środa, 13 lutego 2013

LIRENE, Żel + oliwka pod prysznic czyli o tym jakim g...upim żelem myją się Polki


Idziemy na zakupy.
Spotykamy po drodze sieciówki typu Rossmann, Natura, Super Pharm…
Ewentualnie mniejsze, osiedlowe drogerie. Wchodzimy do środka.

Szukamy dobrego żelu pod prysznic, coś co ładnie pachnie i nie wysuszy skóry.
Jesteśmy normalnymi kobietami, które nie mają czasu na dokształcanie się
z chemii, bo w młodości uczyłyśmy się innych zawodów, księgowa, nauczycielka,
pielęgniarka, tudzież artystka, z głową w chmurach…

Jesteśmy Polkami, patriotkami, obdarzamy zaufaniem polskie marki.
Ufamy
, że to co gwarantuje producent będzie spełnione.
Idziemy w kierunku półki z żelami.
Świadomie sięgamy po sprawdzoną, uhonorowaną licznymi nagrodami firmę,
(o nagrodach było przy reklamie w Vivie, Poradniku domowym i Claudii).



Przyciąga nas morski błękit i świeże, soczyste owoce mango na butelce.

Intensywna formuła nawilżająca umieszczona u góry hipnotyzuje.
Połączenie żelu i oliwki kusi, zwłaszcza zimą, przy non stop pracujących grzejnikach.
PRZÓD OPAKOWANIA przekonał nas do kupna już w 50 %.


Z zainteresowaniem odwracamy buteleczkę, by zobaczyć, co oferuje producent.
”Żel intensywnie nawilża oraz poprawia kondycję skóry…”
”Dzięki zawartości wosku z mango wzmacnia barierę naskórka…”
”Żel pozostawia na skórze warstwę ochronną…”

60% badanych odnotowało poprawę nawilżenia skóry…”
73% skóra stała się bardziej delikatna i miękka w dotyku…”




TYŁ OPAKOWANIA upewnił w 100%

Bierzemy go do koszyka, by przekonać się, jak wspaniały to żel.

Płacimy około 10 zł za 250 ml, a nieee, załapaliśmy się na promocję, 7,99 zł.
Zadowolone z udanych zakupów wracamy do domu.

Nastawiamy pranie, przygotowujemy obiad, zmywamy po obiedzie, wywieszamy pranie.
Może jeszcze „Na Wspólnej” dla relaksu. Jeszcze tylko wyjście z psem i koniec.
RELAKS. Sam na sam w łazience. Odkręcamy prysznic, gorąca para zaczyna
wędrować po kafelkach, ściągamy ubranie i oddajemy się chwili wytchnienia.
Woda zmywa z nas brudy dzisiejszego dnia, uwalnia od stresu…
Sięgamy po nowy nabytek… moc cytrusowego zapachu rozsadza nam nozdrza.
Czujemy orzeźwienie i przypływ energii. Żel z łatwością wylewa się z butelki
… hmmm… zupełnie jakby to nie było połączenie oliwki i żelu jakie znamy,
choćby z najtańszych żeli z Rossmanna, poczciwej ISANY…
Delikatna piana otula nasze mokre ciało. Z łatwością się spłukuje.
Wychodzimy z ciepłego kokona. Wycieramy ciało i … nic… zupełnie nic…
Resztki z trudem osiągniętego relaksu właśnie ulatują w siną dal.
Zostają usta zaciśnięte w podkówkę i jakieś dwa metry kwadratowe, suchej jak wiór, skóry.
Dlaczego????


Dlatego, że takie stare, zardzewiałe firmy, które od lat panoszą się na rynku,
ciągle tkwią w przekonaniu, że polskiego klienta łatwo jest łoić w dupę.

Dlatego, że polski klient wciąż wierzy w to, co dla zachęty umieszcza się na opakowaniu.
Dlatego, że wciąż krzyczą - wspieraj Polskę, kupuj polskie produkty, to się kupuje.
Dlatego, że takie firmy bazując na swoim dobrym imieniu z rozbrajającą
łatwością są w stanie wcisnąć nam najtańsze badziewie pod flagą swojej dobrej reputacji.

Podsumowując.
Żel ma kilka plusów.
Wygodne opakowanie, które można postawić na zakrętce.
Ładny zapach jeśli ktoś akurat lubi cytrusy.
Brak parabenów i sztucznych barwników (niebieska jest butelka, nie żel).
Dogłębne oczyszczenie skóry.

Ale są też minusy.
Dogłębne oczyszczenie jest przesadne, nie mogłam uwierzyć, z jaką łatwością
żel usuwał oznaki nawilżonej skóry po kosmetykach DECUBAL.
Ciało aż błagało o nałożenie jakiego kolwiek balsamu.
Fatalny skład, SLS, rakotwórcze PEGi, parafina i sztuczne zapachy.
Nawet jednego marnego ekstraktu roślinnego, nawet jednego głupiego oleju roślinnego,
takiego prawdziwego, nie przerobionego jak piąta woda po kisielu.

Płacimy dychę za coś, co do ciała nie nadaje się kompletnie.
A taka ISANA czy BALEA, mimo, że tania jak barszcz, dużo lepsze składy miewa.
I powiedzcie teraz sami, jak tu się nie wkurzać.
Niemki za pół euro mają lepszy relaks, niż Polski za ponad 2 euro…
I w tym momencie cieszę się, że taki Rossmann jest, i że daje mi wybór.
Mało tego, tam za 10 zł mam żel z naturalnym ekstraktem,  krem do rąk
i jeszcze mydło całkiem naturalne. MAŁO TEGO…
Kupując francuski żel za 8,90 zł mam 99% składników pochodzenia naturalnego,
którego bazą jest sok z aloesu a pielęgnacją zajmuje się Jego Wysokość AGRAN.
To wiecie co wam powiem?
Pierdolę lokalny patriotyzm :/
Dziękuję
Dobranoc

P.s. WŁAŚNIE O TYM JEST TEN POST... gdyby w kimś jeszcze wzburzyła się krew, że jest on zbyt subiektywny...

"
Nimva14 lutego 2013 00:59
Nie mam nerwów do takich recenzji. Nienawidzę, kiedy ktoś robi mnie w bambuko, a kiedy robi to dla zysku to już całkiem. W takim małym miasteczku jak moje jest to strasznie odczuwalne, bo jeśli nie chcę kupować w internecie to jestem praktycznie skazana na takie wydmuszki za cenę z kosmosu. 2 drogerie na krzyż i sama chemia sztandarowych firm, a liczą sobie jak za ekstrakty z pierwszego tłoczenia na zimno przez ludy Amazonii ich starożytną procedurą. Do kitu z taką robotą, gdzie tu wybór, gdzie uczciwość? A do tego ta świadomość, że gdzieś tam kobiety idą sobie do sklepu i za grosze kupują bajeranckie produkty. Niech mi ktoś powspółczuje.. :("

INCI:

1. Aqua - woda, rozpuszczalnik.

2. Sodium Laureth Sulfate - sól sodowa siarczanu oksyetylenowanego alkoholu laurylowego. Jest to anionowa substancja powierzchniowo czynna, podstawowy składnik myjący. Bardzo dobrze myje, ale tworzy niestabilną pianę o słabych właściwościach użytkowych.

3. Cocamidopropyl Betaine - kokoamidopropylobetaina. Jest to amfoteryczna substancja powierzchniowo czynna. Substancja myjąca, łagodzi ewentualne działanie drażniące anionowych środków powierzchniowo czynnych takich jak: Sodium Laureth Sulfate. Ponadto, stabilizuje i poprawia wygląd piany.

4. PEG-7 Glyceryl Cocoate - substancja renatłuszczająca, która jest środkiem emulgującym, emolientem oraz środkiem rozpuszczającym. Pochodzenie naturalne - otrzymywana z oleju kokosowego i gliceryny.

5. PEG-18 Glyceryl Oleate/Cocoate - emulgator pochodzenia naturalnego (olej kokosowy).

6. PEG-70 Mango Glycerides - środek zmiękczający powierzchniowo czynny. Pochodna glikolu polietylenowego z glicerydami (tłuszczami) pochodzącymi z nasion mango.

7. Paraffinum Liquidum - emolient. Olej pochodzący z przerobu ropy naftowej. Płynna parafina jest składnikiem bardzo często używanym w kosmetyce, jest lżejsza od swojej siostry wazeliny, mniej nabłyszcza skórę i się nie klei. Płynna parafina pozostawia skórę miękką i jedwabistą. Jest obojętna chemicznie i nie wywołuje podrażnień ani alergii. Sama w sobie nie ma żadnych wartości odżywczych, za to świetne natłuszczające i ochronne. W zależności od frakcji można wyróżnić parafinę lekką (legere, White Mineral Oil).

8. Methylchloroisothiazolinone - biodegradowalna substancja konserwująca. Chroni kosmetyk przed drobnoustrojami. Ma działanie alergizujące i może oddziaływac na układ nerwowy.

9. Methylisothiazolinone - tania i popularna chemiczna substancja konserwująca stosowana głównie w produktach pozostających na skórze. Ma działanie alergizujące
i może oddziaływac na układ nerwowy.

10. Parfum - substancje zapachowe.

11. Limonene - składnik kompozycji zapachowej. Zapach skórki cytrynowej. Wyciąg z naturalnych olejków eterycznych.

12. Hexyl Cinnamal – gliceryna, substancja pochodzenia chemicznego, używana jako substancja zapachowa. Może wywoływać alergię.

13. Benzyl Alcohol - konserwant. Pochodzenia chemicznego. Syntetyczny alkohol otrzymywany z ropy naftowej lub smoły węglowej. Najprostszy alkohol aromatyczny, występujący w postaci bezbarwnej, przejrzystej, oleistej cieczy, słabo rozpuszczalnej w wodzie. Substancja o lekko słodkawym, delikatnym, migdałowym zapachu. Składnik stosowany najczęściej jako rozpuszczalnik lub zmywacz do farb i lakierów, jego estry używane są w perfumerii do kompozycji zapachowych.
Środek o działaniu lekko znieczulającym, w wysokich dawkach może podrażniać skórę.

14. Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde - syntetyczny zapach, łagodny zapach kwiatowy, liliowy, fiołkowy.

151 komentarzy:

  1. "Pierdolę lokalny patriotyzm :/"

    Idealnie oddaje moje zainteresowanie wobec większości polskich marek.... Smutne ALE prawdziwe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo smutne... ale naiwnie wierzę, że jak ktoś przeczyta prawdę to za jakiś czas wyjdzie na rynek coś fajnego, i nie będzie to produkt niemiecki, francuski czy grecki...

      Usuń
    2. Chciałabym wierzyć, że nie będzie to w sferze marzeń ale.... już sama nie wiem ....

      Miałam okazję do tej pory poznać spory pakiet ze stajni Eris i o ile znalazłam kosmetyki, które lubię i wracam do nich to na pewno nie przemawia do mnie magia w stylu "bo polskie".

      Usuń
    3. Trzeba w coś pozytywnego wierzyć, w cokolwiek...

      Ja ostatnio polubiłam piankę do mycia twarzy... ale przyszła inna, zagraniczna, i nawet bez patrzenia na skład widać różnicę gołym okiem, same zresztą tu zobaczycie :)

      Usuń
  2. Hehe;) ja w sumie nawet lubie ten żel ( a może lubiłam, bo 100lat nie uzywałam);) Ale tak super to opisałaś, że nawet mój mąż wciągnąl sie w czytanie:D:D:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tonia - Czytajcie i bawcie się przy tym dobrze ;)
      Let's Talk Beauty - upodobania są różne, żuczki gnojarki np. też lubią gówno ;)

      Usuń
    2. Ja tez lubię i mi skóry nie przesusza. Co więcej - kilka razu z lenistwa nie posmarowałam się potem niczym i nie zauważyłam by ciałko ucierpiało, a nawet w moim odczuciu było lekko nawilżone.
      Ale z tego, co kojarzę, to Ty 'sucharek' jesteś, więc wiadomo, że u Ciebie będzie inaczej :)

      Usuń
    3. Zgadza się, cóż za paradoks, grubasek jest sucharkiem :D LOL, ale tak jest i nie można zaprzeczać. Dlatego też opisałam swoje wrażenia i powinny być one przyjęte tak jak Ty to zrobiłaś, na luzie ;)

      Usuń
    4. Widzę bojowe nastawienie:) Ja też ten żel lubię, ale przyznam, że tu akurat w skład się zupełnie nie wczytywałam..

      Usuń
    5. Odrobinę :) dobra, nie lubię jak mi się kit ciśnie :) Nie wczytuj się, jak Ci służy, zużywaj :)

      Usuń
    6. W każdym bądź razie rozumiem głębsze przesłanie tego postu i popieram:)

      Usuń
    7. Dziękuję :) Cieszę się, że się rozumiemy :)

      Usuń
  3. Naprawdę staram się wspierać polskie marki i wybierać ich kosmetyki. Ale to czasem niemożliwe. Można dostać tańsze kosmetyki zagranicznych producentów z o niebo lepszym składem, przyjemniejsze w działaniu...
    Mam jakiś problem z markami takimi jak np. Lirene, czy Dax. Niby mają taki duży wybór kosmetyków, a jakoś rzadko cokolwiek z nich kupuję. Już prędzej łapię coś z Ziaji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też... i też uważam, że czasem jest to niemożliwe... dlatego tak cenię blog TYLKO POLSKIE KOSMETYKI... żeby trzymać się tego założenia trzeba mieć silne nerwy, anielską cierpliwość i wielkie samozaparcie :D

      Ja chyba też mam... choć nie powiem, bardzo lubię ich podkłady.

      Usuń
  4. Polskie marki od dawna mam w głębokim poważaniu. Dziwi mnie, ze jednak mozna wyprodukowac coś skutecznego, na naturalnej bazie (np.Alverde) za przyzwoite pieniądze wszędzie lecz nie u nas :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Da się to krzyklo zauważyć :) czemu ja osobiście wcale się nie dziwię...
      U nas też się produkuje, ale żel potrafi kosztować 30 zł ( a czasami dużo więcej... dużo dużo więcej...)
      Nie ogarniam tej filozofii.

      Usuń
  5. Ha, ciesz się, ze nie ma tu DMDM Hydantoin, który to Lirene pakuje do wszelkich mleczek, toników i kremów.... a kiedyś tak wierzyłam tej firmie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauważyłam że bardzo lubią ten składnik :) Wciąż czekam, aż się poprawią :) Naprawdę chcę napisać pozytywną recenzję :)

      Usuń
    2. Dax też bardzo lubi DMDM ;)

      Usuń
    3. Moim zdaniem to Eveline przoduje w uwielbieniu tego składnika. Na 9 produktów Lirene, które stoi w łazience żaden nie ma DMDM Hydantoin w składzie. Aczkolwiek miewają inne "cuda".

      Usuń
    4. DMDM pojawiło się już w kilku produktach jakie tu recenzowałam, jest popularny.

      Usuń
  6. No skład podsumowuje wszystko :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Zerknęłam dziś z ciekawości na inne blogi... czasem wychodziłam z siebie i stawałam obok jak widziałam, jak blogerki zachwalają ten produkt, pisząc o rzeczach, które tak naprawdę w tym produkcie nie istnieją...

      Usuń
  7. Nawet nie zaglądam na półkę Lirene. Od jakiegoś czasu mam mocną awersję do kosmetyków tej marki. Już chyba wolę isanę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja za każdym razem siadam i mówię sobie - dziś napiszę coś pozytywnego o tej marce... ale w miarę pisania i zgłębiania wychodzi co wychodzi. Musiałabym skłamać polecając ten żel...

      Usuń
  8. Uwielbiam Twoje recenzje :) Dzięki nim uczę się czytać składy i właściwie tylko dzięki nim na te składy patrzę ;) Mam ten żel w zapasie (dostałam) i jakoś zużyje ale sama bym nie kupiła bo nawet bez czytania składu wiem (dawne doświadczenia) że ten żel nie tylko nie jest wart tych 8zł ale nawet 4zł...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję Ci bardzo Sexi :) Cieszę się, że moje ślęczenie nad recenzjami komuś pomocnym się zdaje... oj nie jest, zdecydowanie...

      Usuń
  9. Nigdy nie miałam żeli z Lirene, nie kumam czemu w żelu pod prysznic jest parafina ? Ostatnio przypadł mi do gustu ich tonik, ale chyba na myjadło się się nie skuszę.
    W Rossie płacę piątaka za 500 ml mydła pod prysznic z Ziai np. z linii Kozie Mleko i choć skład nie powala to jednak wydaje mi się być nieco lepszy od prezentowanego tutaj, a nawet jak nie lepszy to przynajmniej jak mi bida dupę ściśnie to nie bankrutuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ma za zadanie stworzyć film ochronny, dzięki czemu skóra nie oddaje wody, bo nie ma jak... chory pomysł.
      Mydła pod prysznic Ziajki najlepsze nie są, zgadza się... ale jak lubisz :)

      Usuń
    2. Z braku laku Ziajka daje radę, nie ukrywam, że kupuję ją najczęściej wtedy, gdy zastaje mnie dno w butelce poprzednika pod koniec miesiąca :D Oliwkowa, Kozie Mleko i Masło Kakaowe w moim przypadku nie dokuczają. Ale miałam takie niebieskie, bodajże Sopot SPA - to była masakra :/

      Usuń
    3. Kakaowe lubię, w ogóle serię kakaową lubię i często kupowałam, a jak była mega promocja na masła po 6 zeta to kupiłam 4 :) Sopot spa miałam raz i również nie wspominam miło, a już szczególnie micela :/

      Usuń
    4. Tak ! Micel też miałam, myślałam, że mi zeżre oczy :/ Oddałam koleżance, której o dziwo pasował. Ja niestety wymiękłam i od tego czasu micele z Ziai omijam szerokim łukiem.

      Usuń
    5. I to mnie zadziwia, w sensie wytrzymałości niektórych ludzi :)

      Usuń
  10. A ja ten żel lubię i gucio mnie obchodzi zdanie innych, bo mi krzywdy nie robi i znam sporą grupę osób, które również są zadowolone z tego produktu. Dodam, że nawet nie zawsze się po nim balsamuję i żyję, a moja skóra ma się całkiem dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O gustach się nie dyskutuje :) Ja z kolei znam sporą grupę osób, które ten żel przesuszył, bo i ma do tego prawo, większe niż do nawilżenia ;)

      Usuń
    2. Tak jak Tobie ma się prawo niepodobać, tak mi ma prawo się podobać. Co jednak jest średnio przyjemne w odbiorze, gdy ktoś produkt, który lubię nazywa gównem, co w prostej linii prowadzi do twierdzenia, że czymś takim się myję. Skoro krzywdy mi nie robi, to nie widzę problemu, czemu miałabym nie używać czegoś, co myje i ładnie pachnie, bo od tego są żele. Z obietnicą nawilżenia producent przesadził, niestety nie on pierwszy i nie ostatni, jednak podstawowe zadanie produkt spełnia. Nie lubię tak agresywnej nagonki na SLS/SLES, parafinę itp - dopóki komuś krzywdy nie robi, to czemu na siłę z tego rezygnować, bo taka jest moda? Ja na przykład nie przepadam za parafiną w produktach do twarzy i w peelingach, ale są produkty, które mimo to się sprawdziły i nie spowodowały katastrofy. Dlatego nie krzyczę, że ktoś kto tego używa używa gówna...

      Trochę tą Twoją wypowiedź odebrałam zbyt personalnie, ale nie lubię, kiedy ktoś mi wytyka palcem, że coś, co lubię i mi służy, jest dla mnie złe, bo on tak twierdzi. Są produkty, który mimo ewidentnie bezszałowego składu są produktami przyzwoitymi i już, czy trzeba zaraz wmawiać innym, że tak nie jest? :)

      A tekst "Let's Talk Beauty - upodobania są różne, żuczki gnojarki np. też lubią gówno ;)" to już nieco przesada. Nawet w ramach żartu...

      Angel, z Twoim ciężkim, choć przyznam ciekawym stylem czasem ciężko się zmierzyć. No ale o to w blogosferze chodzi, żeby każdy miał miejsce gdzie wyraża swoje zdanie, jakie by nie było. Tylko jak wspomniałam, odbiór może być różny... Mimo to nigdzie się nie wybieram, choć trudno mi przełknąć ten post w takiej formie :P

      Usuń
    3. Zgadzam się z Karotką.
      Produkt został potraktowany bardzo subiektywnie i w sumie krzywdząco zarówno dla niego, jak i dla osób go używających.

      Usuń
    4. Mi ten żel także krzywdy nie wyrządził, lubię go i nie mam zamiaru z niego rezygnować ;)

      Usuń
    5. Również zgadzam się z Karotka. Wydaje mi się, Angel, że Twoja recenzja jest nieco przesadzona, bo wiadomo, że wielu producentów obiecuje gruszki na.wierzbie na etykietach, po to by produkt sie sprzedał i nie robi to tylko Lirene. Ja polubił ten żel, nie jest moim ulubiencem, ale wydaje mi się, że z Twoim zdaniem równie dobrze moglabys zjechać pół kosmetykow na rynku... A sama pewnie niektóre stosujesz:P także jak Ci nie pasuje, proponuje już w sklepie sprawdzac składniki i kupować jedynie w sklepach x naturalnymi kosmetykami. Chyba, że tam też coś znajdziesz;P P.S. zdziwilo mnie ze odkopalas u mnie post o tym zelu sprzed kilku dobrych miesiecy:P

      Usuń
    6. jamapi - nie wyobrażam sobie prowadzenia bloga OBIEKTYWNIE, to znaczy można... i to się wtedy nazywa - SŁUP OGŁOSZENIOWO-REKLAMOWY, który dość powszechnie występuje w blogosferze i to w dodatku za free. Każdy mój post jest SUBIEKTYWNY bo dotyczy mnie, jasno wyrażam to co czuję i nie zamierzam tego zmieniać, to bardzo OSOBISTY BLOG.

      Rudaaaaa - I O TO CHODZI, to że mi się coś nie podoba nie oznacza, że 805 osób obserwujących tego bloga ma uważać tak samo i mieć takie samo zdanie jak ja :) Mamy różne wymagania i różnie odbieramy ten świat wraz ze wszystkim tym, co nam oferuje.

      lacquer-maniacs - nie ma mowy o przesadzie, wyraziłam tylko swoje zdanie NA TEMAT... Masz prawo do swoich ulubieńców tak samo jak ja do swoich. Skomentowałam dziś chyba dwa czy trzy posty z tym żelem, bo z ciekawości patrzyłam, jak odbierają go inni, jest pół na pół, jedno kochają drudzy nienawidzą :) Przeczytaj jeszcze raz ze zrozumieniem ostatni fragment postu, Niemki za taki sobie żel płacą pół euro, a taki sobie żel oprócz normalnej chemii zawiera też to, co jest narysowane na opakowaniu i o czym zapewnia producent, np. ekstrakt granatu czy olej, nieprzerobiony. A nie tak jak w przypadku tego żelu ;)

      Karotka - nie możesz tak do tego podchodzić... blogi z założenia powinny być osobiste i wyrażać jakieś emocje, to nie jest post, który miał uderzyć w konkretną blogerkę, absolutnie.
      To jest post o tym, że polscy klienci traktowani są jak ludzie drugiej kategorii, nijakie produkty są dla mas... ale dlaczego? Skoro taka Isana może zawierać ciekawszy skład i kosztować mniej, dlaczego każą nam płacić za bylejakość? W Częstochowie nie ma za bardzo pracy. Ostatnio widziałam ofertę, w Żabce, BEZ UBEZPIECZENIA... (to w ogóle odrębny temat), wyobraź sobie, że nie masz pracy i przyjmujesz tą ofertę. Dostajesz 5 zł na godzinę. Musisz być w sklepie przed otwarciem, by przygotować się do pracy, wstajesz... jak dziś... za oknem zimo i mgła, a Ty idziesz do tej roboty za piątaka na godzinę. Harujesz 8 czy 12 godzin, jeszcze czasem trzeba zostać by rozpakować towar... I teraz idziesz do takiego Rossmanna z naprawdę ciężko zarobionymi pieniędzmi, i jaką dostajesz ofertę? Polski żel z mango bez mango za dwie godziny pracy (10 zł) ... lub niemiecki żel z granatem z ekstraktem z granatu, i realnym, prawdziwym, nieprzerobionym olejkiem... (za godzinę pracy, bez promocji, za mniej niż godzinę z promocją 3,99 zł). Za tyle harówki zasługujesz na coś lepszego - czyli NIESTETY, NIE POLSKI LECZ NIEMIECKI ŻEL... i właśnie o tym jest ten post :)


      Usuń
    7. Z tym, że Niemki płacą pół euro a zarabiają powiedzmy te 1800, a my płacimy 2 euro a zarabiamy 400 :( Jeśli już tak przeliczamy, jeśli dobrze rozumiem. Więc już całkiem tragedia.. W jakim kraju żyjemy żebyśmy musiały pracować 2 godziny na głupi żel pod prysznic? Serio, jest źle.

      Usuń
    8. Jest źle? Jest tragicznie... a przykład z Żabką jest jak najbardziej realnym przykładem z życia...

      Usuń
    9. źle? po studiach, w Urzędzie pracy była gielda pracy...ot takie spotkania z pracodawcami, zostałam umówiona....to teraz usiądź- bo spadniesz z krzesła....kazano mi ładnie sie wysztafirować, wziąć cv w teczce dla nich (bezrobotny inwestuje), skserować wszystkie dokumenty (bezrobotny inwestuje) i przyjsc...łałałiła- poszłam, szpilki, żwir i ja...Wchodzę- pani w garsonce, myślę sobie" cool- profesjonalnie" proszę usiąść fajnie....Babka mówi, że szukaja przedstawiciela i sprzedawcy...kolagenu w tabletkach...masakra....no nic- słucham dalej....praca jak każda inna- przecież nie mam doświadczenia, no to nie dostane propozycji kierowniczego stanowiska...

      I jakoś tak nagle sie zapatrzyłam na kasetony i zamysliłam, odlecialam. Pani tam gada gada, nagle sie ocknęłam i usłyszałam: "nóżki świńskie"

      Mysle sobie- o ja ale czad- odwala mi...mówię do kobiety" przepraszam,może pani powtórzyć"?

      a ona: "najwięcej kolagenu maja nóżki świńskie"

      Buchnęłam śmiechem jak mały brzdąc na widok głupiej miny dziadka.

      Okazało sie , ze Urząd pracy daje ofertę: naganiacza dla pani przedstawicielki. Mam umawiac spotkania. oczywiście umowa o dzieło...i 5% od sprzedaży umówionego spotkania w domu i 10 zł za kazde umówione spotkani...bez podstawy!

      Usuń
    10. Niedawno czytałam wpis dziewczyny mieszkającej w Anglii, żałuję bo zgubiłam link. Pokazywała paragony ze sklepów. Niżej w odpowiedzi na komentarze napisała ile wynoszą płace. Są porównywalne do polskich-najniższe od 6 do 13f. Mieszka z chłopakiem i płaci za 2 osoby za mieszkanie ok 450f. Ceny w sklepach są rzędu 2f za 500g kakaa, czyli można f zamienić na zł. Gdzie u nas za taką cenę kakao? Tu pierwsza z brzegu lista ze strony: http://www.twojaeuropa.pl/216/ceny-w-anglii-londyn
      Chleb - £0,40 - £1,00
      Szynka - 450g - £2,00
      Puszka tuńczyka – 0,75
      Masło - £0,60
      Jajka 10 sztuk - £ 0,70 - £1,20

      Czyli mamy droższe, gorszej jakości i jeszcze zarabiamy mniej. No paranoja.

      Usuń
    11. W sumie ciężko napisać obiektywną recenzję :)
      Odczucia zawsze będą subiektywne. Chyba, że obiektywne ma być podyktowane naciskami producenta. To tak ad wypowiedzi powyżej, które przyznam, że przeczytałam trochę po łebkach ;)

      Mam też wrażenie, że w przypadku Eris tak wiele pozytywnych recenzji wiąże się z faktem, że - biorąc pod uwagę ich stosunek do blogosfery - blogerkom niezręcznie napisać jest coś negatywnego. Jeśli chodzi o kosmetyki firmy, bardzo lubię Pharmaceris. Świetnie też sprawdziły się u mnie peelingi Under20 do cery trądzikowej.

      Natomiast w temacie tego żelu - cóż, zupełnie nie przeszkadza mi skład, bo... uwielbiam jego zapach :) Nie nawilża, właściwie nie robi nic. Tylko cudownie pachnie :) Używa go mój TŻ i musiałam zakupić mu spory zapas. Ja co prawda mam swoje mydła w kostce, całkowicie naturalne :) Jednak żele pod prysznic mają ładnie pachnieć :) I tyle :) Mam gdzieś ich skład. Na ten zwracam uwagę przy kremach do dzioba i produktach dla mojego dzieciaka.

      Usuń
    12. Obiektywna recenzja to nie recenzja ;)
      Ty kupiłaś zapas żeli a ja zapas mydeł z Ziaji, choć tam też skład nie zachwyca... kupujemy co lubimy :)

      Usuń
    13. Ups... widzę, że tutaj powoli stos się buduje i inkwizycja zbiera ;)

      Usuń
    14. Będziesz mnie trzymać za rękę jak podpalą?? :D

      Usuń
    15. Jak tak czytam te wypowiedzi apropo's zarobków i pracy to mam ochotę wejść pod kołdrę i już nigdy nie wyjść. Zrobiłam inżyniera i namówili mnie, jak to tata mówi, na magazyniera czyli magistra. Nie marudzę, ale nie jest łatwo tym bardziej, że nasze kochane sggw ma gigantyczne długi i najchętniej każdemu daliby po warunku żeby się tylko odkuć. Na warunki kasy nie mam więc trzeba ryć, no i po tych 5 latach mam do wyboru - zostać w warszawie, mieć pracę ( nie wiadomo za ile ) połowę zapłacić za wynajem mieszkania i generalnie zastanowić się co zrobić z resztą, czy wrócić do swojej pięknej, acz malutkiej mieścinki, będącej miastem rencistów i emerytów, gdzie wszystkie stanowiska dziedziczy się po mamusi lub tatusiu, a niekiedy babci. Momentami zastanawiam się co dalej ? ... No to się wyżaliłam, bo chyba nie zdałam egzaminu i mam słabszy dzień :D Sorry :D

      Usuń
    16. Czasami mam tak samo... zasnąć na jakieś 200 lat... może inna rzeczywistość będzie lepsza... jak w Śpiochu W. Allena :) Żenujący przykład tu podałaś... żenujący dla naszego kraju... dziękuję za tak osobistą wypowiedź :*

      Usuń
  11. Ma szczęka nadal po ziemi się tuła. Nie wierze w to co przeczytałam. Angel będę Cię odwiedzać w więzieniu! ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochanie, pamiętaj, że w naszym demokratycznym państwie mamy prawo do wypowiadania swojej opinii :)
      Recenzja jest? Jest. Plusy i minusy wymienione, skład rozpisany, nie ma tu grama nieprawdy :)

      Usuń
    2. mówisz w naszym DEMOKRATYCZNYM państwie, a to dobre ;p

      Usuń
    3. och, przypomina mi sie model poliarchi Dala....nie ma demokracji! nie ma!

      Usuń
    4. Angel kochana wiara czyni cuda ;) czytam tak te komentarze i czasami mam wrażenie, ze niektóre blogerki strasznie emocjonalnie podchodzą do kosmetyków.

      Usuń
  12. Świetnie na napisałaś, czytałam jednym tchem, aż tu nagle się skończyło...
    Nie miałam tej wersji, x lat temu jakąś tam Lirenką się myłam. Wybieram inne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że forma przypadła Ci do gustu :) Może jeszcze kiedyś się o taką pokuszę...
      Dobra droga wyboru :)

      Usuń
  13. Eeee tam nie przesadzajmy. Są dobre polskie marki o których po prostu się nie wie - a wystarczy trochę poszperać. Tylko że takie zazwyczaj nie mają dobrej reklamy, spotów w tv i trzeba się naszukać chociażby w internecie żeby takie znaleźć:)
    Ja akurat z chemią jestem na Ty, studiuję technologię chemiczną produktów kosmetycznych, więc spodziewajcie się że za jakieś 2 lata stworzę jakiś fajny żel pod prysznic:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś moją nadzieją na stare lata :D

      Wiem, że są nowe marki, które wiedzą, że klientela zaczyna wymagająca się robić i bardziej oświecona niż w czasach PRLu :)

      Usuń
  14. A ja zużyłam ostatnio ten żel i mimo że bacznie patrzę na składy kosmetyków do włosów, ciała, żele do ciała tak szczerze - olewam. Jest na ciele kilka minut, nie mam zbyt wielu wymagań. Ale kurde, ten skład jest faktycznie katastrofalny :-P Mój żel dostałam, sama bym nie kupiła, bo za drogi, wybieram Isanę:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha, i mnie nie przesuszył, a skóra była po nim wręcz miła ;)

      Usuń
    2. Ja też dostałam, ale to że coś dostaję NIE MA WPŁYWU NA MOJE ODCZUCIA :)
      Tak samo jak mleczko do twarzy z parafiną... jest na niej tylko kilka minut, ale te kilka minut rozwalają cały system ;)

      Usuń
    3. Twarz to jednak coś innego ;-) Na moje odczucia również nie ma wpływu fakt, że coś dostałam, czy ja coś takiego sugerowałam? ;-)

      Usuń
    4. Ale znam osoby, które też tak sądzą, że jak coś jest tylko kilka minut to nie może zaszkodzić... a to błędne myślenie :)

      Usuń
  15. Żel pod prysznic z założenia ma myć a nie nawilżać, od tego jest balsam :)
    A ja akurat ten żel bardzo lubię i skład naprawdę nie jest zły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale nie może naruszać w tak ordynarny sposób lipidowego płaszcza skóry, to prowadzi do podrażnień które potem kończą się atopowym zapaleniem skóry :)
      Masz pełne prawo obdarzać go swoją sympatią :)

      Usuń
  16. Skład nie jest za ciekawy, ale czy 95% żeli na rynku nie ma podobnego składu? Popatrzmy na Palmolive, Dove i inne...SLS-y są chyba w każdym, może poza Alterrą i Alverde. Parafina jednak trochę mnie tu zaskoczyła ;)
    I żele Lirene faktycznie bardzo wysuszają...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zerknęłam teraz na skład pierwszego lepszego żelu pod prysznic Palmolive... dzięki Ci Panie za Wizaż i podawanie tam składu... JEST LEPSZY :)
      Nie chodzi mi tu o same SLSy, nie przeszkadzają mi, używam... bardzo o całą kompozycję, jakość i cenę, i to, że za mniej można kupić lepsze, szkoda, że zagraniczne.

      Usuń
    2. Angel często składy na wizażu są niestety nieaktualne :(
      Sama się nie raz nacięłam, biorąc coś co mnie zachwyciło w internecie bez czytania napisów z tyłu opakowania.

      Usuń
    3. Tak wiem... dlatego zawsze spisuję INCI z kosmetyku własnego... ale coś tam można wyczytać...

      Usuń
  17. To jeszcze nic...jak to jest ze kupilismy najtansze parowki w niemieckim aldim....za rownowartosc 6 zl....a w skladziie czytamy: 82 proxent miesa, 100 gr parowek zrobiono z 300 gr miesa...gdzie u nas takie znajdziesz? W almie....njestety prawda jest taka ze to...nasza wina...bo masa ludzi woli tansze...dajmy na to moja mama...w zyciu nie pojdzie do zdrowych kosmetykow choc ja od tego sklepu jestem uzalezniona....woli zel co uczuli niz kupic naturalny...szwagierka smaruje noworodka parafina i zwala zaczerwienienia na zapalenie od pieluszki. Dalam jej olej migdalowy. Zepsul sie.bo lekarz zapisal oila-costam gdzie w skladIe 90 procent to parafina. Druga szwagierka zmywa makijaz clearasilem z alkoholem.oczu tez. Krem dr hauschki oddala mamie bo ,dermatolog zalecil jej antyalergiczne kremy i kazall uzywac np AA....smieszne? Sa ludzie, ktorym nie wytlumaczysz....i to dla nich sa te zele lirene...my mamy np. Zdrowekosmetyki, biochemie urody...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że nie ma tu nacisku Lubie to!

      Usuń
    2. I przepraszam za literowki....wk#%(-@_%m sie....i na siebie samą tez... wdomu mam jeszcz emase parafiny i innych slsow...w ramach zapasow...ale do diabla...wstawalam o 5 i w jesienne burze szlam prze z glupi zwir w zamszowych butach do roboty zeby na to zarobic.zal mi wyrzucic...

      Usuń
    3. No... i właśnie o tym jest ten post...o tym, że w naszym pięknym kraju nie szanuje się swoich obywateli... no nie znajdziesz, nie ma opcji, chyba, że sobie sama przemielisz i wsadzisz w folijkę... ymmm, zjadłabym taką 82% paróweczkę na śniadanko :)

      Masa ludzi woli tańsze... bo nie ma innego wyjścia, chyba że okradnie bank... średnia krajowa jest mocno zawyżona, to co się dzieje w tym kraju to jakaś kpina... w Żabce obok oferują 5 zł na godzinę bez ubezpieczenia, no to z czym poszalejesz?

      Druga strona medalu jest taka, że sami się zgadzamy na byle co... właśnie dlatego, że nikt głośno i wyraźnie nie mówi o swoim niezadowoleniu z produktu. A jak nikt nic nie mówi to nikt nic nie zmienia...

      Masz Oskara za napisanie tak długiego tekstu z klawiatury telefonu :)

      I całkowicie Cię rozumiem, skoro pieniądze są wydane, trzeba zużyć...

      Usuń
    4. na dodatek jeszcze w emocjach...to dopiero wyczyn...hahaha...opanuje i będe pisac bez bledów- obiecuję...wiem jak sie czyta takie literówkowe teksty

      Usuń
    5. Nasz mózg na szczęście umie czytać nawet wtedy, kiedy kompletnie poprzestawiamy literki w słowie, także nie przejmuj się ;)

      Usuń
    6. całe szczeście, bo w dowodzie mam PaRTycja- zauważyłam po 10 latach od wyrobienia:P

      Usuń
  18. Nie znam ich żeli, ale ja się myję tym, co pod ręką ;)
    A co jest teraz pod ręką nie wiem, bo Ony wlał coś do ładnej buteleczki "no name" :D
    Ale mnie nie uczula, więc ok :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już mówiłam, że lubię Twojego Onego? Przelał i masz święty spokój ;D

      Usuń
  19. Dlatego ja wolę zwykłe mydła dla niemowlaków, bo sa delikatne i tak nie wysuszają skóry, choć składu nie sprawdzałam. A za tą marką nie przepadam. Krem od nich mnie uczulił, tak samo moją mamę, a płyn micelarny tak zachwalany ostatnio wg jest beznadziejny i nieprzyjemnie ściągał mi skórę na buzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie całkiem rozsądny wybór :) Jesteśmy różni więc reakcje skór będą różne, Wasze widocznie są bardzo wrażliwe więc musicie zerknąć na skład i wybrać coś odpowiedniego :)

      Usuń
  20. Nie mam nerwów do takich recenzji. Nienawidzę, kiedy ktoś robi mnie w bambuko, a kiedy robi to dla zysku to już całkiem. W takim małym miasteczku jak moje jest to strasznie odczuwalne, bo jeśli nie chcę kupować w internecie to jestem praktycznie skazana na takie wydmuszki za cenę z kosmosu. 2 drogerie na krzyż i sama chemia sztandarowych firm, a liczą sobie jak za ekstrakty z pierwszego tłoczenia na zimno przez ludy Amazonii ich starożytną procedurą. Do kitu z taką robotą, gdzie tu wybór, gdzie uczciwość? A do tego ta świadomość, że gdzieś tam kobiety idą sobie do sklepu i za grosze kupują bajeranckie produkty. Niech mi ktoś powspółczuje.. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OTÓŻ TO !!! O takich kobietach PISZĘ... Bardzo Ci dziękuję za Twoją wypowiedź, BEZCENNA...
      Jeśli jeszcze ktoś ma wątpliwości O CZYM JEST TEN POST... niech przeczyta wypowiedź Nimvy, kilka razy nawet jeśli wciąż ma wątpliwości...

      Usuń
  21. ja z tej firmy to tylko podkłady kupuje od czasu do czasu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, mam trzy i lubię, wiem, ze trudno w to uwierzyć, a jednak :)

      Usuń
  22. Smuteczek.. Przy kolejnej wizycie w Polsce mam w planach zakupy kosmetykowe.. Będę się musiała nieźle ogarnąć przy czytaniu składów.
    Uwielbiam Twoje posty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mogą okazać się pomocne :)
      Przy zakupach po prostu trzeba być czujnym, nie nabierać się na ładne opakowania ani zapewnienia, nie neguję chemii, ale żądam jedynie odrobiny przyzwoitości :) W tym wypadku jej brak...

      Usuń
  23. Żeli pod prysznic nie używam. Zazwyczaj sięgam po mydełko. Myslę, że mimo wszystko składowo jest deko lepszym wyjściem - choć oczywiście nie zawsze. A co do patriotyzmu etc - próbowałaś oliwki do mycia z arganowej serii YR?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaaaaaaaaakkkkkkkkkkk, nieco droższa rzecz pod prysznic, ale jestem zdecydowanie na Taaaaaak :)
      Mydełka są w porządku, sama mam kilka i przynajmniej widzę, że oleje tam zawarte faktycznie działają łagodnie na skórę myjąc i pielęgnując jednocześnie.

      Usuń
    2. O, widzę, że olejek Ci się podoba :D Cenowo to on chyba jakoś po 25zł stoi? Ale promocje czasem na niego są :)

      Usuń
    3. Na promocji można za mniej, czasem jest 2 w cenie jednego....

      Usuń
  24. ja jednak wzięłabym głęboki oddech i starała się zrelaksować. Za siódemkę to może mi taki jegomość umyć ciało i to jedyne czego wymagam ;) Sład z dupy rzeczywiście no ale bywa i tak ;) niemniej ja niezależnie od składu zawsze po kapieli wcieram nawilżacz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Obsession. Ja także od żelu za taką ceną nie wymagam nawilżenia ani innych właściwości: żel taki ma umyć i ładnie pachnieć :)

      Usuń
    2. Ja mam zdanie podzielone, vo owszem....sama uzywam chemii takiej ze czasem glowa mala...ale mysle ze w rtm wpisie o co innego chodzi. Moze kilka takich wpisow pokaze jak to jest...ze Polki za 7 zl ni ewumagaja wielw, a Niemki za 6 dostaja nawilzenie w pakiecie, bez gadania? Od laf robi si enas w konia. Monopol poczty. Albo wieczn eprzezuniecie dedyzji o koncenfracji pdlduktow do prania, ktore w europi enastalo juz dawno....w niemczech niemal calkowita koncentracja proszkow...plac amniej.mniej sypia.mniej dzwigaja...u mnie w pracy z kolei latem wspier asie lokalnego sprzedawce i kupuj eu niego wode mineralna dla pracownikow, ktora jest okropna w smaku, ma duzo sodum i i tak pidlewamy nia kwiaty. Zamias tkupic dzbanek bfita czy cos,. Sa juz przecie ztanke zamienniki wkladow. Sprawy probek nawet ni etykam...i gratisow. Startujac z samego rana w pierwszy dzien promocji do rosmana slysz eod gowniar radosne,skonczyly sie,...

      Wiele roznych zachowan firm wynika z zachowania konsumentow. Jest popyt i nikt sie nie skarzy. Mamy wybor przy zakupie i nie kupujemy. Nedzny ale zawsze wybor. Pamietajmy, ze blogerki to specyficzna grupa...bardziej swiadoma...nie kazdy taki jest.same bylysmy kiedys zielone.

      Z drugiej jednaj strony Angel produkt dostala, z prosb ao recenzje. Z tej strmrony nie mam jej nic do zarzucenia. Dstala opisala...i to mjsialo byc subiektywne bo o to chodzi w recenzji.

      Usuń
    3. Ogromnie przepraszam za literowki...to nowy telefon z mikroskopijna klawiatura dotykowa...jeszcze raz przepraszam, poprawie sie

      Usuń
    4. Obsession teraz tak mówisz, ale wolisz produkty niemieckie ;-) To też dzięki obie powstał ten wpis, bo akurat zerknęłam na Twój ostatni post, gdzie jak byk widać skład żelu za pół euro... też chemia, też myje ale przy okazji jak na opakowaniu jest napisane, że zawiera ekstrakt... to faktycznie go zawiera... dlatego ja też wolę te produkty...

      Rudaaaaa tematem nie jest nawilżenie czy jego brak a to, że płaci się za coś, czego nie ma w składzie :)

      Kolorowy Pieprz cieszę się, że w pełni zrozumiałaś sens mojej wypowiedzi. Dokładnie takie było przesłanie.



      Usuń
  25. Na szczęście mamy wybór i możemy dowolnie przebierać w dostępnych produktach, chociaż nie ukrywam, że ten żel miałam sama i wg mnie jest niezły. Używała go także moja mama, posiadaczka suchej skóry i też nie było tragedii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My mamy, My w większych miastach mamy... bo mamy pod nosem takiego choćby Rossmanna... czy też sklepy, które sprowadzają chemię z Niemiec czy Anglii... ale są kobiety, i nawet taka pojawiła się w komentarzach, która wyboru nie ma, bo mieszka w malutkiej mieścinie... ten żel to tylko SYMBOL...

      Usuń
  26. Ja jestem kosmetyczną patriotką, staram się kupować produkty polskich firm, ale tylko te sprawdzone. Nie wszystko co zagraniczne jest dobre, w ogóle mam wrażenie, że do Polski przyjeżdżają produkty nieco gorsze niż ich odpowiedniki za granicą.

    Ale tak patrząc na swoje pierdółki to najwięcej od polskich firm mam kolorówki (Celia, Pierre Rene, MIYO, Inglot, Eveline, Golden Rose, Asos, Hean, Annabelle Minerals). Z pielęgnacyjnymi bywa różnie, świetnie sprawdza się u mnie Ziaja (żel pod oczy, mydło do kąpieli, Ziaja Pro - maseczka), Eveline (krem na dzień, najlepszy matujący jaki znam, za to wysuszacz przy okazji), BingoSpa (świetne maseczki na włosy). Reszta to fakt, drylują zagraniczne firmy.

    Gdybym chciała kupować kosmetyki naturalne to... no cóż, jestem w tyłku, zwłaszcza jeżeli o pielęgnacyjne chodzi. Bo minerały już do nas jako tako weszły na rynek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, nie wszystko co zagraniczne jest dobre, ale jest kilka przykładów w tym poście i w komentarzach, że często jest lepsze niż to, co oferuje się Polakom.

      Każda firma ma w swojej ofercie takie produkty, które są perełkami, szanuję to, korzystam z tego...
      Nawet chemia, dobrze skomponowana może być o dziwo przyjazna, nie jestem aż takim ekologicznym freakiem, żeby trzymać się jedynie naturalnych produktów.

      Usuń
  27. Angel ja akurat nie przepadam za firmą Lirene. Może to dlatego, że ich składy zwykle nie powalają a ich opisy są takie, że człowiek myśli, że te wszystkie ekstrakty są tak wysoko, że łohoho.
    Niestety nie tylko polskie firmy w tanich kosmetykach stosują takie triki. Np. ja bardzo często zastanawiam się za co płacimy Lancome czy Clarins. Tak, wiem renoma, modelki i inne jogurty danona ale składami te produkty również nie powalają bo te dobroczynne substancje często są bliżej końca niż początku. Nie jestem jakimś szalonym freakiem ekologicznym, ale za tę cenę spodziewam dużo lepszej jakości niż po kosmetyku za 8-9 zł, który też może być dobry przy odrobinie szczęścia.

    OdpowiedzUsuń
  28. Na pewno taka recenzja nie zginie w tłumie :) Ja miałam ochotę na ten żel, a teraz to sama nie wiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym takich więcej, takich naprawdę realnych, a nie tylko słodko-pierdzących, coby nie urazić firmy z którą się współpracuje... tu nie chodzi o wzajemne obrażanie się... POPRAWIAJMY JAKOŚĆ PRODUKTÓW.
      Taka firma np. GREEN PHARMACY... weszła na rynek, powstało kilka recenzji, kilka wskazówek, bo mogłoby być lepsze i CZEGO OCZEKUJE KLIENT... i co? I kolejne partie produktów były lekko zmodyfikowane, trochę lepsze... i to to chodzi, to mi się podoba.

      Usuń
  29. Jak dobrze, że jesteś. Jak dobrze, że Twój Blog istnieje. Już się boje co mam w kremie p/zmarszczkowym Lirene.

    OdpowiedzUsuń
  30. i nam się Aniołek wnerwił :-)

    OdpowiedzUsuń
  31. Karotka z kolei go zachwalała. I której mam wierzyć? :( :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takiej sytuacji u mnie sprawdza sie jedno: sprawdam sama:) a potem wysle rybe w kopercie tej, ktor anie miala racji:)

      Usuń
    2. Też zawsze sprawdzam na sobie :) Tak samo z polecanymi książkami, kinem czy knajpą ;)

      Usuń
  32. A czemu ta parafina jest taka zła? Bo nie wynika mi to z Twojego opisu :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tym będzie namiętny, oddzielny post :) W opisie masz tylko CZYM JEST dany składnik i za co odpowiada, krótko :)

      Usuń
    2. działa tylko na skórze...cos na zasadzie owinięcia ciała taśma klejącą, która na nim zostaje i nie wypuszcza wilgoci- stąd ciało porządnie nawilżone...ale w przypadku atopowej i skłonnej do podrażnień, ba!- w przypadku każdej skóry, to przecież idealne miejsce do namnażania sie bakterii beztlenowych...co zauważam na ramionach....mam rogowacenie okołomieszkowe i skóre atopową. O ile zima jakoś z tym żyję- latem to jest kompleks i latem parafina dla mnie nie istnieje

      Usuń
    3. i hodowania pryszczy na plecach itd.

      Usuń
    4. I dziwne aż, że jest wiele produktów do AZS na tej bazie... ale wiadomo, tanie toto jest a zarobić trzeba...

      Usuń
    5. No właśnie, to mnie dziwi. W wielu dermatologicznych maściach aż kipi od parafiny, która raczej nie pomoże. Znaczy może pełnić funkcję ochronną, ale nie nawilży...

      Usuń
    6. A dziwisz się? TANI SKŁADNIK :) Ostatnio kupiłam dwie maści z parafiną jako bazą, jedna kosztowała mniej niż dwa złote, druga nie więcej niż trzy :)

      Usuń
    7. No właśnie dla mojej skóry z ŁZSem parafina jest zbawienna, dlatego tak dopytuję o nią, bo czasem mam wrażenie, że jest strasznie demonizowana :).

      W kwestii pochodzenia parafiny - mam trochę inne zdanie ;).

      Usuń
    8. Żyjemy w zanieczyszczonym świecie, mamy przez to coraz wrażliwszą skórę, więcej alergii... ta sama parafina nie działa już tak samo jak 100 lat temu... teraz wymaga się innych preparatów natłuszczajaco-nawilżających... nie potrzebujemy dodatkowego odpadu na skórze...

      Usuń
  33. Ainita Oilatum, które jest parafinowym produktem nie jest zalecane do codziennego uzytku. A tu mówimy o produkcie do częstego stosowania, nawet kilka razy dziennie!!!

    OdpowiedzUsuń
  34. Angel, mango syntetyczny zapach, a gdzie ta oliwka?

    Chyba że coś mnie ominęło i aktualnie nazwa oliwka jest zarezerwowana dla oleju mineralnego innych ropniaków:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najbardziej daje po nosie Limonene i tylko to czuć. "Oliwką" jest tu PEG-70.

      Usuń
  35. a dlaczego te firmy nie mają tkwić w takim przekonaniu, skoro sama zdecydowana więszkość konsumentek je w tym utwierdza?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No na pewno nie ja :) Ale to prawda, o czym pisałam wyżej, brak sprzeciwu rodzi tą wszechogarniającą nas bylejakość.

      Usuń
  36. Uwielbiam Cię za dosadność i pisanie prosto z mostu :) Ja ciało traktowałam zawsze po macoszemu i teraz się to zemściło, bo cierpię. Teraz nawet żele baczniej wybieram.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inaczej sobie nie wyobrażam :) Współczuję... jednocześnie jesteś przykładem, że nawet zwykły żel używany codziennie po dwa razy może zaszkodzić... nie można zdawać się na przypadek w kwestii pielęgnacji, każda użyta rzecz ma znaczenie...

      Usuń
  37. Dokładnie tak! W pielęgnacji liczy się matematyka - suma wszystkiego, co robimy i jak żyjemy. Inaczej nie da się wygrać z genami itp. itd... przynajmniej dopóki ktoś nie odkryje formuły eliksiru młodości;)

    OdpowiedzUsuń
  38. Przeczytałam post, przeczytałam wszystkie komentarze. Bardzo dużo wyniosę z tej notki, dziękuję :)

    Co do DAX, Lirene- nie kupuję. Uważam że mają zbyt wysokie ceny do jakości. Za każdym razem jak jestem w hebe przyglądam im się i nigdy jeszcze nie wzięłam. Pamiętam czasy jak ich produkty były po 10zł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie i o to chodzi :)
      Dobrze, że wybierasz świadomie, oby więcej takich osób ...

      Usuń
  39. ja pierdziele nieraz mnie kusił ten żel ale jak tak go opisałaś to w życiu już na niego nie spojrzę wolę isane na 3 zeta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wszystkie kobiety na niego narzekają ;) Nie sugeruj się mocno moim zdaniem :)

      Usuń
  40. No to poszło... :) Tak się ludziska rozpisały, że ciężko dotrzeć do końca, żeby samemu coś skrobnąć...:)
    Żelu nie miałam i po tej recenzji mieć nie będę.
    Może nie podchodzę do sprawy aż tak skrajnie, żeby nazywać ten produkt gównem. I jeśli komuś służy/ nie szkodzi - jego sprawa.
    Złości mnie robienie z ludzi idiotów. Reklama- reklamą, a robienie ludzi w trąbę to już inna sprawa. Z przykrością muszę stwierdzić, że grzeczne pisanie obchodzi niewiele osób, tylko kontrowersyjne wypowiedzi są w stanie dotrzeć do producentów i dać tym samym szanse na zmianę podejścia.
    Sama tak bym tego wszystkiego nie ujęła - przyznaję jednak, że się ubawiłam :) i mam nadzieję, że Twoje ostre słowa trafią gdzie powinny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynajmniej jest co czytać :) Ja tam się cieszę, że kto chciał się wypowiedział, i że ktoś się ze mną zgodził ale że i opozycja była :D
      A ja mam nadzieję, że po kilku takich recenzjach, nie tylko moich, Eris zmieni się nieco, na lepsze rzecz jasna, bo świadomość klientów rośnieeeeeeeeeeeeeee
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  41. Ale fajny post, a ja używam balsamu Lirena i dało mi teraz do myslenie :(
    Wpadnij do mnie :)
    http://kosmetycznieee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  42. Przeczytałam z dużym zainteresowaniem, trochę się z Tobą zgadzam, trochę nie:) Jeśli akurat o ten żel chodzi, to mam nieco inne zdanie, ale tak pewnie będzie z wieloma kosmetykami, co mnie się podoba, inni mogą uznać za badziew, tak już jest. Jeśli natomiast chodzi ogólnie o polskie marki kosmetyczne, to uważam, że wiele rzeczy się zmienia, to prawda, że w niektórych "kategoriach" są po prostu dziury, bo oferta znikoma, albo wybór bardzo ograniczony. Mam jednak nadzieję, że to się zmieni, że jednak oczka się otworzą i ruszy do przodu machina dbania o klienta i wyższą jakość kosmetyków.
    Jest wile irytujących rzeczy w polskich markach kosmetycznych, sama mogłabym tu wymienić ogrom. Ale denerwuje mnie też to, że na przykład zagraniczne firmy za swoje produkty każą nam płacić więcej, niż u siebie, a w takim układzie wole jednak dać zarobić firmie, która choć produkuje na miejscu i daje pracę rodakom:)

    Angel, poruszasz tematy, nad którymi warto się chwilę zastanowić, na które warto podyskutować. Dlatego bardzo lubię do Ciebie zaglądać:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dorotko, ja nie widzę problemu w tym, że ktoś ma odmienne zdanie, to inni mają z tym problem, jak widzisz :) a przecież mamy prawo do niego, prawda? I szanuję to, że TY go lubisz, serio serio :)
      Zmienia się... dlatego powstają takie firmy jak Pat&Rub czy Sylveco, dlatego inne firmy starają się walczyć o klienta udoskonalając swoje produkty (jak Green Pharmacy...) Ale trzeba mówić o tym głośno... 150 nijakich recenzji daje producentowi wyraźny sygnał, że nie musi się starać, społeczeństwo łyka wszystko...

      Mogłabyś wymienić... ZRÓB TO, zrób na swoim blogu przy okazji recenzowania tych produktów :)

      To nie zagraniczne firmy każą nam płacić więcej a nasz Rząd... podatki, akcyzy, cła... jest tego cała masa...
      Dziękuję, trzeba rozmawiać, warto ;)

      Usuń
    2. Lubię, lubię i wiem, że Ty to akceptujesz:))Angel, Ty wiesz, że ja bardzo cenie Twojego bloga i twoje zdanie, nigdy nie czułam się przez Ciebie obrażona, a widzę, że Twoje słowa niektórzy rzeczywiście odbierają bardzo osobiście (szczególnie te z żuczkiem gnojakiem:::). Ja bardzo lubię kosmetyki, fajnie o nich popisać i podyskutować, ale to TYLKO kosmetyki. Jak ja bym się miała przejmować takimi drobiazgami, to bym już chyba oszalała.

      Ja głęboko wierzę w to, że się zmieni, że dożyję dnia, kiedy wybór będzie zdecydowanie większy, a klient stanie się najważniejszy, bo dziś niestety tak nie jest (i nie tylko o kosmetyki mi tu chodzi). A moim zdaniem Angel, firmy zupełnie nie biorą pod uwagę opinii klientów i szczerze powiedziawszy to wątpię, czy którakolwiek z firm zadaje sobie tyle trudu, by takowe recenzje czytać. Zdarza mi się, że pisuję do polskich firm z takim czy innym zapytaniem i wiesz co, mało która mi odpowiada. Przykre, bo ja też jestem przecież klientką:(

      Masz racje, pewnie powinnam o swoich uwagach pisać, ale to dla mnie trudne. Ja z natury jestem raczej pozytywnie nastawiona do życia i staram się zazwyczaj raczej szukać pozytywów. Mam sporo problemów prywatnie, blogosfera to dla mnie relaks, skupiam się więc głównie na tym, co dobre, co lubię. Nauczyłam się też, że słowa krytyki trzeba ważyć, bo one faktycznie dotykają bardzo mocno, a ja jestem daleka od sprawiana komuś przykrości. Trochę to takie miganie, wiem, pewnie powinnam obudzić w sobie "Krytyczną Dorotę".
      A życie w naszym pięknym kraju jest trudne, wiemy to nie od dziś. Pamiętam, jak kiedyś mój tato mówił do mnie i brata: "obyście Wy mieli lepsze warunki do życia". I co, ja dziś tak samo powtarzam moim dzieciom:(

      Usuń
  43. Nie widziałam go, ale skład powala :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Najgorsze jest to, że większość osób patrzy na mnie jak na wariatkę gdy mówię, że czytam składy i stosuję np. żel intymny do ciała. Zero świadomości, ale marketing robi swoje.

    OdpowiedzUsuń
  45. Thаnk уou fοr the good writeuρ.
    It іn faсt was a amusement accοunt it.
    Loοk advanceԁ to faг adԁed agreeаble from you!
    However, hοw can we сommunicate?

    My homeρage :: Property for Sale
    Also see my web site :: Property for Sale

    OdpowiedzUsuń
  46. I am not suгe where you are getting your info,
    but good toрic. I neeԁs to spеnd some
    time leaгning much more or underѕtanding more.
    Thanks foг great infοrmation I was looking for this infοrmation for my missiоn.


    Alѕo visit my page ... payday loan

    OdpowiedzUsuń

Komentarze od Was dodają ENERGII :) Dzięki