacz. Nie działa szkodliwie,
ale u osób wrażliwych może wywołać podrażnienie.

9. Tocopheryl Acetate – substancja aktywna, antyoksydant. Syntetyczna witamina E. Zwalcza wolne rodniki, wygładza zmarszczki, sprawia, że skóra jest elastyczna i dobrze nawilżona. Dla każdego typu skóry, ze wskazaniem dla cer dojrzałych i uszkodzonych słońcem. Działa hamująco na zapalenia i leczniczo, ale nieco mniej, niż czysta witamina E.

10. Cetearyl Alcohol  - kat. emulgatory/emolienty/regulatory lepkości. Biała, woskowata substancja nadająca skórze miękkość i gładkość, natłuszcza.

11. Tocopherol – substancja czynna, antyoksydant. Witamina E działa kojąco
i łagodząco na skórę i ewentualne stany zapalne na  skórze. 

12. Ceteareth-20 - emulgator, zabroniony zupełnie w kosmetykach naturalnych, nie wolno go nanosić na uszkodzoną i podrażnioną skórę.

13. Sodium Cetearyl Sulfate -  środek powierzchniowo czynny stosowany
w szamponach płynach kąpielowych, środek silnie pieniący.

14. Dimethicone – syntetyczny emolietnt odpowiadający za wygładzenie skóry bądź włosów, silikon. Może zatykać pory (działanie komedogenne).

15. Citric Acid – kwas cytrynowy, wspomaga działanie ochronne antyoksydantów, używany jako zmiękczacz, środek konserwujący, przeciwutleniacz.

16. Phenoxyethanol - jest półsyntetycznym środkiem konserwującym, który staje się coraz powszechniej używany w kosmetykach naturalnych, jest uważany za bezpieczniejszą alternatywę dla parabenów (nie mniej jednak badania wykazały,
że ma szkodliwe oddziaływanie na mózg i układ nerwowy u zwierząt).

17. Sodium Benzoate - konserwant. Osoby ze skłonnością do alergii powinny unikać tego składnika. Uniemożliwia on rozwój i przetrwanie mikroorganizmów w czasie przechowywania produktu. Chroni również kosmetyk przed nadkażeniem bakteryjnym, które możemy wprowadzić przy codziennym użytkowaniu produktu (np.nabierając krem palcem).

środa, 20 lutego 2013

Anielski KONKURS LOVE SONG uważam za otwarty

Witajcie :)
Jakiś czas temu na FB zapowiadałam konkurs z okazji osiągnięcia pewnego pułapu na blogu.
Magiczna dla mnie liczba 800 padła jakiś czas temu...
za co DZIĘKUJĘ WAM serdecznie, bo to Wy jesteście motorem dla mnie
do jako takiego funkcjonowania w blogosferze...

Wy mnie odwiedzacie, Wy komentujecie, Wy dodajecie energii...

A ponieważ cyfra 8 gra w moim życiu nie małą rolę,
liczbę 800 postanowiłam uczcić szczególnie... by i Wam miło się kojarzyła :)

W przygotowaniu niespodzianki dla Was
pomogły mi takie firmy jak:




Mam nadzieję, że niespodzianka przypadnie Wam do gustu.




Pełna pielęgnacja plus relaks przy świecach... Ja bym taką kupę kosmetyków z chęcią przygarnęła :)

Pełny spis inwentarza:

1. Pat&Rub, Żel myjący Rozgrzewający
2. Pat&Rub, Sweet Oliwka dla dzieci (dla włosomaniaczek)
3. Noni Care, Garden of Eden Body Lotion
4. Noni Care, Garden of Eden Shower Gel
5. Noni Care, Intensive Face Wash Gel
6. Beauty Face, Profesjonalne płatki kolagenowe x3
7. Anatomicals, Odżywka do włosów
8. Joanna Apteczka Babuni, Balsam do ciała Bez
9. Joanna Apteczka Babuni, Peeling do ciała Oliwka
10. Joanna Natiria, Masło do ciała truskawka
11. Joanna Naturia, Błyszczyk do ust wiśnia
12. Arla, świeca zapachowa w szkle matowym
13. Yankee Candle, White Gardenia

Pewnie się teraz zastanawiacie, jakie jest zadanie konkursowe.
Powiem Wam tyle... ARCYTRUDNE... :)

Pomyślcie chwilę, albo nieco dłużej, i podajcie mi proszę Wasze dwie najbardziej ulubione,
najlepsze ze wszystkich, jedyne ...
piosenki lub utwory MIŁOSNE... niekoniecznie o miłości szczęśliwej, ogólnie o stosunkach międzyludzkich.
Kiedyś próbowałam stworzyć coś takiego i za Chiny mi nie wyszło...
Więc mamy wspólne zadanie... potem będzie podsumowanie i powstanie
nasza Blogowa POŚCIELOWA Płyta Miłosna :D
Warunek jest taki, że ma być jedna propozycja PL druga zagraniczna.

Wśród osób zgłaszających się do zabawy zostanie wylosowany szczęśliwiec,
do którego pójdzie Wszystko, losowanie odbędzie się na żywo... bez ściemy :)

Konkurs przeznaczony jest dla publicznych obserwatorów bloga KOSMETYKI BEZ TAJEMNIC
czyli aby wziąć udział w losowaniu należy polubić miejsca gdzie TWORZĘ dla Was:
1. http://www.kosmetykibeztajemnic.pl/
2. https://www.facebook.com/KosmetykiBezTajemnic

Gwarantuje to dwa losy.

Aby zwiększyć szansę na wygraną można się pokusić o:

1. Publiczne udostępnienie informacji o konkursie na FB
(korzystając ze zdjęcia które na FB pojawi się za moment) 2 losy
2. Dodanie Kosmetyki bez Tajemnic do swojego blogrolla. 1 los
3. Umieszczenie oddzielnej notki informującej o konkursie. 1 los
4. Zamieszczenie zdjęcia z linkiem na pasku bocznym na czas trwania konkursu. 2 losy


REGULAMIN KONKURSU
1. Organizatorem konkursu jest blog www.kosmetykibeztajemnic.pl
Fundatorami jestem ja oraz firm wymienione wyżej.
2. Konkurs trwa od 20.02.2013 do 06.03.2013 do północy.
Wynik zostanie ogłoszony w kolejnych dniach.

SCHEMAT ZGŁOSZENIA:
Piosenka polska:
Piosenka zagraniczna:

1. Obserwuję jako:
2. Lubię jako:
Mój adres @:

Dodatkowo
1. Link do inf na FB:
2. Adres Bloga:
3. Link do notki na blogu:
4. Adres Bloga:

Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach
i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.).

P.s. Jeśli jest ktoś, kto nie ma ochoty na zestaw, bo ma tony kosmetyków,
zachęcam mimo wszystko do zostawienia komentarza z propozycjami piosenek :D
Z góry dziękuję za każdy zostawiony komentarz :)