poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Green Pharmacy, Peeling solny Rumianek i Imbir, zaskoczył mnie

Witajcie :)

Ciepły dzień i chłodna noc to jest optymalny stan dla mnie... mam nadzieję,
że 38 stopniowe upały poszły precz! A jak tam u Was?
Dziś o myciu, tak przy okazji upałów, bo temat ten jakoś wtedy szczególnie się nasila,
przynajmniej powinien, choć jak czasem jadę komunikacją miejską to umieram siedem razy...

Ucieszyłam się, kiedy produkt ten wpadł w moje ręce. Byłam ciekawa jak się spisze.
To pierwszy peeling solny od
Green Pharmacy jaki miałam.
Na opakowaniu: 0% parabenów, silikonów, SLES i SLS - cudnie <3




Sreberko zabezpieczało wnętrze, uchyliłam je delikatnie, napełniając płuca zapachem.
Było słodko, trochę dusząco, rumiankowo, żadna ostra woń imbiru
nie przełamała tego otulającego zapachu, szkoda, bo uwielbiam imbir,
w każdej postaci, urozmaica kosmetyki, a tutaj jest po prostu nudno,
a wystarczyło dodać odrobinę NATURALNEGO OLEJKU z imbiru <3

No nic, myślę sobie i odkrywam go dalej… perfidnie zanurzam palec w mazidle.
Wszedł jak w świeże masło. O jej, ależ gładko… sprawdzam wieczko, nie, jednak
nie mam masła, mam peeling. I cóż mogę powiedzieć.



Drobnoziarnista sól kuchenna pływająca w parafinie i wazelinie
to nie jest to, o czym marzyłam… zwłaszcza po upalnym dniu,
kiedy ciało wymaga choć odrobiny relaksu i wytchnienia pod prysznicem.

Z racji mojego radykalnego podejścia do parafiny stosowałam ten produkt
jedynie do szorowania swoich ud, o tak, nie oszczędzam ich, do wyszorowania
jest tam wielkie połacie, jest więc pole do popisu. Nie powiem, jakoś tam
ten peeling się spisał, po porządnym, równomiernym roztarciu scrubu
na ciele można przez jakiś czas ścierać skórę, parafina w duecie z wazeliną
złagodzi wszelkie podrażnienia. Po masażu spłukujemy wszystko wodą,
o dziwo, na skórze nie zostaje żadna, tłusta powłoka, ciało jest za to miękkie,
przyjemne w dotyku, generalnie sprawia wrażenie dobrze wypolerowanego.



Jednak na solny peeling od Green Pharmacy raczej się nie skuszę,
chyba, że w chwili jakiegoś totalnego zaćmienia umysłu ;)
I ten rumianek z imbirem w składzie, daleko za zapachem, łeeee…

Podsumowując.
Zaskoczył mnie. Nie przypominam sobie, żebym wcześniej miała do czynienia
z tak gładką, tłustą mazią nazwaną szumnie PEELINGIEM.

Pojemność 300 ml w cenie od 12 do 15 zł wystarcza na 6 użyć,

czy to dużo czy mało, oceńcie sami.


Czym szorujemy ciało?

1. Sodium Chloride - chlorek sodu (sól kuchenna), nieorganiczny związek chemiczny. Sól oczyszcza organizm z toksyn. Pozwala skórze pozbyć się zbędnych produktów przemiany materii. Poprawia krążenie krwi. Kąpiel w soli ma działanie wyszczuplające, redukujące cellulitis, przeciwzapalne i odkażające. Kąpiel w solance pozwala skórze otworzyć pory
i stymuluje proces wymiany jonowej. Solanka jest bezzapachowa, w pełni bezpieczna
i zapewnia wszystkie walory pielęgnacyjnej kąpieli solnej. Chlorek sodu w kosmetykach odpowiada również za lepkość produktu.

2. Paraffinum Liquidum - emolient. Olej pochodzący z przerobu ropy naftowej. Płynna parafina jest składnikiem bardzo często używanym w kosmetyce, jest lżejsza od swojej siostry wazeliny, mniej nabłyszcza skórę i się nie klei. Płynna parafina pozostawia skórę otoczoną miękką powłoką. Jest obojętna chemicznie, nie ma w sobie żadnych wartości odżywczych,
za to świetne natłuszcza. W zależności od frakcji można wyróżnić parafinę lekką
(legere, White Mineral Oil).

3. Petrolatum - emolient. Wosk (wazelina) pochodzący z przerobu ropy naftowej. Stosowana jako tłuszcz bazowy. Powszechnie stosowana w kosmetyce. Na powierzchni skóry tworzy warstwę okluzyjną, uniemożliwiającą odparowanie wody z naskórka. Mimo że często traktowana jako składnik najgorszej kategorii, wazelina jest jedynym produktem, który jest
w stanie przyspieszyć naprawę naturalnej bariery ochronnej skóry (tworząc szczelną warstwę okluzyjną). Wazelina nie wchłania się przez skórę.

4. Ceteareth-20 - emulgator, zabroniony zupełnie w kosmetykach naturalnych, nie wolno
go nanosić na uszkodzoną i podrażnioną skórę.

5. Silica - krzemionka, naturalny minerał, powszechnie stosowany jako składnik pudrów kosmetycznych. Nadaje skórze gładkość.

6. Parfum - substancje zapachowe.

7. Tocopheryl Acetate – substancja aktywna, antyoksydant. Syntetyczna witamina E. Zwalcza wolne rodniki, wygładza zmarszczki, sprawia, że skóra jest elastyczna i dobrze nawilżona. Dla każdego typu skóry, ze wskazaniem dla cer dojrzałych i uszkodzonych słońcem. Działa hamująco na zapalenia i leczniczo, ale nieco mniej, niż czysta witamina E.

8. Chamomilla Recutita Extract - rumianek pospolity. Zawiera olejek eteryczny,
flawonoidy i bisabolol - czynnik o bardzo silnych właściwościach kojących, łagodzących
i przeciwzapalnych. Łagodzi podrażnienia skóry, chroni przed powstawaniem zaczerwienień
i uczuleń.

9. Zingiber Officinale Extract - wyciąg z kłączy imbiru. Zawiera naturalne przeciwutleniacze, które skutecznie hamują działanie wolnych rodników na skórze.
Wyciąg może skutecznie zablokować rozpad kolagenu w kórze, dzięki czemu pozostanie ona elastyczna przed dłuższy czas. Jest aktywnym składnikiem odmładzającym i ujędrniającym ciało. Ma właściwości przeciwbakteryjne i przeciwzapalne.

10. Coumarin - składnik kompozycji zapachowej, znajdujący się na liście potencjalnych alergenów.

11. CI 19140 - barwnik cytrynowożółty. Składnik mocno alergizujący. Najczęściej wywołuje alergie u osób, które nie tolerują aspiryny (kwas acetylosalicylowy) lub są alergikami.

12. CI 15985 - barwnik, żółcień pomarańczowa (E 110)

86 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. A mnie jego wygląd się podoba :)

      Usuń
    2. Kwestia gustu, a z nim się nie dyskutuje :)

      Usuń
    3. Mi bardziej przypomina sorbet,aniżeli Scrub;)

      Usuń
    4. i tak powinien się nazywać ;D

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. I wcale się nie dziwię :)

      Usuń
    2. Mnie też. Dziwny jakiś taki. Poza tym rumianek i imbir to nie moi ulubieńcy ;)

      Usuń
    3. W ofercie są jeszcze inne zapachy ;)

      Usuń
  3. Mam już przygotowaną jego recenzję tylko w wersji cukrowo-solnej z masłem shea i zieloną kawą - jak dla mnie bubel wszechczasów i rzeczywiście bliżej mu do masła do ciała niż do peelingu :/.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj Kasia, właśnie powaliłaś moje nadzieje na peeling cukrowy, bo mam i czeka na otwarcie :)

      Usuń
    2. Przyyyykro mi :(... Może jeszcze dzisiaj wrzucę recenzję w takim razie ;).

      Usuń
    3. Przeczytałam recenzję Twoją i siulki i stwierdzam, że mojego egzemplarza nie ma sensu otwierać :/

      Usuń
  4. Wygląda jak masełko do ciała:P Jakoś tak mnie nie zachwycił...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie to samo pomyślałam po otwarciu, zero grudek :)

      Usuń
  5. Zdecydowanie nie kusi! Szukam teraz czegoś, co godnie zastąpi kończący mi się Palmer's, ale jakoś mam przeczucie, że na tańszej półce nic nie znajdę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że będzie ciężko, choć wiele dziewczyn chwaliło sobie ten solny z Rossmanna w takim ładnie zamykanym słoiczku, ale nie pamiętam, co tam była za baza...

      Usuń
  6. Nie kupię, odwiodłaś mnie od tego. Gratuluję pięknych zdjęć!

    OdpowiedzUsuń
  7. mam wersje z arganem i figą .Skusiłam się po zużyciu żelu , którego zapach mnie non stop uwidzi :) Ma jakieś pokrewne nuty z olejkiem z NUXE .
    Peeling rzeczywiście jak piszesz średni a akcji . Jednak miałam gorsze ,a zapach , który zostaje na skórze wynagradza te niedociągnięcia . Jednak też raczej ponownie nie kupie .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co myślisz o masłąch z tej serii ?

      Usuń
    2. Nie miałam więc trudno mi się wypowiedzieć,,, to znaczy masło mam, ale jeszcze nie miziałam się nim ani razu :) Na pewno pojawi się w bliżej nie określonej przyszłości jakaś recenzja :)

      Usuń
  8. Lubię Green Pharmacy, ale może właśnie dlatego, że nie miałam jeszcze okazji używać peelingu ?!:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Odpowiedzi
    1. No nie mogę podarować, bo już nie mam :)

      Usuń
  10. Zdecydowanie wolę peelingi domowe. Kawa, sól i oliwa z oliwek to dla mnie wystarczające pole do popisu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba najlepszy możliwy zdzierak za psie pieniądze ;)

      Usuń
  11. Odpowiedzi
    1. No niestety... jest tyle przyjemnych, naturalnych baz a wciąż w większości peelingów pokutuje parafina.

      Usuń
  12. Odpowiedzi
    1. Ale taki tłusty, nieapetyczny trochę :)

      Usuń
  13. Mnie nie kusi ze względu na obecnosc parafiny:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osobiście też bym nie kupiła, szkoda pieniędzy...

      Usuń
  14. Ten kosmetyk mnie nie kusi, bo peelingi do ciała wolę porządnie szorujące, za to patrząc na zdjęcia mam ochotę na sorbet pomarańczowy, bo jakoś tak mi się skojarzyła jego konsystencja i kolor ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie sobie uświadomiłam, że ostatnimi czasy ciągle pałaszuję arbuzy, a moje ulubione pomarańcze leżą odłogiem :/

      Usuń
  15. Wygląda jak mus jabłkowy ;) Mam suchą skórę i wolę zdecydowanie silniejsze zdzieraki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sucha skóra wymaga zdzieraka z oliwką, to najlepsza mieszanka :)

      Usuń
  16. Ja otworzyłam tutti frutti z farmony i o ile zapach mi wyjątkowo bardzo podszedł, konsystencja również fajna, ale oczywiście tradycyjnie parafina... po zrobieniu peelingu miałam ochotę na ponowny prysznic :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tamten... pisałam już o nim... zdecydowanie gorszy niż Green Pharmacy :/ bo zostawia tłustą powłokę :/

      Usuń
    2. no właśnie kupiłam ten tutti frutti, porażka, zostawia strasznie tłustą powłokę na skórze :/

      Usuń
    3. Gdybym własną ręką coś takiego sobie kupiła to sama sobie nastrzelałabym po głowie :/

      Usuń
  17. miałam, dla mnie był mało wydajny, taki średniaczek, nie zaszkodził w sumie, ale zdecydowanie wole ostre peelingi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przejść bez echa to nie najlepsze dla kosmetyku :)

      Usuń
  18. 6 użyć? Na same uda? Trochę słabo u niego z tą wydajnością w takim razie :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje uda są DUŻE, co chyba widać na zdjęciach z ostatniego spotkania ;D

      Usuń
  19. ok :)
    Zostaje polować na recenzje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam serdecznie :) Dodanie do blogrolla ułatwia sprawę :)

      Usuń
  20. łeee szkoda... sądziłam, że spełni moje masochistyczne oczekiwania :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o nie, nie nie nie, żadnej masochistycznej przyjemności tu nie znajdziesz ;D

      Usuń
  21. ale lipa :/ mnie tak do siebie zraziła perfecta :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat Perfekcie wybaczam za zapach, czekoladowo-pomarańczowa <3

      Usuń
  22. Niesamowicie rzetelny wpis. Musiałaś się napracować. 6 użyć to mało, z drugiej strony zależy jak często stosujemy peeling. Na fB pytałąś który byłby lepszy domowy czy ze sklepu... chyba domowy, chociaż do jego przyrządzenia tez trzeba czasu. To może jednak ze sklepu ale z lepszym składem? hmm :) jestem między młotem a kowadłem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra, wcale nie trzeba tak dużo czasu :) Wrzucę filmik i zobaczysz, jakie to proste :)

      Usuń
  23. Coś producenci uparli się, że peeling musi być na parafinie - Bielenda, Perfecta, to-to twoje i mój obecny Veroni... Spisek!
    Green Pharmacy podpadło mi fatalnym scrubem do stóp, więc na ten raczej się nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uparli się, bo to najtańsza i niby najbardziej neutralna baza... ale coraz więcej kobiet woli naturalne masła jako bazy, powinni się dostosować do rosnących potrzeb... nie mówię, że wszyscy, ale takie GP powinno, w końcu głoszą że są bardziej niż inni nastawieniu na naturalne rozwiązania. :)

      Usuń
    2. Gadać każdy umie :D:D.

      Usuń
  24. po pierwszym użyciu oddałam mamie ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Konsystencja taka mało peelingowa. Raczej go sobie odpuszczę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, choć jak już się rozetrze to coś tam ta sól daje ;)

      Usuń
  26. Uwielbiam peelingi i wypróbowałabym każdy, a zwłaszcza takie z fajnym składem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jakie z fajnym składem polecasz? :)))))))))

      Usuń
  27. A już miałam go sobie sprawić. Dobrze, że odłożyłam

    OdpowiedzUsuń
  28. za dużo tych pochodnych ropy, za dużo. szkoda, bo fajnie się zapowiadał. :(

    OdpowiedzUsuń
  29. ja tam lubię sama zrobić sobie peeling do ciała;)wiem jakich efektów mogę się spodziewać;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, ale kiedy czasem ma się lenia... czyż nie zasługujemy na dobre składy w peelingach drogeryjnych?

      Usuń
  30. Miałam w planach kupić. Prawie do tego doszło wczoraj, dopóki ekspedientka nie powiedziała mi, że u niej kosztuje 25 zł. Wtedy padłam ze śmiechu (zwłaszcza, że stanowisko oblepione było napisem "promocja -20%, -50%, -70%).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooooojesu, aż się BOJĘ zapytać, gdzie takie jawne złodziejstwo O.O

      Usuń
  31. Żaden peeling z GP mi nie podszedł :-/ mam psychiczne uczulenie na parafinę w peelingach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że mam tą samą przypadłość i zaczyna być ona coraz bardziej natarczywa? ;D

      Usuń
  32. Jakoś nie przepadam za produktami tej marki. Nie maja ciekawych składów jak kiedyś patrzyłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ich peelingi są inne niż wszystkie ale tylko pod względem konsystencji. Niestety.

      Usuń
  33. Peeling według mnie, łatwy w zrobieniu a oni kombinują i potem tak wychodzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, a mogli się wyróżnić na tle innych drogeryjnych... może jeszcze coś zmienią, liczę na to :)

      Usuń
  34. Miałam wersję cukrową i cieszę się, że już nie mam ;P Dla mnie okropny, szczególnie przez parafinę, cała się lepiłam, a kąpiel nie była przyjemnością niestety.. i jeszcze to szorowanie tłustej powłoki w wannie.. nie lubię!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, dodatkowo dochodzi sprzątnie i to porządne... to nie jest fajne...

      Usuń

Komentarze od Was dodają ENERGII :) Dzięki