piątek, 15 lutego 2013

Farmona, Tutti Frutti peeling cukrowy do ciała Mango & Brzoskwinia - szczęście jest SŁODKIE I TŁUSTE, wypisz wymaluj - jak JA

Przesadzili z tym opakowaniem, po prostu przesadzili.
Patrząc na to z prawnego punktu widzenia, łamią przepisy… ale co tam, wybaczam.





Wielkość ma siłę przyciągania (ha… wiem coś o tym :>)
Tak więc wielki i kolorowy słoiczek przyciąga uwagę klientów,
a jeszcze jak wyczytają, że w środku jest zapach szczęścia, zakup gwarantowany.
Wydajemy ok. 16 zł za 300 g produktu. Źle nie jest.





Pod zabezpieczającym sreberkiem (chwała za to…)
skrywa się pomarańczowa masa z czerwonymi kapsułkami
(to witamina młodości, E).

Masa jest zbita i bardzo gęsta, ale z łatwością nabiera się ją w dłonie.
Słodkim ulepkiem masujemy ciało, zapach wdychany przez nos
wbija się do mózgu po czym uderza w zakończenia nerwowe palców u stóp.
W kabinie prysznicowej mogłabym oszaleć… na szczęście mam wannę…




Cukier bardzo szybko rozpuszcza się na rozgrzanym, wilgotnym ciele,
na skórze pozostaje ochronna, odżywcza warstwa tłuszczu.
Nie, nie, to nie jest jedynie parafina, w sumie, mamy tu kilka

naprawdę cudnie pielęgnujących składników.


Za 16 złociszy dostajemy produkt wypełniony ciekawostkami,
które w sposób naturalny pielęgnują nasze ciało, kiedy mamy
wybitnego lenia i nie chce nam się ruszać ręką, by wklepać w ciało balsam.


Olej kokosowy, palmowy, gliceryna, wosk pszczeli, olej z orzeszków ziemnych,
olej z Drzewa Cudu, masło Shea, dobrocie pozyskane z alg, witamina E
i na sam koniec wyciąg z owoców Noni… tworzą idealny, natłuszczająco-nawilżający
płaszcz ochronny, w którym ja pozwalam sobie od czasu do czasu zasnąć,
zaraz jak tylko wyjdę z kąpieli. Rano skóra jest przyjemnie gładka.
Jak za taką cenę i tyle produktu, i taki skład - jestem na TAK,
i jest to produkt, do którego wrócę, wydając na niego swoje złocisze,
bo warto… bo jest za co…

i myślę, że wiele osób podeszło by do niego inaczej,
czytając co faktycznie peeling ma w składzie i jak działa,
niż karmiąc się tą LYPNĄ bają o szczęściu ;)

Tyle w kwestii recenzji, jeszcze słowo na temat konkursu.
Obiecałam na FB, że jak stuknie 800 będzie rozdanie,
ciągle czekam na ostatnią paczkę… jak tylko przyjdzie ogłoszę Dobre Nowiny.

Buziaki
Angel

1. Sugar - cukier gwarantujący ścieranie mechaniczne.

2. Sodium Chloride - chlorek sodu, w kosmetykach odpowiada za lepkość produktu.

3. Isopropyl Myristate - mirystynian izopropylu, substancja pochodzenia różnego, otrzymywana z kwasów tłuszczowych. Ma właściwości: nawilżające, natłuszczające, wygładzające, ochronne. W dużych stężeniach drażni skórę, błony śluzowe wywołując świąd.

4. Paraffinum Liquidum - emolient. Olej pochodzący z przerobu ropy naftowej. Płynna parafina jest składnikiem bardzo często używanym w kosmetyce, jest lżejsza od swojej siostry wazeliny, mniej nabłyszcza skórę i się nie klei. Płynna parafina pozostawia skórę miękką i jedwabistą. Jest obojętna chemicznie i nie wywołuje podrażnień ani alergii. Sama w sobie nie ma żadnych wartości odżywczych, za to świetne natłuszczające i ochronne. W zależności od frakcji można wyróżnić parafinę lekką (legere, White Mineral Oil).

5. Caprylic/Capric Triglyceride -  mieszanina roślinnych kwasów tłuszczowych, zawierająca w sobie najlepsze własności oleju kokosowego i palmowego, które są zestryfikowane z gliceryną. Olej ten polecany jest do skóry wrażliwej, skłonnej do przesuszania. Substancja natłuszczająca, wygładzająca, zapewniająca prawidłową ochronę. Sprawia, że skóra jest miękka, elastyczna i gładka. Lipid ten posiada właściwości konserwujące.

6. Cera Alba – woski/emolienty/emulgatory/substancje ochronne. Wosk pszczeli, wygładza, natłuszcza, tworzy stabilny film ochronny.

7. Glyceryl Dibehenate - lipid, ester glicerolu i nasyconego kwasu tłuszczowego (behenowego), pozyskiwanego z orzeszków ziemnych. Posiada właściwości zmiękczające.

8. Tribehenin - tłuszcz stały z kwasu behenowego (olej z drzewa Moringa oleifera - drzewo cudu). Nadaje konsystencję.

9. Glyceryl Behenate - behenian trójglicerylu, roślinny zagęstnik, substancja poprawiająca konsystencje emulsji, nawilża i natłuszcza.

10. Butyrospermum Parkii Butter - masło shea (karite, masłosz), ma działanie łagodzące (zawiera alantoinę), przyspiesza procesy gojenia, zmiękcza i natłuszcza skórę, działa ochronnie, posiada naturalny filtr ochronny (SPF 3-4). Polecane dla skóry suchej, atopowej, nadwrażliwej. Masło shea stosowane jest zarówno jako składnik aktywny, jak i tłuszcz bazowy.

11. Phenoxyethanol - jest półsyntetycznym środkiem konserwującym, który staje się coraz powszechniej używany w kosmetykach naturalnych, jest uważany za bezpieczniejszą alternatywę dla parabenów (nie mniej jednak badania wykazały,
że ma szkodliwe oddziaływanie na mózg i układ nerwowy u zwierząt).

12. Methylparaben - najlepiej przebadany konserwant, najbezpieczniejszy. Substancja konserwująca, która uniemożliwia rozwój i przetrwanie mikroorganizmów w czasie przechowywania produktu. Chroni również kosmetyk przed nadkażeniem bakteryjnym, które możemy wprowadzić przy codziennym użytkowaniu produktu (np.nabierając krem palcem). W produkcie może go być maksymalnie 0,4 %. Stosowany w kosmetyce, żywności i lekach.
Składnik zaburzający GOSPODARKĘ HORMONALNĄ (opublikowane przez Komisję Europejską w 2007 roku).

13. Butylparaben - konserwant. Pochodzenie chemiczne. Działa przeciwbakteryjnie.
Składnik zaburzający GOSPODARKĘ HORMONALNĄ (opublikowane przez Komisję Europejską
w 2007 roku).

14. Ethylparaben - konserwant. Pochodzenie chemiczne. Działa w słabym kwaśnym zakresie (wartości pH) przeciw drożdżom i pleśni, mniej skuteczny przeciw bakteriom. Może wywoływać alergie.
Składnik zaburzający GOSPODARKĘ HORMONALNĄ (opublikowane przez Komisję Europejską
w 2007 roku).

15. Propylparaben - konserwant. Pochodzenie chemiczne. Działa przeciwbakteryjnie.
Składnik zaburzający GOSPODARKĘ HORMONALNĄ (opublikowane przez Komisję Europejską
w 2007 roku).

16. PEG-4 - niejonowa substancja powierzchniowo czynna. Działanie zwilżające
- ułatwia kontakt mytej powierzchni z roztworem myjącym, przez co ułatwia usuwanie zanieczyszczeń z powierzchni skóry.

17. Glycerin – humektanty/środki rozpuszczające. Pochodzenie różne (także petrochemiczne), zatrzymuje wodę w skórze, nawilża, daje wrażenie miękkiej skóry.

18. Agar - uzyskuje się poprzez ekstrakcję gorącą wodą czerwonych alg morskich, to śluz
z krasnorostów Gracilaria i Gelidium. Nakładany na ciało ma działanie liftingujące.

19. Alginic Acid - kwas alginowy, naturalny środek żelujący, jest składnikiem ścian komórkowych wielu alg i trawy morskiej.

20. Polysorbate-20 - oksyetylenowowa mieszanina estrów kwasu laurynowego i sorbitanu.
Zapobiega rozwarstwianiu się faz w trakcie przechowywania produktu.

21. Tocopheryl Acetate – substancja aktywna, antyoksydant. Syntetyczna witamina E. Zwalcza wolne rodniki, wygładza zmarszczki, sprawia, że skóra jest elastyczna i dobrze nawilżona. Dla każdego typu skóry, ze wskazaniem dla cer dojrzałych i uszkodzonych słońcem. Działa hamująco na zapalenia i leczniczo, ale nieco mniej, niż czysta witamina E.

22. Isobutylparaben - konserwant. Pochodzenie chemiczne. Chroni kosmetyk przed zepsuciem.

23. CI 73360 - Red #30 Lake, pigment organiczny.

24. Morinda Citrifolia Fruit Extract -  ekstrakt z owoców Noni, inaczej zwanej morwą indyjską. Posiada wyjątkowo silne właściwości odmładzające i regenerujące skórę. Zawiera bio-aktywne substancje przeciw-utleniające i zwalcza wolne rodniki.
Działa wzmacniająco na układ odpornościowy, łagodzi stany zapalne skóry, objawy ukąszeń owadów, odparzenia. Pomocna w zwalczaniu dolegliwości skórnych, takich
jak objawy łuszczycy, ropnie, egzemy. Oczyszcza i odżywia skórę.

25. PEG-40 Hydrogenated Castor Oil - olej rycynowy w postaci chemicznie zmienionej,
w zasadzie bez korzyści dla skóry.

26. CI 19140 - barwnik cytrynowożółty. Składnik mocno alergizujący. Najczęściej wywołuje alergie u osób, które nie tolerują aspiryny (kwas acetylosalicylowy) lub są alergikami.

27. CI 16255 - barwnik, Cochineal Red A.

28. BHA (butylowany hydroksyanizol) - konserwant i przeciwutleniacz preparatów zawierających tłuszcze (roślinne i zwierzęce), ponadto chroni skórę przed wolnymi rodnikami, pod warunkiem, że stosowany jest w niskich stężeniach.

60 komentarzy:

  1. A myślałam, że ta wartewka, która zostaje na skórze to parafina. Miło się rozczarować :) 'tak pachnie szczęście!', endorfiny i tego typu bajery, do tego słój ogromny. Śmieszy mnie to, że między tą wewnętrzną a zewnętrzną stroną opakowania jest 2 cm plastiku, który daje złudzenie, że te 300 ml to ogromniasta ilość :D gdyby nie ta śliska warstwa zostająca na skórze, która jest dla mnie wkurzająca, kupiłabym ponownie, bo drobinki są idealne, zapach ładny a słój na drobiazgi zawsze spoko :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jedynie parafina :) Prawda?? Też lubię takie miłe rozczarowania, i one jeszcze nabijają mi na licznik cierpliwość do polskich kosmetyków :) Powiększone opakowania mają za zadanie przyciągać klientów, bo taki podświadomie weźmie z półki większy, jednak w chwili obecnej jest to niezgodne z prawem i jest na to odpowiedni paragraf. Pudełko ma być takie, by schować w sobie produkt, bez oszukiwania z podwójnymi ściankami.

      Usuń
  2. Jest to mój peeling, obecnie jedyny. Czytając Twoją recenzję widzę, że dobrze trafiłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli tylko lubisz takie działanie jakie daje ten peeling, to owszem dobrze :)

      Usuń
  3. dostałam go kiedyś do testów i lubiłam, ale jestem najwieksza na świecie jaśminowego z orientany- nie oddam, nie zamienię- ten kupuje latem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam peelingu z Orientany ale mydełko, masło i balsam mnie uwiodły kompletnie :)

      Usuń
  4. miałam arbuzowy i zupełnie nie przypadł mi do gustu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wąchałam :) a tym bardziej nie używałam, ale pokuszę się w przyszłości o porównanie :) jak tylko nabędę arbuzowy :)

      Usuń
  5. dla mnie mimo wszystko najlepszym peelingiem jest peeling z kawy, olejku i żelu pod prysznic-rewelacja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie też, bez dwóch zdań... jednak czasem pragnę odmiany :)

      Usuń
  6. Miałam, polecam, urzeka zapachem i nie tylko. Ja jednak tak jak wyżej kawa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kawa jest niezastąpiona i nie do porównania z żadnym innym peelingiem, sama robię sobie w domu takie cuda, jednak czasem wypada zmienić zapach :)

      Usuń
  7. Uwielbiam go za działanie, drapanie i zapach :D Będę wracać, chociaż kusza mnie inne wersje zapachowe z tej serii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też kuszą inne, choć dziewczyny wyżej mówiły, że arbuz nie bardzo... ale zobaczy się w przyszłości :)

      Usuń
  8. Ponoć jest fajny :) Musze niuchnąć, ale z kupnem póki co się wstrzymam bo zaszalałam i kupiłam ten marokański z olejem arganowym :D Ale po Twojej recenzji i na ten mnie kusi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ponoć a na pewno, pod warunkiem, że lubisz tłustą warstwę po kąpieli :) ooo zaszalałaś, używaj i opisuj, poczytam :)

      Usuń
  9. skonczylam niedawno peeling cukrowy brzoskwiniowy z Marizy i zastanawiałam się nad kupnem czegos podobnego :) dzięki z recenzję. kupię :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie miałam pojęcia, że ten peeling ma tak dobry skład! Skoro tak, z chęcią go sobie sprawię, będę miała wymówkę, ż to przynajmniej dobre dla ciałka jest ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zadziwiające nieprawdaż? I to właśnie lubię :)

      Usuń
  11. Miałam wersję z arbuzem i kiwi czy jakoś tak, no i cóż, nie zachwyciła mnie. I koszmarnie irytowała mnie ta tłusta warstwa, za którą nie przepadam. Nie wiem, czy ta Twoja wersja jest lepsza, ale dużo osób ją chwali, więc może coś jest na rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o zapach, nie znam, bo nie miałam... ale podejrzewam, ze formuły mają podobne jak nie takie same, czyli jeśli nie lubisz peelingów zostawiających tłustą warstwę to zalecam omijać produkt Farmony szerokim łukiem... :)

      Usuń
  12. Miałam balsam o tym zapachu i było mi baaaardzo intensywnie ;) Ale w peelingu bym to zniosła. KUPIĘ :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łazienka po użyciu tego specyfiku pachnie długo i namiętnie .... :)

      Usuń
  13. Mój typ ;p Też jestem na tak ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. e ale jak się szybko rozpuszcza to lipa ;) i nie lubię jak zostaje ta warstwa na skórze wolę dobrowolnie samodzielnie ją zaaplikować po szorowaniu ;) mam cały czas mieszane uczucia co do tych peelingów - choć może na dobrą promocję cały czas nie trafiłam ;) bo zawsze chciało by się taniej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak każdy cukrowy peeling, ale czy od czasu do czasu nie można łagodnie się popieścić? ;) Jeśli nie lubisz pozostałej po prysznicu warstwy to nie ma się co zmuszać do wypróbowywania... trzeba się skusić na inny :)

      Usuń
  15. tak cudownie wygląda że mam ochotę go zjeść ~!

    OdpowiedzUsuń
  16. muszę się rozejrzeć jak zużyję swoje tłuściochy

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo go lubię! Słodziak! :)

    OdpowiedzUsuń
  18. ja tak średnio się z nim polubiłam, za szybko się rozpuszczał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To typowy peeling pielęgnacyjny, do mocniejszego zdzierania lepiej użyć solnych :)

      Usuń
  19. Jestem maniaczką peelingów cukrowych i aż się dziwię, że jeszcze go nie wypróbowałam. Teraz na pewno to zrobię. Skład długawy, ale jednak zaskoczył pozytywnie. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się :) Zaskakuje pozytywnie i to lubię :) Pozytywne niespodzianki jak najbardziej mile widziane :D

      Usuń
  20. Próbowałam dopiero kilku kosmetyków z serii Tutti Frutti i całkiem przypadły mi do gustu.
    Peelingi cukrowe lubię, solne również - chociaż te nie zawsze nadają się na podrażnioną skórę.
    Cukrowy bardzo lubię z Marizy - brzoskwiniowy. Polecam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nie pamiętam czy to moje pierwsze spotkanie czy kolejne... skleroza :)
      Lubię obie opcje, zależnie od potrzeby i humoru... na pewno kiedyś wypróbuję, bo bardzo mnie ciekawią ich produkty :)

      Usuń
  21. Odpowiedzi
    1. Ze wszystkimi kosmetykami lubić się nie da :) w pełni rozumiem :)

      Usuń
  22. Muszę zapisać, że jest niezły :) Zapach by mi odpowiadał :)

    OdpowiedzUsuń
  23. uwielbiam go! mam już 4 opakowanie i będę kupować go non stop;)a zapachh jest obłędny;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Cukrowe peelingi uwielbiam za zapach i działanie ;) Ja polubiłam się z Perfectą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Perfektę też bardzo lubię, ona również ma całkiem niegłupi skład :) a zapach czekoladowy, obłędny :)

      Usuń
  25. Miałam mus do ciała z tej serii i bardzo lubiłam go za ten cudowny dla mojego nosa zapach :)
    A nad tym peelingiem się zastanawiałam i dzięki Twojej recenzji wiem, że się na niego skuszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musów z tej serii na pewnie nie miałam okazji używać, chyba nie trafiliśmy na siebie podczas żadnych zakupów... jeśli byłby taki o zapachu mango to ja bym go chętnie kupiła :)

      Usuń
  26. Już kilka razy byłam bliska wpakowania go do koszyka, ale zawsze stwierdzałam, że w domu mam jeszcze milion innych peelingów. Ale już teraz wiem, że po niego sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to już może wtedy, kiedy zużyjesz zapasy :)

      Usuń
  27. Angel - tytuł posta genialny. Obśmiałam się, jak norka. Gratuluję poczucia humoru i dystansu do siebie. :)))
    Co do samego produktu i całej serii - jest fajna, lubię te bezczelnie owocowe zapachy, ale niestety, mam na nie szlaban. pachną tak długo, że każde perfumy robią się na nich "wzbogacone" owocową nutą. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :**** Widzę, że wróciłaś :) Cieszę się niezmiernie :)
      No kurcze, znowu Cię żałuję... Twoja pasja jest zaborcza :D

      Usuń

Komentarze od Was dodają ENERGII :) Dzięki