wtorek, 16 kwietnia 2013

Oriflame, Najnowsza maskara VolumeBuild z formułą VoluFlex

Witam prawie letnio, gdyby nie zimny wiatr...
Dziś o tuszu...

Kiedyś moim ulubieńcem z Oriflame był tusz Wonder Lash,
miał silikonową szczoteczkę, i choć zazwyczaj unikam takich,
w jego wypadku szczota była idealna dla moich rzęs.


Kiedy więc pojawiła się nowość, w równie kuszącym, fioletowym opakowaniu,
moja ciekawość osiągnęła poziom wrzenia…
Ciekawość została zaspokojona za sprawą
DOMINIKI,
która od lat zajmuje się sprzedażą kosmetyków Oriflame.


Producent proponuje mam malowanie rzęs nieskończoną ilość razy,
kto się odważy, dostanie wystruganego przeze mnie Oskara.
Już sama nazwa tuszu sugeruje - możemy BUDOWAĆ.
Mamy również zapewnienie, że każda kolejna warstwa
będzie tak samo elastyczna jak pierwsza i przy żadnej nie powstaną grudki.


Obietnice bardzo mi się podobają bo lubię efekt sztucznych rzęs
bez doklejania ciała obcego ;) Jak to jest w praktyce?


Tusz posiada średniej wielkości szczoteczkę (zwykłą, nie silikonową)
która jest również średnia, ani nie za miękka, ani nie za twarda.
Dzięki temu ładnie łapie rzęsy i dobrze je wyczesuje, przy pierwszej warstwie.



Rzęsy są pogrubione, wydłużone i lekko wywinięte do góry.


Druga warstwa to efekt sztucznych rzęs i powiem Wam,
że na tym poprzestaję… jak będę miała szalony dzień
skuszę się na 5 warstw, zgodnie z tym, co proponuje producent na stronie.
Ta druga warstwa, bez wyczesania, prezentuje się tak sobie powiedziałabym.
Polemizowałabym również z elastycznością, dla mnie bardziej elastyczne
rzęsy były po top coat z KIKO…


Gdyby jednak komuś spodobał się efekt choćby tej pierwszej warstwy,
tusz można nabyć w promocyjnej cenie na


Wodoodporność?



33 komentarze:

  1. Mam WonderLash i kompletnie ginie on z kreską, a bez kreski się nie pokazuję, więc naturalnie, że go nie lubię.
    Na ten się nie dam namówić za żadne skarby. Co kupię maskarę z wysyłki to przechodzę rozczarowanie. Wolę drogeryjne, chociaż efekt na Twoich rzęsach mi się szalenie podoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko zależy od kształtu oka, od rzęs... ja generalnie nie narzekam :) Rzadko zdarza się coś, bo się u mnie w ogóle nie sprawdza :)
      WonderLash miałam kilka razy, to moja kultowa maskara :) za każdym razem robiła rzęsy do nieba :)

      Usuń
    2. Mam podobnie :)
      A szczególna sympatią darzę tusz w kolorze Prune :)

      Usuń
  2. Wonder Lash... może być, ale zdecydowanie wolę tusz endless.
    Uwielbiam za to tusz False Lash Effect Max Factor - w czarnej bądź złotej oprawie, nowej Clump Defy jeszcze nie próbowałam.
    I moim hitem jest też tusz Yves Rocher w różowym opakowaniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O TAK ! Że też ja jeszcze nie pokazałam tego różowego tuszu z YR, ulubieniec ostatnich miesięcy :)

      Usuń
    2. Twój też??
      Ja do też u siebie jeszcze nie pokazywałam :) Stary już wyrzuciłam a nowego jeszcze nie otworzyłam.

      Usuń
    3. No pewnie :)
      Na następnym spotkaniu w Krakowie się nim ubabram :D

      Usuń
  3. Angel! Ty masz takie spojrzenie, że nawet tuszu Ci nie trzeba! : ))
    ooo nie! U mnie tylko wodoodporne. Czasem nie mam możliwości zmycia tuszu przed treningiem, a później PANDA! ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miażdżące nie? ;DDDD
      W pełni rozumiem, ale kiedy ja nałożyłam sobie wodoodporny a potem nie mogłam go domyć... wpadłam w taki szał, że wyrwałam sobie połowę rzęs :D pocierając i pocierając, nie żeby specjalnie ;)

      Usuń
  4. Ja ostatnio nie mogę trafić na porządny tusz. Maluje tylko rzęsy, potrzebuję naprawdę wyrazistego efektu i niestety, większość tuszy koszmarnie skleja. A ja szukam czegoś co będzie dawało mocny efekt, ale rozdzielonych rzęs, pełnych objętości... Czasami myślę, ze wrócę w akcie desperacji do masterpiece Max, który był idealny, ale niestety, testy na zwierzętach mnie odrzuca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałem wiele dobrego o tym tuszu :) ale niestety nie miałam okazji go używać, ciągle mam jakieś inne, a na rynku każda firma ma chyba ze dwadzieścia odmian tuszu :) Nie da się ogarnąć wszystkiego :)
      Teraz już nie powinni testować...

      Usuń
  5. Post za postem - nie nadążam, ale tempo heh ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra, dam Ci na chwilę odpocząć :) Spokojnie, jak wrócę do Częstochowy tak CZĘSTO pojawiać się nie będę ;)

      Usuń
  6. Bałabym się chyba użyć 5 warstw na oko z obawy przed sklejeniem rzęs.. ale efekt daje świetny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po nałożeniu 5 warstw - odpadły by mi rzęsy z nadmiaru tuszu :D

      Usuń
  7. Wonderlash to mój ulubiony tusz do rzęs ;) a ten nowy jakoś mnie nie przekonuje ;/

    OdpowiedzUsuń
  8. Efekt przyzwoity :) Sama mam póki co tusz z Lovely Curling Plump Up. Ten to dopiero czaruje :D Próbowałaś go może?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieeeeeee a mówisz, Że MUSZĘ MIEĆ? :D Mam Spectacular Me i lubię :)

      Usuń
    2. Za 8zl z groszami - MUSISZ :-D

      Usuń
    3. Wpisuję do telefonu, przy najbliższej okazji łapię do koszyka :)

      Usuń
  9. oj szkoda, że znów skończyło się na gadaniu producenta

    OdpowiedzUsuń
  10. Miałam wielokrotnie Wonderlash, rzeczywiście dobry, jak go chwalą, ale jak mam ochotę na coś mocniejszego, to sięgam po coś innego.

    Obecnie eksperymentuję z Bell Maxxi Lash - eee, może być. Za taką cenę nie mogłam nie spróbować, ale po pół roku użytkowania już jest cienko... sucho znaczy się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tuszy z Bell to ja jeszcze nigdy nie miałam :) Ale wszystko przede mną :)

      Usuń
  11. bardzo mało widoczny efekt ... ja bym była bardzo rozczarowana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma się co stresować, tusze tanie jak barszcz, jeden nie będzie pasował to jest drugi :)

      Usuń
  12. Ja też nie odważyłabym się nałożyć więcej niż 2 warstwy :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Teraz w Katalogu 13 jest jeszcze jedna nowość- tusz Master Curl. Ciekawa jestem jaki będzie efekt. Ten powyżej również mnie nie zbytnio zadowolił. Mam dosyć długie rzęsy więc nie było najgorzej ale to jednak nie jest "to" ;)
    W wolnej chwili zapraszam do mnie :) a ja oczywiście obserwuję. Swoją droga masz tu mnóstwo ciekawostek do poczytania! Nie wiem dlaczego dopiero dziś trafiłam do Ciebie :/
    http://ori-uroda.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa :)
      Widziałam tą nowość ale mnie zupełnie nie kusi :)

      Usuń

Komentarze od Was dodają ENERGII :) Dzięki