sobota, 19 października 2013

Luksja, Care Pro Soften, Mleczko owsiane, kolejny balsam pod prysznicem

Kolejna zagraniczna propozycja innowacyjnego produktu do ciała, łączącego w sobie
funkcję myjącą z  balsamem do ciała (o pierwszej pisałam TUTAJ KLIK).

Czym Luksja różni się od Nivea? A no tym, że Luksją można się umyć, co w tym wypadku realnie
oszczędza czas a nie tylko hipotetycznie, jak to miało miejsce przy kosmetyku Nivea.
Innymi słowy bierzemy tradycyjny prysznic a po nim nie balsamujemy już ciała, bo to (rzekomo)
jest już odpowiednio wygładzone i nawilżone.



I powiem Wam, że to by się nawet zgadzało, ale nie dlatego, że mamy cud miód składniki za to odpowiedzialne,
albo inaczej, niewiele jest tych naturalnych, za to chemicznych jest od groma i trochę, i to one właśnie
są tak dobrane, że mamy poczucie nawilżenia, wygładzenia i miękkości.



Jeśli spojrzycie na skład zobaczycie mieszaninę myjących substancji powierzchniowo czynnych
które tworzą taką a nie inną budowę kosmetyku dzięki nowemu składnikowi (Ethalkonium Chloride Acrylate/HEMA/Styrene Copolymer), który rewelacyjnie łączy ze sobą różnego rodzaju środki w zgrabnej,
mętnej emulsji. Dlatego konsystencja jest kremowo-żelowa, lejąca, z dużą mocą pianotwórczą, która
zostawia na skórze niewyczuwalny film (Polyquaternium-7), dlatego wydaje nam się, że ciało jest nawilżone
i miękkie. Efekt podoba mi się bardziej niż po Nivea, mimo że wiem, że to czysta chemia :)



Wydajność zależy od sposobu mycia, korzystając z gąbki lub siateczki zużyjecie niewiele, jeśli jednak
będziecie wylewać Luksję na rękę, pójdzie w tempie błyskawicznym.
Atutem może być też zapach, jest mocny, czuć go na skórze i w łazience, wiele z Was to lubi.

Za plus przemawia też cena, 250 ml kosztuje 7,99 zł a 500 ml kosztuje 11,49 zł
(ja swoje złapałam w promocji, 500 ml w cenie 6,99 zł). Nie jest to coś, co koniecznie trzeba mieć, 
ale jeśli nadarza się okazja kupić taniej, możecie wypróbować, przynajmniej Te, które nie stronią od chemii.


1. Aqua - woda, rozpuszczalnik.

2. Sodium Laureth Sulfate - sól sodowa siarczanu oksyetylenowanego alkoholu laurylowego. Jest to anionowa substancja powierzchniowo czynna, podstawowy składnik myjący. Bardzo dobrze myje, ale tworzy niestabilną pianę o słabych właściwościach użytkowych.

3. Cocamidopropyl Betaine - kokoamidopropylobetaina. Jest to amfoteryczna substancja powierzchniowo czynna. Substancja myjąca, łagodzi ewentualne działanie drażniące anionowych środków powierzchniowo czynnych takich jak: Sodium Laureth Sulfate. Ponadto, stabilizuje i poprawia wygląd piany.

4. Sodium Chloride - chlorek sodu (sól), w kosmetykach odpowiada za lepkość produktu,
w peelingach za właśściwości ścierne.

5. Polyquaternium-7 - antystatyk, wygładza, ułatwia rozczesywanie. Polyquaternium to rodzina wielofunkcyjnych, głównie błonotwórczych i kondycjonujących mieszanin polimerów (PVP, VA), polimerycznych czwartorzędowych SOLI AMONOWYCH.

6. Parfum - substancje zapachowe.

7. Avena Sativa Kernel Extract - ekstrakt z nasion owsa zwyczajnego, bogaty w polisacharydy i aminokwasy, które skutecznie nawilżają przesuszoną skórę, sterole wzmacniające barierę naskórkową oraz witaminy działające antyoksydacyjnie.

8. Lactic Acid - kwas alfahydroksylowy (AHA) kwas mlekowy, substancja złuszczająca, antybakteryjna, przeciwstarzeniowa. Odpowiada za odpowiednie nawilżenie naskórka. Silne działanie nawilżające. Poprawia strukturę i koloryt skóry. Wpływa na produkcję kolagenu, spłyca drobne zmarszczki. Odblokowuje pory, łagodzi przebarwienia.

9. Sodium Benzoate - konserwant. Osoby ze skłonnością do alergii powinny unikać tego składnika. Uniemożliwia on rozwój i przetrwanie mikroorganizmów w czasie przechowywania produktu. Chroni również kosmetyk przed nadkażeniem bakteryjnym, które możemy wprowadzić przy codziennym użytkowaniu produktu (np.nabierając krem palcem).

10. Tetrasodium Glutamate Diacetate - składnik chelatujacy.

11. PEG-200 Hydrogenated Glyceryl Palmate - emiloent, ma działanie zmiękczające i nawilżające skórę,  ale też narusza strukturę płaszcza lipidowego, powodując podrażnienia.

12. PEG-7 Glyceryl Cocoate - substancja renatłuszczająca, która jest środkiem emulgującym, emolientem oraz środkiem rozpuszczającym. Pochodzenie naturalne - otrzymywana z oleju kokosowego i gliceryny.

13. PEG-6 Caprylic/Capric Glycerides - Niejonowa substancja powierzchniowo czynna. Środek myjąco, powierzchniowo czynny, usuwa zabrudzenia ze skóry i włosów.

14. Glycerin – humektanty/środki rozpuszczające. Pochodzenie różne (także petrochemiczne), zatrzymuje wodę w skórze, nawilża, daje wrażenie miękkiej skóry.

15. Ethalkonium Chloride Acrylate/HEMA/Styrene Copolymer - składnik czyszczący używany najczęściej
w szaponach i środkach do mycia ciała, środek zmętniający, skonstruowany z myślą zwiększenia kompatybilności kationowych i amfoterycznych środków powierzchniowo czynnych. Dzięki zastosowaniu tego środka uzyskujemy stabilną, kremową emulsję.

16. Phenoxyethanol - jest półsyntetycznym środkiem konserwującym, który staje się coraz powszechniej używany w kosmetykach naturalnych, jest uważany za bezpieczniejszą alternatywę dla parabenów (nie mniej jednak badania wykazały, że ma szkodliwe oddziaływanie na mózg i układ nerwowy u zwierząt).

17. Geraniol - składnik kompozycji zapachowej. Może uczulać.

18. Hexyl Cinnamal – gliceryna, substancja pochodzenia chemicznego, używana jako substancja zapachowa. Może wywoływać alergię.

19. Linalool - składnik kompozycji zapachowej, znajdujący się na liście potencjalnych alergenów.

40 komentarzy:

  1. Nie darzę zaufaniem popularnych marek. Po przeczytaniu, doskonałej skądinąd analizy składu, tym bardziej po nie nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja się czasem skuszę, z czystej, kociej ciekawości :) (dziękuję :)

      Usuń
  2. Miałam z masłem shea. Bardzo przypadło mi do gustu a zapach cudowny i dłużej się na skórze utrzymywał niż przy innych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka zaleta zapachów chemicznych, długo się utrzymują :)

      Usuń
  3. nie podoba mi się skład - zdecydowanie za dużo w nim chemii. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no niestety, typowy produkt drogeryjny, ale sama się na nie czasem skuszę :)

      Usuń
  4. Chemia? W labie mam jej wystarczająco :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam, miałam, całkiem fajne mleczko pod prysznic, ale po nim używałam normalnie balsamu. Dla mnie to był raczej fajny, kremowy żel pod prysznic, który nie wysusza, no może leciutko nawilża. Właśnie wersję z owsem zużyłam, mam jeszcze z pestkami dyni i zapach jest śliczny.
    Co do Nivei - już chyba pisałam - dla mnie kompletny niewypał!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, to jest dokładnie to co piszesz, po prostu bardziej kremowy żel pod prysznic :) Wskazany jest balsam, ale jak się komuś nie chce to i bez niego da się przeżyć :)

      Usuń
  6. Z żeli chyba jednak pozostanę wierna produktom z YR. One najbardziej mi podchodzą i zazwyczaj są bardziej dobroczynne dla skóry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że mam zapas cały, i jakoś nie mogę do nich dobrnąć :D tak, niektóre mają bardzo ładne składy...

      Usuń
  7. Hm..kuszą mnie od jakiegoś czasu ale powiem szczerze, że nie dlatego że nie trzeba użyć balsamu choć to też odrobinę kusi, ale jednak nie wierzę w takie specyfiki po tym balsamie Nivea.
    Czasem mam lenia, właściwie często i wtedy taki żel po którym skóra jest lepsza niż po zwykłym żelu, by mi się przydał.
    Chyba się skusze następnym razem na jakiś z tej serii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest produkt, który mimo sls nie wysusza skóry, bo tak dobrano składniki, by rzeczywiście jakaś warstwa na skórze pozostała, i to nie parafinowa, a to już sukces :)

      Usuń
  8. Miałam próbkę, ale po recenzji na pewno nic nie kupię z tej serii.

    OdpowiedzUsuń
  9. Swego czasu używałam Luksję często. Mi chemiczne żele pod prysznic zupełnie nie przeszkadzają, grunt żeby nie uczulały i nie wysuszały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też używałam, bo w Biedronce jakaś promocja była... że trzy się kupowało w niskiej cenie, składy przeciętne, ale cóż :)

      Usuń
  10. Miałam Luksję z dynią i bardzo przypadła mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie miałam specjalnego wyboru, padło na to co było :)

      Usuń
  11. Ano fakt, to chemia jest :) Ale zapach naprawdę długo się utrzymuje i mimo wszystko to w nim lubię ;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też lubię, jak zapach długo się utrzymuje, dlatego taki kiedyś Palmolive lubiłam ;)

      Usuń
  12. Mam gdzieś sporą próbkę tego balsamu.
    Pewnie wkrótce wykorzystam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam ochotę kupić sobie ten żelobalsam, bo spodobał mi się zapach próbki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednorazowa przygoda, jak najbardziej, ale nie zostawaj przy nim na dłużej ;)

      Usuń
  14. Ta alternatywna bardziej mi się podoba niż smarownie się balsamem Nivea po prysznicu, który i tak trzeba jeszcze zmyć. Szkoda tylko, że to nawilżenie to tylko złudzenie:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Tutaj jest oszczędność, ja nie wiem, co też przyszło do głowy niwejce z tą oszczędnością, skoro i tak i tak trzeba się po prysznicu nasmarować :D debilizm ;D

      Usuń
  15. Byłam go ciekawa, ale jako powąchałam te 3 warianty zapachowe to sobie odpuściłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Miałam próbkę tego produktu (nie jestem pewna, czy ten sam zapach, ale chyba tak) i nie spodobał mi się zapach. Dobrze, że to była tylko próbka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie miałam wyboru, na półce zostały tylko te :)

      Usuń
  17. Ja osobiście bardzo lubię luksję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Typowe żele były dla mnie za wodniste, ale płyny do kąpieli - super :)

      Usuń
  18. wszędzie dorzucane są próbki, wykorzystałam chyba ze 4 i powiem szczerze że ani trochę mi nie podchodzi :/ bo ani nie czułam się umyta, ani nawilżona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze więc, że je rozrzucają, to uchroniło Cię przez zakupem całej butli :)

      Usuń
  19. A ja lubię te Luksje :) Na poranne lenistwo jak znalazł - skóra nie robi po prysznicu wrażenia "za małej" - wiesz, o co mi chodzi, prawda? jakby omyłkowo wciągnąć na siebie zamiast własnej skórkę mniejszej kobiety ^^
    A takie na przykład żele myjące Lirene, AA czy Yves Rocher bardzo mnie przesuszały i ściągały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z żelami YR nie miałam takiego problemu ale z Lirene owszem :) Jedno jest pewne jak śmierć i podatki, to jest lepsze niż Nivea :)

      Usuń
  20. fajna kremowa konsystencja, delikatnie pachnie. przetestowałam i bardzo go polubiłam, moja skóra też.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetny produkt, ostatnio nawet myję nim włosy, cudnie nawilża :)

      Usuń

Komentarze od Was dodają ENERGII :) Dzięki