środa, 4 września 2013

Nivea, Odżywczy balsam do ciała pod prysznic kontra najtańszy balsam z drogerii

Akcja promocyjna na medal.
Konferencja prasowa dla blogerek.
1000 balsamów dla testerów.
Konkursy na blogach.
Próbki rozdawane wszem i wobec.
Wyjazd do Hamburga dla najbardziej oglądanych ;)

Wszystko po to, żeby na rynek z hukiem trafiło kolejne G… Gorące
Marzenie pozwalające oszczędzić Czas.

Kiedy spojrzałam w sklepie na skład złapałam się za głowę…
patrzę na cenę i zasłaniam oczy… żenua, za granicą (cena mignęła mi na zdjęciu
z jakiegoś bloga i była w DOLARACH) kosztuje grosze
(za trzy marne dolce można kupić całą butlę), 
w Austrii to granica 2,5 Euro
(wiadomość od jednej z Was)
a w Polsce (WHY!) 250 ml kosztuje 17 zł a za 400 ml płacimy 25 zł.
HELOŁ… :/

W życiu bym się nie zgodziła na reklamę tego balsamu na moim blogu,
ale JEDNAK do mnie trafił, a skoro już… no to proszę…



Próbki rozdawali namiętnie na plaży nad morzem
(tak, tak, myjcie się ludziska)… znajoma więc po powrocie
z wakacji podarowała mi takową zachwalając, jakie to fajne,
smarować się po prysznicu nie trzeba ;)

Myślę sobie, OK - zróbmy test.

Biorę z półki NAJTAŃSZY BALSAM DO CIAŁA jaki w domu posiadam
(trzeba wydać aż
6,00 zł za 200 ml).



Postępuję zgodnie z instrukcją.
Pod prysznicem oczyszczam ciało żelem myjącym.
Spłukuję pianę i nakładam balsam.
Próbka wystarczyła mi na jedną nogę, ale całą ;)
Całą resztę ciała posmarowałam balsamem Venus.

Nivea znikła na ciele błyskawicznie.
Balsamem Venus wykonałam delikatny, bardzo przyjemny masaż.

Po chwili całość spłukałam jak kazali.
Suchym ręcznikiem oklepałam lekko ciało i sprawdzam efekty.

Noga po Nivea wydaje się gładka i przyjemna w dotyku.
Noga po Venus z całą pewnością jest gładka i przyjemna w dotyku.

Sprawdzam stan nawilżenia po obudzeniu.
Noga po Nivea domaga się nawilżenia, jest szorstka.
Noga po Venus wciąż trzyma fason, skóra jest przyjemna w dotyku.

REASUMUJĄC?
Pod prysznicem możecie użyć dowolnego balsamu zawierającego parafinę.
(Takiego, który nie zawiera, TEŻ, wystarczy, że ma w składzie składniki okluzyjne).
Nałożony na mokro fajnie trzyma wilgoć. I to jest ŚWIETNE !!!
Zwłaszcza wtedy, kiedy różnica miedzy kabiną a resztą łazienki
jest znacząca (nigdy nie lubiłam tego zimna po wyjściu spod prysznica),
całą sprawę pielęgnacji załatwiacie szybko i przyjemnie.

Kompletnie za to możecie darować sobie kupno balsamu Nivea,
bo tak naprawdę 17 zł wywalicie w błoto. Nie ma tu żadnych super
odżywczych składników, ot kilka takich co zostawia warstwę okluzyjną,
jeden olejek dodany po zapachu, i cała gama sztucznych woni wymieszanych
z konserwantami. To powinno kosztować mniej więcej tyle,
co balsam z Venus, o którym jeszcze usłyszycie, bo przecież musicie
sami zobaczyć, jaki ma skład.

Za co płacimy w ciul kasy?

1.
Aqua - woda, rozpuszczalnik.

2. Cera Microcristallina - emolient tłusty, stosowany w stanie czystym komedogenny. Krystaliczny mineralny wosk otrzymywany z ropy naftowej. Stabilizator emulcji, pozostawia
na skórze film.

3. Paraffinum Liquidum - emolient. Olej pochodzący z przerobu ropy naftowej. Płynna parafina jest składnikiem bardzo często używanym w kosmetyce, jest lżejsza od swojej siostry wazeliny, mniej nabłyszcza skórę i się nie klei. Płynna parafina pozostawia skórę miękką
i jedwabistą. Jest obojętna chemicznie i nie wywołuje podrażnień ani alergii. Sama w sobie
nie ma żadnych wartości odżywczych, za to świetne natłuszczające i ochronne. W zależności
od frakcji można wyróżnić parafinę lekką (legere, White Mineral Oil).

4. Glycerin – humektanty/środki rozpuszczające. Pochodzenie różne (także petrochemiczne), zatrzymuje wodę w skórze, nawilża, daje wrażenie miękkiej skóry.

5. Cetearyl Alcohol  - kat. emulgatory/emolienty/regulatory lepkości. Biała, woskowata substancja nadająca skórze miękkość i gładkość, natłuszcza.

6. Hydrogenated Coco-Glycerides - uwodornione glicerydy z oleju kokosowego, emolient, składnik konsystencjotwórczy.

7. Stearyl Alcohol - emolient, rodzina alkoholi tłuszczowych, łagodny, zupełnie niedrażniący  środek natłuszczający, zmiękczający i wygładzający skórę.

8. Myristyl Alkohol - alkohol tłuszczowy, środek zmiękczający, stabilizator emulsji, wygładza i zapobiega utracie wilgoci. Wykazuje też działanie pieniące. Pochodzi z naturalnych tłuszczów
i olejów: palmowego, kokosowego i gałki.

9. Parfum - substancje zapachowe.

10. Prunus Amygdalus Dulcis Oil - olej otrzymywany z dojrzałych nasion słodkiego migdałowca. Sprawia, że skóra staje się odżywiona i miękka. Ma lekko żółty kolor
i orzechowy smak.
Migdał zawiera 80% kwasu olejowego (oleinowego), 15% kwasu linolowego, 3-5% kwasu palmitynowego, 20% białka, składniki mineralne takie jak: potas, wapń, żelazo, fosfor, magnez, witaminy: E, PP, z grupy B.
Natłuszcza, nawilża, chroni. Nie jest odporny na światło, więc należy trzymać go
w ciemnym miejscu.

11. Sodium Carbomer - polimer kwasu akrylowego w formie soli, hydrofilowy składnik konsystencjotwórczy, reguluje lepkość kosmetyku, tworzy film na skórze.

12. Sodium Acrylates - żelująca substancja antystatyczna pochodzenia chemicznego.

13. Acrylates/c10-30 Acryl Acrylate Crosspolymer - poliakrylan, zagęstnik, nadaje pożądaną konsystencję kosmetyku, stabilizator emulsji.

14. Aluminum Starch Octenylsuccinate - substancja pochodzenia mineralnego, nierozpuszczalna w wodzie, regulator lepkości, zostawia na skórze stabilny film.

15. Phenoxyethanol - jest półsyntetycznym środkiem konserwującym, który staje się coraz powszechniej używany w kosmetykach naturalnych, jest uważany za bezpieczniejszą alternatywę dla parabenów (nie mniej jednak badania wykazały,
że ma szkodliwe oddziaływanie na mózg i układ nerwowy u zwierząt).

16. Methylisothiazolinone - konserwant pochodzenia chemicznego. Może wywołać alergie.

17. Limonene - składnik kompozycji zapachowej (woń cytrynowa).

18. Linalool - składnik kompozycji zapachowej, znajdujący się na liście potencjalnych alergenów.

19. Geraniol - składnik kompozycji zapachowej. Może uczulać.

20. Benzyl Alcohol - konserwant. Pochodzenia chemicznego. Syntetyczny alkohol otrzymywany z ropy naftowej lub smoły węglowej. Najprostszy alkohol aromatyczny, występujący w postaci bezbarwnej, przejrzystej, oleistej cieczy, słabo rozpuszczalnej w wodzie. Substancja o lekko słodkawym, delikatnym, migdałowym zapachu. Składnik stosowany najczęściej jako rozpuszczalnik lub zmywacz do farb i lakierów, jego estry używane są w perfumerii do kompozycji zapachowych.
Środek o działaniu lekko znieczulającym, w wysokich dawkach może podrażniać skórę.

21. Citronellol - składnik kompozycji zapachowej. Alifatyczny alkohol terpenowy. Imituje zapach róży i geranium. Znajduje się na liście potencjalnych alergenów.

22. Alpha-Isomethyl Ionone - składnik kompozycji zapachowej. Alergen.

23. Hexyl Cinnamal – gliceryna, substancja pochodzenia chemicznego, używana jako substancja zapachowa. Może wywoływać alergię.


24. Butylphenyl Methylpropional - składnik kompozycji zapachowej.

25. Benzyl Benzoate - składnik kompozycji zapachowej, ma własności antymikrobowe.

26. Benzyl Salicylate - substancja występuje w postaci bezbarwnej do jasnożółtej cieczy
o balsamicznym, słodkim, kwiatowym zapachu. W kosmetykach stosowana jako substancja zapachowa lub środek absorbujący promienie słoneczne (UVB), składnik
o działaniu lekko znieczulającym.

27. Citral - składnik kompozycji zapachowej. Może uczulać.

198 komentarzy:

  1. Mam dokładnie takie samo zdanie - wystarczyłoby wysmarować się dowolnym balsamem i go spłukać. Innowacja jak nie wiem co :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamierzam z tej innowacji korzystać w momentach totalnego lenistwa ;D

      Usuń
    2. Ja dostałam 50 mililitrową próbkę tego balsamu i po pierwszym użyciu sprawdziłam ten sposób ze zwykłym balsamem, nawet nie omieszkałam opisać swoich wrażeń na temat tego dziwadła. Po Nivei dodatkowo czuję się brudna i nieświeża. Zostawia na skórze jakiś okropny smalec :/

      Usuń
    3. Smalcu u siebie nie czułam, a powłoka powstaje z wiadomych powodów :) Ale to samo można z innym balsamem i taniej :)

      Usuń
    4. Jako atopik i zmarzluch "wymyśliłam"smarowanie się na mokro już dawno. Nivea naprawdę ładnie wygląda w tych swoich staraniach, ale 250 ml powinno kosztować10 zł, 400 ml 15 zł. To na początek, bo czemu mam mieć gorzej niż klienci z zachodu. Skład jak skład - porównywalnych a nawet lepszych kosmetyków na półkach drogerii jest od cholery. Nivea interesuje mnie swoim makijażem. Miałam ochotę wypróbować, ale nie chcą wprowadzić. Teraz to już nawet nie wiem czy mi się nie odechciało. Produkt nivea ostatnio kupiłam na studiach. Szampon albo piankę do włosów nie pamiętam..

      Usuń
    5. Dotąd stosowałam oliwki, ale teraz co wieczór męczę inny balsam, zdecydowanie szybciej się go nakłada na mokro a i efekt nawilżenia zostaje na dłużej. Dokładnie taka powinna być cena.
      Miałam kiedyś błyszczyk, szału nie było ;)

      Usuń
  2. Tak czułam... Nie,że kolejny zbędny kosmetyk na rynku, tylko że konsumenci na ten cudowny marketing polecą jak ćmy do światła:) pozazdrościć nivea ichszych piarowców;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego można im pozazdrościć, kreatywni są :)

      Usuń
  3. Nareszcie ktoś to powiedział głośno.
    A ja, z uporem maniaka dodam od siebie - nawet nie balsam, lecz oliwka pod prysznicem sprawdzi się fenomenalnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oliwka sprawdza się NAJLEPIEJ.
      Ale to jest fajna alternatywa, kiedy męczy nas jakiś balsam a pasowałoby go zużyć :)

      Usuń
    2. Szczerze mówiąc, jak coś jest chujowe, to pod prysznicem nie stanie się lepsze. Ale można sobie tego gówienka użyć zamiast pianki do golenia.
      Yup, powiedziałam publicznie dwa nieładne słowa, a kto mnie zna, ten wyczytał ich pomiędzy wierszami znacznie więcej - zarówno pod adresem samego produktu jak i marketingowców silących się za wszelką cenę na kreatywność na swój specyficzny, hipsterski sposób. :)

      Usuń
    3. Niekoniecznie. Venus sprawdza się normalnie fajnie, ale ja rzadko się golę więc sobie stoi nieużywany, a teraz mam dla niego nowe zadanie :)
      Przekaz jest prosty jak budowa cepa ;)

      Usuń
    4. do golenia się to nie nadaję - już sprawdziłam ;)

      Usuń
    5. To balsam PO GOLENIU, i tak stosowałam :)

      Usuń
    6. miałam na myśli Niveę oczywiście ;) Arsenic zasugerowała takie użycie, ale szczerze nie polecam

      Usuń
  4. Nigdy w życiu nie kupiłabym tego badziewia. Również wzięłam go do ręki w sklepie by sprawdzić skład i się przeraziłam.Chwyt marketingowy, za grubą kasę. To jest na poziomie tych wszystkich cudotwórczych BB, CC, DD... hola hola zaraz dojdziemy do ZZ.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już odkładam na ZZ. Myślę, że będzie prał, prasował, gotował, kafelki zbije, marmury położy... :D.

      Usuń
    2. Dokładnie...

      Mówisz, że ZZ powali wszystkich na kolana? OK, zakładam słoiczek oszczędnościowy :D

      Usuń
    3. a jak ZZ będzie oklepane przejdziemy na 3 literowe cuda... tym to nawet w kosmos polecimy:)

      Usuń
    4. To już za parę lat :D oj trzeba dwa słoiczki założyć :D

      Usuń
    5. Jesli bedzie wibrowal, to moj facet mi go wywali z kosmetyczki!

      Usuń
  5. Mam balsam Sorayi którego nie lubię dzisiaj zrobię taki test jak Ty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam :) Podziel się wrażeniami :) Ja w ten sposób mogę zużyć wreszcie balsamy, które normalnie do użytku nie bardzo się nadają :)

      Usuń
  6. Jak jeszcze nie wiedziałam o istnieniu naturalnych kosmetyków stosowałam te drogeryjne. M.in. Nivea. Była to moja jedna z ulubionych marek. Jednak teraz kiedy skończyłam z chemią nawet nie patrze na ich produkty! Dla tego mnie nie grozi na szczęście zakup tego kosmetyku. Ja z kolei lubię pod prysznicem po oczyszczeniu ciała używać olejków do ciała. Tez świetnie nawilżają skórę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olejki zawsze w tej kwestii zostaną NIE POBITE :)
      Jak miałam naście lat też używałam NIVEA, to było nowe, każdy się zachwycał i w ogóle...
      Niestety, już dawno przestałam zachwycać się tym, co większość...

      Usuń
  7. Jestem zdziwiona, wszyscy polecają go tak licznie, że to taki cudowny balsam do ciała. Chciałam go kupić i zwlekam i zwlekam.. i tak jednak chyba go nie kupie, dużo pieniędzy na to bym wydała, a w sumie i tak nie mam sumienności by po kąpieli smarować się balsamem. Lepiej wyjdzie jak to zmienię i nie wydam tylu pieniędzy na jeden kosmetyk do ciała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Licznie polecają bo i 1000 balsamów było rozdane ;)
      Posmaruj się czymkolwiek, efekt będzie podobny choć stawiam, że LEPSZY :)

      Usuń
  8. Hamburg Hamburgiem ale i ja bym tego u siebie nie reklamowała, chociaż mało na składach się znam jak owca na kebabie o nie ma to głownego wpływu na moje myślenie, ale zazwyczzaj takie nachalne akcje zapalają mi czerwona lampkę " As ktoś robi Ci wodę z mózgu" a ja tego nie lubię :pała: toteż wystrzegam sie jak ognia...
    a parafinowe balsamy do ciała jako zamiennik? geniusz... a ile przy tym zaoszczędzimy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tradycyjny konsument jest podatny na takie akcje, nic nie poradzimy :)
      Dlatego o wadach i zaletach blogerki powinny mówić GŁOŚNO :)

      Usuń
  9. Złapałam się za głowę, jak to pierwszy raz zobaczyłam i wybadałam skład. A jako "balsam pod prysznic" zastosuję nielubiany krem do ciała, może sprawdzi się lepiej niż normalnie? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obstawiam, że sprawdzi się lepiej :) Wypróbować nie zaszkodzi :)

      Usuń
  10. Ech, huku rzeczywiście narobili, od początku wiedziałam,że się nie sprawdzi. Kombinują jak konie pod górę, tylko,że te ich kombinacje alpejskie kończą się G...Gorąco ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. G...Gorące klimaty szybko się wypalają ;)

      Usuń
  11. A już myślałam ,że tylko ja mam o nim taką opinie.Co prawda nie używałam go jeszcze,jestem po prostu na to zbyt skąpa.Mam wydać prawie 20 zł za buteleczkę żelu/balsamu pod prysznic która ma tylko 250 ml.Już zdecydowanie wole kupić Luksje za 10 zł a mam 1000 ml.Jeszcze nie próbowałam używać balsamu do ciała pod prysznicem ale będę musiała spróbować jak dopadnie mnie lenistwo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widzisz na załączonym obrazku nie tylko TY :)
      Ja już tam nie wnikam co za ile można kupić, a balsam pod prysznicem wypróbuj, może będziesz tak samo zaskoczona efektem jak ja :)

      Usuń
  12. Tak czułam. Podobno nieźle działają też odżywki do włosów w zastępstwie balsamów, można zużyć te niechciane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko co zostawia powłoczkę nałożone na wilgotne ciało zatrzyma wilgoć na dłużej, niż balsam nałożony na sucho :) NORMALNE :)

      Usuń
    2. A patrz, na to nie wpadłam. Ogólnie uczę się pisania bez emotikonek, więc brzmię jakbym się wymądrzała jeszcze bardziej, niż zwykle, ale to wcale nie tak.

      Dzisiaj wydarzyła się dziwna i niespotykana historia. Moją nawszystkoodporną mamę uczulił taki pięknie pachnący i zapewne dość drogi balsam do ciała z bath&body works. Zastanawiam się, ile tam musieli nawrzucać substancji zapachowych, skoro skóra po jego użyciu pachnie chyba jeszcze po umyciu.

      Usuń
    3. A coś złego jest w emotikonach?? O.O

      B&BW to specyficzna firma, ja ją uwielbiam choć do natury jej daleko :)
      A jakie żele mają, niewypłukana myjka umyje Cię trzy dni pod rząd bez dodawania nowej porcji ;D

      Usuń
    4. Potwierdzam, używam każdej odżywki, która nie sprawdzi się do włosów jako odżywki do ciała (smaruję, spłukuję i voila) i efekt jest 1000 razy lepszy niż jakikolwiek krem, a skóra wytrzymuje bez łuszczenia się do następnego mycia;)

      Usuń
    5. Nic złego w emotikonach nie ma, ale chyba zapanowała nowa moda, a ja dałam się złapać. Widziałaś "emotikony" pusheen na Facebooku? Z kotem <3

      O matko...

      Usuń
  13. Jeszcze nie próbowałam tego kosmetyku, a sam pomysł wydawał mi się fajny (ta oszczędność czasu i w ogóle). Teraz raczej się na niego nie skuszę, ale spróbuję tego sposobu z dowolnym balsamem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sam pomysł fajny, aż się dziwię, że wcześniej na to nie wpadłam :)

      Usuń
  14. Właśnie oglądam filmik z Hamburga na YT :D I zgadzam się z wpisem w 100% :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mnie zaciekawila ta nivea jak widzialam reklamę, na cale szczescie dostalam w Dmie próbkę- i wiem ze nigdy sie na niego nie skuszę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W reklamowaniu są nieźli :) więc się nie dziwę, że wzbudziła ciekawość Toniu :)

      Usuń
  16. ja podchodzę sceptycznie do tego typu wymysłów. Tego żelobalsamu nie miałam, i nie zamierzam mieć, a Nivea używałam jako mała dziewczyna i stąd mam tylko i wyłącznie do tej firmy jakieś ciepłe uczucia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama używałam Nivea, do czasu :) I nie mam ciepłych uczuć, zważywszy ile syfu nakładłam na ciało :D

      Usuń
  17. Też nie kumam, czemu wokół tego produktu zrobił się taki szum. Ale reklama działa. Kilka promocji, próbki, pozytywne recenzje na YT i produkt prędzej czy później zacznie znikać/znika z półek... Ale ja tego na pewno nie kupię nawet, gdyby wciskali przy kasie butlę 400 ml za 5 zł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słusznie :) Czy tak zacznie znikać to nie wiem, chyba że faktycznie będzie wyprz po 5 zeta :D

      Usuń
  18. też mi sie tak wydawało, jakoś nie wzięła mnie ta cała "niebieska rewolucja" :) kiedyś miałam coś z Oriflame o podobnym działaniu, ale wtedy jeszcze nie zwracałam uwagi na składy :) U mnie parafina na ramionach = wysyp krostek :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uuuu, niedobrze...
      Niebieska rewolucja to jedna wielka kicha ;)

      Usuń
  19. No proszę...krótko i bez ściemy, to mi się podoba! Nie miałam i nie mam zamiaru kupować tego balsamu bo akcja promocyjna na tak szeroką skalę chyba nie wróżyła niczego dobrego. Oby więcej takich SZCZERYCH recenzji! SUPER - pozdrawiam gorąco!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie nie ma ściemy, nawet jeśli potem są dziwne tego konsekwencje :)

      Usuń
  20. Na YT pewna blogerka podobno zrobiła test dwóch podobny jak ty i twierdzi, że jednak Nivea to fenomen:D Może po prostu drugi balsam miała gorszy;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahahhahahahah :D albo jakiś przeterminowany :D

      Usuń
    2. Nie oglądam YT więc nie wiem... być może ;D

      Usuń
  21. mam balsam pod prysznic nivea i się polubiliśmy, ale nie pomyślałam, że zwykły balsam może działać podobnie :D moja skóra nie wymaga silnego nawilżenia, więc sprawdzał się nieźle.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak Ci się skończy spróbuj ze zwykłym balsamem, założę się, że będzie miał bogatszy skład i lepsze działanie niż Nivea :)

      Usuń
    2. No właśnie ... Ja myślę, że tu nie chodzi o ta cała akcja promocyjna itp., tylko, że nikt nie pomyślał nawet by zwykłego balsamu tak używać.

      Usuń
    3. Bo i po co? Od tego są oliwki :)

      Usuń
  22. Moja skóra nie toleruje parafiny, ale za to zużywam w ten sposób odżywkę scandic banana, która na włosy działa tak sobie. Pod prysznicem jest świetna. Ten balsam nivea trącił mi bublem jak tylko się pojawił.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różne ciała, rożne potrzeby :) Czasem odkrywamy plusy tam, gdzie się ich najmniej spodziewać :)

      Usuń
  23. Mam takie samo zdanie na temat tej wielkiej nowości od Nivea. Miałam całe opakowanie, ale oddałam siostrze, bo nie zauważyłam żadnego działania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Działanie jest chwilowe niestety... ale kogo obchodzi działanie ;)

      Usuń
  24. Rozbawiłaś mnie tym postem:). Kampania Nivea jest tak natarczywa, że aż prosiła się o ciętą ripostę. Ogromny plus za to, że zrobiła to blogerka. Bravo za odwagę. Kolejne , bliźniacze "recenzje" na blogach i YT są tak żenujące, że odpychają nie tylko od tego produktu...Myślę, że ktoś tu zatracił nie tylko obiektywizm, ale i zdrowy rozsądek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, grunt to dobry humor :)
      Nie chcę wnikać co gdzie kto mówi... skupiam się tylko na swoich wrażeniach, które staram się jasno i czytelnie przekazać ludziom. Cała filozofia. :)

      Usuń
    2. Bo nie ma po co wnikać :).I oczywiście wszyscy wiemy, że recenzentki promujące produkt też przedstawiają tylko swoje wrażenia:).Z zawodowego doświadczenia wiem, że przedstawiciele firmowi potrafią nieco zamącić w głowach. Na współpracy z nimi można zyskać, można się nawet pogubić, ale można też sporo stracić. Blogerki i youtuberki muszą się jeszcze sporo nauczyć. Komentarze na YT obrazują, że subskrybentki uczą się dość szybko :)

      Usuń
    3. hehe, to chyba dobrze ;)
      Jasne, są ludzie, którzy są naprawdę dobrze w wywieraniu presji, nagle człowiek robi jakby pod dyktando, ale to już kwestia osobowości...

      Usuń
    4. Dokładnie:)Wszystko jest kwestią charakteru i priorytetów. Myślę, że z czasem wszystko się wyklaruje, będą blogerki i youtuberki i przdstawicielki handlowe do wynajęcia :). Czas pokaże:)

      Usuń
  25. dobrze, że od początku jestem sceptycznie nastawiona do tego produktu. Pewnie gdyby był tańszy to nawet bym się skusiła, ale chwała Bogu, że kosztuje tyle kasy, dzięki temu nie kupiłam kolejnego bubla :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kosztuje bardzo dużo, ale wiadomo, włożyli sporo w kampanię za którą i tak zapłaci klient.

      Usuń
  26. Ja jak zobaczyłam jak "czerwona" zachwyca się nim na YT, to, aż mi się niedobrze zrobiło. Poważnie. Dużo straciła w moich oczach. Co więcej, podobno Nivea wyłożyła kasę na promowanie tego filmiku. Nie wiem co o tym myśleć, ale moja pierwsza myśl, była taka, że jej za nagranie tego filmiku zapłacili

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie oglądam bo na internecie na kartę niewiele można obejrzeć :)
      Zapłacili czy nie... nie ważne. Opinia powinna być szczera, nawet jeśli grozi ona tym, że firma nie podejmie dalszej współpracy... niestety, rzeczywistość jest inna, wiele blogerek nie powie prawdy, bo się boi...

      Usuń
    2. ja rozumiem, że się mogą bać, ale żeby z takim entuzjazmem i zapałem się nim zachwycać? Ona, aż piszczała z zachwytu... . Jeśli musiała go zrecenzować, a bała się o losy dalszej współpracy, to mogła przynajmniej nie kwiczeć, że jest taki cudowny Och i Ach... . Tak mi to zapadło w pamięć, że do tej pory jestem zdegustowana, nie znoszę takiej ściemy na blogach. Sama bym tak nie umiała, miałabym poważne wyrzuty sumienia, że wciskam ludziom bubel... .

      Usuń
    3. Piszczą, bo to jest Gwarancja dalszej współpracy, ja na temat L`Oreal nie piszczałam i dalszej współpracy nie było, ale przynajmniej mam czyste sumienie, że napisałam dokładnie to co o produkcie sądziłam.
      Takie są fakty niestety.

      Usuń
    4. Właściwie, niech tam piszczą, ich sprawa, ich kanał, ich podwórko. Recenzja czerwonej jest żałosna, ale spodobała mi się recenzja maxineczki, też na YT. Nie powiedziała nic złego na temat balsamu, zachwytów nie było, nie nakłamała, ale świetnie wybrnęła i z pewnością nie straciła współpracy.

      Twoja recenzja i porównanie jest wybitne, ale z Niveą dalej byś nie powspółpracowała ;) hihi
      Uwielbiam to, jak otwieraz ludziom oczy!

      Usuń
    5. Maxineczka to w ogóle wyważona osóbka, śledziłam ją jak jeszcze sama namiętnie nagrywałam na YT :)
      A myślisz, że zależałoby mi na tej współpracy? ;-D
      Pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
    6. Myślę, że z całą pewnością by Ci nie zależało. :D Zdążyłam, już poznać jakie kosmetyki lubisz i z pewnością nie są to kosmetyki typu Nivea i inne drogeryjne, szeroko reklamowane marki :D :*

      Usuń
    7. Otóż to :)
      Dla mnie firmą idealną pod każdym względem jest Sylveco, dobry skład, wszystko wypisane jak krowie na rowie, umiarkowane ceny idealne na polskie, przeciętne kieszenie... tak, zdecydowanie mogłabym być ich twarzą, Twarzą NIVEA zdecydowanie NIE !

      Usuń
  27. Mnie zupełnie nie kusi ten balsam, a parafina mi totalnie zniechęca ;) lepiej do kąpieli dodać kilka kropel olejku. Wymyślają oj wymyślają żeby tylko ludzi nabrać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kąpiel to inna historia :) My tu o prysznicu prawimy :) Że na szybko i na wygodnie ma być :)
      Idea mi się podoba... nakładanie na mokro zawsze dawało lepsze rezultaty niż na sucho :)

      Usuń
  28. Fajnie że napisałaś prawdę o tym balsamie, dla mnie to wielka (i droga) ściema dla naiwnych kobiet nieczytających składów. Mam odruch wymiotny jak czytam kolejną recenzję gdzie nikt nie napisze jak jest, że to droga parafina, tylko na siłę znajdują dziewczyny plusy. Za to i nivea i te autorki mają u mnie wielkiego minusa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znaleźć na siłę plusy to też sztuka ;) tylko nie każdy będzie potem na takie SZTUKI zwracał uwagę :)

      Usuń
  29. Jakoś mnie nawet do niego nie ciągnęło. Olejki górą :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Na pewno wypróbuję tak jak mówisz, bo na to "cudo" z Nivea szkoda mi gotówki, można za to kupić coś o wiele porządniejszego:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, za 17 zł można kupić dobry olejek czy balsam z lepszym składem, ale kto na co kasę wydaje nie mi oceniać :)

      Usuń
  31. Kapitalnie napisane, spróbuję ze zwykłym balsamem :) Do Nivea mnie nie ciągnie właśnie przez tą nachalną promocję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj spróbuj, ja dziś kombinuje z innym :)

      Usuń
    2. Jutro, dziś już się nasmarowałam pachnącą Alterrą, oleje górą! :D

      Usuń
  32. Nawet nie miałam ochoty próbować tego "cuda"- nie widzę sensu w wymyślaniu czegoś takiego.. Jaka to niby oszczędność czasu? Umyć się trzeba? Trzeba Posmarować? Też trzeba. A że pod prysznicem... eee tam ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogłabym się zgodzić, gdyby nie fakt, że niektóre balsamy są uciążliwe, nie wchłaniają się zbytnio, na mokro operuje się nimi lepiej, a nadmiar spłukuje, dzięki czemu nie ma uciążliwej warstwy, która denerwuje :)
      Dziś idę por prysznic z innym balsamem, będę testować do upadłego :)

      Usuń
  33. Właśnie cena najbardziej mnie odstraszyła od kupna tej "nowości". Pozostanę przy zwykłych balsamach i olejkach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cena w większości podyktowana kosztami kampanii, a ta była i jest WIELKA.

      Usuń
  34. Nie miałam do czynienia nawet z marną próbką, przez chwilę nawet byłam go ciekawa, ale cena totalnie mnie odstraszyła tym bardziej, że akurat jakoś do produktów nivea nigdy nie odczuwałam wybitnej mięty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że wywindowali cenę, teraz widzę tego PLUSY :D

      Usuń
  35. Lubię firmę NIVEA ale tworzenie balsamu pod prysznic ??? eee albo nie mają pomysłów już na produkty albo nie wiem dla mnie cała ta otoczka wokół tego cudaka ani razu nie zachęciła mnie do spróbowania bo nie widzę potrzeby wydawania takich pieniędzy. Również korzystam czasem ze sposobu ze zwykłym balsamem i jestem z tego bardzo zadowolona, nie widzę sensu wydawać 17 czy 25 zł na coś co ma przyspieszyć mi nawilżenie pod prysznicem a nie po. Czy tylko ja sądzę że cała ta otoczka i kampania to nabijanie ludzi w butelkę :P ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W dzisiejszych czasach nacisk kładzie się na innowacje :) Publika zwróci uwagę na kogoś, kto krzyczy, że wymyślił coś nowego, rewolucyjnego, a nawet nie spojrzy na kogoś, kto pod prysznic poleci oliwkę, bo to trąci myszką... taki już jest ten świat. Nie mogę się nie zgodzić z Twoim ostatnim zdaniem :)

      Usuń
  36. Ja od początku czułam, że to będzie bubel :> Dlatego nawet po niego nie sięgałam. Nie wierzę w to, że jakieś żele czy balsamy, które spłukujemy ze skóry w tempie ekspresowym mogą cokolwiek zdziałać :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogą, jeśli mają składniki zostawiające POWŁOKĘ to mogą i to wiele. Wiadomo wszem i wobec, że skóra po wyjściu z kąpieli wysusza się szybciej niż w innych warunkach... taki paradoks... jeśli mokre ciało posmarujemy CZYMŚ wilgotność skóry jest zachowana :)

      Usuń
    2. No ale np ja nie lubię kiedy robię sobie peeling a potem jestem cała tłusta...delikatna powłoczka jest ok, ale producenci czasem przesadzają i wtedy świecę się jak świeczka :P Tak miałam np z peelingiem z Clareny. Tylko, że peelingu nie robię codziennie, w przeciwieństwie do używania żelu pod prysznic-a jeszcze żaden żel nie sprawił, że moja skóra była bardziej nawilżona ;)

      Usuń
    3. Jestem pewna, że kiedyś trafisz na kosmetyk idealny :D

      Usuń
  37. Ja recenzowałam go już jakiś czas temu,wtedy w blogsferze go nie bylo tak pełno,bo na polski rynek dopiero co wchodził,a ja miałam go z Austrii. Dla mnie żadnego szalu nie robi,a cena w Polsce przeraża.Moja mama kupiła tą dużą butlę,za 2,5€,gdzie w Rosmanie widziałam małą za 19,90 ;o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i widzisz, no co z tymi cenami u NAS ?? Zgroza jakaś....

      Usuń
  38. Świetny test Angel ;) masz racje, szumu więcej jak efektów, reklama swoje robi, ale dzięki Tobie każda/każdy się dowie, że to żadna innowacja :)
    Nie czułam się skuszona, nic a nic tym oto " cudem ".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że nikt się nie da nabić w butelkę :)

      Usuń
  39. A taka byłam ciekawa tego balsamu pod prysznic! dziękuję za posta, spróbuję chociażby z Venusem(też mam ^^ ) postąpić tak jak powinnam z nivea,może i mi się spodoba efekt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam zachęcam :) Szkoda, że nie masz próbki dla porównania jak ja miałam... :)

      Usuń
  40. Miałam wersję w białej butelce.
    Byłam zadowolona. Nawet bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  41. Ha! u mnie na jutro już czeka do publikacji post o tym balsamie :) Takiego zrobienia w bambuko to dawno nie spotkałam :/ a ile pochwał się naczytałam i naoglądałam o nim :/ wszystkie po ostatniej konferencji u Nivea :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dajesz Domi, dajesz :) Czekam z niecierpliwością :)

      Usuń
    2. Jak Ty byś o nim napisała, że cudny to koniec świata, ląduję u psychoanalityka :)

      Usuń
  42. Wiele słów mi się ciśnie ..także tych mniej cenzuralnych ale ok g..(rozumiem aluzję na sali są damy;)) Po pierwszy dobry pomysł z tym porównaniem - noga prawdę Ci powie, można powiedzieć hehe :)
    Badziewie za wcale niemałe pieniądze..czemu na nas tak wszyscy żerują..Mam nadzieję, że po Twoim wpisie ludzie nie dadzą się nabić w tą g....ranatową butelkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. G...ranatowa butelka powinna być już omijana szerokim łukiem... czekamy na kolejny wynalazek :)
      I to lewa, od serca, żeby nie było, że nie podchodziłam z sercem do produktu ;D

      Usuń
    2. wszystko nowe pod lupę ;)
      Zrobiłaś co mogłaś Lol ;) podeszłaś do sprawy z sercem na nodze a tu zonk;)

      Usuń
  43. wczoraj otrzymałam paczkę od YR i również mają coś podobnego do Nivea tyle, że jest to bardziej sensownie pomyślane gdyż jest to mleczko pod prysznic czyli rzeczywiście oszczędzamy czas na smarowaniu bo możemy się tym od razu umyć ze względu na obecność detergentów w składzie oraz liczyć na jakieś nawilżenie dzięki obecności gliceryny i aloesu. Po dwóch użyciach mam wrażenie, że owszem jest to fajne wyjście ale na wyjazdy lub po męczącym dniu gdy nie możemy zmusić się do użycia czegoś stricte nawilżającego a jednak chcemy aby coś na tej naszej skórze "siedziało".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej to brzmi nawet :) Nie widziałam tego jeszcze ale obejrzę podczas wizyty w ich sklepie :)

      Usuń
  44. Oj Angel ja sie az gotuje widzac ten produkt Nivei. Dawna skreslilam ta marke bo zadowalaja mnie tylko jej zele pod prysznic... Kiedy zobaczylam cene tego produktu, a potem sklad to juz calkiem skapitulowalam. Nie mowiac juz o tym calym oszczedzaniu czasu. Hmm wmasowujac w mokre cialo oliwke nie musze jej nawet splukiwac, w zasadzie jest jeszcze szybciej! Jezeli ktos ma mega sucha skore niech doleje do oliwki parafiny za pare groszy i prosze, bedzie bardziej ochronna warstwa. Nivea wziela stary patent, zrobila kampanie za grube miliony i cieszy sie ze odkryla Ameryke

    Ja mowie nie, nie dam sie naciagnac.
    co wiecej teraz sama masa marek bedzie miala taki produkt na swojej polce. Oby bardziej sensowny...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Luksja już chyba ma ;) ale cena jest na polską kieszeń :)
      Właśnie napisałam wyżej, że dobrze jednak, że mają taką wysoką cenę, dużo ludzi NIE KUPI... a to się akurat dobrze składa, bo po co kupować taki shit.
      Oliwę na mokro stosowano już wieki temu, i kobiety miały ciało jak alabaster :)
      Dzięki, że przyłączyłaś się do mojego NIE NACIĄGANIU KLIENTA :)

      Usuń
  45. A ja Wam powiem, że mam i nie narzekam. Co prawda dostałam go (od NiVEa całe 400ml), więc dlatego używam. Moje zdanie jest takie, że jeśli nie masz zbyt przesuszonej skóry, sprawdzi się idealnie. Jeśli masz...nie ma szans. Zgodzę się całkowicie, że za cenę, którą proponują w życiu sama bym go nie kupiła. Też wytrzeszczyłam oczy widząc cenę w gazetce (i to była promocja). Tak czy inaczej widziałam gorsze produkty, więc nie byłabym dla niego aż taka sroga ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Problem jest tego typu, że on się nie sprawdza nawet na normalnej skórze a ja taką posiadam. Trzeba sobie nieźle poprzestawiać pod deklem, żeby sobie wmówić, że ten produkt NAWILŻA :)

      Usuń
  46. A ja kupiłam wersję białą, na szczęście tylko 250 ml, użyłam raz i... onie! Nienawidzę go. Cała się po nim kleiłam, czułam się jakby moja skóra nie mogła oddychać!!!! Jedynie ładnie pachnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak Nivea po prostu :) Cały ogon alergizujących substancji zapachowych :>

      Usuń
  47. miałam kiedyś The King of Skin Lusha,kostkę działającą na podobnej zasadzie, ale zużyłam jej bo nie byłam w stanie wycierać ręcznikiem swojej natłuszczonej skóry, fujjjj; pomijam skład, oczywiście

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwszy raz słyszę, ale nazwa mnie powala :D

      Usuń
  48. świetny post, zdecydowanie najlepszy o tym nowym balsami z Nivea jaki czytałam :) świetny pomysł z tym porównaniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie chodzi o to, żeby się prześcigać w superowości postu :) tylko o to, żeby powiedzieć jak się sprawa ma naprawdę, czyli jest kiszka.

      Usuń
  49. Mnie nie kręcą takie rarytasy i od samego początku podchodziłam sceptycznie :) Wolę kilka kropelek olejku po myciu i też jest świetnie. Nivea od dawna mnie nie kusi swoim asortymentem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest najstarszy i najlepszy sposób dbania o skórę całego ciała :)

      Usuń
  50. kupilam za namowa mamy.. nie jest to produkt warty takich pieniedzy. jego wlasciwosci nawilzajace sa dla mnie watpliwe, on po prostu zostawia mila w dotyku powloke na skorze, ale to nie jest nawilzenie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Musi zostawiać powłokę skoro ma aż osiem substancji okluzyjnych :)

      Usuń
  51. Ja w te cuda wcale nie wierzyłam :P I nie kupiłam :P Ale uwaga uwaga mój chłopak chciał kupić swojej blogerce to 'cudo', żeby przetestowała :>

    OdpowiedzUsuń
  52. heh, mi się nie podoba nabijanie nas w butelkę, że jest to pierwszy taki produkt na rynku a gdzieś na plakacie nisko dodano gwiazdkę, że w Polsce ;) smutna prawda jest taka, że ten balsam był na innych rynkach już dawno, w innej butelce, nawet ją pokazywałam przy okazji posta o kosmetykach z Holandii. cóż Polska to kraj gorszy, do nas wszystko 100 lat później dociera, ale nie jesteśmy głupi i przede wszystkim czytamy składy i etykiety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejna kwestia... jakby ludzie po świecie nie jeździli i internetu w domu nie mieli... ciągle traktują nas jak ciemną masę...

      Usuń
  53. Ja nie rozumie tego oszczędzania czasu ... a i nikt nie wspomina o podwójnej ilości zużytej wody ! ;p NIe dla mnie ten produkt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OOOOOOOOOOOO!!!!!!!!!

      PODWÓJNA ILOŚĆ ZUŻYTEJ WODY
      już całkowicie powinna PRZEKREŚLIĆ
      kupowanie tego dziadostwa,

      w dzisiejszych czasach liczy się każdy litr.

      Usuń
  54. Kupilam dla zapachu...dla ramion...i co? I jedno wielkie nico....oszczednosc czasu? Prysznic trwa dwa razy dluzej...na mokre xialo wciaz kroluje jednak oliwka lub olejek...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla ramion to coś innego polecam, coś co ma mniej substancji zapachowych, bo Twoim ramionom takowe nie służą :)

      Usuń
  55. Ten "balsam" to produkt, którego sensu nie widzę w ogóle. No bo rozłóżmy te koncepcję na czynniki pierwsze.
    1. Nie lubisz smarować się balsamem po prysznicu (nie mówię, że ty Angel tylko tak ogólnie :P)
    2. Oto Nivea, która oszczędzić Ci tej męki, bo...
    3. Wysmarujesz się nią pod prysznicem

    Wait a minute... Czy to nie wychodzi na to samo? Jaka to różnica czy będziesz się smarować pod prysznicem czy poza nim? I tak jest to dodatkowe smarowanie całego ciała. Więc ja się pytam - czym tu się jarać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elu, wychodzi prawie na to samo... boooooooo
      na mokrym ciele balsam rozsmarowuje się lepiej i szybciej.
      Wczoraj próbowałam z balsamem z Bielendy, antycellulitowym, efekty zadziwiające,
      a całość pielęgnacji trwała raptem MINUTĘ :)
      Efekt nawilżenia do dziś wyczuwalny ;)

      Usuń
  56. A ja nie widziałam tego w USA, chciałam kupic i obalić pewne kwestie z nim związane, ale nie spotkałam go w sklepie. Skąd info,ze jest po $3? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam tą cenę na zdjęciu jakiś czas temu...

      Usuń
    2. Nie ma tego produktu w Stanach, to chyba jakaś pomyłka była. Dzięki za info

      Usuń
    3. To ja już poprawiam w opisie, ale wyraźnie widziałam na cenę w DOLARACH. Zresztą ceny w euro też nie są wysokie, jak koleżanka w komentarzach wspomniała, za granicą koszt tego to 2,5 euro.

      Usuń
    4. Może chodziło o dolary kanadyjskie albo australijskie? Mi nie chodziło o sam błąd tylko o to,ze mnie ta informacja zainteresowalas.

      Usuń
    5. Być może :) spoko, od tego są ludzie, żeby ewentualne byki poprawiać :)

      Usuń
    6. W Holandii bez promocji ten produkt kosztuje okolo 5-6 euro, ale u nas wszystko jest drozsze niz np. w Niemczech. Niemniej jednak cena mnie skutecznie odstrasza. :)

      Usuń
  57. Dziękuję za ten post! Od jakiegoś czasu zastanawiałam się nad zakupem Nivei jednak ta cena faktycznie mnie odstraszała... teraz wiem, że nie warto go kupować:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie nie warto, dla zaspokojenia ciekawości wypatruj próbek :)

      Usuń
  58. Szczerze przyznam ze nie widziałam wcześniej składu tego balsamu, bo jakoś podświadomie czułam ze będzie coś z nim nie tak, ale nie sadziłam że aż tak.
    I nie wiem kiedy te wielkie koncerny typu Nivea, Dove i inne, naucza się że w tych czasach nie wystarczy dać dobrej reklamy, i można do składu pakować co się chcę, mało tego zawyżając przy tym ostro ceny?

    Balsam Venus nie jest najtańszy na półce sklepowej. Ja mam swojego faworyta za którego zapłaciłam 6 zł za 500ml! Jest to balsam brandowy Tesco, ma cudowny skład, oraz działanie, będę o nim pisać również na blogu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba się nie nauczą, bo większość nie zwraca na to uwagi :)
      Co do ceny Venus, przeczytaj ten fragment z posta JESZCZE RAZ tylko wolniej ;)

      Usuń
  59. jak tylko weszło- miałam ochotę wypróbować, jednak gdy zrobiło się o nim głośno WSZĘDZIE, dałam sobie spokój. i cieszę się, że nie skusiło mnie to coś. ;)

    OdpowiedzUsuń
  60. Miałam wersję niebieską, zużyłam i już do niego nie powrócę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale przynajmniej poznałaś produkt osobiście... i wyrobiłaś o nim zdanie :)

      Usuń
  61. Parafinę ewentualnie mogę znieść w kremach do rąk i stóp, tylko z tej przyczyny, że tam nie wyrządza mi krzywdy. Na całym ciele, a już przede wszystkim na twarzy powoduje u mnie małą masakrę, więc unikam jak ognia. To chyba najbardziej unikany przeze mnie składnik kosmetyku, choć przecież są gorsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do moich ulubionych też nie należy ale toleruję ją na ciele, bo czasem nie powiem, spełnia rolę ochronnego płaszcza przez który nic się do ciała nie dostaje (choć i odwrotnie...)

      Usuń
  62. A mnie w ogóle nie kusił. Sama idea jest dla mnie bez sensu - balsam do spłukiwania. No, może faktycznie tyle daje, że jest się nadal pod ciepłym prysznicem, a nie w zimnej łazience. Ale ja i tak jestem tak rozgrzana po kąpieli, że z przyjemnością czekam na chłodek, także pozostanę przy klasycznym stosowaniu balsamu/masła. Lubię za to olejki pod prysznic, np. Isana, Nivea (nomen omen) też ma fajny olejek pod prysznic - pięknie pachnie i nie wysusza skóry. Ale składu niestety nie znam, bo używałam go jeszcze w czasach gdy składy były dla mnie totalną magią. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem wiem, sama ongiś stosowałam :) Druga sprawa, nie tylko jest cieplej ale i łatwiej się wchłaniają pewne substancje, więc sama idea nie jest głupia :) Miłego dnia :)

      Usuń
  63. robią ludzi w bambuko... jak zawsze zresztą...

    OdpowiedzUsuń
  64. spoko reklama i "obiecajki" tego ale bajka z tego kosmetyku jakich wiele ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jak to bajkę należy odłożyć na półkę i zapomnieć ;)

      Usuń
  65. W końcu ktoś to głośno powiedział! Na YT ten balsam był wychwalany pod niebiosa, ale czego oczekiwać, jak Nivea wrzuciła wielkie pieniądze w promocję tego szajsu. Nie jest lepszy od żadnego balsamu, w większości przypadków wręcz gorszy... Nie kupię go nie tylko ze względu na skład, ale i nachalną reklamę - wyskakuje dosłownie zewsząd. Nawet prysznice na plażach miały na ścianach jego reklamy :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja próbka też przyjechała do mnie z nad morza :D Ostro jadą :)
      Niby każdy na prawo do własnego zdania... ale multum ochów i achów jest dziwne ;D

      Usuń
  66. Angel! Dziękuję po stokroć! Długo zastanawiałem się czy spróbować, ale zawsze jakoś odstawiałem. Przyznam, że najprostszy sposób ze sprawdzeniem innego balsamu nie przyszedł mi do głowy. Pieniądze zaoszczędzone, a co... Do Hamburga mnie nie zabrali, nie będzie więc finansowania : DDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A proszę Cię uprzejmie :) Mówisz, że dofinansowania im nie zrobisz? I bardzo dobrze ;) Wypróbuj sobie na mokro dowolny balsam :)

      Usuń
  67. Ta metoda przechodzi z każdym balsamem - testowałam ją jak tylko wyszła Nivea - nie warto jej kupować ;)

    OdpowiedzUsuń
  68. Nie miałam więc nie wiem :) trudno mi ocenić

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kornelio, nie ma czego żałować, dawno nie było w moich rękach tak przeciętnego w kierunku do marnego produktu.

      Usuń
    2. Ja też nie miałam tego balsamu od Nivea. Zakupu nie planuję. Wolę jednak tradycyjne balsamy czy masełka używać po prysznicu :)

      Usuń
  69. Mam jego mini buteleczkę i zużyję, ale nie spodziewam się nie wiadomo czego ;)
    A po tej notce to już na pewno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynajmniej poznasz produkt i będziesz mieć o nim jakieś zdanie :)

      Usuń
  70. Już w chwili gdy o nim usłyszałam, nie chciałam go mieć. Idea jego używania jest jakby fałszem podszyta - no bo co to, za przeproszeniem, jest za różnica: umyć się jakimś mydłem, spłukać, wysmarować balsamem, spłukać to, wytrzeć się ręcznikiem, czy też może umyć się jakimś mydłem, splukać, wytrzeć do sucha ręcznikiem i posmarować normalnym balsamem? Jak na mój rozum, to w wersji "tradycyjnej", pomijam jedno spłukiwanie i to jest oszczędność czasu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D

      Używam teraz na mokro balsamu antycellulitowego, wnika tak, że po wyjściu spod prysznica oklepuję się tylko ręcznikiem, nie ma nawet potrzeby spłukiwania tego :)

      Usuń
  71. Od początku mi się to coś nie podobało. I nie mam zamiaru testować. Twoja recenzja utwierdziła mnie w tym przekonaniu!

    OdpowiedzUsuń
  72. Też spojrzałam na skład i zrezygnowałam z zakupu, niektóre blogerki były zachwycone działaniem, czy mówimy o tym samym produkcie? :) Ja często coś krytykuję z powodu kiepskiego składu nawet jeśli większość osób się tym zachwyca, cóż taka już jestem i nie zamierzam tego zmieniać. Cenię sobie szczerość. Co prawda nie oceniam najczęściej kosmetyku po opakowaniu ale jeśli widzę kiepski skład to raczej wiem że ideałem nie będzie. Może i maruda ze mnie i zawsze znajdę jakieś wady ale myślę że ma to i swoje plusy. Rzadko kiedy trafiam na buble bo nie wpakowuję się na takie miny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówimy o tym samym. Nie mam pojęcia skąd takie recenzje, w składzie nie ma nic innowacyjnego, przeciętność ponadprzeciętna.

      Usuń
  73. Świetny post. Mam balsam Nivea, zużyłam ogromną butlę i nie mogę powiedzieć na jego temat jednego dobrego słowa. Nie nawilża, nie odżywia, pozostawia skórę w takim samym stanie jak sprzed prysznica. Do dupy, o.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki... widocznie jesteśmy zbyt wymagające ;)

      Usuń
  74. Nie uciekam od parafiny z krzykiem, ale po takiej kampanii spodziewałam się świetnego produktu z ładnym składem. Poszłam do Rossmanna obadać skład i się skrzywiłam w myślach. Parafinę to ja sobie mogę kupić w aptece, bez łaski Nivea.

    OdpowiedzUsuń
  75. Mam w domu mleczko Garniera cena ok 15 zł w Rosmann ten w czerwonej butli ,postanowiłam sprawdzić czy można go wykorzystać tak jak Nivea i stwierdzam że u mnie działa , choć jeszcze nie testowałam tego z Nivea i znam go tylko z reklam to stwierdzam po co przepłacać jak coś jest tańsze i tez działa

    OdpowiedzUsuń
  76. Często uzywam w ten sposób normalnego balsamu :) Zwłaszcza, jeśli stosowany standardowo niezbyt mi pasuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze, to umieć zrobić użytek z czegoś, co się mało lubi ;)

      Usuń

Komentarze od Was dodają ENERGII :) Dzięki