piątek, 1 listopada 2013

Podkładowi nieulubieńcy czyli kupiłam, postawiłam, na koniec wywaliłam

Korzystając z chwili wolnego czasu zrobiłam porządek w podkładach.
Dobry podkład to taki, który kupujemy, a ten znika w ciągu kilku miesięcy.
Takim specyfikiem jest np. fluid matujący trwale kryjący z Iwostinu,
kupiłam go właśnie kilka miesięcy temu, a teraz wyciskam z tubki ostatnie krople,
choć nie jest bez wad, w porze letniej spisał się świetnie.

Ale są też takie paskudy, które kupujemy a potem stoją przyciągając jedynie kurz.
Opowiem Wam dziś o trzech takich gagatkach, nie będzie to typowa recenzja,
raczej notka dla mnie samej, czego na pewno unikać jak ognia.


Zdecydowanie nie mam szczęścia do KOBO.
Baza pod
makijaż już na dzień dobry zabiła mnie zapachem.
Pierwsze i jedyne skojarzenie tej woni to zapach zatęchłej szmaty do podłogi,
jak to wygląda i jak śmierdzi zapytajcie chujową Panią domu ;) ona się na tym zna.


Wyobraźcie sobie, że byłam twarda. Używałam jej, nie namiętnie, ale używałam.
Miała nawilżać i przedłużać trwałość makijażu. Podobno miała jakieś aktywne składniki,
kompleks naturalnych cząsteczek z rośliny Tara (długa nazwa robi wrażenie),
nawilżenie 24h, olejek makadamia, alantoina, kompleks witaminy E, C i F.
Jak jest w rzeczywistości nie wiem, bo produkt nie ma składu. Jakim cudem to się sprzedaje, nie wiem.


Czy ta wodnista, biała maź przedłużała trwałość makijażu, też nie wiem, nie odczułam tego,
nie było efektu wow, błyszczenie twarzy pojawiało się za to szybciej, i tyle na ten temat.
I ten smród… myślałam, że to tylko ten produkt tak ma…

Póki nie odkryłam podkładu KOBO z efektem rozświetlającym.
O MATKO… toż to nuta przewodnia tych kosmetyków :D
Może było ODROBINKĘ lepiej niż w przypadku bazy, ale jednak, ALE JEDNAK !


Tego produktu za to nie ogarniałam od początku.
Takie opakowanie na pierwszy rzut oka. Tandetny plastik bez dozownika.
Nie kumam tego, jak można sprzedawać bazę z dozownikiem, a podkłady już nie.
Nie można było kupić więcej takich opakowań? To nawet na półce miało by sens jakiś,
jakąś logikę by wykazywało, a tak? Baza jakoś się prezentuje, te kikuty obok już nie.


Nie ogarniam tych złotych drobinek w brązowej mazi. Rozświetlenie subtelne? Wygładzenie?
Jak ja się zobaczyłam w pełnym słońcu… święta, choinka, bombka z sypiącym się brokatem.
Nie lubię świąt i nie lubię dyskoteki na twarzy, ta ilość drobin mnie powaliła.

Nie ogarniam też zapachu i składu, którego nie ma.



Kolejna gwiazda to Paese. Skusiłam się wielki temu na boxa i przypadkowe produkty.
I cóż z tego, że zapłaciłam grosze, kosmetyki postały na półce i lądują w koszu.
Brak dopasowania kolorystycznego pomijam. Zapach może lepszy niż stara szmata z KOBO,
ale też nie jest porywający, może dlatego, że nieperfumowany… patrzę na skład i nie wiedzę
typowego linalowego ogonka na końcu, wspaniale dla alergików, dla mnie brak przyjemności
podczas używania… no i olej mineralny, który nieszczęśliwcom może zatkać pory…


Aspektem przemawiającym na niekorzyść jest też aplikacja, nakładanie szpatułką podkładu
kojarzy mi się z nakładaniem szpachli, ot zboczenie zawodowe, nie lubię i już.


I to by było na tyle. Ww produkty lądują w koszu niemal nie zużyte. Żalu nie ma.
A jak jest u Was? Macie takie podkłady, które stoją od nowości i niedługo trzeba
będzie je wyrzucić??

Pozdrawiam
Angel

118 komentarzy:

  1. Miałam tą bazę, istna katastrofa :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Czasem sie trafia takie rozczarowanie.. albo kosmetyki kaprysne ktore raz sa ok a raz mam ochote trzasnac nimi o sciane..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej od razu do kosza, sama się dziwię, czemu mi to tyle czasu na półce zalegało...

      Usuń
  3. pase nie miałam ale cała reszta - to samo zdanie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że nie jestem osamotniona w odczuciach :D

      Usuń
  4. Ja tak mialam z kremem BB od maybelline. Na poczatku byli ok, potem swieciłam się po nim niemiłosiernie...no i poszedl do kosza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jednak dobrze, że się nie skusiłam :)

      Usuń
  5. nie miałam żadnego z nich
    i nie będę miała, trwam z minerałami i cudownie mi z nimi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest chyba jedno z lepszych rozwiązań :)

      Usuń
  6. Nie miałam żadnej z tych rzeczy i w sumie dobrze. Paese jako firma kompletnie do mnie nie trafia - od początku jakoś nie mogłam się przełamać, żeby spróbować czegokolwiek od nich. A KOBO? Od nich mam tylko kilka cieni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z cieni (pigmentów) jestem zadowolona, reszta mnie mnie powala jak na razie :)

      Usuń
    2. Bo cienie i pigmenty mają rewelacyjne :) Może nie tak dobre jak Inglot, ale blisko, blisko :)

      Usuń
    3. Cieni nie macałam ale pigmenty już wypróbowałam, DOBRE :)

      Usuń
  7. Ja kupilam wlasnie revlona fluid do.cery tlustej i mieszanej. Jestem zadowolona meeeega. Po pierwsze, stapia sie ze skora, nie ma efektu maski. Nie czuje, zemam go na sobie, caly dzien bez poprawek i wyglada swietnie, nie zatkal mi porow, mie wysypalo mnie tak jak pisaly niektore dziewczyny. Polecam ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przymierzam się ale powoli :) na razie czekam na dostawę podkładu Catrice Mat, który czeka na mnie i Stri :) kupiony w promocji -40% Podobno lepszy niż poprzednik :)

      Usuń
  8. Ile widziałam pozytywnych recenzji tej bazy to głowa mała. Na szczęście ja się trzymam zdala od takich rzeczy. Mam jedną, dobrą bazę od Lirene, ale leży odłogiem bo nie używam silikonów. Tym podkładem z Paese też mnie zaskoczyłaś szczerze mówiąc, jak już widzę taką naklejkę doskonałości, no to aż chce się powiedzieć ON MUSI BYĆ DOBRY.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę? Nie zaglądałam nawet, po prostu nie da się jej używać i tyle :) A widzisz, widzisz, nie ufaj naklejkom ;)

      Usuń
  9. Ja kiedyś kupiłam taki Revlon ze strony inteenetowej i wydaje mi się, że to podróba bo całkiem inny od klasycznych "colorstay'i". Waży się przy rozsmarowywaniu. Nie na moje nerwy. A tak to wszystkie zużywam, bo z reguły kupuję dopiero po naczytaniu się pozytywnych recenzji w necie. Tych wymienionych prrzez Ciebie oczywiście nie kupię, a wręcz zamknę oczy gdy tylko je gdzieś kiedyś zobaczę. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie patrz w ich kierunku :) Revlona nie miałam ale przymierzam się pomalutku :)

      Usuń
  10. A ja mam Paese i jest całkiem ok :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z gustami się nie dyskutuje :) Mój poleciał do kosza :)

      Usuń
  11. Zraziłam się do Kobo po beznadziejnym sypkim pudrze, jakoś do tej firmy mnie nie ciągnie więcej kupuję z Catrice.
    Straszne jest to opakowanie, jak można zapakować podkład w takie dziadowe plastikowe coś... Choćby był najlepszy to duszenie tej tubki na pewno b mnie zniechęciło, wygląda jak podkład z bazaru :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A i właściwości jego mocno się zmieniają po jakimś czasie, plastik jest fatalny, dlatego większość podkładu jest sprzedawana w buteleczkach szklanych... ja ostatnio chciałam te kulki z Kobo kupić ale jak zobaczyłam na żywo, to mi się odechciało...

      Usuń
  12. Ja mam BB cream Maybelline. Na poczatku uzywałam go bez bazy pod makijaż. Mimo,że to był jasny kolor i tak był za ciemny. Postanowiłam się zastosować do zaleceń producenta zamieszczonych na opakowaniu czyli mieszałam go z kremem do twarzy. Efekt był taki ,że kolor wogole nie był jaśniejszy i na twarzy miałam biało-jasno brązowe plamy( jak u krowy). Dopiero kiedy kupiłam bazę pod makijaż Ingrid Cosmetics i stosowałam ją przed nałożeniem BB creamu na twarz jego kolor dopiero wtedy się rozjaśnił i już nie miałam takich plam na twarzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wnioskuję, że mam zwrócić uwagę na bazę z Ingrid :D OK :D

      Usuń
  13. Swietnie wszystko opisalas :) mam z kobo błyszczyk i tez wali :/

    OdpowiedzUsuń
  14. Takie paskudy mieszam z balsamem do ciała i potem mam świetny koloryzujący balsam do nóg, nie tylko na sesje zdjęciowe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to fajny sposób, jak ktoś pokazuje nogi :) Moje są schowane w spodniach :D

      Usuń
  15. Zdjęcie tej świecącej papki kobo powiedziało mi wszystko:-D

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja nie mam bo niezwykle rzadko się maluję, więc i nie mam podkładów nietrafionych ;)
    ale tą starą szmatą to mnie przestraszyłaś, teraz będę tą firmę szerokim łukiem omijać..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja mam manię kupowania podkładów :) I tak teraz się ograniczam :)
      Odczuwanie zapachów jest subiektywne, ale i tak nie polecam, jakość średnia...

      Usuń
  17. Dostałam bazę z KOBO, strach otwierać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otwórz, otwórz, porównasz doznania ;)

      Usuń
  18. Ja właśnie planowałam zakup podkładu PAESE, ale po twojej recenzji to chyba zrezygnuje na rzecz czegoś innego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co widziałam na wyspach mają jakieś nowe podkłady, może lepsze :) nie wiem, nie będę sprawdzać :)

      Usuń
  19. Nie miałam styczności z żadnym z wymienionych.
    Jak widać, nic nie tracę.

    OdpowiedzUsuń
  20. aleś pojechala :D nie mialam żadnego z tych kosmetykow

    OdpowiedzUsuń
  21. Obecnie mam temn podklad z Iwostinu o ktorymw sspominas na początku. Reszty nie znam i raczje juz nie poznam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiam się właśnie, czy nie kupić sobie kolejnego na zimę, też filtr 30 a jakiś solidniejszy jest niż ten letni, tak przynajmniej piszą :)

      Usuń
  22. No mnie Kobo jakoś też nei zacheca , mam jakas awersje do nich a niby kosmetyki "profesjonalne"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby tak porównać Pro Inglota i Pro Kobo no to Kobo wypadło by marnie... :)

      Usuń
  23. Bazę z KOBO miałam i nie znoszę jej równie mocno jak Ty. :|

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie miałam "przyjemności" obcowania z prezentowanymi przez Ciebie kosmetykami, i niech tak zostanie :)

    OdpowiedzUsuń
  25. A mnie rozbawiła chujowa pani domu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo rozbudowana społeczność, niemal 100 000 PAŃ ;P

      Usuń
  26. bardzo ciekawy blog :) Zapraszam do siebie: http://oriflameklub.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się podoba, zapraszam częściej ;)

      Usuń
  27. hej:) kupiłam ostatnio wielce zachwalany paese.... masakra!!!! pory zapycha niemiłosiernie jest strasznie tłusty wręcz spływa z twarzy więc jakim cudem ma przedłużać trwałość makijażu?? zapach oczywiście też jakiś taki... a po użyciu go dosłownie 2 razy mam tyle zaskórników i pryszczy-walczę z nimi 2 tygodnie i nie mogę dojść do ładu za skórą.... NIE UŻYWAJCIE GO KOCHANE DZIEWCZĘTA!!! pozdrawiam stylizacje-miki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie ten sam? Jest tłusty, to fakt, szpachla na twarzy dosłownie.

      Usuń
  28. kobo jest mega kiepski
    polecam wypróbować iwostin ja jestem zachwycona nim

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwostin mam, kończę, zastanawiam się nad wersją zimową :)

      Usuń
  29. nie miałam żadnego, ale fakt zdarzają się takie kosmetyki które stoją i czekają na rzut do kosza, właśnie przechodzę przez to z żelem pod prysznic z żurawiną i trawą cytrynową od Apis....

    OdpowiedzUsuń
  30. Z KOBO lubię jedynie bibułki matujące :)

    OdpowiedzUsuń
  31. tą paskudę z Paese też miałam :) poleciał do kuzynki, której pasuje. Moim ulubionym ( zużywam już chyba 4 buteleczkę, a nowe podkłady uwielbiam kupować) jest Pierre Rene Skin Balance, ostatnio pojawił się już stacjonarnie w Naturach .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę miała na uwadze, kiedy zapragnę czegoś nowego :)

      Usuń
  32. U mnie takim nieużywanym podkładem jest Revlon Colorstay, jego data ważności jednak jeszcze nie upłynęła, więc po prostu czeka, jednak do końca to ja go nie zużyję:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę? A co się skusiło do jego kupna? Przecież to nie polski produkt :)

      Usuń
  33. NIe miałam na szczęście wątpliwej przyjemności...tak więc dzięki za cynk - będę wiedziała czego unikać :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Bazę z Kobo miałam krótko i poszła w świat :) Nie robiła nic z obietnic producenta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strasznie dziwny twór, miałam kilka różnych baz ale ta zdecydowania odstawała od reszty i to nie pod względem pozytywnym...

      Usuń
  35. A myślałam, że tylko ja miałam takie wrażenia co do bazy z Kobo, że śmierdzi jak zatęchła szmata! To jest coś okropnego... Bardzo mnie to zniechęca do używania. Ciekawe który ze składników daje taki paskudny efekt...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehehe :D nie, nie, ja TEŻ TAK UWAŻAM :) W pierwszej kolejności odruch wymiotny, nad którym trzeba było zapanować... ma sa kra :)

      Usuń
  36. Raczej nie mam, chyba że próbki jeśli nie zdążę komuś oddać. Staram się kupować sprawdzone produkty. Jak coś dostaję i nie trafi w moje potrzeby, podaję dalej. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To rozsądne podejście, bo cery są różne, i to co nam nie leży na kimś może ;)

      Usuń
  37. W tym roku miałam kilka katastrof podkładowych. Starałam się oddawać koleżankom. Na pewno niewypałami były: Garnier BB, Eveline Art Scenic (czy jakoś tak). Rimmel Stay Matte, Pharmaceris Matujący. Twoich bubli nie miałam i będę się od nich trzymała z daleka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dwa Ast Sceniki mam, kurde no, chyba nawet jeden otworzę, żeby go organoleptycznie sprawdzić :D

      Usuń
  38. uff. dobrze, że nie miałam żadnych z powyższych ;d wogóle nigdy nie miałam żadnego kosmetyku ani z Kobo ani z Paese ;-) a co do podkładów to do tej pory wszystkie jakie miałam sprawdzały się ;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Firmy średnie, więc nie masz się co śpieszyć z ich wypróbowaniem :)

      Usuń
  39. do szału mnie doprowadzają nietrafione podkłady, bo najczęściej są to jedne z droższych kosmetyków. i niestety również miałam kilka takich przypadków, dokładnych nazw nie pamiętam, ale wiem że jeden z nich to był podkład z Lirene, wysuszał skórę i koszmarnie pachniał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A muszę Ci powiedzieć, że z Lirene mam dwa podkłady i lubię :) Pachną dość mocno, to fakt, nie powinny aż tak, ale w lecie się sprawdziły :)

      Usuń
  40. dlatego ja zawsze czytam dłuuugo o podkładach, zanim zdecyduje sie na jakis zakup... w sumie pol zycia na to marnuje, ale przynajmniej oszczedzam troche kasy i nerwow.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem można czytać i czytać, wydaje Ci się, że to podkład idealny a po kupnie i nałożeniu mówisz, kurde, jednak to nie to... istna ruletka :D

      Usuń
  41. Witam:
    Cos mi to przypomina-mnie sama:-)
    Ilez to razy experymentowalam na swoim wlasnym obliczu.
    Kupowalam jakies 'wynalazki' a to za rekomendacja kogos tam
    a to za reklama TV-kierowalam sie najrozniejszymi 'profesjonalnymi
    poradami' a ze zawsze mialam klopty z cera,wiec kazdy taki experyment
    najczesciej ladowal w koszu,bez wzgledu na cene i marke.
    Ciezko jest dobrac naprawde dobry podklad,mimo,ze wspolczesna
    technologia ma prawdziwie bogata oferte.'Niewypaly' jednakze,to czesta,
    zbyt czesta przypadlosc nawet wielce 'szacownych firm'.To moze nie byc
    zalezne od skladu,konsystencji,koloru,wygladu,ale glownie od reakcji naszego
    ciala-doslownie,jak z perfumami-moga oferowac kuszaca nute zapachowa
    od slynnego kreatora a na nas...po prostu smierdziec i draznic nasze
    powonienie:-)
    -Pozdrawiam ze Szwecji-
    -Halinka-

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, to eksperymentowanie czasem mnie przeraża, ale nie mogę zapanować nad kocią ciekawością :)
      Myślę, że to leży w kobiecej naturze, jest za dużo kuszących propozycji od firm,
      a my wciąż szukamy swojego ideału.
      Obyśmy jednak w końcu na niego trafiły, choć przypuszczam, że długo wierne mu nie będziemy,
      bo kolejne nowości będą nas korcić :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  42. Mam podkład z kobo ale tą wersję matującą i wszystko było by okej gdyby nie to że są one robione chyba dla świnek *-* bo są meega różowe , sam na buzi nie daje razy, ale jak go mieszam to jest na prawdę w porządku : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale czy jest sens kupować coś, co potem będziemy musiały mieszać? :)

      Usuń
  43. Jezusie! Ten podkład ma w sobie ogormne drobiny! Wygląda raczej jak bronzer do ciała. Na ciele drobiny są ok, ale żeby tak całą twarz tym... : DD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwszy i ostatni raz miałam na twarzy tyle brokatu :)

      Usuń
  44. Podkład Kobo wygląda przerażająco... Ktoś nie żałował złotych drobin. Może ten produkt w rzeczywistości jest przeznaczony do ozdób choinkowych? Gdy znudzi nam się stara bombka, Kobo nada jej blasku:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie nie, hojnie obdarowali każdą buteleczkę...
      Nowe życie dla podkładu? ;D

      Usuń
  45. Czy konsystencja kobo była taka od nowości bo obecnie widać, że jest już sporo po terminie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem jest, bo ja nie często robię porządki, konsystencją nie zachwycał od początku :)

      Usuń
  46. Ja kobo nie lubie bo u mnie ich szafa wygląda tak odpychająco, ze nawet nie podchodze. Same stare kosmetyki :/ podkłady lubie z mny i tyle ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na szczęście szafę Kobo oglądam raz na ruski rok, w moim mieście jej nie ma :)

      Usuń
  47. Chyba miałam szczęście, że nie trafiłam na te kosmetyki. Widziałam je na półkach, miałam nawet zamiar kupić ten podkład z Kobo kiedyś, ale jakoś sobie odpuściłam. I dobrze. Tym bardziej, że zapach strarej szmaty do mnie nie przemawia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapachy możemy odczuwać inaczej ale tak czy siak, nie polecam, są lepsze, ładniejsze i w wygodniejszych opakowaniach :)

      Usuń
  48. skład Kobo to zapewne znajdziesz u Hean, produkują puder Kobo to i może podkłady. A ja, no cóż...jestem Kobomaniaczką, uwielbiam ich podkłady- ich matujący jako jedyny daje radę mojemu nosowi:) a baza- hmmm...kupiłam juz chyba 7:) i zawsze do niej wracam, sprawdza się wyśmienicie, choć litery z opakowania starły się szybciej niż drobinki z olejku Pat&Rub na weselną sukienkę:) no i zapach- tu się zgodzę- to chyba ta Tara- szmatka nie do końca na tarze wyprana;)

    co do podkładu- do diabła Angel- miałaś tester w szafie, po co ten brokat kupiłaś:)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OMG, Hardcore :D 7 butelek?? wow
      Musiałoby mnie nieźle pogiąć, żebym dobrowolnie kupiła to cudo, podkład akurat wygrałam :)

      Usuń
  49. U mnie za to totalnie nie sprawdził się Double Wear....i może nie na temat, ale- ktoś w mojej rodzinie ubzdurał sobie ze uwielbiam zapachy: J'Adore, Kenzo Jungle i Opium- i cierpi na zaniki pamięci, bo co święto dostaję 50 ml flakon, ktory potem muszę komuś wcisnąć:) i tak co okazję:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam jedynie wersję lekką, była całkiem w porządku :)
      Opium wciśnij mnie ;DDDD Swoją drogą, to już czysta złośliwość ;) pewnie jakaś ciotka Cię tak dręczy :D

      Usuń
    2. to nie jej wina:) wie, że coś z tym opium i kenzo jest na rzeczy i ciągle zapomina, że nie w tę stronę:) nie rozumie, że ja nie mam nawet jeszcze 30, żeby pachnieć jak...moja babcia:)

      Usuń
    3. To nie od wieku zależy a od pH ;)

      Usuń
  50. Jak to dobrze, że nie skusiłam się na bazę Kobo! Jakiś czas temu była w niezłej promocji, za dychę i kusiła mnie bardzo. Za to z Paese miałam kiedyś próbki podkładów i byłam z nich bardzo zadowolona, ale niestety najjaśniejsze odcienie wciąż były dla mnie za ciemne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W niezłej promocji kupiłam inny ich podkład, też za 9,99 - nie wiem jak inni go używają, ja nie daję rady nawet nabrać na palec :D

      Usuń
  51. Muszę przyznać że Twoje buble na zdjęciach wyglądają wyjątkowo obleśnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  52. Nie miałam żadnego z nich, moim ulubieńcem jest Revlon colorstay.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam jedynie próbkę, która nie powiem, spisała się dobrze :)

      Usuń
  53. Mi ta baza z KOBO też nie spasowała.

    OdpowiedzUsuń
  54. mam tą bazę z kobo, dopiero zaczynam jej używać, nie zauważyłam aby przedłużyła trwałość makijażu ale smrodu nie czuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odczuwanie zapachu jest kwestią indywidualną :)

      Usuń
  55. co jest nie tak z tą firmą Paese? też użyłam kilku rzeczy i wszystkie są do dupy :/ i dzięki za cynk na temat Kobo, jeszcze by mi coś strzeliło i bym kupiła do testów... czuję się ostrzeżona :)

    OdpowiedzUsuń
  56. miałam ten podkład kobo w ręce dziś , dobrze że nie kupiłam

    OdpowiedzUsuń
  57. Nie lubię Kobo. Zawiodłam się na cieniach i więcej już nic nie kupiłam tej marki.

    OdpowiedzUsuń

Komentarze od Was dodają ENERGII :) Dzięki