czwartek, 31 stycznia 2013

KATAR i kilka sprzymierzeńców do walki z nim

Witajcie :)

Dziś bardzo krótka notka na temat upierdliwca zwanego dalej Katarem.

Lekarze mówią, że katar trwa 7 dni,
cała reszta mów, że tydzień...
Nie podoba mi się ani jedna, ani druga opcja.

Są dwa rodzaje kataru... taki, co to zapowiada się tydzień wcześniej,
dając o sobie znać od czasu do czasu, by potem zaatakować ze zdwojoną siłą...
I taki, co to pojawia się nagle i niespodziewanie, ale ma takie wejście,
że dosłownie zapiera nam dech...

I taki własnie obywatel nawiedził mnie ostatnimi czasy.
W niedzielę było wszystko w porządku,
a w poniedziałek nos jak baniak, oddechu brak.

Najgorszy jest pierwszy dzień... siedzi wszystko gdzieś wewnątrz,
i za Chiny Ludowe nie chce wyjść na zewnątrz, w sumie to ja się nie dziwię...
przy takiej pogodzie...

Wtedy to właśnie do ataku rusza pierwszy Sprzymierzeniec...


SULFARINOL pozwala mi złapać oddech...
Jest białym, oleistym płynem zawierającym w sobie dwie substancje czynne,
które to po 5 minutach powodują skurcz rozszerzonych naczyń krwionośnych,
i po tym czasie na jakieś 6 do 8 godzin jesteśmy w stanie w miarę normalnie oddychać.
W smaku jest obrzydliwy, ale ze względu na gęstość do gardła dostaje się niewiele.

Kolejny sprzymierzeniec to...


EUPHORBIUM to krople do picia, które pomagają temu co mamy w środku,
wydostać się na zewnątrz... najsilniej działały u mnie w dniu trzecim...
Zatoki oczyszczają się ze wszystkiego a z nosa leci jak z kranu... i dobrze :)

W dniu czwartym kataru o 80% mniej... zdecydowanie rzadziej sięga się po chusteczki.
A już na pewno w dniu 7 zapominamy, że cokolwiek złego działo się z naszym nosem.

Oczywiście każdego dnia korzystamy z dobrodziejstw IMBIRU...


Korzenie są przezabawne, ten akurat przypomina mi małego, uśmiechniętego dinozaura :)
Wszyscy w moim domu krzywią się na widok imbiru, a już o przeżuwaniu go nie ma mowy...
Ja z kolei uwielbiam ten palący smak w ustach...

Uzależniłam się od herbaty z miodem i imbirem.


Trzeba pamiętać, by przed dodaniem miodu i imbiru herbata była wystudzona,
inaczej wszelkie właściwości sparzą się we wrzątku.
Taka herbata wskazana jest i rano i wieczorem.

I ciągle trzeba pamiętać o nosie.
Pocieranie go przy każdym opróżnianiu powoduje wysyp suchych skórek.
Dobrze jest nawilżać i natłuszczać skórę w tej okolicy.


Rewelacyjne balsamy natłuszczające znajdziecie w MYDLARNIACH... za dychę mamy 100 g 
naturalnie natłuszczających dobroci, dzięki czemu skóra na nosie mimo podrażnienia jest gładka.
Balsam AFRYKA z Mydlarni JAŚMIN.

A jakie są Wasze sprawdzone sposoby na katar??

Miłego dnia
Angel

wtorek, 29 stycznia 2013

Glicerynowe co nieco ... o kremach na zimę

Witam ciepło,
zrobiłam Wam dziś smakowite foty do tego posta,
coby się Wam przyjemniej czytało ;) a temat myślę dość ciekawy...

Zrobiłam dziś porządek w kremach do rąk, szukając czegoś bez gliceryny.
Okazało się, że niemal w każdej sztuce jaką posiadam gliceryna to baza (2,3 miejsce po wodzie).
Na 12 kremów jakie posiadam żaden nie nadaje się na SPACER ZIMĄ :(


Czym jest gliceryna, mogliście przeczytać setki razy przy okazji recenzji różnych produktów.
Mamy dwa rodzaje gliceryny, naturalną i tą pochodzenia petrochemicznego.

Glycerin - Naturalna gliceryna jest uzyskiwana przez zmydlanie tłuszczy roślinnych, głównie tłuszczu kokosowego. Gliceryna w naturalny sposób osłania skórę, przenikając do przestrzeni międzykomórkowych, gdzie wiąże ilość wody niezbędną do zachowania prawidłowego nawilżenia skóry. Ma doskonałe właściwości łagodzące, skutecznie nawilża przesuszoną skórę ze skłonnościami do pierzchnięcia nadmiernie wysuszoną. Wygładza, poprawia elastyczność,
reguluje procesy prawidłowej odnowy naskórka.

Glycerin – humektanty/środki rozpuszczające. Pochodzenie różne (także petrochemiczne). 

Wszystko wygląda pięknie, zwłaszcza kiedy mamy do czynienia z gliceryną naturalną.
Wrzuca się ją do niemal wszystkich kremów do rąk, kremy do twarzy i balsamy też jej nie unikają.
Gdzie więc pies pogrzebany? Już tłumaczę.

GLICERYNA TO ALKOHOL trójwodorotlenowy.
Jest całkowicie nietoksyczna.
Utrudnia odparowywanie wody.

W kosmetyce może być rozpuszczalnikiem, emolientem, stabilizatorem, łagodzi działanie etanolu.

NA TAK
Stężenie od 3-25%, PRZY ODPOWIEDNIEJ WILGOTNOŚCI POWIETRZA, nawilża naskórek,
chłonie wodę i wiążę ją w warstwie rogowej naskórka na 24h.

NA NIE
Stężenie od 30-40% powoduje odwadnianie naskórka, gliceryna chłonie wodę z głębszych jego warstw.

Wcale nie jest więc dobrze, jeśli gliceryna jest wysoko w składzie.

RZECZ NAJWAŻNIEJSZA
W każdej poważnej książce kształcącej kosmetologów przeczytacie,
że nie zaleca się używania gliceryny w ZIMIE. Dlaczego?

Niska wilgotność powietrza w mroźny dzień powoduje WYSUSZENIE SKÓRY,
efekt rozszerzania się wody związanej z gliceryną podczas przechodzenia w lód
(pomimo oczywistego obniżenia granicy zamarzania),
MOŻE PROWADZIĆ DO POPĘKANIA SKÓRY.




Tak więc mając 12 kremów na stanie muszę kupić 13, taki na spacery,
żeby w końcu przestać borykać się z suchą skórą rąk po przejściu z punktu A do punktu B.

Jak się jednak okazuje, nie jest to taka prosta sprawa, jakby się wydawało.
Przekopałam się dziś przez blisko 150 różnych kremów i efekt mizerny.
Większość produktów do rąk opiera się na glicerynie.

MAŁO TEGO, producenci robią sobie z klientek wolne żarty.


ZIMOWE KREMY DO RĄK zawierające glicerynę :/

Neutrogena, Formuła Norweska, krem do rąk bezzapachowy, 50 ml, 16,49 zł
Flos Lek, WINTER CARE ochrona zimą, 100 ml, 9,30 zł
Farmona Protect-20, krem do rąk, zimowy, 100 ml, 7,19 zł



Znalazłam jednak kremy, które nie bazują na niej,
posiadają jedynie stearynian gliceryny gdzieś dalej, niż początek, są to:



ATHENA'S SRL, Aloe Bio 50, krem do rąk, 75 ml, 17,99 zł 
Ziaja, krem do rąk, ochronny, 100 ml, 3,79 zł
Gerlan Handcreme (Gehwol), krem, do rąk, 75 ml, 31,30 zł
Palmers Olive, krem, do rąk, skoncentrowany, 60 g, 11,39 zł
Soraya Kolagen+Elastyna, krem do rąk z witaminą A, E, 75 ml, 6,99 zł
Delia Happy Hand, krem do rąk potliwych, pudrowy, 100ml, 7,09 zł

Sylveco, Regenerujący krem do rąk, 75 ml, 18,38 zł
Oriflame, Milk & Honey Gold, 150 ml, 19,90 zł





Na całe szczęście jest też kilka produktów do rąk bez gliceryny,
tak więc przy najbliższej wizycie w aptece któryś z nich będzie mój...

Farmona Nivelazione, krem do rąk wosk pszczeli, 75 ml, 6,79 zł
Ziaja Seria Oliwkowa, krem do rąk i paznokci, 80 ml, 6,09 zł
Ziaja Opuncja Figowa, krem, do rąk, 80 ml, 5,99 zł
Ziaja Aretina Q, odżywczy krem do rąk paznokci, 80 ml, 7,59 zł
Ziaja, krem, do rąk, kokosowy, 80 ml, 6,09 zł
Kropla Zdrowia,krem do rąk, regenerujący z borowiną i masłem Shea, 50 ml, 11,40 zł
Ziaja, kozie mleko krem do rąk i paznokci, 80 ml, 7,79 zł
Dernilan, krem, 35 g, 11,19 zł
Humektan, krem,100 g, 25,90 zł
Keratolan 2, krem do skóry szorstkiej i suchej, 30 ml, 7,39 zł
Ziaja, krem, masło kakaowe, 80 ml, 6,59 zł
Dermolin, krem, 50 g, 9,39 zł
Keratolan 4, krem, skóra przebarwiona i pogrubiona, 30 ml, 7,39 zł

BingoSpa, Kokosowy balsam do dłoni, 100 ml, 12 zł

Astellas, Lipobase, 30 g, 14,00 zł


Oczywiście nie mogę nie wspomnieć o jedynym słusznym produkcie do rąk,
który sprawdza się niezależnie od pory roku, czyli:

Maść z witaminą A, ochronna, (Hasco), 25 g, 3,49 zł

Jeśli posiadacie w swoich zasobach kremy bez gliceryny,
podzielcie się w komentarzach, chętnie dopiszę do listy.

W poście towarzyszył nam mój ulubiony ostatnio krem,
i nie tylko mój, ale każdego w domu, dosłownie wszyscy go rozkradają bezczelnie :D 


CZTERY PORY ROKU o zapachu czekolady i pomarańczy, edycja limitowana.
Jestem niepocieszona, bo krem się kończy, sama dostałam go na spotkaniu blogerek,  od jakiegoś czasu rozglądam się za nim w Rossmannach itp,
a jego ani widu ani słuchu.

Sam krem nie wyróżnia się jakoś specjalnie od innych, jemu podobnych.
Osobiście bardzo lubię kremy tej firmy, więc zawsze jakiś mam na stanie.
Ten ma słodki zapach pomarańczowej galaretki w czekoladzie, jest taki ciepły... używając go na myśl od razu przychodzą mi wedlowskie Delicje...
Podobno świetna jest też seria Zimowa (niestety też z gliceryną),
ale zapachy fajne, więc jak tylko spotkam to się zaopatrzę :)

Lubicie takie słodkie, spożywcze zapachy w kosmetykach?

Pozdrawiam,
Angel

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Etre Belle i Bell Lip Tint - naustny duet doskonały

Witajcie,
dawno nie było nic makijażowego, pora więc zrobić ZOOM na USTA :)
(wybaczcie moje słowotwórstwo, od czasu do czasu rzucam słowem,
którego nie ma w słowniku, ale może kiedyś będzie, skoro jest naoczny... ;DD

Dziś dwa produkty, które oczywiście można stosować oddzielnie,
ale użyte razem świetnie się uzupełniają.

Mowa o błyszczyku firmy ETRE BELLE Effect Lip-Gloss o numerze 05
oraz trwale barwiącym błyszczyku firmy BELL Lip Tint o numerze 1.

Ponieważ Lip Tinty niedawno kupiłam i jestem w fazie testowania,
dziś nieco więcej opowiem o błyszczyku.


Błyszczyk Etre Belle ukryty jest w eleganckim, kwadratowym opakowaniu ze złotymi akcentami,
(swoją drogą testujemy niemiecką jakość opakowania, szczególnie złotego elementu,
za kilka tygodni wrzucę nową fotę ;)

Za cenę 69,99 zł otrzymujemy 7 ml produktu. I dużo, i mało... jak na profesjonalne
mazidło do ust cena umiarkowana, są droższe... ale są też i tańsze...
Jako potencjalna klienta chciałabym wiedzieć, za co płacę.
Niestety ani w katalogu, ani na stronie nie ma słowa o dobrociach,
z jakich skonstruowany jest kosmetyk, moja ciekawość jest wielce niezaspokojona...


Pytałam Was na FB, jakie aplikatory lubicie...
Ja nie lubię pędzelków :) Podczas używania i wsadzania ... :)))) PĘDZELEK 
zawsze się jakoś tak dziwnie rozczapierzy... powstaje wiecheć z odstającymi włoskami,
i malowanie nie jest już tak precyzyjne jak być powinno... pędzleki są za bardzo giętkie ;D
Ale można ja za mocno wsadzam w tą dziurkę ............ :/ :DDDD
Podsumowując wywód (nie mylić po tym wszystkim ze wzwodem...
wolałabym SZTYWNIEJSZY APLIKATOR  z gąbką :)


Kolor błyszczyka EB Effect Lip-Gloss o numerze 05 to odcień różu z pierdylionem małych drobinek,
które nałożone na usta tworzą naprawdę błyszczącą powierzchnię.

Od strony technicznej, błyszczyk nie klei się (chyba, że nałożymy 3 warstwy...),
smakuje nie najgorzej, utrzymuje się do 2 godzin jeśli panujemy nad językiem...
Zostawia ślady na kubeczkach.
Chciałabym wiedzieć, czym pielęgnuje... ale tego Wam nie powiem...

I pora na prezentację na ustach.
Usta z błyszczykiem SOLO mieliście okazję oglądać już podczas pokazu kredek Golden Rose, Emily...


Mimo dość intensywnego koloru w opakowaniu, na ustach prezentuje się nadzwyczaj łagodnie.
Idealny, kiedy mamy mocno podkreślone oczy... nic więcej nam wtedy nie trzeba...


Przy mocno zarysowanych ustach lepiej dać obie spokój z krzykliwym makijażem oczu...
Na twarzy powinna panować równowaga :) Na zdjęciu widzicie czerwonego LIP TINTa z BELL (1).
Powiem Wam, że nie jest to łatwy kolor... ale więcej o tym będzie przy okazji recenzji.

A teraz te same usta z błyszczykiem ETRE BELLE...


Mam nadzieję, że widać różnicę :) Nie tylko w błysku...
Ciemny kolor szminki pozwala nam na pewnego rodzaju manipulacje ;)
Widać różnicę między jasnymi a ciemnymi ustami?
Są jakby pełniejsze... czerwony kolor wcale nie zmniejsza ust...
Jeśli dodacie połysk usta momentalnie robią się optycznie większe...

Idąc na randkę oczarujecie swojego mężczyznę, jedyny minus - nici z całowania :)
Ale chyba od czasu do czasu można się poświęcić ;)

TUTAJ możecie zobaczyć inne dostępne kolory.
Jakiś spodobał się szczególnie mocno??

Pozdrawiam ciepło
Angel

Kosmetyki użyte do makijażu:


1. KIKO, 3D filler Wrinkle Corrector - PhotoShop w tubce
2. LAMBRE, Matting Make-up, podkład pod makijaż (nie pytajcie...)
3.CATRICE, Infinite Matt 010 
4. SALLY HANSEN podkład matujący na bazie wody (w słoiczku Oriflame).
5. GLAZEL, Super Finishing Powder, puder wykończeniowy rozświetlajacy
6. GLAZEL, Bronzing Pearls, ogromnie napigmentowane perełki
7. E.L.F., blush, Mellow Mauwe, bardzo subtelny róż
7. COLECTION 2000, Shimmer &Shade, rozświetlacz
8. GLAZEL, cień sypki
9. WIBO, eyeliner
10. ETRE BELLE, 1+1 Double Effect Maximizing Mascara
11. BELL, Lip Tint 1
12. ETRE BELLEEffect Lip-Gloss o numerze 05

niedziela, 27 stycznia 2013

GlySkinCare EyePro™ 3X Complex, Krem pod oczy - chcę WIĘCEJ...


Tym razem słów kilka na temat produkcji amerykańskiej.
Wchodząc sobie na stronę producenta przeczytałam:

GlySkinCare jest linią produktów do pielęgnacji skóry, opartą na naukowych rozwiązaniach i stworzoną przez wiodącą amerykańską firmę farmaceutyczną…
Kluczowym składnikiem występującym w kosmetykach GlySkinCare jest kwas glikolowy,
pozyskiwany z trzciny cukrowej. Dzięki jego szczególnym właściwościom możliwe jest złuszczanie martwego naskórka, rozjaśnianie przebarwień, nawilżanie oraz poprawa napięcia skóry…”

TAAAAA, jasne… obiecanki cacanki a głupiemu radość… z nowego kremu pod oczy :>
Produkt amerykański, musi działać, choćby kosmetyk był pełen chemii, efekt musi być…
Myślę sobie, DOBRA… SPRÓBUJĘ… najwyżej napiszę mój ulubiony rodzaj recenzji,
czyli recenzję opierdalajacą :D


GLYSKINCARE na FACEBOOK
I nici z moich planów proszę ja Was… nici jak Ameryka długa i szeroka.

Pierwsze co zasługuje na uwagę to oczywiście SKŁAD.
Moje podejrzenia co do chemii zawartej w kremie okazały się bezpodstawne.
Dosłownie kulą w płot… kulą w dodatku armatnią.

W całym składzie znajdziemy jedynie jeden „czerwony składnik”, silikon,
który sprawia, ze czujemy aksamitną, gładką skórę. WYBACZAM…


Ogólnie jestem pod wielkim wrażeniem misterności, z jaką została upleciona receptura.
Każdy składnik ma strategiczne znaczenie, jeden uzupełnia działanie drugiego,
podrasowuje i wspomaga, jednym słowem MISTRZOSTWO.

Połączenie kwasu liponowego z drożdżami - strzał w 10.
Dzięki temu mamy pięknie napiętą, rozjaśnioną a przede wszystkim dotlenioną skórę.
Po miesięcznej kuracji widzę wyraźnie rozluźnione linie pod oczami,
o ile borykam się z przesuszeniem twarzy, tak w tym rejonie skóra jest
naprawdę dobrze nawilżona, zarówno w warstwach wierzchnich jak i tych głębszych.


Krem jest bardzo lekki, przeznaczony do każdego rodzaju cery.
Do stosowania zarówno na dzień jak i na noc.
Jest świetnym kosmetykiem pod makijaż, zwłaszcza, kiedy używamy
podkładów silnie matujących, które mają tendencję do ściągania skóry.

Precyzyjny aplikotor ułatwia nakładanie kremu.
Pojemność 15 ml w cenie sugerowanej 39 zł,
można kupić taniej TUTAJ.

Po użyciu tego jednego produktu mam ogromną ochotę na kompleksową pielęgnację.
Serdecznie polecam jeśli jeszcze nie miałyście okazji używać.

Czy ktoś testował krem??? Jeśli tak, to jak wrażenia??


INCI:

1. Purified Water - woda oczyszczona, rozpuszczalnik.

2. Cetearyl Alcohol  - kat. emulgatory/emolienty/regulatory lepkości. Biała, woskowata substancja nadająca skórze miękkość i gładkość, natłuszcza.

3. Glycerin - Naturalna gliceryna jest uzyskiwana przez zmydlanie tłuszczy roślinnych, głównie tłuszczu kokosowego. Gliceryna w naturalny sposób osłania skórę, przenikając do przestrzeni międzykomórkowych, gdzie wiąże ilość wody niezbędną
do zachowania prawidłowego nawilżenia skóry. Ma doskonałe właściwości łagodzące, skutecznie nawilża przesuszoną skórę ze skłonnościami do pierzchnięcia nadmiernie wysuszoną. Wygładza, poprawia elastyczność, reguluje procesy prawidłowej odnowy naskórka.

4. Linoleamidopropyl PG-Dimonium Chloride Phosphate - nowy, niezwykle łagodny środek powierzchniowo czynnny, naturalna pochodna oleju krokosza barwierskiego, długotrwale kondycjonuje skórę, skutecznie naprawia uszkodzenia.

5. Isopropyl Palmitate -  palmitynian izopropylu, ciekły wosk, emolient, nawilża, może powodować powstawanie zaskórników. Tworzy na powierzchni warstwę okluzyjną (zapobiega odparowywaniu wody).

6. Phenoxyethanol - jest półsyntetycznym środkiem konserwującym, który staje się coraz powszechniej używany w kosmetykach naturalnych, jest uważany za bezpieczniejszą alternatywę dla parabenów (nie mniej jednak badania wykazały,
że ma szkodliwe oddziaływanie na mózg i układ nerwowy u zwierząt).

7. Betaine - betaina jest składnikiem buraka cukrowego. Odkłada się w keratynie (białko strukturalne) włosów i skóry. Redukuje ładunki statyczne włosów, wiąże wilgoć. Silnie nawilża skórę.

8. Dimethicone – syntetyczny emolietnt, płynny silikon, odpowiadający za wygładzenie skóry bądź włosów. Może zatykać pory (działanie komedogenne).

9. Pentylene Glycol - glikol pentylenowy, substancja rozcieńczajaca, czynnik nawilżający, dobrze tolerowany przez skórę.

10. Saccharomyces Cerevisiae Extract - drożdże, ekstrakt z mitochondriów niemodyfikowanych genetycznie komórek Saccharomyces zawierający witaminy z grupy B oraz zestaw koenzymów. Ekstrakt jest łatwo przyswajalnym źródłem wszystkich aminokwasów (m.in. waliny, tyrozyny, treoniny, fenyloalaniny), soli mineralnych (m.in. manganu, miedzi, molibdenu, cynku, sodu, selenu, żelaza), witamin (cholina, inozytol, kwas foliowy, niacyna, kwas pantotenowy) i enzymów (oksydazy, fosfatazy, hydrolazy). Surowiec znajduje zastosowanie
w kosmetykach nawilżających, łagodzących oraz energetyzujących naskórek przeznaczonych do pielęgnacji cery wrażliwej i dojrzałej. Znakomicie dotlenia skórę.

11. Caprylyl Glycol  - glikol kaprylowy, emolient, ułatwia rozprowadzanie kosmetyku, zmiękcza
i wygładza naskórek, tworzy warstwę okluzyjną, wykazuje własności antymikrobowe. Zapobiega wysychaniu kosmetyku.

12. Ethylhexylglycerin - konserwant pochodzenia naturalnego, dodatkowo jest humektantem (działa nawilżająco).

13. Hexylene Glycol - glikol heksylenowy, wykazuje właściwości nawilżające. Jest dobrym nośnikiem substancji aktywnych. Cechują go właściwości konserwujące i hamujące rozwój drobnoustrojów. 

14. Hydrolyzed Soy Protein - hydrolizat protein soi, składnik nawilżający powierzchniowo.
Substancja odpowiedzialna za utrzymywanie wody w naskórku, dzięki czemu go nawilża,
a także zmiękcza i wygładza.

15. Thioctic Acid - kwas liponowy. Antyoksydant do 100 razy silniejszy niż witamina C lub E.
W skojarzeniu z witaminami z grupy B wpływa na metabolizm w komórkach nerwowych,
ma działanie neuroprotekcyjne (neuroochronne).

16. Rhodiola Rosea Root Extract - substancja aktywna, ekstrakt z rośliny o nazwie różeniec górski, zwiększa metabolizm komórek, wykazuje własności przeciwutleniające porównywalne
z witaminą C. Różeniec jest rośliną arktyczno-alpejską. Badania na zwierzętach udowodniły,
że roślina ta wyraźnie wypływa na wydłużenie długości życia.

17. Camellia Sinensis (Green Tea) Leaf Extract - wyciąg z liści zielonej herbaty z rodzaju Camellia Sinensis. Substancja aktywna, antyoksydant. Zwalcza wolne rodniki
przyczyniające się do przedwczesnego starzenia i niszczenia skóry. Działa przeciwzmarszczkowo, chroniąc przed rozkładem białka odpowiedzialne za jędrność
i elastyczność skóry. Stymuluje podziały komórkowe, wpływając na odpowiednie gojenie skóry, działa przeciwzapalnie, zmniejsza podrażnienie i zaczerwienie skóry. Wpływa korzystnie na naczynka, powodując ich obkurczenie i złagodzenie stanów zapalnych.

18. Rosa Canina (Rose Hips) Fruit Extract -  wyciąg z owoców dzikiej róży. W tej części rośliny kryje się od 30 do 40 razy więcej witaminy C niż w owocach cytrusowych ! Zawiera także witaminy: A, B1, B2, E, K oraz garbniki, flawonoidy, kwas foliowy, kwasy organiczne, pektyny
i karotenoidy, słowem Armia Przeciwstarzeniowa.



Sny o urodzie ...


Dzień dobry :)

Taka mała noteczka z ranka :)

Dwa dni temu śniło mi się, że mam czarne włosy na nogach, które nie miałam czym ogolić... błeeee
Dziś śniło mi się, że przyglądam się w lustrze i nie widzę ani jednego pryszcza... no po protu IDEALNA CERA... nie mogłam się napatrzeć...
Budzę się rano  a tu dwa pryszcze równoległe po obu stronach brody... miesiączko witaj... ://////////
Oby mi tylko te włosy nie urosły :D

Blogerka urodowa zaczyna się rozglądać za psychologiem :D

Macie czasem takie sny o swoim wyglądzie??
Czy to normalne czy to już mały bzik :)

Miłej niedzieli
Angel


sobota, 26 stycznia 2013

DECUBAL - ratunek dla skóry suchej i atopowej, nowość z Danii

Witajcie,

znowu garść nowości, w zasadzie nie garść a całe wiadro...

Mówiłam Wam, że uwielbiam kraje skandynawskie?
Życie tam jakieś inne, mniej skomplikowane, prostsze, bliżej natury...

Uwielbiam duński gang, jedyny, wyjątkowy... mam wszystkie części i oglądam dla relaksu...


Uwielbiam duńskie ciuchy, od lat ubiera mnie marka BON`A PARTE,
od skórzanych płaszczy, swetry, żakiety, bluzki, buty aż po majtki.
Miłe dla skóry materiały, proste fasony, rozmiar 48 czy 52 nie wygląda jak worek...



Nie dziwcie się więc, że jak pojawiła się propozycja współpracy z duńską firmą kosmetyczną,
zgodziłam się bez cienia wahania. Po prostu wiedziałam, że to muszą być dobre produkty.


Paczka przyszła do mnie wczoraj a w niej kompleksowa pielęgnacja.
Tak powinna wyglądać każda współpraca...

Pierwsze wrażenia??
Powiedziałam sobie ... WIEDZIAŁAM...
I aż żal dupę ściska, że to nie jest polskie...

Dermokosmetyki mają estetyczne opakowania.
Wszystkie informacje w języku polskim.
SKŁADY proste i skuteczne, bez zbędnych śmieci,
bez konserwantów, bez parabenów, bez substancji zapachowych.


Po pierwszym użyciu doszłam do wniosku, że w zasadzie moje kosmetyki
mogły by ograniczyć się do dwóch firm, DECUBAL i dla równowagi zapachowej, RAT&RUB.

Najlepsza w tym wszystkim jest ich cena...
Osoby z AZS nie muszą już wydawać górę kasy na kosmetyki dla swojej skóry.
Za małe pieniądze można mieć wspaniałą pielęgnację.
Tutaj możecie sprawdzić ceny, fantastyczna promocja na krem i piankę.

A`propos pianki... użyłam dziś tej i dla porównania pianki naszej rodzimej produkcji,
producenta dermokosmetyków... niebo a ziemia... teraz już wiem, jak wygląda pianka...
Pokażę Wam efekt przy okazji recenzji...


Razem ze mną produkty będą stosować dwie osoby, kolega z mega wysuszoną skórą twarzy,
i koleżanka z suchą skórą ciała, więc opinie będą naprawdę różne.

Kto jeszcze ma przyjemność testować te produkty?

Buziaki
Angel

Zakupy z HEBE w dniu panowania BELL

Witajcie :)

Cierpliwie czekałam na dzień 25 Roku Pańskiego 2013,
by z paroma dukatami w kieszeni udać się na zakupy do HEBE.

W dniu tym królowała miłościwie panująca i piękna BELL.
Z tego tytułu postanowiłam wcześnie wstać,
by przywitać ją należycie z samego rana, świeżą jeszcze i wypoczętą.
Ciepło obuta i przyodziana wyruszyłam pojazdem do miasta.
Dojechawszy pozostał mi jeszcze spacer przez śnieżne zaspy,
bo żadnemu poddanemu z częstochowskiego królestwa
nie przyszło do głowy, by odgarnąć trochę miejski trakt.
Zdyszana i ośnieżona dotarłam do celu tuż po godzinie 10:00.
Piękna BELL stała nieco osamotniona, co mnie nieco zdziwiło,
a jednocześnie ucieszyło, była pewna, że w tym układzie coś mi się dostanie.
Miałam rację... opłaciło się wstać wcześnie by w nagrodę otrzymać
kilka pożądanych przeze mnie przedmiotów.
BELL była łaskawa i podarowała mi to...


Wyobraźcie sobie, że zgarnęłam niemal ostatnie sztuki, na półce zostało 4 tinty,
a przypominam, było dopiero po 10:00 ... ech

W drodze do Hebe zastanawiałam się na cenami, 
nie lubię bawić się w matematyka i obliczać rabaty w głowie.
Hebe miło zaskoczyło, ceny rabatowe były wydrukowane obok normalnych, UFF.

Tinty kosztowały 5,99 zł ale że miałam ze sobą kupon zniżkowy na 10 zł,
w sumie zapłaciłam za nie jeszcze mniej... to się nazywa prawdziwa PROMOCJA :)

Kolory tintów to:
1 - czerwony
3 - jakby pomarańcz
5 - fuksja, testowana już wczoraj.

Test przeszedł pomyślnie, kolor nienaruszony przez kilka godzin, po 7 godzinach wymaga poprawy,
bo na ustach tworzą się prześwity. W końcu mogę jeść i pić nie zostawiając śladów,
szczególnie wkurzające się tłuste ślady na kubkach, które potem ciężko zmyć.
Zapach i smak wcale nie taki najgorszy, a i skład jak na kolorówkę, ujdzie w tłumie.
Zdjęcia na  ustach zrobię może jutro jak będzie dobre światło :)
Na razie uważam, że jest to najlepszy mój zakup jeśli chodzi o produkty Bell.

Bardzo przyjemna jest też konturówka do ust.
Wysuwana, miękka, precyzyjna, też za około 5 zł.
Muszę się przyjrzeć bliżej też kredkom do oczu.

Z nowości była limitowanka Essence - Vintage District.
Z niej właśnie jest top coat który gwarantuje żelowy efekt, dziś sprawdzę jak to wygląda.
Zadziwił mnie róż... róż jak róż ale na środku jest ZŁOTY KWIAT... 
Ja się pytam WTF?? Nie kumam tego wynalazku, ale może któraś z Was kupi,
to sobie zobaczę jak wygląda złoto na polikach :)

I na koniec nieśmiertelne kremy do rąk z Czterech Pór Roku,
jakaś owocowa nowość, podoba mi się :)

A teraz mała niespodzianka,
wiem, że niektóre z Was mieszkają w małych miasteczkach, gdzie Hebe nie ma,
a czasem i z nowościami ciężko, więc dla Was mam TINTa
w najbardziej kobiecym kolorze, czyli w czerwieni :)
Każdy obserwator, który zechce przetestować produkt Bell może się zgłosić pod tym postem,
pamiętajcie o zostawieniu swojego emaila. Zgłoszenia przyjmuję do następnej soboty, czyli 2.II.2013.
Pozdrawiam
Angel

czwartek, 24 stycznia 2013

Dodatkowa zniżka w Hebe na wyprzedażowe szaleństwa

Witajcie :)

Weszłam dziś na stronę HEBE, by spisać sobie w jakim dniu jaka firma ma zniżkę -40%
Jutro spróbuję kupić tinty od Bell, bardzo mi się podobają kolory i trwałość.

Przy okazji poklikałam na PRODUKTY ROKU - poszło szybko i prawnie...





i


w nagrodę jest zniżka na zakupy w postaci 10 zł (kupując oczywiście za 40 zł,
czyli faktycznie wydając 30 zł) :) Miła nagroda za kilka kliknięć prawda?

Bon zniżkowy przychodzi na email, ja już swój mam :)
Poklikajcie sobie :)
(Trzeba być zarejestrowanym oczywiście).

Dobrej nocy
Angel

wtorek, 22 stycznia 2013

Czy Sir Silor +B da radę?

Hej :)

URODA I ZDROWIE znowu kusiła dobrociami,
tym razem coś dla twarzy, a jak wiadomo, twarz DOBROĆ najważniejsza :D
więc zgłosiłam się do wielkiego testu kremu, który tak naprawdę
pierwszy raz widziałam na oczy.

Obietnice kuszące...

"Jest przeznaczony dla każdego rodzaju skóry, a w szczególności dla skóry wymagającej regeneracji, wzmocnienia
i spowolnienia procesów starzenia. Doskonale nawilża i zapobiega utracie wody z naskórka. Optymalnie natłuszcza nie pozostawiając na skórze uczucia tłustości i lepkości. Poprawia napięcie. Wygładza i usuwa szorstkość. Czyni skórę miękką, delikatną i aksamitną. Poprawia jędrność i elastyczność. Wzmacnia i witalizuje skórę. Ponadto intensywnie regeneruje skórę i stymuluje procesy jej odnowy. Wygładza i niweluje istniejące zmarszczki, linie i bruzdy przez co zmniejsza ich widoczność...."




Oby spełnił połowę :)
A zadanie ma arcytrudne, bo to co się teraz dzieje z moją twarzą to jakiś koszmar.
Po dwóch tygodniach przebywania w normalnym powietrzu
(domowe ogrzewanie węglowe na się nijak do ogrzewania osiedlowego),
moja skóra przeżywa właśnie kryzys tej nagłej zmiany,
nie nadążam nawadniać :(

Tak więc dużą nadzieję pokładam w kremie Silor +B
Kremy z tej firmy można nabyć w sklepie ATERAZ.

Ktoś już używał??

Buziaki
Angel

Styczniowe NOWOŚCI czyli co teraz będę namiętnie używać

Witajcie :)

Miło jest wrócić do domu po dwóch tygodniach nieobecności
i zastać pakiet paczek do rozpakowania :) Oto kilka nowości w mojej kosmetyczce.

Kolejna godna uwagi - UWAGA ! - POLSKA marka kosmetyków profesjonalnych,
sprzedawanych także do użytku domowego - firma ARKANA.


Biomimetyczny krem do szyi, dekoltu i biustu obiecuje tak ujędrnić biust, że będzie
on wyczuwalne większy.
Nie chciałabym większego biustu ale wyczuwalne ujędrnienie owszem.
Po kilku użyciach wrażenia pozytywne :) Dostępny w sklepie BMSalononline

Arkana Amino Bio Cream. Bioaktywny krem z aminokwasami.
Zawiera w sobie kwas hialuronowy i miałam nadzieję, że będzie fantastycznym nawilżaczem.
Na razie wiem, że nie nadaje się na noc, jest zbyt lekki. Będę go zatem używać
tylko w ciągu dnia, mam nadzieję, że makijaż będzie współgrał.

Arkana Biomimetyczny krem liftingujący pod oczy zaskakuje pojemnością.
Zazwyczaj kremy pod oczy mają 15 ml, krem Arcana ma o 5 więcej.
Kończy mi się własnie krem, który lada moment przedstawię na blogu,
myślę, że będzie to godny następca.

Ogólnie jestem pod wrażeniem. Kolejna polska firma, która zasługuje na uwagę,
bo składy kosmetyków są bardzo dobre a ceny adekwatne do składu właśnie.
Dokładnie recenzje już za 4 tygodnie.


Zabiegi i kosmetyki Arkana dostępne są w wybranych salonach kosmetycznych.
Kosmetyki detaliczne - w sklepie internetowym www.bmsalononline.pl



Kolejnym ciekawym kosmetykiem jest sól Dr. NONA
Można stosować wewnętrznie i zewnętrznie.
Z racji tego, że dopadło mnie przeziębienie stosowałam już dwojako.
Do płukania gardła i do tzw. "parówki".
Zdecydowanie mi to nie smakowało, ale efekt chyba przyniosło,
bo dziś czuję się nieco lepiej, na pewno zużywam mniej chusteczek do nosa :)


Na FB kolejna akcja marketingowa. Blogerki testują olej kokosowy.
Nie mogłam się nie zgłosić, uwielbiam go, zwłaszcza do celów kulinarnych.
Ale nie tylko, przydatny jest także w pielęgnacji ale o tym przeczytacie innym razem :)


I ostatnia ciekawostka przyrodnicza...
Kiedy organizowałam spotkanie w Częstochowie pisałam do kilku firm,
które już w takich spotkaniach uczestniczyły... Pilomax był jedną z tych firm.
Odpisali mi wtedy, że przed Świętami nie zdążą nadać już paczki.
Ale po świętach, dokładni w tym roku :) przyszła do mnie paczka od nich,
a w niej WAX... do włosów blond :) bo z rumiankiem...
Jedyne włosy blond mam na rękach i nogach :D:D:D
Generalnie zrobili mi miłą niespodziankę :) Widać firma ceni sobie opinie blogerek :D
Szczere opinie :)

Na marginesie...
Niesamowita przepaść dzieli firmy w Polsce, które starają się prowadzić współpracę z blogerami.
Na palcach jednej ręki mogę policzyć firmy, które dostosowują produkty do konkretnego blogera,
a w tym właśnie SZCZEGÓLE tkwi SUKCES... zarówno NASZEJ PIELĘGNACJI,
bo jak już testujemy, testujmy zgodnie z tym jakie mamy potrzeby...
ale także sukces FIRMY, wiadomo, że dobrze dobrane kosmetyki
mają większą szansę na pozytywną recenzję.

Dobra, tyle nowości na dziś.
A teraz zabieram się za pisanie trudnego dla mnie posta,
ale mam nadzieję, że pomożecie w pewnej bardzo przykrej sytuacji.

Pozdrawiam ciepło
Angel

poniedziałek, 21 stycznia 2013

Wyniki konkursu Etre Belle

Witajcie po krótkiej przerwie :)

Wyniki noworocznego konkursu miały być wczoraj, ale...


...ale wczoraj nie dałam rady policzyć mojego lakierowego zbioru,
a nawet jeśli bym dała, istniało wielkie prawdopodobieństwo pomyłki
z przyczyn oczywistych ;) a nam przecież chodziło o wynik DOKŁADNY :D
Na marginesie...dla częstochowian... torta z Borka nie polecam zbytnio,
śmietana owszem dobra, ale całość bardzo sucha i za słodka, przydałaby się likierowa nuta...
Tortów Leśniczka z cukierni na Dąbrowskiego też nie polecam... kiedyś były dobre,
ostatnio jednak truskawek co kot napłakał, śmietana taka sobie i alkoholu z kolei tyle,
że jakbym tak torcika wycisnęła jak cytrynkę to z pół butelczyny by się uzbierało do polania :D
Ktoś wie gdzie można znaleźć tort idealny? Tylko mi nie piszcie UPIECZ SE ;P

Wracając do konkursu.
Tak więc do akcji LICZENIA przystąpiłam dziś...



Liczyłam, liczyłam, porządkowałam od nowa przy okazji... i naliczyłam równo

120 sztuk

Najbliżej tego wyniku była delishya - 121 
jednak jak sama napisała, nie spełniała wszystkich wymogów (FB).

Tak więc nagroda w postaci Tuszu Etre Belle wędruje do


która wytypowała, że lakierów jest 117.

Serdecznie gratuluję :)
Mam nadzieję, że za czas jakiś zechcesz podzielić się wrażeniami
na moim blogu w swojej RECENZJI GOŚCINNEJ :)

A Was zapraszam jeszcze do zgłoszeń w mini konkursie pomadkowym.

Pozdrawiam ciepło
Angel

czwartek, 17 stycznia 2013

Darowanemu koniowi w pomadkę nie zaglądam czyli o Pomadce ochronnej PLUS


Witajcie :D
Pomadkowo się dziś  na blogach zrobiło,
przynajmniej na tych, na których ja dziś byłam ;)
Kontynuując więc temat...

Historią z tą pomadką jest odrobinę śmieszna.
Zamówiliśmy do sklepu startery PLUSa. Minał dzień, puka kurier…
Z wielkim pudłem…  TŻ odbiera paczkę i rozkoszuje się zawartością,
o której ja nie mam bladego pojęcia…

Po jakimś czasie pojawiam się JA…
TŻ z dziwnie przebiegłym uśmiechem podaje mi małe, zielone opakowanie
z wielkim logo PLUS, dodając złośliwie „Masz prezent…”


Podnoszę ze zdziwieniem swoją lewą brew…
Otwieram opakowanie - pomadka…
Wącham - no wali chińszczyzną…

- CHYBA CIĘ PO… gięło, mówię do TŻ wrzucając dziadostwo do pudła…
a tam… całe stado pomadek…
- CHYBA ICH PO…gięło, kwituję…


Przechodzę do porządku dziennego.
Po jakimś czasie wraca do mnie obraz wrzucanej do pudła pomadki.
- oj Aniela, oceniłaś po wyglądzie, NIEŁADNIE

Podchodzę zatem do puła, biorę w łapy ową Odrzuconą,
i zaglądam jej w … SKŁAD.

I przypomniał mi się skład moich BYŁYCH
pomadek ochronnych, i powiem Wam zupełnie szczerze,
żaden J&J z Bebe czy tabun ochroniarzy z logo NIVEA
do tej PLUSowskiej pomadki się nawet nie umywa.

I tak sobie myślę, to nie może być prawda, gdzieś jest haczyk,
pewnie przeterminowana albo już na dniach…
A gdzież tam, świeżynka, rok czasu na zużycie, do stycznia 2014 roku.

Ale zapomnijcie, nie ma szans, żeby pomadka tak długo tułała się po kieszeniach.
KONSYSTENCJA jest jak marzenie, nawet na mrozie pomadka
TOPI SIĘ na ustach, sunąc po nich lekko i delikatnie
jak rosyjska baletnica z Jeziora Łabędziego, zostawiając odbijającą światło taflę.
Może nie kusi kolorami i nie pachnie chemiczną pomarańczą,
ale nie sposób jej nie docenić za tak pięknie dobrane woski pielęgnujące.


Ma świetne działanie nawilżające, bardzo szybko doprowadza
naprawdę suche usta to stanu używalności. Lubię to uczucie,
kiedy osądzony z góry kosmetyk tak pozytywnie mnie zaskakuje.

MINI KONKURS
Tej ochronnej pomadki z PLUSa nie można kupić,
ale możecie ją ode mnie dostać, jeśli ktoś zechce ją przetestować rzecz jasna :)
Wystarczy być obserwatorem tego bloga i wyrazić chęć posiadania 
w komentarzu.
Pośród zgłoszonych osób zostaną wylosowane nagrody, nie zapomnijcie podać @
Zgłaszać można się do następnego czwartku - 24.01.2013.


Zaglądamy w skład:

1. Petrolatum - emolient. Wosk (wazelina) pochodzący z przerobu ropy naftowej. Stosowana jako tłuszcz bazowy. Powszechnie stosowana w kosmetyce. Na powierzchni skóry tworzy warstwę okluzyjną, uniemożliwiającą odparowanie wody z naskórka. Mimo że często traktowana jako składnik najgorszej kategorii, wazelina jest jedynym produktem, który jest w stanie przyspieszyć naprawę naturalnej bariery ochronnej skóry (tworząc szczelną warstwę okluzyjną). Wazelina nie wchłania się przez skórę.

2. Ricinus Communis Seed Oil - olej rycynowy, ze względu na niską cenę używany bardzo często. Jako najbardziej błyszczący spośród olejów, stosowany jest też
w kosmetykach do włosów i dekoracyjnych. Korzyści dla skóry są mniejsze.

3. Lanolin -  lanolina, wosk chroniący wełnę owiec przed zamoczeniem. Lanolina ma bardzo dobre własności pielęgnacyjne, ze względu na podobny skład do warstwy lipidowej skóry ludzkiej. Ponadto jest naturalnym emulgatorem. Przez wiele lat uważano lanolinę za silny alergen, jednak okazuje się, że czysta lanolina ma wyłącznie pozytywny wpływ na skórę, alergie wywoływane były znajdującymi się w niej resztkami pestycydów, dlatego ważne jest, żeby surowce pochodziły z czystych, ekologicznych miejsc.

4. Copernicia Cerifera (Camauba) Wax - naturalny wosk roślinny pozyskiwany z liści
palmy kopernicji rosnącej w Brazylii. Jest to najtwardszy znany wosk naturalny,
stosowany jako środek zagęszczający w kosmetykach. Jest jadalny (misie Haribo).

5. Cera Alba (Beeswax) - wosk pszczeli, wygładza, natłuszcza, tworzy stabilny film ochronny.

6. Euphorbia Cerifera (Candelilla) Wax - wosk otrzymywany poprzez ekstrakcję
z meksykańskiego krzewu Euphorbia cerifera. Dobrze natłuszcza, pielęgnuje skórę,
wygładza. W recepturach kosmetycznych może być stosowany zamiast wosku pszczelego
jako regulator konsystencji. Wosk Candelilla szczególnie nadaje się do balsamów pielęgnacyjnych do ust, ponieważ jest najbardziej błyszczącym z wosków.

7. Paraffin - parafina stała, pochodna ropy naftowej, tworzy na skórze film, który pośrednio daje uczucie nawilżenia, ponieważ woda nie ma jak odparowywać.

8. Ozokerite - emilient. Wosk pochodzący z przerobu ropy naftowej. Ozokeryt, wosk ziemny, stosowany podobnie jak woski roślinne celem nadania konsystencji i natłuszczenia, często wykorzystywany w produktach do pielęgnacji (i dekoracji) ust. Jak wszystkie pochodne ropy naftowej jest chemicznie neutralny.

9. Aloe Barbadensis Leaf Extract -  wyciąg liści aloesu. Nawilża i koi skórę. Utrzymuje wilgotność, działa przeciwzapalnie, łagodząco, posiada właściwości filtrujące promienie słoneczne. Pobudza regenerację naskórka i ziarnowanie tkanki łącznej właściwej. Stosuje
się go w pielęgnacji cery suchej, dojrzałej jak i trądzikowej. Nawilża skórę wnikając w jej głębsze warstwy.

10. Aroma - substancje zapachowe.

11. Tocopheryl Acetate – substancja aktywna, antyoksydant. Syntetyczna witamina E. Zwalcza wolne rodniki, wygładza zmarszczki, sprawia, że skóra jest elastyczna i dobrze nawilżona. Dla każdego typu skóry, ze wskazaniem dla cer dojrzałych i uszkodzonych słońcem. Działa hamująco na zapalenia i leczniczo, ale nieco mniej, niż czysta witamina E.

12. Ascorbyl Palmitate – substancja czynna - lipofilowa pochodna witaminy C
o zwiększonej stabilności i zdolności wnikania w naskórek, działa wielokierunkowo: normalizuje keratynizację, rozjaśnia cerę i zmniejsza przebarwienia, działa przeciwrodnikowo, regeneruje witaminę E w skórze, witamina C jest również niezbędna w syntezie kolagenu.

13. Methylparaben - najlepiej przebadany konserwant, najbezpieczniejszy. Substancja konserwująca, która uniemożliwia rozwój i przetrwanie mikroorganizmów w czasie przechowywania produktu. Chroni również kosmetyk przed nadkażeniem bakteryjnym, które możemy wprowadzić przy codziennym użytkowaniu produktu (np.nabierając krem palcem). W produkcie może go być maksymalnie 0,4 %. Stosowany w kosmetyce, żywności i lekach.
Składnik zaburzający GOSPODARKĘ HORMONALNĄ (opublikowane przez Komisję Europejską w 2007 roku).

14. Propylparaben - konserwant. Pochodzenie chemiczne. Działa przeciwbakteryjnie.
Składnik zaburzający GOSPODARKĘ HORMONALNĄ (opublikowane przez Komisję Europejską w 2007 roku).



wtorek, 15 stycznia 2013

Różowego ptaszka mam i nie zawaham się go użyć - Bath & Body Works, Pink Sugarplum Pocket Bag


Dziś słów kilka o produkcie, który podarowała mi Oleska
podczas naszego przedświątecznego spotkania blogujących częstochowianek.

I zdaję sobie sprawę, że Olga zaraz spadnie na dupeczkę z krzesełeczka,
jak przeczyta, że ta mała, różowa buteleczka ukrywająca
antybakteryjny żel do rąk jest używana przeze mnie zupełnie inaczej…
Ale nic nie poradzę, że ja lubię używać kosmetyków na wiele sposobów ;)




Antybakteryjny żel do rąk zna pewnie wiele z Was.
Widziałam je w każdym Rossmannie…
Malutkie buteleczki ukrywamy w torebkach, tajna broń w walce z bakteriami.
Mała kropla tego specyfiku rozmasowana na dłoniach niszczy 99% mikrobów,
które zbierają się na naszych dłoniach mając nadzieję na dostanie się
do naszego wnętrza… i nie… nie będzie to przyjemne obcowanie…




Żel można użyć wszędzie, zwłaszcza wtedy, kiedy nie mamy dostępu
do bieżącej wody i mydła. Nie wiem, jak pachną oferowane w sklepach,
popularne żele antybakteryjne, ale daję sobie rękę uciąć, że żaden
nie pachnie tak słodko na Bath & Body Works Pink Sugarplum.




Ten różowy specyfik pachnie słodką śliwką, mandarynką, wanilią i piżmem.
Oczywiście woń tą poczujemy zaraz jak tylko odparuje alkohol,
a odparowuje w ciągu kilku sekund, zostawiając cudownie pachnące rączki.
Tak dzieje się zazwyczaj, o ile ktoś stosuje produkt zgodnie z wytycznymi producenta.

Ja pokochałam to maleństwo używając go na innej części ciała
Wykorzystałam jego fantastyczne, różowe wnętrze….
Jego MOC DZIAŁANIA i niepowtarzalny zapach…
Zastąpił mi mało atrakcyjnego zawodnika z apteki…
Cóż… kobiety lubią zmieniać sobie Stare na Nowe…
Oto więc całkiem nowy…


… żel punktowy na niedoskonałości J

Zastąpił maść cynkową o wdzięcznej nazwie Pasta Lassari,
nie powiem, skuteczna była, ale denerwowały mnie te białe ślady na twarzy…
Czasem wyglądałam jak przy ostatnim stadium czarnej ospy…

Ale koniec z tym !!!
Mój słodki, różowy ptaszek, który chyba do pingwina nieco podobny jest, zapewnia:

- bardzo skuteczną ochronę antybakteryjną (nawet jeśli, TFU !, wycisnę COŚ,
dezynfekcja zabezpieczy przed migrowaniem bakterii w inne rejony mojej twarzy.
- skuteczne wysuszenie pryszcza
- nie wysuszenie skóry w okół pryszcza
- brak koloru na twarzy, nie straszę w niedzielne popołudnia, powiem więcej,
różowy ptaszek może mi towarzyszyć od rana pod makijażem, więc pryszcze
po prostu znikają szybciej…
- strupki po pryszczu lepiej się goją, skórze w regeneracji pomaga cały zastęp
bardzo przyjaznych składników (patrz INCI).
- całość tej jakże skomplikowanej operacji pod kryptonimem „TWARZ BEZ SKAZY”
uprzyjemnia boski ZAPACH

Czegóż więc więcej chcieć?
Cmoki dla Oleski za produkt roku 2013 :*

Do kupienia TUTAJ

1. Aqua - woda, rozpuszczalnik.

2. Isopropyl Alcohol - środek rozpuszczający. Pochodzenia chemicznego. Substancja podobna do alkoholu etylowego, jednakże bardziej wyraźna w zapachu, mniej przelotna i bardziej toksyczna. Ma działanie odtłuszczające i oczyszczające, redukuje wytwarzanie się piany.

3. Fragrance - substancje zapachowe.

4. Honey Extract  - miód, posiada właściwości nawilżające i łagodzące. Wzbogaca on skórę
w substancje biologicznie aktywne - podwyższa napięcie skóry, czyni ją miękką i gładką.
Wzmaga przepływ krwi w tkance skórnej, przez co skóra nabywa elastyczności,
wygładzają się zmarszczki. Miód wykazuje działanie odkażające i oczyszczająco - lecznicze, usuwa złuszczony naskórek, oczyszcza pory. Może wywołać reakcję uczuleniową u osób
z alergiami na pyłki roślinne.

5. Elaeis Guineensis (Palm) Extract - ekstrakt palmowy. Obfituje
w prowitaminę A jest doskonałym masłem kosmetycznym do produkcji kremów odżywczych, przeciwstarzeniowych, łagodzących podrażnienia skóry. Działa przeciwzapalnie, odżywczo, przeciwobrzękowo, łagodząco, oczyszczająco, przyśpiesza regenerację tkanek. Wywiera doskonały wpływ nawilżający, natłuszczający, uelastyczniający i wygładzający skórę.

6. Cocos Nucifera (Coconut) Fruit Extract - ekstrakt kokosowy, ma działanie łagodzące
i odżywcze.

7. Olea Europaea (Olive) Fruit Extract - ekstrakt z oliwki europejskiej. Ma działanie regenerujące, wygładzające oraz nawilżające, uelastycznia skórę i poprawiają jej napięcie. Zawiera witaminy i związki mineralne (witaminy z grupy B, fosfor, żelazo, witaminy C i E).
Idealny do skóry suchej, radzi sobie dobrze z cellulitem.

8. Wheat Amino Acids - WWA, naturalny aminokwas pszenicy, silnie nawilżający.
Wnika głęboko w skórę utrzymując nawilżenie.

9. Retinyl Palmitate - witamina A, odpowiedzialna za poziom nawilżenia włosów oraz ich odporność na łamanie. Dostarczana w odpowiedniej ilości wzmacnia włosy
i zabezpiecza je przed nadmierną utratą wilgoci.

10. Tocopheryl Acetate – substancja aktywna, antyoksydant. Syntetyczna witamina E. Zwalcza wolne rodniki, wygładza zmarszczki, sprawia, że skóra jest elastyczna i dobrze nawilżona. Dla każdego typu skóry, ze wskazaniem dla cer dojrzałych i uszkodzonych słońcem. Działa hamująco na zapalenia i leczniczo, ale nieco mniej, niż czysta witamina E.

11. Hydroxypropyl Methylcellulose - hydrofilowy zagęstnik, zwiększa lepkość kosmetyku.

12. Glycerin - Naturalna gliceryna jest uzyskiwana przez zmydlanie tłuszczy roślinnych, głównie tłuszczu kokosowego. Gliceryna w naturalny sposób osłania skórę, przenikając do przestrzeni międzykomórkowych, gdzie wiąże ilość wody niezbędną
do zachowania prawidłowego nawilżenia skóry. Ma doskonałe właściwości łagodzące, skutecznie nawilża przesuszoną skórę ze skłonnościami do pierzchnięcia nadmiernie wysuszoną. Wygładza, poprawia elastyczność, reguluje procesy prawidłowej odnowy naskórka.

13. Carbomer - polimer kwasu akrylowego, hydrofilowy składnik konsystencjotwórczy, reguluje lepkość kosmetyku, tworzy film na skórze.

14. Lactose - substancja pochodzenia zwierzęcego. Utrzymuje nawilżenie skóry, wygładza ją.

15. Propylene Glycol - glikol propylenowy, humektant - zapobiega krystalizacji (wysychaniu) masy kosmetycznej przy ujściu butelki, tuby itp. Wspomaga działanie konserwujące poprzez obniżenie aktywności wody, która jest doskonałą pożywką dla drobnoustrojów. Substancja nawilżająca skórę.
Ma zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka, dzięki czemu pełni rolę promotora przenikania - ułatwia w ten sposób transport innych substancji w głąb skóry.

16. Cellulose - celuloza, nazywana inaczej błonnikiem to polisacharyd - cukier zbudowany z wielu (powyżej 1000) pierścieni glukozy. Naturalnie występuje w tkankach roślinnych, spełniając funkcję budulcowe. Stosowana w kosmetyce do zagęszczania kremów i innych wyrobów.

17. Hydroxvethyl Urea - pochodna mocznika, hydrofilowa substancja nawilżająca mająca zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka.

18. Aminomethyl Propanol - substancja chemiczna która jest regulatorem pH stosowana
do produktów kosmetycznych i preparatów higieny osobistej.

19. Isopropyl Myristate - mirystynian izopropylu, substancja pochodzenia różnego, otrzymywana z kwasów tłuszczowych. Ma właściwości: nawilżające, natłuszczające, wygładzające, ochronne. W dużych stężeniach drażni skórę, błony śluzowe wywołując świąd.

20. CI 77007 - barwnik, ultramarine pink.

21. CI 17200 - barwnik czerwony, łagodny barwnik na bazie wody, nie powoduje alergii
i podrażnień.

22. CI 60730 - acid violet 43, barwnik pochodzenia chemicznego o fioletowym zabarwieniu, zabroniony w kosmetykach, które mają kontakt z błonami śluzowymi.

23. CI 19140 - barwnik cytrynowożółty. Składnik mocno alergizujący. Najczęściej wywołuje alergie u osób, które nie tolerują aspiryny (kwas acetylosalicylowy)
lub są alergikami.

24. CI 42090 - błękit brylantowy, E133, barwnik pochodzenia chemicznego. Rozpuszczalny
w wodzie i etanolu, nierozpuszczalny w olejach roślinnych.
Stosowany w kosmetykach (Z WYJĄTKIEM OKOLIC OCZU!) i przemyśle spożywczym. Kancerogenny. Może wywołać katar sienny, pokrzywkę, alergię. Zakazany w Szwajcarii.