poniedziałek, 24 czerwca 2013

KĄTEM OKA - KOCHAJ mnie nie zdradza Tajemnic czyli o nadużyciu słowa ECOCERT

Witajcie,
dziś krótko i na temat...

Kto był na ostatnim spotkaniu blogerek w Kielcach,
ten wie, że mówiłam o certyfikatach, m. in. ECOCERT,
oraz o tym, jak firmy namiętnie nadużywają jak tylko mogą tego wyrazu,
byle by tylko podnieść swoją wiarygodność w oczach klienta,
oraz nie ukrywajmy - PODNIEŚĆ CENĘ PRODUKTU.

Na świecie tylko ponad 1000 produktów posiada ten certyfikat,
za to tysiące posługują się wybiegami: albo mamy składniki certyfikowane,
albo mamy laboratorium certyfikowane... to wszystko NIC...
Nabijanie w butelkę.

O całej historii dowiecie się z postów Agulkowego Pola

Post 1
Post 2

Miłej lektury, wyciągnijcie wnioski :)

Pozdrawiam Agulkowe Pole, które nie boi się WYMAGAĆ :*

Angel

35 komentarzy:

  1. Kocham blogerki, które dały się omamić ;) Łucja!!! Uwielbiam Cię ;) Napiszę do Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kosmetyki są spoko, tylko pewna zasada została nadużyta, a tego NIE LUBIMY ;)

      Usuń
  2. Gratuluję takiego uporu i wnikliwości!
    Dzięki temu kolejne wątpliwości odnośnie "podejrzanej" firmy zostały rozwiane!
    Ja dostałam ich tonik na spotkaniu blogerek, wypróbuję go chociażby z ciekawości, szczególnie, że same kosmetyki miały dość pozytywne opinie w blogosferze. Ale takiego nabijania w butelkę nie lubię...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łucja pięknie to rozpracowała :)
      Dzięki temu mamy PEŁNY OBRAZ :)

      Usuń
  3. Bardzo dobry post ( linki) przeczytałam i jestem z leksza oburzona ... a z drugiej strony czego można się spodziewać:/ Teraz wszystko tak wygląda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mówiąc o tym wydajemy ciche pozwolenie na takie sytuacje, dlatego trzeba mówić :) Głośno ;)

      Usuń
  4. Tak, Łucja spisała się na medal :)

    Ja wysłałam wczoraj do nich maila z zapytaniem, kto właściwie jest producentem tych kosmetyków. Wczoraj była niedziela więc odpowiedzi się nie spodziewałam. Dzisiaj, jak dotychczas, też cisza. Pewnie nie odpiszą.

    A najdziwniejsze jest to, że kosmetyki są naprawdę dobre, a ich własny producent robi im, kolokwialnie mówiąc, koło pióra. Po co te rzekome tajemnice? Przecież z opakowania każdego produktu LMG można wywnioskować, że producentem jest spółka z Piaseczna. A wszystko z chęci nadmiernego zysku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednak dostałam odpowiedź na mojego maila. Co mi napisali? Właściwie to samo co Łucji. Oczywiście, ani trochę mnie to nie przekonuje. Zresztą sami plączą się w "zeznaniach". W jednym miejscu jest napisane:

      "Firma Evolve z Piaseczna jest dystrybutorem kosmetyków w Polsce i w innych krajach i to właśnie ona zamówiła polskie kody kreskowe."

      A odrobinę niżej:

      "Bardzo długi czas poszukiwaliśmy laboratorium, w którym moglibyśmy produkować nasze kosmetyki." NASZE kosmetyki, czyli firmy EVOLVE, bo jak to inaczej rozumieć?

      Usuń
    2. Odwaliła kawał dobrej roboty, dlatego pozwoliłam sobie zaliknować, żeby szersze grono miało wiedzę na temat ;)

      Usuń
  5. oo firmę znam tylko z próbek
    ale zaraz nadrobię posty i poczytam chętnie
    akurat z kawką siadłam :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Zabieram się zatem za czytanie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo nieładnie z ich strony! Nie lubię tego! Zaraz poczytam. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzięki za te informacje! Sama testuję ich kosmetyki i na pewno przy okazji podlinkuję do Was :) Ja niestety mam ten problem, że zawsze na początku wszystkim ufam. Ich kosmetyki od początku mnie zainteresowały, ale szczerze mówiąc ceny są straszliwe w porównaniu do wydajności i działania, które jest po prostu poprawne. Tyle pieniędzy jestem w stanie wydać na P&R albo na kolorówkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podlinkowanie mile widziane, im więcej informacji tym lepiej :)

      Usuń
  9. Angel - dziękuję. Rzadko daję o sobie tu znać, ale czytam i dziękuję za tak ważne informacje. W ogóle dziękuję za całokształt :-*

    OdpowiedzUsuń
  10. Czego oni nie zrobią, żeby nabić konsumenta... w butelkę :/

    OdpowiedzUsuń
  11. no to poczytam, zapowiada sie ciekawie :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Gdy dostałam propozycje współpracy, poczytała o marce. W sumie to próbowałam, bo niewiele jest na ten temat. Miałam sporo wątpliwości właśnie związanych z tym tematem. Postanowiłam zaryzykować i ocenić rzetelnie sama zawartość. Kosmetyki dobre, nie da się tego ukryć.
    Jednak trochę pozostał niesmak, bo konsument w gruncie rzeczy nawet nie wie, jakiego kosmetyk jest pochodzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też ciekawili, ale mimo, iż mam tysiąc widzów więcej niż Ty, u mnie pojawić się chcieli, milczeli jak głaz na moje zapytanie :) co mnie zaciekawiło, bo zazwyczaj firmy z naturalnym składem nie mają nic do ukrycia i bardzo chętnie się tu prezentują :) Ale co ma wisieć nie utonie ;) Są teraz :)

      Usuń
    2. Przejrzeli Twój blog, zobaczyli, że na firmach, które nie grają fair nie zostawiasz suchej nitki, to Cię nie chcieli :) Tak jest jak firma ma coś do ukrycia :):):)

      Usuń
  13. Tak :) Uważnie śledziłam każdy post dotyczący tej sprawy i podzielam spostrzeżenia:)

    OdpowiedzUsuń

Komentarze od Was dodają ENERGII :) Dzięki