czwartek, 25 kwietnia 2013

Lovely, Spectacular Me, Maskara pogrubiająco-wydłużająca, Zdarza się Wam czasami…


… nie pomalować rzęs?
Tragedia, można sobie strzelić wypasiony makijaż ale jak się nie postawi
kropki nad „i” no to kaplica, cały make up leży i kwiczy…


Kiedyś robiłam sobie makijaż do sesji a potem się dziwiłam,
dlaczego 250 zdjęć wygląda jak IDŹ STĄD I NIE WRACAJ
aha, niestety nie dało się wykorzystać ani jednej sztuki.
Bez tuszu gorzej jak bez majtek ;)


Tego specyfiku pewnie bym sobie nie kupiła dobrowolnie,
ponieważ mam kilka otwartych już tuszy, ale stało się tak,
że zakup poczynić musiałam, MUSOWO WRĘCZ.



Wybierając się do Krakowa na spotkanie blogerek spakowałam wszystko,
tak mi się wydawało, aż nagle, 20 km przed miejscem przeznaczenia,
jak grom z jasnego nieba, spadło na mnie olśnienie… TUSZ !
Nie mam, nie zabrałam, nie spakowałam, lipa…

Ratunek jest tylko jeden - Rossmann.
Wskoczyłam z busa i popędziłam do Galerii Krakowskiej.
Wpadłam jak po ogień dosłownie. Wybór na podstawie ostatnio
czytanej notki na blogu którejś z Was…
Zapamiętałam z niej tyle: Lovely, niebieska szczoteczka, rzęsy WOW.



Za 8 ml maskary zapłacimy 8,90 zł (z tego co pamiętam).

Maskara ma szczuplutką, gumową szczoteczkę z ogromem igiełek,
które nie podrażniają oka podczas aplikacji.
Dzięki temu, że szczotka jest wąska dociera do każdego miejsca,
każdy rodzaj rzęs powinien dać się pomalować bez problemu.



Jedna warstwa tuszu daje naturalny efekt, rzęsy są podkreślone,
lekko pogrubione, ładnie rozczesane.
Druga warstwa tuszu dość mocno oblepia pomalowane już włoski,
z bardzo bliska to widać i być może nie wygląda za ciekawie,
ale generalnie nikt z odległości 5 cm nie ogląda naszej twarzy…
Z normalnej perspektywy mamy solidną firankę,
która przy pomocnym makijażu bardzo dobrze wygląda.


Czasem z tej firanki ukruszy się ziarenko lub dwa,
nie jest to jednak uciążliwe. Do przeżycia. Za taką cenę całkiem fajny tusz,
zwłaszcza jak ktoś ma POTRZEBĘ, NA SZYBKO ;)


Kupowaliście kiedyś tusz na szybko? Na co padł Wasz wybór??





104 komentarze:

  1. też uważam, że bez tuszu to jak bez majtek. jeszcze u mnie! małe oczy, opadająca powieka! bez tuszu to jak kret :) na szczęście nie zdarzyło mi się nigdy kupowanie tuszu na szybko! Moim ulubieńcem jest MaxFactor.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. LOL :D ech, myślę, że tak źle by nie było :) Nie mniej fakt, przy małych oczach tusz to podstawa podstawy :D A wiesz, że nie miałam jeszcze anie jednego tuszu z tej firmy? Podkłady owszem, nawet dziś mam na sobie, ale tuszu... ale kiedyś się skuszę :)

      Usuń
    2. to polecam False Lash Effect :)) a pisze to kret, pamiętaj! :D

      Usuń
    3. Mam coś podobnego, na wzór jakby... Covergirl się nazywa i ma również igłową szczotkę ale grubą, nie tak ja tu :)

      Usuń
    4. "bez tuszu to jak bez majtek" <3 moje nowe motto !

      Usuń
    5. Oglądam właśnie tusze Covergirl i Maxfactor ma prawie identyczną szczoteczkę a nawet podobne opakowania. :)

      Usuń
    6. No właśnie, to chyba ten sam pies :)

      Usuń
  2. Muszę przyznać, że całkiem całkiem ten tuszyk wygląda.
    Ja tak kiedyś poszłam do pracy i koleżanka mi mówi - jakoś inaczej dzisiaj wyglądasz - patrzę w lusterko i... NIE MAM RZĘS! Bo choć naturalnie nie najkrótsze i nie najjaśniejsze rzęsy mam, to przykryte lekko podkładem czy tam korektorem - ZNIKNĘŁY! Popędziłam do koleżanki, która tusz przy sobie zawsze MA i... Ufff! Miałam rzęsy :)

    Na szybko nie kupowałam nigdy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie :) Moich też nie widać po nałożeniu podkładu czy pudru... zresztą widać na pierwszym zdjęciu, prawie białe :) Ja też zazwyczaj noszę przy sobie jeden, ale przed wyjazdem tak się poprzepakowywałam, że szkoda gadać :)

      Usuń
  3. Skąd ja to znam :D Pamiętam, że przed egzaminem na prawo jazdy tak się przeglądałam w lusterku i myślałam, ale ja fatalnie wyglądam, ale mam oczy, jak nic ze stresu. Tiaaa... w nerwach właśnie bez tuszu pojechałam :) Ale jeszcze gorzej było jak poszłam z jednym okiem umalowanym tuszem, a drugim nie - wszyscy pytali co ja tak dziwnie wyglądam, a ja nie wiedziałam o co chodzi :D
    A tuszu na szybko chyba nie kupowałam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oh LOL, mogę sobie wyobrazić brak pomalowanych rzęs, ale jakim cudem udało Ci się pomalować jedną a o drugiej zapomnieć?? ;D Wytłumaczenie może być jedno - miłość ;)

      Usuń
    2. No chyba tak :D Albo dzwonek do drzwi, z tego co pamiętam :) A ja mam straszną sklerozę - dziś sąsiadka przyszła o coś zapytać i spaliłam olej, który grzał się do smażenia kotletów. Czasami boję się co będzie za kilka lat :D

      Usuń
    3. Nawet mi nie mów... ja dwa dni temu chciałam podgrzać błoto w kąpieli wodnej ... spaliłam garnczek...
      Dziś robiłam kaszę... przywarła do dna na amen w pacierzu...
      Chyba powinnam iść do lekarza ;)

      Usuń
    4. Moja koleżanka znalazła na to sposób. Gdy nastawia coś na kuchence gazowej - włącza minutnik :) zaczyna pikać i wie, że coś przecież gotuje :)
      O ile tylko nie zapomni minutnika nastawić ;)

      Usuń
    5. No to ja minutnik musowo nastawiam jak gotuję jajka itp. Już raz gotowałam ponad godzinę jak zapomniałam :) U mnie najgorzej jest jak ktoś mi przerwie, wejdzie, zapyta o coś, zadzwoni - wtedy kompletnie zapominam co robiłam przed chwilą i dopiero smrodek palonego oleju sprowadza mnie na ziemię :D

      Usuń
    6. Minutnik to dobre rozwiązanie, ale chyba już całkiem zwolniło by mnie z myślenia w kuchni :) a tak zmuszam ostatnie szare komórki do pracy ;)

      Usuń
  4. Oj tam, porzyczyłabym Ci gdybyś powiedziała :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chciałam być kłopotliwym gościem ;D

      Usuń
    2. Daj spokój, następnym razem przyjedź bez tuszu :P

      Usuń
    3. poczekaj, poczekaj, kto to wie, co zapomnę 11 maja :D

      Usuń
  5. ja mam na szczęście naturalnie długie rzęsy, teraz po doładowaniu to w oóle czad, więc bez tuszu spokojnie daję rqadę, wystarczy zalotka. ale tusz z Wibo i lovely lubię bardzo. Niestety szybko się wysuszają i kruszą, no ale czego chcieć za dychę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozazdrościć :) To też chyba zależy na jaki się trafi, kiedyś, taki w szarej tubce, używałam pół roku :)

      Usuń
  6. Nie miałam,ale eyeliner mają przyzwoity(ten w płynie w kształcie stożka opakowanie;))

    OdpowiedzUsuń
  7. Racja, makijaż bez pomalowanych rzes to kicha

    OdpowiedzUsuń
  8. Szczoteczka identyczna jak w MIYO 3in1 coś tam, coś tam i cena ta sama.
    Tamtą lubię, a tej nie miałam, ale wydaje mi się, że generalnie bym polubiła :)
    Dobrze łapie małe rzęski przy wewnętrznym kąciku i dolne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz tyle się tego namnożyło, że trudno już wymyślić jakąś innowacyjną szczotę :)
      Jedne podobne do drugich :) A tusze pewnie i w działanie podobne, ja niestety nie mam MIYO
      gdzieś pod ręką, więc pozostanie mi Wibo :)
      Te małe włoski wyczesuje genialnie :)

      Usuń
  9. Rzeczywiście zdjęcia bez tuszu wyglądają dużo gorzej niż te "z". I pomyśleć, że taka drobnostka robi tak kolosalną różnicę!
    Tego tuszu nigdy nie miałam, ale też czytałam o nim wiele dobrego, podobnie jak o Growing Lashes ;)
    Ja chyba jednak pozostanę wierna Max Factorowi 2000 Calorie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Diabeł tkwi w szczegółach :D
      jak to mówią
      i mają rację ;)

      Usuń
    2. Sam makijaż prezentuje się fajnie, nawet bez mascary, bo jest taki żywy i kolorowy, ale widać ewidentnie, że czegoś brakuje :D

      Usuń
    3. Nawet najbardziej kolorowa wariacja musi mieć czarną otoczkę ;)

      Usuń
  10. Lubię ten tusz:) Za taka cenę efekt jest świetny!:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ooo tak ! Makijaż bez tuszu na rzęsach traci urok ! :P
    Pięknie połączone kolorki na powiece :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka szalona wariacja :) Znalazłam ciekawe cienie o których zapomniałam :)

      Usuń
  12. Ja ostatnio namiętnie używam tego żółtka Lovely :) Na razie spisuje się genialnie, ale jeszcze wstrzymam się z recenzją, bo chcę sprawdzić po jakim czasie zacznie się sypać i zaschnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też muszę wypróbować :) Mój tusz spisuje się od początku marca, na razie jest OK :)

      Usuń
  13. używam go używam i nawet się polubiliśmy ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. I powiedz mi że Lovely nie zrobiło Ci lepiej niż niejedna droga maskara :D Ja bezwstydnie zajeżdżam inną i jestem nią zachwycona :D Postarali się, bez dwóch zdań :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrobiło mi... :) wiem, wiem, żółtą muszą kupić jeszcze, no każdy zachwala :) jestem ciekawa co mi zrobi ;)

      Usuń
    2. Mogę być trudna w odbiorze, więc nastawienie mam umiarkowane :) najwyżej później będę się zachwycać ;D

      Usuń
  15. Bez tuszu to ja się z domu nie ruszam. Mogę nie brać innych kosmetyków, ale tusz zawsze musi być. Zazwyczaj zapominam szczoteczki do zębów. Przed wyjazdem myję zęby i odstawiam ją do kubeczka zamiast do kosmetyczki. Jednak znalazłam rozwiązanie - dwie szczoteczki, jedna w domu, druga do podróży.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten mój niebieski tusz też już ze mną wędruje w podręcznej kosmetyczce, którą zawsze zabieram jak wychodzę z domu :) Przezorny zawsze ubezpieczony :) Przydała by się jeszcze jakaś kompaktowa szczoteczka :D

      Usuń
  16. Ja od momentu kiedy parę lat temu odstawiłam Lancome Hypnose z przyczyn ekonomicznych, właściwie wszystkie tusze kupowałam na szybko i na zasadzie "jak już jestem w Rossmanie" to kupie jakiś tusz i efekty były różne choć Max Factory raczej spisywały się przyzwoicie. Natomiast po lekturze kilku blogów zakupiłam sobie własnie z Lovely, ale żółtka i jestem zachwycona, zupełnie nie odbiega jakością od tych, które onegdaj kupowałam za ponad "stówkie"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakieś 80% sukcesu gwarantuje szczoteczka, jak przypasuje odpowiednim rzęsom to można nią cuda zrobić, a że teraz mniejsze firmy kopiują te większe, to nie dziwota, że tanie tusze dają radę :) Nie przepłacałabym za tusz, nawet jakbym spała na sałacie ;)

      Usuń
  17. no no, całkiem ładnie sobie ten tusz poradził! u mnie też się nie obejdzie bez uczernienia moich jasnych rzęs ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślę, ja nie marudzę przy tuszach, chyba że faktycznie coś mi mocno nie leży ;)

      Usuń
  18. Taaak, raz mi się zdarzyło kręcić tutorial i zapomnieć o tuszu. Na koniec, gdy już sprzątnęłam kosmetyki, ustawiłam aparat do robienia zdjęć w podglądzie coś mi nie pasowało. Coś było nie tak. Na szczęście zorientowałam się i dograłam tusz zanim zjadłam obiad czy posprzątałam całe mieszkanie w tym makijażu, bo nie byłoby co zbierać.
    A na szybko kiedyś kupiłam Miss Sporty za dychę, nie pamiętam nazwy. Fajny był - przez tydzień. A potem był do niczego, nawet jako wycior do fajek się nie nadawał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie... ja mi z tymi zdjęciami, COŚ MI NIE PASOWAŁO, oglądam, oglądam i już miałam wpadać w głęboką depresję, że jakaś taka nie fotogeniczna jestem, kiedy odkryłam sprawcę tego kataklizmu :)
      Niestety nie mogłam domalować, bo po zdjęciach radośnie zmyłam makijaż... a dopiero potem zrzuciłam foty na kompa :D
      Z Miss miałam chyba jeden tusz wieku temu, nie przemawia do mnie ta firma...

      Usuń
  19. Zdecydowanie zdarzyło mi się i to nie raz zapomnieć o tuszu, tak jak kiedyś ubierałam się bez majtek haha - ale zdarzały się i gorsze chwile:P

    Mam 3 tusze z Wibo/Lovely i w sumie na początku był zachwyt. Teraz mały koszmarek...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez majtek w lecie da się przeżyć ;) Wiadomo, każdy tusz prędzej czy później robi się beee

      Usuń
  20. Nie znoszę tego tuszu. Nie i koniec. :D Zapach, kruszenie się, zlewanie wręcz. Na moich rzęsach totalnie się nie przyjmował i po kilku godzinach nie miałam go już na sobie w ogólne... albo raczej miałam ale pod oczami!

    Tusz na szybko kupowałam raz i był to maybelline w niebieskim opakowaniu, nie mam pojęcia jak się nazywa. Rewelacji nie było ale tragedii też nie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe ;D bywa :D Każdy tusz musi być dopasowany do kobiety, jak różdżki do czarodziejów w pewnej znanej opowieści :)
      Nie znam nic z tej firmy :) Dobrze, że nie było tragedii ;)

      Usuń
  21. "Bez tuszu gorzej jak bez majtek ;)"- świetne, ale i prawdziwe ;)
    Tusz wygląda ładnie choć szkoda że trochę skleja ale nawet całkiem całkiem ;) Chyba z 2 razy zdarzyło mi sie kupić tusz na szybko i zmusu, niestety trafiłam na niewypały :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;)
      To chyba jest kwesta wymagań :) nigdy nie zdarzyło mi się żądać od tuszu, żeby każda rzęsa była oddzielnie, to chyba niewykonalne przy dwóch, trzech warstwach, owszem, można oszukać, używając grzebyka z Inglota, ale czy to ma sens? Wg mnie za dużo zachodu, taka forma jest dla mnie akceptowalna :)

      Usuń
    2. Też nie wymagam żeby każda rzęsa była oddzielnie, ale niektóre maskary sklejają mniej inne bardziej, więc wole opcje mniej ;)

      Usuń
  22. całkiem fajny jest :) ja tak na szybkości ostatnio kupiłam jakiś Wibo w różowym opakowaniu i w sumie nie mam na co narzekać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nie miałam... na chwilę obecną jedyny różowy tusz jaki mam to od Yves Rocher :)

      Usuń
  23. Ile razy mi sie to zdazylo....:) a kiedy bylo spotkanie blogerek?? Ja wlasnie siedze sobie w Krakowie i nic nie wiem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początku marca :) A siedzisz na stałe czy tak przejazdem? :)

      Usuń
  24. za taką cenę zrobił swoje :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Oj malo tego, po pierwszej wspolnej noch musialam kuoic cala kosmetyczke! Padlo na podklad miss sporty, chyba czerwonu tusz i jakies cienie byle bezowe...hahahaha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znowu piszesz z telefonu? :D Muszę uruchomić wyobraźnię, żeby odczytać Twoje przesłanie ;D

      Usuń
  26. Miałam go III razy jest dobry . Nie jakiś ultra powalający ale dobry... ale cóż mówić mi i oceniać u mnie żeby tusz się nie sprawdził to musi być gorzej niż kiepski :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba mamy podobne podejście do tego typu produktów :)

      Usuń
  27. Angel jak zwykle piękna i promienna! A szczoteczka tego tuszu jest WOW ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na fotkach i z makijażem ;) Szczota bardzo fajna :) nie sądziłam, ze tak mi się spodoba :) Muszę wypróbować ją z innym tuszem :)

      Usuń
  28. Hasło "bez tuszu gorzej niż bez majtek" to już mój hit. :D Tej maskary nie miałam, ale żółtą z Lovely mam od ponad miesiąca i uważam, że jak na tę cenę, jest świetna. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obie rzeczy to bardzo ważne atuty współczesnej kobiety :) Kupię sobie jeszcze żółtą, jesteś entą osobą, która o niej opowiada ;)

      Usuń
  29. Ja bez tuszu ani rusz - blond rzęsy to przekleństwo :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem, wiem, ja mam blond jak nałożę za dużo pudru ;)

      Usuń
  30. Hahahaha, bez tuszu jak bez majtek ;) myślę, że nawet gorzej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też uważam, że gorzej, no chyba że się ma okulary przeciwsłoneczne i się ich nie zdejmuje ;)

      Usuń
  31. haha, czasem zdarzy mi się zapomnieć o rzęsach i faktycznie czuję się wtedy źle :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja w sumie mam swój ukochany tusz i chyba będę mu wierna do końca życia :3
    Ale bez majtek potrafi być całkiem nieźle, a bez tuszu nidy rydy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to fakt, druga strona medalu jest całkiem przyjemna ;)

      Usuń
  33. Ja uwielbiam ten tusz. Mój ideał ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O proszę :) Moim ideałem nie jest, ale nie zmienia to faktu, że się polubiliśmy :)

      Usuń
  34. bez tuszu, to tak jak bez umycia zębów :/
    ten niebieski i żółty robią moim rzęsom dobrze, nawet czasem bardzo dobrze ;)
    a ostatnio kupiłam na szybko lovely jakis nowy pomarańczowy ( boost? chyba się zwał)- tragedia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też :) choć pierwsze wrażenie można zrobić kompletnie się nie odzywając ;)
      Zapamiętam, żeby pomarańczowego unikać :)

      Usuń
  35. fakt bez majtek da się chodzić :) bez tuszy net :P
    nie kupowałam tuszu 'na szybko' ale jeżeli juz to w tej cenie zakupiłabym różowy z wibo :) bo ma włochata szczotę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie :) włochata czyli pewnie taka tradycyjna ;) lubię takie :)

      Usuń
  36. oka można nie malować, ale rzęsy trzeba ubrać;)

    OdpowiedzUsuń
  37. coś czuję, że u mnie jednak by się nie sprawdził ;/ powiem Ci, że zalotka naprawdę robi kawał dobrej roboty a tusz jest już mało ważny jaki. byleby nie sklejał rzęs :O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może... :) chyba i ja powinnam się przekonać do tego narzędzia ale mam opory :)

      Usuń
  38. makijaż genialny:) śliczna jesteś:))

    OdpowiedzUsuń
  39. Praktycznie identyczną szczoteczkę i bardzo podobne, niebieskie opakowanie ma tusz XXXL Volume od Sensique, który w promocji można dostać już za ok 4 zł (drogeria natura). Efekty zastosowania tego tuszu są SPEKTAKULARNE- rzęsy pogrubione, uniesione, wydłużone... Czego chcieć więcej? Tusz o którym piszesz jednak skleja rzęsy, ale może będziesz miała ochotę wypróbować ten, o którym wspomniałam- efekt przepieknej firanki i z bliska i z daleka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo możliwe :) Chętnie bym wypróbowała ale niestety w Częstochowie już wieku temu zlikwidowano Naturę :(

      Usuń
  40. Zdarza mi się wychodzić bez tuszu. Wyrzucić śmieci. Tylko :)
    Bez tuszu jak bez powietrza, bez majtek da się wytrzymać :P

    OdpowiedzUsuń

Komentarze od Was dodają ENERGII :) Dzięki