poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Yankee Candle po raz pierwszy... ...filozoficznie

;-)


Swoimi postmi kusiłyście na tyle mocno,
że w końcu musiałam kupić swój pierwszy wosk od Yankee Candle.

Okazja nadarzyła się niespodziewanie, podczas likwidacji jednej
z częstochowskich Mydlarni, wszystkie woski można było kupić za 5 zł.
Obwąchałam każdy i najmocniej przemówił do mnie SMOK…


YANKEE CANDLE - PINK DRAGON FRUIT

Doskonały pod każdym względem. Kolor, który lubię, zapach inny niż wszystkie.
Idealne wyczucie mocy (mogę to powiedzieć teraz, po wypróbowaniu
innych opcji zapachowych). Woń soczysta, aromatyczna, z pazurem.



Oczywiście zupełnie nie obyta z produktem, pierwszy wosk roztopiłam w całości.
Przy każdym paleniu zapach unosił się w całym mieszkaniu, przez około tydzień…
Potem zelżał nieco, i woń umilała mi niemal każdy wieczór, jeszcze przez jakieś
trzy tygodnie… po czym dowiedziałam się, że woski te trzeba wylewać
po jakimś czasie (ja tego nie zrobiłam, bo naprawdę pachniał za każdym razem,
kiedy podstawiałam mu pod miseczkę świeczkę…)


Ale skoro doszły mi trzy kolejne zapachy, no to czemu nie?
Pokruszyłam więc je na kawałki i zaczęło się testowanie zapachów.

YANKEE CANDLE - SPICED ORANGE

To jest szał ciał. Zapach tak cholernie mocny, że nawet pokrojona
na kawałki tarta, bez palenia, wydziela do otoczenia przyjemną woń.
A jak to się zapali w małym pokoju to mało kto wytrzyma,
strasznie mi się podoba ten zapach, ale kiedy zaczynam go ogrzewać,
muszę mieć otwarte drzwi na oścież, cyrkulacja powietrza być MUSI.
Zgodnie z tym co widzimy na zdjęciu, w powietrzu unosi się
milion pomarańczy z czterema milionami goździków.

Pomyślałam sobie wtedy, że jak każdy zapach będzie taki,
mój nos oszaleje…



YANKEE CANDLE - VANILLA LIME

… na szczęście natrafiłam  na kolejny wyważony zapach.
Słodka wanilia przełamana cytrusami, pełna równowaga.
Zabrakło mi tu jednak pazura…

Całkiem natomiast umarłam przy…


YANKEE CANDLE - WARM SPICE

Idealny zapach dla nudnych osób, takich bez wyrazu, bez sznytu,
słodko-pierdząca, otulająca woń... to ja już wolę przyprawy z Spiec Oragne,
tam przynajmniej wiem, że żyję :D

Muszę dorzucić do tego zapachu jakieś inne, ostre kawałki,
żeby nie umierać siedem razy… bo tyle jeszcze części tej tarty zostało ;)


Podsumowując - to wciąga, MYŚLĘ WIĘC...
że skuszę się na inne ;)

Co z pazurem bądź wyjątkowo kuriozalnego z zapachów YC polecacie?


62 komentarze:

  1. Mama mi w lumpeksie upolowała kominek i sama wyruszam w wolnej chwili na zakupy wosków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nawet kominki można tam kupić?? :D
      Ja mam swój stary jeszcze z Avonu, miałam trzy ale dwa już zbiłam :)
      Na razie styknie ;D

      Usuń
  2. Ja jeszcze nie skusiłam się na woski, może dlatego, że nie natrafiłam na nie stacjonarnie!

    Angel, gratuluję Tysiaczka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stacjonarnie jest wygodnie i bezpiecznie, w tym wypadku, nigdy bym nie kupiła tego ostatniego... ale cóż, trzy z nich były strzałem w necie... i wyszło tak, że nie każdy urywa mi tyłek ;D

      Dziękuję serdecznie :*

      Usuń
  3. pink dragon fruit uwielbiam! najlepszy wg mnie jest pink sands ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę o nim pamiętać przy kolejnych zakupach :)

      Usuń
  4. Uwielbiam te woski choć niestety w domu nie mogę ich używać, gdyż wywołują migrenę u mojej mamy. :) W pracy za to wszyscy zachwycają się gdy przynoszę pudełeczko z YC. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, zapach olejków eterycznych w nich ukryty czasem jest powalający :) Dobrze, że chociaż w pracy możesz rozkoszować się zapachami :)

      Usuń
  5. Ja też jeszcze nie skusiłam się na te woski, i jakoś dalej mnie do nich nie ciągnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobaczysz, że jak użyjesz jednego będziesz ciekawa kolejnych ;)

      Usuń
  6. Dostałam swój pierwszy Yankee Candle i muszę w końcu wypróbować, ale tak "prze folijkę" tego "pazura" w nim nie czuję. Mam "Pink Sands", wydaje się uroczy.
    Smoczy owoc mnie zaintrygował, głównie dlatego, że intryguje mnie sam ten owoc. chciałabym go kiedyś spróbować. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj mnie też... oglądałam go tylko w necie i śliniłam monitor ;)

      Usuń
  7. hmmm nie miałam tych wosków ale może warto spróbować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatniego nie polecam ;) Zupełnie do mnie nie przemówił :)

      Usuń
  8. hmm...może się skuszę przynajmniej na woski:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno mocniej pachną niż świece, tak słyszałam :)

      Usuń
  9. Ja też chcę! Gdzie Ty je dorwałaś? Ja ich jeszcze nie wiedziałam w żadnym sklepie a tak mi się marzą! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Były w takiej Mydlarni na Wolności w Częstochowie ale ją zlikwidowali. A trzy ostatnie kupiła w necie, 14 lutego robili promocję, że nie było kosztów przesyłki, a woski było po 4, 5 zł :)

      Usuń
    2. Buuu, a ja nigdy nic nie wiem :(

      Usuń
    3. oj tam, poszukamy stacjonarnie gdzie indziej :)

      Usuń
  10. Miałam Vanilla Lime i baaardzo lubiłam :) W ogóle uwielbiam te woski. Raz zapalony wosk wciąga jak nie wiem co :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pełni rozumiem, każdy zapalony wosk buzi we mnie chęć na poznanie kolejnego zapachu :)))

      Usuń
  11. gdzie takie dawali za pół ceny? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Mydlarni której już nie ma... upadła. ALE trzy ostatnie woski kupowałam w internecie, nie były drogie kosztowały 4 albo 5 zł :)

      Usuń
  12. Ja planuję dopiero takie nabyć :)
    Tyle o nich słyszałam, że nawet jeśli w połowie będą tak dobre, to myślę, że i tak warto :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że są i są o wiele wydajniejsze niż się o nich pisze :)

      Usuń
  13. Mam kilka wosków ale nie mam jeszcze kominka ;)
    Chyba pomyliłam kolejność zakupów hihihi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. LOL :D Genialne :D
      Koniecznie zaopatrz się w kominek, zapachy dają wiele przyjemności :D

      Usuń
  14. Uwielbiam woski. Jak dla mnie długi czas mija zanim przestają pachnieć. Wcale nie jest to kilka dni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też się tak wydaje, jakoś te olejki eteryczne wolno wyparowują z tego wosku :) I bardzo mi się ta wydajność podoba :)

      Usuń
  15. Uwiodły i Ciebie! Ja się jeszcze nie dałam :D

    OdpowiedzUsuń
  16. o mamo.. ty to potrafisz robić opisy... mam ochotę przez ciebie teraz na nie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak trafię na taki o zapachy drzewa cedrowego, to dopiero będzie opis ;D

      Usuń
  17. Paliłam wczoraj wosk o zapachu Pink Dragon Fruit i mój współlokator stwierdził, że śmierdzi jak Domestos. ;) Mi się podoba, ale są różne gusta. ;) Z YC polecam jeszcze Black Cherry i zapach faceta, który dopiero co wychodzi spod prysznica, mianowicie Midsummer's Night. ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faceci to są z MARSA, z nimi się nie dyskutuje o zapachach ;D O odczuwaniu zapachów to w ogóle dyskusji nie ma, bo każdy nos na co innego wyczulony :D
      Zapisałam na liście do KUPIENIA :)

      Usuń
  18. Uwielbiam zapach Dragon Fruit. Zdecydowanie powinno pojawić się dużo kosmetyków o tym zapachu! Czuję się trochę jak sierota! Chyba jestem ostatnią osobą, która nie próbowała tych wosków (mowa o YC, bo woski same w sobie próbowałem) ;pp

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj nie czuj się, nie czuj :) O TAK ! Popieram :) Masłem do ciała to o zapachu smoka to ja bym nie pogardziła, oj nie :)

      Usuń
  19. No nie następna kusi!! Jak mi się marzą te zapachowe cuda ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obserwuj sobie YC (różne sklepy) na FB, dzięki temu masz info pod ręką, gdzieś tam zawsze jest jakaś promocja :)

      Usuń
  20. "Loves me, loves me not" - siła spokoju ale nie nudziak.YC to nałóg chyba....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest nazwa wosku??? ymmmmmmmmmmm :) CHYBA tak :)

      Usuń
  21. Ja tez czuje sie bardzo podkuszona, poszukam u mnie. :) Takie apetyczne te woski, jak pralinki jakie... I fotki swietne na tle tych jakze madrych cytatow. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ciasteczka kolorowe :) jak do tego dojdzie apetyczny zapach to już w ogóle ;) Dzięki :D Coś innego miało być i nie nudno ;)

      Usuń
  22. Ja miałam tylko jeden wosk - sprezentowała mi go Słomcia :) Idealnie utrafiła z zapachem. Jesli lubi się takie cudeńka, to przyjemność jest murowana :) Ten zapach unoszący się w pokoju jest niesamowity :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda :) zwłaszcza w momencie, jak trafisz w zapach, wydaje mi się nawet, że te woski pachną intensywniej niż jak odpalam wodę z olejkiem... dlatego na razie nie kupuję olejków, stawiam na woski :)

      Usuń
  23. Smoka też mam ale właśnie tak mi się podoba, że szkoda mi go użyć ;-))

    Plan na 2013 rok - sprawdzić jak pachną wszystkie woski YC :-D. I przy okazji stracić fortunę haha.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niekoniecznie, jeśli trafisz na wyprzedaż... nie stracisz dużo kasy za to przyjemności będziesz mieć co niemiara :D

      Usuń
  24. mniammmm :) Kocham ładne zapachy:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Chmm taki korzenny to Home Sweet Home, ale bardziej nadaje się na jesień i zimę. Ostatnio kupiłam Fruit Fusion jest totalnie optymistyczny i pachnie tak intensywnie, że muszę go trzymać w osobnym pudełeczku bo zapach przechodzi na inne woski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak już skończę swoje zapasy to wejdę sobie na tego posta i spiszę, co polecałyście ;)

      Usuń
  26. Gratuluje początków kolekcji :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie muszę uzupełnić, bo w YC już braki :) za to inne woski teraz na tapecie :)

      Usuń
  27. Ja zakochałam się w wosku Spiced orane do tego stopnia, że zapragnęłam mieć świeczkę. Kupiłam małą świecę w słoju i.... rozczarowanie. Czekałam ,czekałam i czekałam prawie 3 h a zapach się nie pojawił. Czuć było co nie co z nosem w płomieniu. Postanowiłam zlać roztopiony wosk do kominka i spr czy to coś zmieni i ... ? zapach od razu się pojawił - piękny jak w tarcie :) Ucieszona, że nie wszystko stracone przetopiłam świecę na woski (wlałam do pojemnika na kostki do lodu i do zamrażarki) wyszło 6 pokaźnych kosteczek. Za świecę zapłaciłam 7 funtów, zważyłam słoiczek przed i po wylaniu wosku i było on jedyne 30gr cięższy od samplera (50gr) czyli jak ok 1,5 samplera albo ok 3 tarty. I co? opłaca się ? Bardzo się zawiodłam. Czekam teraz na mały tumbler Cramberry ice, który zamówiłam w tym samym czasie - mam nadzieję, że nie okaże się porażką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. GENIALNIE sobie z tym poradziłaś, chyba bym na to nie wpadła :) Ja zawsze wybieram tarty, mam ich już spora gromadkę, może przyjdzie czas, że opiszę je na blogu :) Życzę Ci, żebyś się już nie rozczarowywała ;)

      Usuń
    2. Mały tumbler zdał egzamin, zapach delikatnie rozniósł się po pokoju już po 20 min, paki się równo i nie zostawia wosku na ściankach. Nie daje tak po nosie jak wosk, ale to dobrze :) jest wyczuwalny ale nie drażniący. To pewnie zasługa większej powierzchni palenia w tumblerze, No i jest 2x większy niż mała świeca w słoiku !
      Teraz kupuję małe świeczki-samplery, dzielę na pół i 1/2 palę jako wosk a drugą 1/2 jako świeczkę.Niestety w 80% taka świeczka pachnie minimalnie, za to jako wosk jest super. Podsumowując polecam tumblery i pillary. Są większe i wyglądają nowocześniej. Słoiki sobie odpuszczam ;)

      Usuń

Komentarze od Was dodają ENERGII :) Dzięki