poniedziałek, 11 lutego 2013

DECUBAL Clinic Cream, odżywczy i nawilżający krem do skóry suchej i atopowej


DECUBAL to kosmetyki skandynawskie. Specyficzny klimat jaki panuje w Danii
zmusił tamtejszych dermatologów do stworzenia produktów,
którym nie straszne wahania temperatur. Nie ważne czy na zewnątrz panuje -20,
a w domu +25…  produkt ma skutecznie zabezpieczyć nasze ciało przez utratą wilgotności.

W pierwszym poście na temat tych kosmetyków mówiłam Wam, że jestem pod wrażeniem.
Wspominałam o mało skomplikowanych składach, estetycznych opakowaniach,
i bardzo, ale to bardzo przyjaznych cenach jak na dermokosmetyki apteczne.



Odżywczy i nawilżający krem do skóry suchej i atopowej. Odbudowuje lipidową barierę ochronną skóry oraz pozwala przywrócić naturalną równowagę nawilżenia skóry.
Zmiękcza i przywraca komfort skórze suchej i atopowej.

Do codziennego stosowania.



Krem zamknięty jest w dużej, miękkiej tubie.
250 ml kosztuje około 25 zł, dostępny w aptekach, także on-line.
Estetyka opakowania klasyczna, czytelna, budząca zaufanie.
Rysunek przy nakrętce informuje nas, że produkt przeznaczony jest do całego ciała.


Sama zatyczka to najsłabsze ogniwo całej tej konstrukcji.
Jest wyjątkowo cieniutka i delikatna, jeden zawias urwał się
po dwóch tygodniach codziennej eksploatacji, drugi wisi na włosku.
Plusem jest natomiast ciekawa informacja z tyłu opakowania,
na każdym produkcie podana procentowo zawartość substancji tłuszczowych,
w wypadku tego kremu jest to 38%.


Treściwa konsystencja nadzwyczaj gładko sunie po ciele,
by po chwili otulić ciało puchową pierzynką.
Skóra mocno wysuszona nie odczuje praktycznie żadnej warstwy,
skóry mieszane mogą odczuć delikatnie tłustawą powierzchnię.
Trudno mi to jednoznacznie opisać, ponieważ ta warstwa ochronna wnika w skórę,
nie wiem kiedy, bo rano szybko się ubierałam, a w nocy zasypiałam…
W każdym razie po aplikacji mazidła skóra jest długo, bardzo długo
odczuwalnie, dogłębnie nawilżona.
Fenomen - jest nawilżona nawet po prysznicu, to czuć w dotyku.



DECUBAL Clinic Cream to dla mnie produkt uniwersalny,
do ciała, do rąk, do stóp…  wszędzie sprawdził się rewelacyjnie.
Moje dłonie poszukiwały czegoś takiego od dawna,
czegoś, co zapewni miękką skórę na dłużej, co wygładzi zmarszczki,
co ochroni przed ekspresową utratą wilgoci w każdych warunkach.
Stosowany tak często starczył na dwa tygodnie.
Resztę kremu przełożyłam do wygodniejszego pojemnika,
ponieważ wyciskanie resztek sprawia kłopot.



Jest to pierwszy kosmetyk, który z dużą przyjemnością używałam tak regularnie.
Jak widać, czasem proste, skromne rozwiązania potrafią być najskuteczniejsze.
Polecam każdej osobie borykającej się z przesuszoną skórę,
każdej chorującej na AZS, być może to właśnie jeden z tych produktów,
które odmienią już na zawsze Waszą codzienną pielęgnację.

Dermokosmetyki nie zawierają substancji zapachowych ani barwników.

Mam nadzieję, że oferta firmy poszerzy się też o kosmetyki ekologiczne,
DECUBAL sprzedaje takie u siebie w kraju, informuję uprzejmie, że MY TEŻ CHCEMY :)

BO CHCEMY?? ?? ?? ?? 

A teraz uwaga, SKŁAD :)

1. Aqua - woda, rozpuszczalnik.

2. Isopropyl Myristate - mirystynian izopropylu, emolient, substancja pochodzenia różnego, otrzymywana z kwasów tłuszczowych. Ma właściwości: nawilżające, natłuszczające, wygładzające, ochronne. W dużych stężeniach drażni skórę, błony śluzowe wywołując świąd.

3. Glycerin - Naturalna gliceryna jest uzyskiwana przez zmydlanie tłuszczy roślinnych, głównie tłuszczu kokosowego. Gliceryna w naturalny sposób osłania skórę, przenikając do przestrzeni międzykomórkowych, gdzie wiąże ilość wody niezbędną do zachowania prawidłowego nawilżenia skóry. Ma doskonałe właściwości łagodzące, skutecznie nawilża przesuszoną skórę ze skłonnościami do pierzchnięcia nadmiernie wysuszoną. Wygładza, poprawia elastyczność, reguluje procesy prawidłowej odnowy naskórka.

4. Sorbitan Stearate - emulgator, odpowiedzialny za powstawanie emulsji. Jest także środkiem myjącym. Ma różne pochodzenie.

5. Lanolin -  lanolina, wosk chroniący wełnę owiec przed zamoczeniem. Lanolina ma bardzo dobre własności pielęgnacyjne, ze względu na podobny skład do warstwy lipidowej skóry ludzkiej. Ponadto jest naturalnym emulgatorem. Przez wiele lat uważano lanolinę za silny alergen, jednak okazuje się, że czysta lanolina ma wyłącznie pozytywny wpływ na skórę, alergie wywoływane były znajdującymi się w niej resztkami pestycydów, dlatego ważne jest, żeby surowce pochodziły z czystych, ekologicznych miejsc.

6. Dimethicone – syntetyczny emolietnt, płynny silikon, odpowiadający za wygładzenie skóry bądź włosów. Może zatykać pory (działanie komedogenne).

7. Cetyl Alcohol - alkohol cetylowy, emolient. Należy do alkoholi tłuszczowych i jest zupełnie niedrażniącym środkiem zmiękczającym, natłuszczającym i wygładzającym skórę, jak również stabilizującym emulsje.

8. Polysorbate 60 - emulgator, niejonowa substancja powierzchniowo czynna. Substancja bezpieczna dla środowiska - biodegradowalna. Składnik umożliwiający powstanie emulsji.

9. Sorbic Acid -  kwas sorbowy, substancja konserwująca, zabezpiecza przed rozwojem niekorzystnych drobnoustrojów. Dopuszczony do stosowania w kosmetykach naturalnych.

67 komentarzy:

  1. W dwa tygodnie zużyłaś prawie cały balsam? Jakim cudem? :) Ja na razie używam ten czerwony :) Jest jak druga skóra (ale nawilżona):D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mam 45 kg, gdzie to całe ciało można wysmarować balsamem wielkości groszka ;)
      Gdyby balsam miał lżejszą konsystencję, podejrzewam, że starczył by na dłużej.
      Czerwony balsam testuje u mnie inna pani, też niedługo będzie recenzja :)
      Świetnie to ujęłaś, też mam takie wrażenie --- jak druga skóra...

      Usuń
    2. ja też na razie stosuję ten czerwony balsam i jest fajny, przyjemna lekka konsystencja.

      Usuń
    3. Ja niestety tez nie waże 45kg tylko jakieś 65 ;/ I właśnie dzieki temu, ze jest taki skoncentrowany wystarczy go naprawdę mało. Ale tak czy inaczej lubię go.

      Usuń
    4. O, wypraszam sobie, ja z wagą 55 smaruję co najmniej kilkoma groszkami :)

      Usuń
    5. Ja też go w przyszłości wypróbuję, mimo, iż mam pełno balsamów, tym trudno dorównać :)

      Usuń
    6. ernestyna, każdy z nas opisuje swoje doświadczenia :) Dzięki tej właśnie koncentracji, treściwości... u mnie zniknął w dwa tygodnie... często używany rano i wieczorem, rzadko tylko wieczorem, przy takiej aplikacji 250 ml to wcale nie jest dużo :)

      Usuń
    7. Niecierpku, dobra, niech będzie, TY - dwa groszki, jeden na dół, drugi na górę ;) A u mnie na każdą kończynę groszek, z tym, że na mocno rozbudowane uda idą po dwa... brzuch też dwa... dupka też dwa... ach zgubiłam się w gąszczu liczb :D

      Usuń
    8. Ja to ile bym nie wazyla to zawsze puszka groszku. Kazy ale to kazdy balsam mam na 2 tygodnie.nie bylo wyjatku.czy to maslo czy lofion...ciesze sie, ze jest dostepny on line. Napalilam sie na niego jak przeczytalam ze jest stricte dla atopowcow...u mnie to proponuja oilatum itp...a to wszystko na parafinie w ilosci hurtowej:( zaczelam szukac tego...najblizej w legnicy...a tu nagle sie okazuje, ze mozna on line...a cos do twarzy? Testuj szybciej:)

      Usuń
    9. Noooooooooooo wreszcie jest ktoś, kto zużywa tyle co ja... bo już zaczynała się czuć dziwnie obco :> ale dzięki Tobie wiem, że nie jestem kosmitką :D Poczekaj na jeszcze jedną recenzję, będzie w formie wywiadu :) Decubal ma dwa kremy do twarzy, jeden w słoiczku, nie przypadł mi do gustu, a drugi w opakowaniu z pompką, o wiele ciekawszy jak dla mnie... wchłania się i nie zaczyna świecić po jakimś czasie.

      Usuń
    10. Muszę sobie sprawić, bo nigdy go nie używałam...U mnie emolienty schodzą w ilościach ok 75ml dziennie w stanie zaostrzenia, więc ja nie wiem jak wy możecie tu pisać o ilościach mierzonych w groszkach, gdzie ja muszę wysmarować się na raz połową tubki jakiegokolwiek emolienta xD cóż i tak nie ma to jak maść robiona z wodą destylowaną ! polecam - woda destylowana, wazelina, euceryna - jak dla mnie lepsza niż cholesterolowa

      Usuń
  2. Ja ogólnie muszę przyznać, że z kosmetyków jestem bardzo zadowolona. Wszystkie preparatu do twarzy spisują się u mnie koncertowo, dawno nie miałam tak pasujących mi kremów, które współpracowałyby i ze skórą i z makijażem. Kosmetyki do ciała też uważam za wielofunkcyjne, ten intensywny krem w tubce, który tak topornie z niej wyłazi świetnie sprawdził się na moje wiecznie suche łokcie, kolana i ... stopy ! Naprawdę jestem zaskoczona ich jakością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego nie narzekam na wydajność, w międzyczasie prawie nie używałam do ciała innych produktów, ten balsam do ciała plus balsam do biustu i na tym koniec... i każda część ciała mówiła mi, że jest ZADOWOLONA... jak na tak kompleksową pielęgnację 25 zł na 2 tygodnie, czy 50 na cały miesiąc to i tak mało :)

      Usuń
    2. Dokładnie ! Można kupić jeden balsam i używać go zarówno do ciała jak i do rąk czy stóp. Zwykle nie byłam fanką kosmetyków 10 w 1, ale Decubal naprawdę się sprawdza.

      Usuń
    3. Mamy tu do czynienia z ewenementem :)

      Usuń
    4. No chyba na to wygląda :)

      Usuń
  3. 25zł to cena naprawdę do przełknięcia. Czuję się zachęcona. Szkoda tylko, że mam tak dużo otwartych balsamów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma pośpiechu... kiedyś będzie Twój :) jeśli tylko będziesz mieć ochotę :)

      Usuń
  4. Kosmetyk wielofunkcyjny, które ma świetne działanie. To jest dobre. Poza tym 2 tyg. ogólnego używania do ceny i pojemności? Nie jest źle ;)

    Mnie jednak drażni ten specyficzny zapach. Nie mogę się z nim zaprzyjaźnić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Nie ma co narzekać :)
      I zgadzam się, zapach, a raczej jego brak... może być nie do przełknięcia.
      Jesteśmy przyzwyczajeni do syntetyków i ciężko jest się przestawić na inny tor :)
      Już nawet dziecko w łonie matki ma inny zmył węchu i smaku niż dziecko, które rodziło się 100 lat temu.
      Zmora XXI wieku...
      Jednak dla osób, które cenią prostotę, będzie to produkt idealny.

      Usuń
    2. Muszę się za nim rozejrzeć, może się sprawdzi u mojej atopowej córci? Bo mam wrażenie, że Emolium chyba jej nie służy. Wygląda naprawdę obiecująco.

      Usuń
    3. Darkness miałam kontakt z Emolium i finalnie Decubal wygrywa. Uważam, że warto spróbować.

      Angel, ja chyba przeszłam za długą drogę kiedy musiałam stosować produkty bezzapachowe lub takie, które miały dziwną woń i stąd to zniechęcenie. Nie bardzo rozumiem dlaczego deklaracja bezzapachowy nie może zostać spełniona :P

      W każdym razie, zdaję sobie sprawę, że kiedy jest problem ze skórą to wszystko inne schodzi na dalszy plan i liczy się przede wszystkim działanie.

      Usuń
    4. Zerknij do mojej odpowiedzi dla Alieneczki :) Ten krem i tak ma przyjemny zapach w porównaniu z kremem do rąk... kosmetyki pachną sobą, po prostu :) Jak ludzie zaraz po umyciu :)

      Ale firma wyszła na przeciw... do olejku do kąpieli dodali saszetkę z zapachem... gdyby ktoś bardzo potrzebował :)

      Usuń
    5. Angel, ale ja mam ten krem :) i wiem jak pachnie. Dla mnie :D

      Usuń
    6. Zapach kwestia indywidualna :) ale kremu do rąk nie kupuj :)))) bo wywalisz przez okno ;)

      Usuń
    7. No to ja dziwna jestem, bo zapach kremu do rąk wybitnie mi odpowiada :P
      A olejek pod prysznic bardziej mi pasował bez tego okropnego aromatu kostki do WC :(

      Usuń
    8. Mi też nie przeszkadza, ale wiem, że Hexx będzie :) A olejku jeszcze nie zmieszałam :)

      Usuń
    9. Dzięki za cynk, ja chciałam go dodać, ale jednak się powstrzymam!

      Usuń
  5. Przez te Twoje pozytywne słowa również zdecydowałam się na Decubal. Ciało to mi ostatnio skrzypi, swędzi i skóra odchodzi. Nie wiem co jest grane, ale mam już dość, bo wszystko przynosi krótkotrwałą ulgę. Niedługo ten krem wpadnie w moje łapy i mam nadzieje, że realnie ugasi moją skórę ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamiast ugasi powinno być ukoi ;-) Słabo mi się już myśli o tej porze ;-)

      Usuń
    2. A to nie tylko moje pozytywne słowa :) Jak możesz wyczytać z komentarzy, wiele kobiet, które używa aktualnie tych produktów jest zadowolonych :) Jestem pewna, że odczujesz różnicę w nawilżeniu :)

      Usuń
  6. :O ale szybko go zdenkowałaś ;)
    śmieje się z Twojego pierwszego komentarza, ja co prawda już aż 52kg :P, ciężko mi zużyć balsamy i inne mazidła :))

    Kochana a Twój krem do rąk też tak wali? bo on nie jest bezzapachowy, przynajmniej mój
    śmierdzi zepsutym, zleżałym kosmetykiem :(
    wiem że bezzapachowe mają charakterystyczną nutę ale to nie to...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba sobie nawyk smarowania wyrobić i kolejka balsamów Ci się uszczupli ;-) Śmiej się, śmiej, śmiech to zdrowie :))))

      Wali składem, olej palmowy i kokosowy, plus podwójna dawka witaminy E (a ona śmierdzi przecież) i olej z awokado :) Brak substancji zapachowych i mamy taką woń... ale osoby z AZS są do takich przyzwyczajone :)

      Usuń
    2. aaaa na skład nie patrzyłam, ważne że działa ;))
      zdzierżę ten zapach jakoś :)

      Usuń
    3. Działa całkiem nie głupio... a jak jeszcze nałożysz grubszą warstwę na noc i rękawiczki to się rano zastanawiasz, czyje dłonie Ci doszyli ;D

      Usuń
    4. rok temu zimą używałam rękawiczek i właśnie grube warstwy kremów nakładałam na noc
      muszę ich poszukać jutro
      przy okazji szybciej kremidła zużyję :D

      Usuń
    5. Ten wybitnie się do tego nadaje, przynajmniej spod rękawiczek nie czuć tak zapaszku ;)

      Usuń
  7. Nie poznam się raczej z tymi kosmetykami, bo moja skóra chyba nie potrzebuje aż tak intensywnego nawilżenia ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. widziałam go u mojej mamy w łazience :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to masz możliwość zrobienia testu na ciele ;)

      Usuń
  9. Na zimę jak znalazł! Ale w sumie już tak jakby PO zimie jest.. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie ma połowy lutego... zobacz na Stany, kto tam wie co w powietrzu wisi ;)
      Tak samo dobry będzie po opalaniu ;D

      Usuń
    2. To może ja się wtrącę. Po zimie to jest jak nie ma śniegu na podłożu i nie ma zamieci, a ja właśnie w tej chwili przez okno widzę taką małą zamieć. Niestety.

      Usuń
    3. W Blachowni też lekki śnieżek sypie, więc u mnie Zima wciąż trawa :)

      Usuń
  10. Ja zaczęłam testować i powstrzymam się jeszcze od jakichkolwiek osądów i ocen poza tymi najbardziej oczywistymi - opakowanie/nakrętka/zakrętka/zatyczka to najsłabszy punkt, no i zapach. Bezzapachowe znaczy bez dodatku zapachu, ale zapach wynikający ze składników jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i jeszcze ps. ja też po groszku na mniejsze części i po więcej niż jednym groszku na większe, także nie jesteś sama i w ogóle u mnie żaden używany regularnie produkt do ciała nie jest wydajny (za to są bardzo wydajne jak stoją i się kurzą;)

      Usuń
    2. tzn nie jest wydajny w tym sensie, że mam dużo do posmarowania.

      Usuń
    3. Zapach wynikający ze składników jest, nie wiem, czy jest możliwe stworzenie takiego smarowidła bez zupełnego zapachu... do twarzy chyba miałam coś, co nie pachniało zupełnie niczym, ale nie wiem jak oni to zrobili, strasznie dużo składników tam było...

      Usuń
    4. hehe, to prawda, jak stoją nieużywane to starczają na dłuuuuuuuuugie miesiące ;) I nie przesadzaj, ładna, zgrabna dziewczyna jesteś, nie jakiś tam wieszak ;)

      Usuń
    5. Właściwie ja nie mam do nich pretensji, że jest zapach. Chodziło mi tylko o to, że bezzapachowe kosmetyki polegają na tym, że nie dodaje się do nich substancji zapachowych (co nie oznacza, że nie mają zapachu).

      Wiesz Angel, ja czułam się bardzo dobrze jak byłam mniejsza. Wygodniej mi było, ale nigdy nie narzekałam na kształt mojej figury, a już na pewno nie chciałabym być, ani nigdy nie będę chuda. Szczupła też nie wiadomo. Raczej normalna. To jest jak najbardziej okay.

      Usuń
    6. Rozumiem, dla mnie też to nie jest problem... ale nie każdy do tego tak podejdzie.

      To jak wyglądasz zależy od tego co ze sobą zrobiłaś w przeszłości i co zrobisz w przyszłości :)
      Życzę jak najlepiej :)

      Usuń
    7. Ja to mam problem z waga....na studiach 50 przy 162 zm...teraz....znacznie wiecej....sama nie wiem czemu...ale od calkiem niedawna juz akceptuje ten stan rzeczy...moze inaczej...toleruje...bo z akceptacja to roznie...

      Usuń
    8. Zawsze można się wziąć w garść i zacząć na sobą pracować.... ja się jakoś nie mogę spiąć :)

      Usuń
    9. no własnie...spiać się...a ja jak taka wrona leżę- pociesza mnie fakt, że w końcu sie zmobilizuję i wiesz, będę taką ryczącą 50- tką z cudnym ciałem:)

      Usuń
  11. Nie używałam, ale chętnie bym przetestowała ale mam za dużo balsamów..

    OdpowiedzUsuń
  12. Znam produkt, całą serię. Niestety dla mnie (i nie tylko) balsamy śmierdzą:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osoby chore na AZS nie zwracają uwagi na zapach tylko na skuteczność w leczeniu, a tu się sprawdza :) Całej reszcie może przeszkadzać brak kwiatowego zapachu, takiego, jakiego mamy w większości produktów :)

      Usuń
    2. A skąd wiesz, w której grupie jestem?

      Usuń
    3. Nie wiem, nie wnikam, odpowiedziałam jedynie obserwując swoje otoczenie :)

      Usuń
  13. w skladzie w sumie tylko gliceryna i lanolina?
    w sumie bez szalu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I na tym cały widz polega :) Ja mnie to przyjemna odmiana :) Prosto ale skutecznie :)

      Usuń
  14. Nie miałam tego kremu, ale podoba mi się konsystencja :)

    OdpowiedzUsuń

Komentarze od Was dodają ENERGII :) Dzięki