sobota, 30 marca 2013

Himalaya Herbals, pasta do zębów z naturalnym fluorem - zapewnia zdrowie - PSYCHICZNE

Witajcie,
wydawać by się mogło, że temat mało świąteczny, ale tylko na pozór.
Święta to okres, kiedy po jedzenie sięgamy więcej niż zwykle,
a po każdym jedzeniu wskazane jest mycie zębów, bo kto chce mieć ładny uśmiech,
ten musi postawić nacisk na regularną higienę jamy ustnej.

Ze szkodliwości past do zębów jakie mamy w ofercie w aptekach,
sklepach, sieciówkach… niewiele osób zdaje sobie sprawę, jak zwykle,
bo o tym co szkodzi mówi się najmniej.

Tak, fluor jest szkodliwy… ale o tym szerzej i dokładniej będzie w oddzielnym poście.
W pastach do zębów mamy fluorek sodu, składnik, który ekspresowo
rozpuszcza się w wodzie, który z łatwością przedostaje się do organizmu,
który odpowiada za naszą późniejszą osteoporozę, składnik, który podawano
w wodzie więźniom obozów koncentracyjnych po to, by byli bardziej otępiali,
składnik, który do chwili obecnej znajdziemy w lekach psychotropowych.

Za takie dobrodziejstwo ja bardzo serdecznie DZIĘKUJĘ…
Zdrowa psychicznie chcę być… i fizycznie też…


Całe szczęście mamy wybór, alternatyw jest coraz więcej, nie musimy się truć.

Jedną z tych alternatyw jest pasta do zębów z firmy Himalaya Herbals.

To nie jest ideał, ale z pewnością jest o niebo lepsza, niż to co dają
nam wielkie koncerny. Czym takim mnie urzekła?


Przede wszystkim tym, że ma w składzie naturalny fluor.
Dokładniej rzecz biorąc jest to fluorek wapnia.

Fluorek wapnia bardzo słabo rozpuszcza się w wodzie,
praktycznie wcale, dlatego uważnany jest za substancję nietoksyczną,
czyli całkowicie bezpieczną dla organizmu.

fluorek sodu: rozpuszczalność 4,22 g/100ml
fluorek wapnia: rozpuszczalność 0,0016g/100ml


Kolejną kolosalną różnicą jest tak liczne nagromadzenie różnorodnych
ekstraktów roślinnych, że aż się wierzyć nie chce…  jednak kolor,
zapach i smak przekonają Nas o tym, że faktycznie kupa ziela w środku siedzi.

I to nie byle jakiego, nic przypadkowego… same rarytasy.
Kompozycja jest tak przemyślana, by zapewnić całkowity komfort
i absolutnie najwyższą higienę jamy ustnej.


Takiej armii przeciwbakteryjnej nie miałam w żadnym kosmetyku.
Dzięki temu po wieczornym umyciu zębów rankiem nie zabijam oddechem,
a zawsze miałam z tym problem… po części też dzięki nieodpowiedniej diecie,
ponieważ niemiły zapach z ust to nie tylko kwestia bakterii w jamie ustnej.
Nie mniej jednak ekstrakty roślinne zawarte w tej paście zabijają drobnoustroje
dużo skuteczniej niż składniki past drogeryjnych.


Laurynosiarczan bajecznie wprost wyczarowuje górę piany,
więc osoby przyzwyczajone do past, które się pienią nie powinny odczuć różnicy.
Dla mnie to jest minus ale minus do wybaczenia.

Ogromnym plusem jest to, że podczas używania tej pasty nie krwawią mi dziąsła.
Każda inna pasta, kupiona w Rossmannie najczęściej, powodowała krwawienie,
niezbyt to przyjemne pluć krwią po każdym szorowaniu zębów.

Sam zapach jest typowo dentystyczny, na moje pytanie:
- Czym mi pachnie z buzi?
usłyszałam odpowiedź:
- Dentystą… ;D

I nie mogę się z tym nie zgodzić, to zapach czystej, na wskroś
wydezynfekowanej jamy ustnej :D Czego chcieć więcej ;)

Pasta Himalaya może być świetnym pomostem
pomiędzy pastami drogeryjnymi a typowo naturalnymi,
które może nie wyglądają za pięknie, ale mają o wiele bardziej dobroczynne działanie.

Może macie już takie na swoich półkach w łazience? Dajcie cynk ;)

Pastę można kupić w cenie promocyjnej 9,99 zł w sklepie MAYA
z kosmetykami naturalnymi TUTAJ, to ponad dwa złote taniej niż w DOZ.
Zajrzyjcie bo warto.
Najnowsze wieści dostępne zawsze na FB


92 komentarze:

  1. bardzo mnie zachęciłaś! :) może nie chciałabym pachnieć dentystą :D ale plusów tej pasty jest zdecydowanie więcej niż minusów. Ja już dawno porzuciłam pasty z fluorem, aktualnie używam Ziai. Ale jej skład jej średniawy. Mam ochotę na takie bardziej naturalne, właśnie szukałam pomostu no i Twój post spadł mi z nieba. Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Służę pomocą :) Ja tam akurat lubię ten dentystyczny zapach z buzi, ale wierzę, że preferencje zapachowe są różne... i w przeciwieństwie do większości, cieszę się, że nie wali mentolem, bo mentol zawsze powoduje u mnie masakryczne psikanie raz za razem... tak jest przy każdej miętowej gumie do żucia (dlatego rzadko żuję gumę...) Na pewno jeśli znajdę coś lepszego, będę o tym pisać. Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Przepraszam, ale mam nadwrażliwość na pieprz jakikolwiek. Pierwsza reakcja po użyciu: brak tchu, druga: długotrwałe pieczenie w ustach. Kupię jednak ajonę. Spróbuję pewnie jeszcze raz użyć tej, ale wątpię. Ciekawe jak się ta pasta ma do osób, które łykają pastę...

      Usuń
  2. Ale cudenko wynalazlas, Aniele! :) Zanotuje i jak bede w Polsce - kupie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. We włoskich aptekach nie macie tam tej firmy?

      Usuń
    2. Zapytam. :) Dzis szukalam w necie, ale cos mi kiepsko poszlo. Cos wspominaja o niej gdzieniegdzie, ale zadnego sklepu nie znalazlam, co by sprzedawal. Zapytam wiec w aptekach i zielarniach tutejszych.

      Usuń
  3. Czytałam o szkodliwości fluorku sodu. Muszę sobie w końcu sprawić taką pastę. (aż poszłam sprawdzić czym mnie lekarze faszerowali, ale widzę, że jednak fluorek się tam nie przewija ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całe szczęście :))) Jeszcze by tego brakowało, żebyś miała to świństwo w swoich lekach... w kranówie jest... w paście jest... w lekach... zdecydowanie za dużo tego... Polecam po prostu zwracać uwagę na skład :)

      Usuń
  4. O ile się nie mylę jest teraz dostępna w HEBE :) Przyjrzę się jej przy najbliższej wizycie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Kurczę, nie znałam takich faktów dotyczących fluorków. Muszę looknąć na swoje pasty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Człowiek uczy się całe życie, sama się o tym przekonuję :)

      Usuń
  6. bardzo kusząca :) chyba ją zakupie ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oglądałam ją wczoraj w hebe właśnie, było sporo rodzajów, wydaję mi się że kosztowała około 15 zł, ale głowy nie dam.

    A przypatrywałam się półce z pastami trochę oszołomiona, bo mam ostatnio problem z pryszczami koło kącików ust. To małe grudki z białym łebkiem, bardzo płytkie i łatwe do wyciśnięcia, ale występują w duużych grupach. Nigdy takich nie miałam, w ogóle, nie mam żadnych problemów z cerą. Internety mówią że to od flouru zawartego w paście do zębów właśnie - ale więcej informacji brak. Czy wiesz coś na ten temat? Czy taka Himalaya załatwiłaby sprawę, czy po prostu mam szukać pasty bez fluoru?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest wiele jak za takie wyciągi jakie oferuje producent, a biorąc pod uwagę jej niesamowitą wydajność, opłaca się... na pewno bardziej, niż późniejsze wydawanie kasy na reperację uzębienia :)

      W tej paście masz inny fluorek, jest bezpieczniejszy dla naszego organizmu, spełnia swoją rolę nie wnikając dalej. Fluor dostarczamy do organizmu nawet w ziemniakach, więc generalnie w paście już go nam nie trzeba, ideałem będzie pasta bez niego...

      Usuń
  8. powiem szczerze, ale i z lekkim wstydem nie zastanawiam się czym myję zęby.. chyba muszę się zagłębić w temat bo jak Ty to piszesz to trzeba trochę pomyślęc i zobaczyć co złego sobie robię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe :D To poczekaj aż napisze więcej, ale to dopiero jak wrócę do domu :) Na razie ŚWIĘTA ŚWIĘTA :)

      Usuń
  9. no właśnie, ja tak samo nie zastanawiałam się nad tym czym myję zęby, pora to zmienić. dzięki kochana a przy okazji Wesołych Świąt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie :) Szczególnie jak się ma maluchy :) bo one też myją ząbki :) Wszystkiego dobrego i to nie tylko na Święta :)

      Usuń
  10. Czyli widzę,że to pasta, którą pasowałoby mieć w swojej łazience, nawet nie wiedziałam jak się "truje"... ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tą... albo jakąś inną... byle bez fluorku sodu :)

      Usuń
    2. Teraz już zwrócę na to uwagę :)

      Usuń
  11. Interesujące. Znam firmę, bo miałam kiedyś od nich peeling (boski!) i krem do stóp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam kilka specyfików :) I czaję się ba więcej :)

      Usuń
  12. Nie widziałam jeszcze tej pasty. Przydałoby mi się cos takiego, co sprawiłoby że rano nie będe zabijac oddechem ;) heheh

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widziałam w Rossmannie dwa dni temu, odwiedz jak masz dostęp ;)

      Usuń
    2. :D ja to dziś tyle zjadłam, że tona pasty nie pomoże :D Świeta, ech...

      Usuń
    3. Rossmann? Hmmm sprawdzę :D Niech tam nawet i dentystą mi z ust leci, byle nie zabijac rano ;)
      Angel, święta sa od tego żeby jeść także nie łam sie ;)

      Usuń
  13. Od lat uzywam past naturalnyh. Najbardziej lubie lavere i logone.choc moj dentysta na brak fluoru wlasnie zrzuca czestsze wizyty na odkamienianiu. To przeciez fluor zapobiega plytce nazebnej,osadowi, kamieniowi.i hoc pasty sa drogie, odkrylam taniutką.kauflandowa rebi dent. Bez fluoru i 3,50:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I fakrycznie- oddech rano po naturalnej pascie swiezutki, a osadu nie ma:)

      Usuń
    2. Jeszcze zapomnialam powiedziec, ze ta z mieta pieprzowa, logodent, ma fantastyczny smak miety ale takiej prawdziwej

      Usuń
    3. To "zakamieniowanie" zębów wiąże się także z tym co jemy, a fluor dostarczamy nie tylko w paście :) oraz z uwarunkowaniami genetycznymi. O właśnie, te pasty muszę też wypróbować i porównać :) Teraz się zastanawiam, gdzie ja mam kauflanda :D

      Dokładnie, zdziwiłam się, jak po jakimś czasie nie czułam tej dziwnej od żołądkowej goryczy w paszczy, nad ranem :)

      Usuń
  14. Pasty bez fluoru używam już ok. dwa lata. Jak na razie jest to tylko Ajona: http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=50189 Też można ją kupić na dozie, a ostatnio nawet w Naturze ją widziałam. Ze swojej strony polecam, już nie pamiętam kiedy bolał mnie ostatnio ząb:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, dzięki pięknie za cynk :) Właśnie w Przemyślu mam aż dwie Natury, więc skorzystam z tego, co oferują :)

      Usuń
    2. A ja z ciekawości kliknę następnym razem na tą Himalaya :)

      Usuń
  15. Kurcze, a dopiero niedawno(pare miesiecy temu) dowiedzialm sie ze fluor jest szkodliwy :( Jeszcze co pol roku robiłam sobie flouryzacje u dentysty, ktora moze nie jest tak szkodliwa a wg mnie kompletnie nic nie dzialała :(
    Czekam na dokladny post- moze cos nowego sie dowiem;)
    Na szczeście teraz mam dostep do past eco i pierwsze co zauwazylam, tak jak ty, ze dziasla przestaly krwawic;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpowiednie składniki i można się pożegnać z krwawieniem :) to ogromna zaleta tych past...
      Będzie o tym jeszcze mowa na pewno, bo czuję niedosyt a nie chciałam stwarzać kolosalnej recenzji na temat jednej pasty :D

      Usuń
  16. Od dawna nie używam past wielkich chemicznych gigantów. Lubię Laverę, Logonę i Ecocosmetic. Pasty naturalne mogą konkurować np. z Elmexem. Logodent miętowy, o krótym wspomina Kolorowy Pieprz kupimy już za 8,90 zł. Lubię jeszcze Fitne z solą morską. Dentyści podejrzliwe patrzą na pasty bez fluoru. A jeśłi już musimy mieć fluor to proponuję poszukać go np. w zielonej herbacie. Ten chemiczny niesie tylko śmierć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, ale o tym przekonane są tylko osoby które dość mocno siedzą w temacie że tak powiem... a gdzie reszta??? Dzięki za nazwy, przydadzą się nie tylko mnie :)

      Usuń
    2. Przejde sie po swietach do zdrowych kosmetykow- wypytam o te nfluor bo moj dentysta caly czas zaprzecza.a sprzedawczyni w tym sklepie to najfajniejsza eko kosmetyczna maniaczka z jaka mialam do czymienia.wszystko eko.odbpasty po pranie:)

      Usuń
    3. Właściwa osoba na właściwym miejscu :) fajnie :)

      Usuń
  17. O matko, nie miałam pojęcia, że fluor w paście do zębów może być szkodliwy. Kto by pomyślał. Do tej pory nie zwracałam uwagi na to, jaką pastą szoruję zęby, ale przed zakupem kolejnej bardziej się zastanowię. Może wypróbuję tę z Himalaya :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że mój post choć troszkę zwrócił Twoją uwagę na ten temat... jakby nie było, trzeba zwracać uwagę co wkładamy do buzi ;D

      Usuń
  18. Jestem wybredna co do pasty bo mam bardzo wrażliwe dziąsła i bolą mnie po wielu pastach, są wręcz nadwrażliwe.
    Interesuje się tematyką "obozową" ale nie wiedziałam że dodawano fluorek sodu do wody. Nie spotkałam się w tym dotychczas w literaturze. Zainteresowałaś mnie tym, można gdzieś o tym poczytać? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A myślisz, że wszystko już napisali na ten temat w książkach? Bo ja daję sobie rękę uciąć, że nie... to co wyprawiali ludzie z ludźmi przechodzi LUDZKIE pojecie... co za paradoks... ale wiele jeszcze można o tym usłyszeć od dogorywających staruszków, ewentualnie dzieci tych ludzi... :)

      Usuń
    2. Czy wszystko zostało napisane w książkach to nie wiem, pewnie nie, ale nie przeczytałam wszystkich istniejących książek. Staram się ciągle poszerzać wiedzę, dlatego zapytałam o źródło, bo bo bym chętnie dowiedziała się coś więcej na ten temat. Niestety jeśli chodzi o ofiary totalitaryzmu, to rzadko się chcą wypowiadać, jedynie co niektórzy piszą pamiętniki. Zresztą sama w rodzinie miałam osobę która przeżyła obóz koncentracyjny, jednak informacje przekazywane z pokolenia na pokolenie są nieco przeinaczane i część informacji się zatraca, stąd znam jedynie strzępki.
      Już nie robię off topa ;)

      Usuń
    3. Tych najbardziej wrednych faktów nie sposób przekręcić :)

      Usuń
  19. przepraszam za skojarzenie ale na tym drewnie wyglada jak psia kupa:P:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkiem prawidłowe skojarzenie :))))) tak wygląda większość KUPEK wyciśniętych z TUBEK :D

      Usuń
  20. Az strach bo nie wiedzialam ze fluor w pastach jest szkodliwy.
    Od dawna chcialam zmienic paste na bardziej naturalna ale oprocz tego ze dla mnie to chcialam zmienic paste takze synkowi. Nie wiem tylko czy taka jak z himalaya moze byc czy trzeba tez wybierac jakies konkretne dla dzieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba bardzo uważać co dawać dzieciaczkom... zwłaszcza, że one często połykają część pasty na początku... a dzięki "cudownemu" nafluoryzowaniu dzieci odnotowano już dziecięce przypadki osteoporozy, chyba więcej nie trzeba nic dodawać... wnioski nasuwają się same...

      Usuń
    2. A propos osteoporozy to wiem cos o tym bo sama niewielkie stadium mam:P
      Wlasnie kupilam te paste i kurcze nie wiem czy dziecku moge podac ech:( moj synek ma te paste "dla dzieci" ale nie wiem czy jest zdrowa:(

      Usuń
    3. Sprawdź co zawiera, ważne żeby nie miała fluorku sodu, czy tam amino, jeden pieron. Na pewno są pasty dla dzieci wolne od tego świństwa.

      Usuń
  21. Uwielbiam Twoje posty Angel :)

    Miałam ostatnio tę pastę w łapkach i nie kupiłam - teraz żałuję. Bo problemy z zębami mam i miałam całe życie, większość pieniędzy zostawiam u dentysty niestety :/ Następnym razem będę wiedziała na co zwracać uwagę, nie miałam pojęcia, że fluorek sodu jest szkodliwy, dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że postem mogłam zwrócić Twoją uwagę na ten aspekt higieny :) Mam nadzieję, że dokonasz ciekawego wyboru pasty naturalnej i więcej problemów nie będzie :)

      Usuń
  22. Czytałam kiedyś ciekawą publikację jakiegoś naukowca z Trójmiasta o fluorze i fluorozie... Jak znajdę to mogę zalinkować. Naprawdę ciekawy i poparty badaniami na terenach tzw. składowisk "fosforów" czyli odpadów poprodukcyjnych. Miesznańcy Wiślinki w Pomoskiem będą wiedzieli;) Temat rzeka.

    Kupiłam pastę ziaji szałwiową bez fluoru. Takie remedium na szybko. Za tą Himalayą się rozejrzę, bo apetytu narobiła mi pomadka do ust, taka ochronna(mam i jest super, a skad też ciekawy), a tę pastą podsyciłaś moją ciekawość co do tych kosmetyków.

    Kate Z.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Artykułów na ten temat jest sporo, trzeba tylko dojść do nich i poczytać, fakty przerażające. Fajnie, że nawet Ziaja zrobiła coś, co nie zawiera tego świństwa... choć znając życie, to pewne też nie jest ideał :)

      Usuń
  23. Znam tę pastę:) To od niej rozpoczęłam swoją przygodę z bardziej naturalną higieną jamy ustnej. Rzeczywiście pozostawiała długotrwałe uczucie świeżości, ale sulfaty w składzie przełożyły się na przesuszenie nabłonka i dziąseł. Potem przerzuciłam się na pastę Logony i Jasona. Z obydwu jestem zadowolona. W związku z tym, iż nie zawierają sulfatów, nie odczuwam żadnego dyskomfortu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to dobry pomost, tak jak napisałam, a teraz mam dużą ochotę wypróbować inne :) Przesuszenie jest bardzo indywidualną reakcją, nie u każdego ona wystąpi, u mnie na szczęście nic takiego nie wystąpiło :) Na pewno skuszę się na Logonę :)

      Usuń
    2. Logodent od logony naprawde super. Odkupilam juz 5 tubke.ale kupuje drozej:(

      Usuń
  24. Tu macie tą pastę za 6,4 przy zakupie 10 :)

    http://www.magiczne-indie.pl/pasty-do-zebow/208-pasta-do-zebow-himalaya-herbals-100g-50g-gratis-dental-cream--8901138565084.html

    OdpowiedzUsuń
  25. wooooow pierwszy raz widze ja na pczy ale chcialabym sie w nia zaopatrzyc ;))

    OdpowiedzUsuń
  26. A jak ma się sprawa z aminofluorkiem ? Czy jest również szkodliwy dla organizmu tak jak fluorek sodu?

    OdpowiedzUsuń
  27. Używam tej pasty już jakiś czas. Jestem w trakcie 5-6 opakowania i widzę w niej same plusy i jeden minus jakim jest laurynosiarczan, ale przez to jest mega wydajna :) Ta pasta od razu przypadła mi do gustu. Po jej użyciu czuję, że zęby mam umyte :) Plusem jest też smak. Raz umyłam sobie zęby pastą drogeryjną i myślałam, że od razu ją wypluję, bo smak był okropny. Również dziąsła mniej krwawią :) Pastę kupuję w osiedlowym sklepie zielarskim. Za dwupak płacę ok. 17-18 zł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla miłośników ziół zapach i smak w tym produkcie są zdecydowanie plusem :) ja zdecydowanie wolę ten sam niż chemiczny, niestety zapomniałam wziąć na wyjazd swojej pasty i muszę się teraz męczyć z tym co mają w domu, a mają niestety tylko zwykłe pasty, oczywiście krew na szczoteczce znowu jest, mniej niż wcześniej, ale jest i smak... ohyda...

      Usuń
  28. Tylko tyle kosztuje? Spodziewałam się 20zł :P Coś czuję, że niebawem się w nią zaopatrzę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz :) Jest więcej naturalnych past, które nie kosztują góry pieniędzy :) jak tak sobie przegląd niedawno zrobiłam... nie jest źle :)

      Usuń
  29. Ja kupuję tą pastę do zębów od dawna na galeriakosmetyki.pl Jestem z niej (podobnie jak Ty) zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że podzieliłaś się swoim zdaniem :)

      Usuń
  30. W Rossmanie jest teraz promocja na te pasty, 2 w cenie 1, mozna sobie zrobic zapasy, bo w takiej cenie to zal nie wziasc ;p

    OdpowiedzUsuń
  31. Na promocję nie trafiłam co prawda, ale dzisiaj w rossmanowym koszyku znalazła się u mnie ta pasta. Pierwsze wrażenie super pozytywne. Coś innego. Świeżego i nie jest sztucznie wybielone dla potrzeb wizualnych.bajka. Będę używać na zmianę z mydłem węglowym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jeszcze będzie ;) Jest zdecydowanie inna niż drogeryjne propozycje i zdecydowanie lepsza :)

      Usuń
  32. Ja już od kilki lat używam pasty bez fluoru, zęby i dziąsła zdrowe, nie mam żadnych problemów - czyli można:)

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja kupuję tę pastę w drogerii Hebe i jest naprawdę super, zęby po umyciu są wyczuwalnie czyste :) Dziąsła przestały krwawić. Jestem naprawdę zadowolona :D

    OdpowiedzUsuń
  34. Jest super i dostępna w drogerii rossmann w cenie 10 PLN. Trzeba szukać na najniższej półce z pastami do zębów, czyli prawie położyć się na podłodze :-).

    OdpowiedzUsuń
  35. ta pasta zawiera pochodną rakotwórczego folmadehydu w postaci 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol stosowane jako konserwant. To dla mnie wyklucza tę pastę. Dzieciom też bym jej nie podawała. Polecam jednak te ekologiczne- kosztują tyle samo, a są bezpieczne. Np. Logona, Lavera, Weleba, itp. Dla córki mam z Lavery Truskawkowo-malinowy żel do zębów. Tym bardziej, że dzieci nie potrafią do końca wypluć pasty i podobno około 25% jej połykają

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak w opisie - to jednak pomost między drogerią a całkowicie naturalną pastą :) Od czegoś trzeba zacząć zmiany :)

      Usuń
  36. Tak.. Ostatnio dałam się nabrać. Zakupiłam pastę firmy Himalava myśląc, że zapewne to zdrowa, ziołowa pasta. I to bez floru! Ależ się rozczarowałam, gdy w domu przeanalizowałam skład. Chemia godni chemie. Niestety... Na wstępie - Sorbitrol, SLS, Gliceryna i inne szkodliwe cudeńka. Nie dajmy się nabrać na wrażenie jakie zapewne chce producent uzyskać. Czyli wrażenie zdrowej, ziołowej pasty. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hilamaya jest pomostem pomiędzy pastami które mamy w drogeriach a tymi typowo naturalnymi, które są zdecydowanie trudniej dostępne stacjonarnie, a szkoda. Nie dajmy się zwariować :)

      Usuń
  37. Uważajcie z tymi pastami, czytajcie składy i wystarczy, że jest w paście konserwant Sodium Lauryl Sulphate a tak jest w tej Himalaya i pasta nie powinna być używana, bo to rakotwórczy konserwant. Wrzucajcie skład kosmetyków na stronę z analizatorem kosmetyków, a on a sekundzie wykaże, który składnik jest szkodliwy i dlaczego.
    Każdemu wolno poczytać o tym, a nie sugerować się opiniami innych, którym spodobał się smak lub zapach.

    OdpowiedzUsuń

Komentarze od Was dodają ENERGII :) Dzięki