niedziela, 10 lutego 2013

KĄTEM OKA - Pączkowa opowieść z minionego czwartku

Witam wieczorową porą,
post miał się pojawić w piątek, ale miałam pączkowy przesyt,
w związku z czym trudno mi było patrzeć na paczki a już tym bardziej o nich pisać.

Ale dziś... :)

Cały rok czekam na TŁUSTY CZWARTEK...
Jako rasowy grubas jestem zmuszona odmawiać sobie z premedytacja pustych kalorii.
Jest jednak kilka dni w roku, kiedy to z rozkoszą wrzucam kolejne tysiączki do żołądka.
Takim dniem jest między innymi DZIEŃ PĄCZKOWO-FAWORKOWY.

Już od poniedziałku głośno w mediach, że zbliża się najbardziej kaloryczny dzień w roku.
W środę inwazja obrazkowych pączków na FB osiągnęła maksimum...
Zaszczuta totalnie powędrowałam wieczorem na późne zakupy do Biedronki i...



... grubo ponad 600 kcal przytuliło mnie swoimi słodkimi rączkami na dobranoc...
Zaprawa musi być, jak w wojsku :>

Nastał CZWARTEK.

Udostępniając w środę zdjęcie nowej budki na Frytkowej Alei na FB,
pierwszy pączek jaki zjadłam w czwartek był DARMOWY... i jeszcze do tego pyszna herbatka...
Przez Piłsudskiego przechodzę ilekroć przyjeżdżam do Częstochowy,
po prostu mam po drodze... więc szkoda było nie skorzystać z okazji.


Mało tego... buda funkcjonuje od jakiś 10 dni...
Poraził mnie widok bazylii, uwierzcie, rzadkość między tymi stosami frytek
i kilogramami nieświeżego mięsa podawanego w kebabach...
Budka wygląda schludnie  a serwowane tam zapiekanki są naprawdę pyszne.
Świeże pieczywo, świeże dodatki, fajne połączenia smakowe... 
Jeśli ktoś ma ochotę na świeżą, ciepłą, chrupiącą bułkę to tylko TAM :)
Próbowałam Hawajskiej ze świeżym szczypiorkiem, bajka...

Wracając po pączkowania...

Po tym przystanku wyruszyłam na miasto w poszukiwaniu najlepszego pączka w mieście.
aaaaaaaaaa, zapomniałam Wam powiedzieć, że założyłam sobie w tym TEŚCIE konsumenckim,
że nie wydam na pączki więcej niż 10 zł :)

Moje kroki skierowałam do cukierni JAŁOWIEC. Od jakiegoś czasu ogłaszali w radio,
że na pączki mają niezmienną od 70 lat recepturę. SPRAWDZIMY...
W Jałowcu tłumy... i pan z Radia JURA...


Bardzo miły młodzieniec rozdawał jałowcowe mini pączusie... jednego spróbowałam na miejscu... ymmmm
Oczywiście trzeba było podać hasło - z miłości do słodkości ;) SWEET

Zachęcona nowo poznanym smakiem stanęłam w kolejce... długiej... zakręconej jak domek ślimaka...
Czekamy na pączki bo zabrakło, ale mają się lada moment pojawić...
Cena za pączek - 3 zł, chcę kupić dwa, cholera, to 60% mojego całego budżetu !
70 lat tradycji uzbraja mnie w anielską cierpliwość...


Dochodzą kolejni ludzie... pytają za ile będą pączki... pani uprzejmie odpowiada, że już powinny być.
Naburmuszony grubas stojący przy kasie odburkuje w powietrze
- taką odpowiedź już słyszę od 20 minut...
O Dżizas, jak ja nie cierpię takich typów, już samym swoim widokiem potrafią spieprzyć tak przyjemny dzień... nie chce Ci się stać baranie, to wypieprzaj, i nie truj innym powietrza, pomyślałam.


Cierpliwość została wynagrodzona... moim oczom ukazały się dziesiątki małych, ciemnych kulek...
Właśnie... małe i ciemne... i za tym ludzie tyle stoją? I to kupują po 20, 30 sztuk?? ?? ??
Kupuję dwa i idę dalej...



Oczywiście w A. Blikle przekraczam budżet, oj ciężko jest trzymać się sztywno wytyczonych ram...
Tutaj o wiele spokojniej niż w Jałowcu, w środku pełno starszych pań, czas płynie wolno 
swoim słodkim tempem...


Pączusie też raczej mniejsze niż większe, pięknie udekorowane, siedzą na brązowych krzesełkach.
Zabieram ze sobą dwie sztuki i lecę dalej...


Udaję się do starego, zaprzyjaźnionego sklepiku na tyłach Merkurego,
u pani Krysi zawsze można kupić coś smacznego, w okazyjnych cenach...


Pączki przywiezione z Krzepic, pani Krysia chwali, że pyszne, zjadła już dwa do herbatki :)


Moja siatka z pączkami zaczyna się niebezpiecznie rozrastać,
jeszcze tylko Borek i koniec tego dobrego.


Tutaj ludzi od groma, pączki zalewają klientów z każdej strony, nie ma mowy, że zabraknie,
cuda wianki, do wyboru, do koloru.


Z ciężką siatką udaję się w spokojne miejsce na degustacje.
W degustacji uczestniczą trzy osoby... każda z innego pokolenia ;)
Rozkładam  na stoliku wszystkie pączki z siatki i zaczynamy...


JAŁOWIEC zaskoczył smakowitym wnętrzem, prawie jak pączki mojej babci.
Autentycznie świeży, z różanym wypełnieniem, smaczny, słodki, ciasto sprężynowało... MIODZIO.

A. BLIKLE nie najgorszy, aczkolwiek zabrakło pierwszej świeżości. Ogólnie bardzo zjadliwy,
choć nie zaiskrzyło między nim a moim podniebieniem.

Pączki PANI KRYSI wydawały się smaczniejsze niż A. Blikle, jakby świeższe, 
ciasto po ugryzieniu sprężynowało, smaczna marmolada.

BOREK zostawiłam na koniec, bo wyglądał najładniej.
Zwykły pączek... po ugryzieniu ciasto zostawało zbite na miejscu,
na języku pozostawał gorzki smak... obrzydliwość.
Pączek ze śmietaną był nieświeży, gorzej, był suchy i stary,
śmietana miała rozmiękczyć wnętrze ale się jej nie udało... obrzydliwość...
Najbardziej zjadliwy był pączek z serem, ale też żadna rewelacja.

Jak się cieszyłam, że po tym okropnym zakończeniu zostało mi kilka kęsów pączka z JAŁOWCA...
Niebo w gębie, NIEEEEEEEEEEEBOOOOOOOOOOOOOOOOO
Dopiero jak ma się do czego porównać - czuć różnicę.

Całą batalię wygrał oczywiście najdroższy ale zarazem najsmaczniejszy pączek,
który możecie kupić w JAŁOWCU, oczywiście jeśli akurat jesteście z Częstochowy.
Zapamiętajcie na kolejne lata :) Mam nadzieję, że nie zmienią receptury,
na te pączki WARTO BYŁO CZEKAĆ :)
A wieczorkiem dwa Terpichole były u użyciu ;)
Cieszę się, że zafundowałam sobie taki test... już wiem, gdzie nie kupię już więcej ani grama słodkiego...
fuuuuuuuuj

Kolorowych snów życzę
Angel

58 komentarzy:

  1. Angel! Jak możesz w niedzielę wieczorem o pąąąąączkach! :D:D:D:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tam, jak dobrze poszukasz na pewno znajdziesz coś słodkiego ;-) niekoniecznie pączka :)

      Usuń
  2. Ale nabrałam teraz ochoty na pączki ;D Uwielbiam pączki z budyniem polane lukrem, mniam ;P Jak na złość nie mam teraz niczego słodkiego w domu w zastępstwie ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja apetyt na pączki zaspokoiłam na kolejne miesiące :) Pozostaje Ci słodka herbata albo lepiej kakao :)

      Usuń
  3. A my z Kapryskiem, Kamyczkiem i Oluśką w tłusty czwartek jadłyśmy babeczki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ważne, że było słodko :D i miłym towarzystwie ;)

      Usuń
  4. udusze jak kaczkę..
    przed snem takie posty? teraz?
    jak ja mam spać? :P:P:P grrrrrrrrrrrrrr

    jutro se boskie ciasto upiekę ;P jeszcze nie wiem jakie ale upiekę hehe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj za tłuste danie byś miała ;) zdecydowanie odradzam ;>

      Będą Ci się śniły nowe przepisy na jutrzejsze ciasto :)

      Usuń
    2. haha ja kaczek nie jem :P :D

      a niech się śni cokolwiek, oby zasnąć :P
      ale te pączki z lukrem ahhhhhhhh ;)

      Usuń
    3. Podobno ciepłe mleko pomaga zasnąć :)
      Choć ja wolę jakiś fajny film...

      tak tak.... mniami mniami a pupa rośnie ;)

      Usuń
    4. Niech jakis wiking poda mi paczka!

      Usuń
    5. Musze Cię zaprosić do mnie na kozetkę, pogadamy... o tym przewijającym się wciąż zarośniętym panu ;P

      Usuń
    6. Oj przewija sie, przewija...najwazniejsze ze sam:P pieluchomajtek na nim bym nie zniosla

      Usuń
    7. piłam już ale zimne mleko :P
      teraz zielona herbata :D

      a pupa niech rośnie, a wraz z nimi rozstępy .. oł je ;P
      dobra idę, nie zniosę tych pączków już...

      Usuń
  5. A ja w tłusty czwartek miałam domowe pączki :) One na pewno by pokonały wszystkie inne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę okrutnie, niestety ja nie mam bladego pojęcia jak się do tego zabrać :)

      Usuń
    2. Ja też nie ale babcia i teściowa odwaliły większość roboty. Ja tylko smażyłam ;)

      Usuń
    3. Moja mieszka 400 km ode mnie... nie miał kto dziecku zrobić :D

      Usuń
    4. Biedna Trzeba było wpaść do mnie ;)

      Usuń
  6. Blikle -NIGDY!!! Był skandalik, że po ich magazynach w Wawie biegaja szczury:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oni w ogóle chyba tak działają, że pieką w Warszawie i rozwożą do miast... stąd ta mizerna świeżość pączków...

      Usuń
    2. O-M-G ! bleee ! Jak tak można...

      Usuń
  7. W tym roku szamnęłam 4 pączki... Kalorie ach kalorie... Ale warto było :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kilka dobrych cukierni tam macie, to fakt ;D sprawdzałam :DDDD

      Usuń
  8. Genialny pomysł na test konsumencki :D Cudownie czytało się ten post. Dobrze jest zrobić takie pączusiowe rozeznanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Mam nadzieję, że komuś się przyda, w końcu nie każdy jest w kuchni mistrzem ;) a pączki to już są szczególnie wybredne... dobry pączek to sztuka sama w sobie... sztuka, którą tylko Jałowiec opanował do perfekcji... oczywiście mówię tylko o tym, co sama kosztowałam :)

      Usuń
  9. i zgłodniałam :D ale na zapiekankę pewnie skoczę jak będę w Częstochowie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapamiętać jak wygląda budka i tam się zgłosić :) Za inne nie odpowiadam ;D

      Usuń
  10. Fajna notka, narobiłaś mi ochoty na zapiekanki :)))

    Za pączkami nie przepadam, ale lubię nadzienie różane. Kocham faworki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się spodobała :) To właśnie notka a`la pamiętnik, bo do kolejnego razu zapomnę, żeby nie kupować nic w Borku :)

      Zapiekanki pierwsza klasa :)

      Usuń
    2. Borek nie jest zły, ale trzeba wiedzieć CO/GDZIE/O KTÓREJ kupować ;) Mają trochę chorą dystrybucję i tylko kilka punktów, gdzie wszystko jest świeże...

      Usuń
    3. My w Borku zaopatrywaliśmy się przez ostatni rok... przepadam za świeżymi omletami, jednak posmak tego okropnego pączka na jakiś czas sprawi, że będę go omijać szerokim łukiem :)

      Usuń
    4. Wcale Ci się nie dziwię :) Ja od nich uwielbiam chleb orkiszowy i bułki. Koleżanka trochę u nich pracowała i zdradziła kilka szczegółów ;)

      Usuń
    5. Nie wiem jak nazywa się taki duży krojony, ale też krojony też wyjątkowo dobry :)

      Usuń
  11. O rany, teraz to i mnie ochota na pączki naszła a obiecałam sobie że nie będę nic słodkiego jadła. I weź tu wytrwaj w postanowieniu jak takie pyszności na zdjęciach prezentują ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak już wspomniałam w poście, ciężko wytrzymać w sztywno wytyczonych ramach :) W pełni rozumiem :)

      Usuń
  12. Ja siedziałam w Warszawie i ryłam do ostatniego egzaminu, więc poleciałam do najbliższego sklepu po dwie sztuki z samego rana. Były zjadliwe ( szczegół, że cena dwa razy wyższa niż na normalnym dniu , ale d*** nie urywały. Tęskniłam do mojej cukierni w rodzinnym mieście, do której mam pięć kroków więc pączki zdarzało się, że jadłam codziennie, mimo, że należę do tych okrąglutkich i powinnam sobie darować :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Warszawie była wyższa? A w Częstochowie na ten dzień obniżają :) bo tyle tego, że ogarnąć się nie da... a sprzedać trzeba... no chyba, że ktoś wpadnie na pomysł podobny do borkowego... :////
      Pączki z Tłustego Czwartku idą w cycki, więc się nie martw ;)

      Usuń
  13. Ja zjadłam tylko jednego pączka, ale był przepyszny, aż chciałoby się więcej:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obyś w przyszłym roku trafiła na równie apetyczne :D

      Usuń
  14. Te pączki z Jałowca bardzo przypominają pączki mojej mamy <3 Jak pojadę do Częstochowy w najbliższym czasie na jakiś shopping to na pewno wstąpię po pączka. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też przypominają domowe, choć babcine są odrobinę jaśniejsze, nie mniej wielkość i brak białego paska mówią same za siebie - KLASA :)

      Usuń
  15. No nie! Ale mi narobiłaś ochoty na pączki. A miałaby być na diecie od dziś do końca życia...

    OdpowiedzUsuń
  16. od samych zdjęć można utyć

    OdpowiedzUsuń
  17. Angel, ale tłustości-smakowitości! Ja pożarłam tylko kilka oponek. Mam nadzieję, że nie przybędzie mi od nich tych oponek na brzuchu haha :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oponki są u mnie najmniej popularne, ale jak ktoś częstuje to pałaszuję ;) Nie przybędzie :) od kilku oponek na rok? nie daj się zwariować :)

      Usuń
  18. Exactly what concerning the color printing. You ask which is cheaper
    in B&W but what regarding basic use. My inkjet smears every colour I try to print.
    So is laser much better for all around top quality at an acceptable cost.


    Stop by my blog post; xerox phaser 8560 color printer

    OdpowiedzUsuń
  19. Many thanks for this wonderful ideas, Erika. I have actually been utilizing a printer and this post is extremely handy.


    Stop by my blog post ... www.socialmediaemploymentlawblog.com

    OdpowiedzUsuń
  20. My spouse and I absolutely love your blog and find the
    majority of your post's to be exactly what I'm looking for.
    Would you offer guest writers to write content for you personally?
    I wouldn't mind producing a post or elaborating on some of the subjects you write related to here. Again, awesome web site!

    Take a look at my weblog; xerox 8560 service manual

    OdpowiedzUsuń

Komentarze od Was dodają ENERGII :) Dzięki