czwartek, 7 marca 2013

KĄTEM OKA - Dlaczego warto prowadzić bloga - historia najprawdziwsza

Witajcie :)

Na wielu DUŻYCH blogach pojawiły się podsumowania
jak prowadzić bloga, dlaczego go prowadzić itp. itd.
Sposobów i powodów pojawiło się mnóstwo.
Wydawać by się mogło, że powiedziano już wszystko.
Ale czy na pewno??

Dla mnie najbardziej fascynujące jest to, że praktycznie każda
recenzja jest jak pierdnięcie motyla... coś tam, gdzieś tam się zaczyna,
by po jakimś tam czasie przynieść nieoczekiwany skutek.

Tak więc pewnego pięknego dnia wysilałam swoje szare komórki
by napisać coś sensownego o kremie do stóp...
O kosmetyku, po który w sumie sięgam najrzadziej,
bo jak się smaruję balsamem do ciała, to zahaczam i o stopy... All in One

Kiedy więc amerykanie obchodzili swój Dzień Niepodległości,
ja obwieszczałam światu wieść o kremie z kasami AHA za sześć zeta...
bo co jak nie zadbane stopy najprędzej powiodą ku Wolności :>

I do głowy by mi nie przyszło wtedy, że krem ten odegra kluczową rolę
w moim marnym bytowaniu dokładnie 8 miesięcy później... no prawie...

Ale o co chodzi, zapytacie... otóż odpowiedź jest prosta.
Gdyby nie ta recenzja na mojego bloga nie weszłaby Ania,
nie byłaby moją stałą czytelniczką, nie napaliłaby się na własnego bloga,
nie uczestniczyła by w spotkaniu krakowskich blogerek,
w którym to i ja uczestniczyłam, a nie byłoby mnie tam,
gdybym nie miała gdzie spać... a miałam, dzięki ANI :) 


I to jest niesamowite, zwłaszcza w dzisiejszych czasach...
że po ogłoszeniu publicznym "Czy ma ktoś wolny kawałek podłogi"
po paru minutach odzywa się Ania z jasnym przesłaniem - WBIJAJ do mnie :D
I to jest mega rozbrajające, w momencie, kiedy człowiek człowiekowi Tuskiem, tfu... wilkiem... 
no bo takie czasy :>

Sama Ania okazała się niesamowicie sympatyczną osobą, taką wyjątkową... 
ale co się dziwić, dusza artystyczna, która z drugą artystyczną duszą tworzą bardzo udany duet...
i bardzo kolorowy dom... bardzo ich, bardzo oddający charakter domowników...


Vincent


Ania i Vincent, moje ulubione zdjęcie...
Uwielbiam domy artystów, więc tym milej wspominam cały pobyt w Krakowie.

A już w ogóle oczy miałam jak 5 złotych jak Ania przyleciała do mnie z tym kremem do stóp,
opowiadając tą właśnie historię... 

I to jest właśnie najprawdziwsza odpowiedź, dlaczego warto prowadzić bloga...
Nie dla samego pisania, nie dla kolejnego bannera w zakładce współprace,
nie dla kolejnego darmowego kosmetyku który miesiącami będzie zalegał na półce...

Warto pisać dla ludzi... których nie wiadomo kiedy, los może postawić nam na drodze...

Aniu... :*


95 komentarzy:

  1. A to prawda,masz rację.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam serdecznie,
      Tak czytam twoje wywody na temat prowadzenia bloga i musze przyznac, ze sama mam ochote zalozyc swojego. Nie mam jeszcze zielonego pojecia jak sie za to zabrac ale mam swoje suknie slubne i nie tylko, wiec pewnie od tego zaczne. Podpisuje sie pod kwestia *artystycznych dusz*...my jakos inaczej patrzymy na pewne sprawy...:) Sama przemalowuje meble, maluje na scianach itp. I wiesz co? Sprawia mi to niesamowita radosc...:) Wiec dlaczego nie...?:) Goraco pozdrawiam

      Usuń
    2. Jeśli ochota jest to trzeba z ochotę wykorzystać :)
      Szyjesz? Projektujesz?? wow, już wiem, że to będzie ciekawa strona :) Tworzyć możesz też tutaj, w sieci, przy okazji twory te będą oglądać inni, trzymam kciuki za udany start :)

      Usuń
  2. To o czym wspominasz to nie tyczy się bloga, czy Internetu w ogóle ale dotyka problemu bycia człowiekiem :) I w tym tkwi cała tajemnica, ponieważ drogi prowadzące Nas do pewnych zdarzeń/ludzi/miejsc nie mają znaczenia :) To MY wybieramy, dokonujemy decyzji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że nie tylko internetu :) ale skupiłam się na tym konkretnym przypadku :)

      Usuń
    2. Owszem, ale rozbawił mnie Twój wstęp

      "Na wielu DUŻYCH blogach pojawiły się podsumowania
      jak prowadzić bloga, dlaczego go prowadzić itp. itd.
      Sposobów i powodów pojawiło się mnóstwo.
      Wydawać by się mogło, że powiedziano już wszystko.
      Ale czy na pewno??"

      który od razu narzucił pewien schemat. I tyle.

      Usuń
    3. I bardzo dobrze :) Miało być zabawnie ;)

      Usuń
  3. Święte słowa, sama przekonuję sie o tym jacy ludzie po drugiej stronie monitora są pomocni i wiele osób mi bardzo pomogło, wirtualnie, ale zawsze:)mam nadzieję, że nie jedna osoba jeszcze Cię tak pozytywnie zaskoczy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam taką nadzieję, to jeszcze jakoś pozwala normalnie funkcjonować w tych chorym państwie... :)

      Usuń
  4. Pięknie to napisałaś, nie mogę się z Toba nie zgodzić, dużo ludzi sie poznaje w ten sposób, ja narazie nie osobiście, ale wkrótce kto wie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że spotkasz równie pozytywne osoby jak ja :D

      Usuń
  5. Ale fajna historia :) Racja! W ogóle mnie niesamowicie cieszy to, że blogowanie przenosi się do świata realnego.

    Teraz dostałam zaproszenie na spotkanie z Dove. Sama bym nie pojechała, ale pytam na FB i po 20 minutach już się okazuje, że jedziemy w cztery. Razem raźniej :) A widziałyśmy się już dwa razy na spotkaniach blogowych. I to jest właśnie fajne, że teoretycznie obce osoby nagle się mobilizują i wspólnie się robi rzeczy, o których wcześniej by się nawet nie pomyślało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Mnie też to cieszy, dzięki temu poznałam fantastycznych ludzi :)

      A to czekam na relację, co prawda dawno ich nie używałam, ale zapachy mi się wciąż podobają :) więc poczytam z miłą chęcią czy mają coś nowego :) I ten FB... przydatne narzędzie jednak :D

      Usuń
  6. ja dzięki blogowi "wyszłam z domu" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O :) Też dobrze :)

      Nie powiedziałaś, że będziesz na spotkaniu z Opolu :( to 80 km ode mnie... buuuuuu

      Usuń
    2. No bede bede:) choc mieszkam przy niemieckiej granicy i do samego wroclawia mam 2 godziny pociagiem. Spisuj sie na liste!

      Usuń
    3. O jeden dzień za późno się dowiedziałam, buuu

      Usuń
  7. Piękna historia:) Prowadząc bloga poznałam wielu fantastycznych ludzi pełnych zainteresowań, pasji, którymi możemy się dzielić:) Nigdy wcześniej nie przypuszczałabym, ze blogowe znajomości będą mieć dla mnie aż tak wielkie znaczenie:) Każdemu polecam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę sobie, że każda znajomość coś wnosi, jedne mniej drugie bardziej... ale zawsze :)

      Usuń
  8. Prawdziwe i piękne.
    Dla mnie nadal prymitywnie odkrywcze w blogowaniu jest to, że za każdym nickiem kryje się jakaś autentyczna osoba a nie np. Minimek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jak autentyczne są to osoby pokazują choćby spotkania ... i tych powinno być więcej :)

      Usuń
  9. Bardzo trafne spostrzeżenie, właśnie dzięki prowadzeniu bloga poznałam kilka prze sympatycznych osób z którymi spotykam się częściej niż na blogowych spotkaniach a rozmowy wychodzą poza blogowe komentarze :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Super to ujęłaś, a historia z kremem no po prostu piękna, kto by pomyślał, że przez "jakiś" krem można poznać ciekawe osoby :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie... chyba zacznę pisać więcej o kremach do stóp ;D

      Usuń
  11. nigdy nie wiadomo kiedy spotka nas coś miłego czego nie zapomnimy do końca zycia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda... i oby spotykały nas tylko pozytywne rzeczy :)

      Usuń
  12. Świetna historia ;)) Może też coś napiszę u siebie o kremach do stóp?? ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Genialny post :)
    Swoją drogą mam jednych świetnych znajomych, których też poznałam przez internet :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wymyślony przez samo życie ;)
      Warto te znajomości pielęgnować :)

      Usuń
  14. świetnie to napisałaś! :D

    w sumie mogłabym podobnie napisać dlatego warto mieć fejsbuka i napisać do obcego faceta, z którym masz kupę mnóstwo znajomych... :D po to, żeby spotkać się z nim po dwóch dniach gadania, umówić na 14 i być nastawionym na 2-3h gadania, które zamieniają się nagle w 12h i nadal nie chce się przestać gadać... no, no... dzisiaj mija 11 miesięcy od kiedy napisałam do mojego Kuby :) niedługo, ale wszystko jeszcze przed nami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS. Ja też wybieram się do Opola. A Ty będziesz?

      Usuń
    2. O proszę... jaka fantastyczna historia :) Gratuluję i z całego serducha życzę kolejnych wspólnych miesięcy... miesięcy bez liku :)

      P.s. Chciałabym bardzo... ale dziś zamknęli listę, jak ktoś nie wpłaci wpisowego, to może się załapię :) Strasznie bym chciała... no i jeszcze TY będziesz... kurde no... ach

      Usuń
    3. Ja właśnie w ostatniej chwili się zdecydowałam, jak Justyna (Zauroczona-kosmetykami) mi powiedziała, że robi wpłatę... to też się zdecydowałam, bo nie byłam do końca przekonana. I uważam, że powinno być dla Ciebie jakieś honorowe miejsce! I wcale nie żartuję, bo myślę, że jesteś jedną z tych osób, które chce się poznać :D

      Usuń
    4. Ja też chciałabym Cię poznać :) I jeszcze kilka babek, co to mnie codziennie odwiedzają i same piszą zajebiste posty... ale zobaczymy jak będzie :)

      Usuń
  15. Ja też przez internet i również przez blogowanie poznałam fantastyczne osoby, z którymi mam stały kontakt, i bardzo się z tego cieszę :) Mimo, że nigdy się na żywo nie widzieliśmy, bo jesteśmy porozrzucani po całej Polsce i nie tylko, to jestem szczęśliwa wiedząc, że gdzieś tam "obok" mnie są :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I właśnie od tego są spotkania :) organizować się ;-D frajdy jest potem co niemiara :)

      Usuń
  16. Ciężko tu się wbić z mulącym internetem, ale F5 daje radę ;). Zaczerwieniłam się... Dobrze, że wytarłam kurz z obrazów ;). Kochana jesteś :* Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś zaszczycisz moją sofę (a może dorobię się materaca w końcu) :D (jak smaruję stopy kremem to myślę o Tobie :D) :* :* :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Twojej opalonej buzi rumieńca i tak nie zobaczysz ;) Też mam taką nadzieję... jak tylko będzie fajna pogoda :) Porobimy parę projektów ;-) :*

      Usuń
    2. Opalonej? W życiu tak blada nie byłam, nawet brat Karola zauważył, że jakoś dziwnie wyglądam ;). Liczę, że pogoda już niedługo będzie nas rozpieszczać :D. (dostanie się na bloga z takim łączem to prawdziwa próba cierpliwości...)

      Usuń
    3. Przy mnie to wyglądasz jakbyś wróciła z Kanarów ;D

      Usuń
  17. Miło coś takiego przeczytać. Ja od kiedy prowadzę bloga, spotkałam się z całym mnóstwem życzliwości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto o tym pisać, bo częściej czyta się o nieprzyjemnościach... ale przecież są wyjątki :) I te są budujące :)

      Usuń
    2. W moim krótkim blogowym stażu to nieprzyjemności są wyjątkami. Mnóstwo wspaniałych osób do mnie zagląda :)

      Usuń
    3. Mówiąc o nieprzyjemnościach nie miałam na myśli tylko relacji bloger - czytelnicy :)

      Usuń
  18. Bardzo fajna i pozytywna historia:) Pewnie nawet się nie spodziewałaś, że tak się wszystko potoczy piszą o tym kremie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie że nie :) Ale już jestem ciekawa... bo skoro krem do stóp przyniósł taką fajną historię... to co przyniesie takie np. żel intymny? ;DDD

      Usuń
  19. Blogowanie ma wiele, wiele plusów :) O wielu przekonalam się osobiście :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Szczerze? Historia naprawdę niesamowita ;)
    Ja co prawda dopiero zaczynam historię z blogowaniem, ale tak jak wspomniałaś: nie piszę dla szpanu, "sławy", żeby mieć obserwatorów, udawać kogoś kim nie jestem, ale właśnie dla ludzi i dla siebie samej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I prawdziwa :) Życzę Ci jak najwięcej pozytywnych osób w Twoim kręgu, w Blogosferze :)

      Usuń
  21. Piękna historia! Ja też wiele osób, z którymi do dziś utrzymuję świetny kontakt poznałem przez internet. Szkoda, że nie wszyscy są tak życzliwi, choć jak 'spotykam' takie osoby jak Ty (i to wcale nie jest żadne podlizywanie się, bo przez te lata cały czas chodziłaś mi po głowie, zastanawiałem się czy na pewno podjąłem właściwą decyzję, to właśnie Ty byłaś jedną z nielicznych wspierających i motywujących) to od razu mam więcej wiary w ten świat : ))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo nigdy nie pozwolę gnoić tak pozytywnych osób jak TY :) Buziaki :****

      Usuń
  22. Miło czytać takie wpisy:)
    Internet to nie tylko jedno wielkie zło, to również miejsce gdzie rodzą sie przyjaźnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego cieszę się, że jest... dzięki temu mam większe możliwości :) Nie ma ograniczeń, a czasem na drugim końcu świata może siedzieć taka bratnia dusza... :)

      Usuń
  23. całkowicie mnie zaskoczyłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Piękna "historia", przeczytałam z nutą wzruszenia. To są właśnie te miłe aspekty blogowania, kiedy pojawiają się okazje do spotkania z tak wyjątkowymi osobami z którymi można współdzielić swoje pasje, prowadząc przy tym ożywione dyskusje. A nasi stali czytelnicy- to największa nagroda i motywacja do dalszego tworzenia :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie... cały wieczór był do dyskusji a Ty pokazałaś się jak myśmy wychodzili :) mam nadzieję, że na kolejnym spotkaniu trochę poplotkujemy :) W każdym razie bardzo miło było Cię poznać :)

      Usuń
    2. A wiesz...czasami moja "nieśmiałość" bierze górę, ale obiecuję to jeszcze kiedyś nadrobić :-)

      Usuń
  25. Fajna historia ;) Czasem zazdroszczę blogerkom że nie jestem jedną z was, bo poznajecie się w rzeczywistości, spotykacie, zawiązują się nawet przyjaźnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze możesz do nas dołączyć:) Nie wszyscy uczestnicy naszego zlotu byli blogerkami kosmetycznymi;) Do Opola przyjechał chłopak Agusiak, pojawiła się też koleżanka jednej z blogerek;)

      Usuń
    2. Dzięki ;) Ale myślę że byłabym raczej nie mile widziana, bo w końcu to zlot blogerek ;)

      Usuń
    3. Nie tylko blogerki się spotykają :) trzeba się tylko umówić :D

      Usuń
  26. Jak sobie pomyślę ile dziewczyn poznałam dzięki blogowi... mm!:)

    OdpowiedzUsuń
  27. A ja noc z soboty na niedzielę spędziłam u Kasi, z którą w końcu osobiście się poznałam tydzień wcześniej, a z którą prowadzę wspólnie nasz blog o tematyce dziecięcej. Wcześniej pisałyśmy dla jednego portalu, ale każda swoje - choć tak się poznałyśmy wirtualnie :D
    Właśnie u niej znalazł się kawałek podłogi dla nas :)
    Mnie nie interesują zbytnio te współprace z firmami, bo jeszcze nikt niczego ciekawego mi nie zaproponował ;))))
    Choć już byli tacy, co napisali... czy nie chciałabym się pokazać w ich sukience???
    Taaaaa...
    Jedna to czeka od pół roku, aż metkę z niej zerwę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to bardzo podobne historie nas spotkały :) Świetna sprawa... przez 5 lat mieszkaliśmy w domku, gdzie była mega wygodna kanapa dla gości :) Żałuję, że już tam nie mieszkamy, bo chętnie bym Was zaprosiła... skoro i tak macie wolne ;D
      Sukienka?? Też coś :D
      Wam to raczej jakieś bilety lotnicze albo przewodniki, no nie? ;)

      Usuń
  28. wzruszyłam się ! to co napisałaś jest na prawdę piękne ... nie pamiętam Twojego pierwszego posta na blogu za to doskonale pamiętam Twoje pierwsze filmiki i to jak podbiłaś moje serce swoją bezpośredniością :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kornelio :* Mój pierwszy post był na innym blogu :) Potem się przeniosłam :) Dziękuję, że wciąż ze mną jesteś :)

      Usuń
  29. Uff, już myślałam, że to kolejny post z serii której nie lubię - "jak i po co prowadzić bloga" :P
    A tu taka miła niespodzianka i bardzo ciekawa historia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No coś Ty :) U mnie się czegoś takiego spodziewałaś? łeeeeeeeee ;D
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  30. Angel - cieszę się, że tu trafiłam, nigdy wcześniej nie słyszałam o Twoim blogu, chyba popełniłam grzech?! nie znając go :) Piszesz tak lekko i jasno, ciekawie przede wszystkim, że pożeram z zaciekawieniem każde słowo napisane przez Ciebie musiałam dodać do obserwowanych i nazywam ulubionym :) Ale pozwolisz, że będę cichym czytającym, nie będę napastować swoją osobą :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło :) Mam nadzieję, że będziesz stałym gościem mojego miejsca w sieci :) I napastuj bo ja lubię :)

      Usuń
  31. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą:) Dzięki blogowaniu i fanpage`om poznajemy wiele ciekawych osób z różnych zakątków kraju i świata:) Dobrze, ze od pewnego czasu organizuje się różnego rodzaju spotkania i te internetowe znajomości znajdują przełożenie w realnym życiu:)

      Ania ma talent:) Ta rzeźba i obrazy zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Widzę, że Vincent też załapał się na zdjęcia;)

      Usuń
    2. To też obrazy jej męża, oboje są genialni moim skromnym zdaniem :)
      A Vincent jest przesłodki... jakbym miała o dwa koty mniej przygarnęłabym takiego królika :)

      Mam nadzieję, że w Opolu będzie jeszcze jakieś spotkanie i uda nam się pogadać...

      Usuń
  32. Na miejscu Ani bym się wzruszyła. :)

    Ale powiem, że w sieci poznałam całą masę świetnych ludzi. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale myśmy się nie poznały bliżej, ale pamiętam Twoją uśmiechniętą buzię :)

      Usuń
  33. piękne! obrazy też fajne:)

    OdpowiedzUsuń
  34. super napisane :) obrazy boskie to prawda, interesujące. Ja co prawda jestem świeżą blogerką, dopiero zaczynam ale bardzo mnie się to podoba :) Zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy kiedyś zaczynał :) Życzę samych sukcesów i stałe grono pozytywnych czytelników :)

      Usuń
  35. Uwielbiam Twoj styl pisania:) ale faktem jest ze piszesz sama prawde, poniewaz sama odkrylam moja "stara" kolezanke z lat szkolnych na blogach i teraz ciagle ze soba rozmawiamy:) pisanie bloga jest swietne bo poznaje sie ciekawych ludzi, ktorzy ucza nas nowych rzeczy, dzieki ktorym swiat jest piekny:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki serdeczne :* Też ciekawa historia... znaleźć kogoś znajomego z przeszłości... oby więcej tak miłych akcentów :)

      Usuń
  36. Dobrze, że są jeszcze tacy bezinteresowni i chętni do pomocy ludzie :)

    OdpowiedzUsuń

Komentarze od Was dodają ENERGII :) Dzięki