wtorek, 1 stycznia 2013

MUDSpa - krymskie błoto wulkaniczne - zamienia w Piękność Dnia


Witajcie :)
Dziś utytłamy się w błotku, kto ma ochotę na zabawę, zapraszam :)

Błoto które kryje się w pojemnikach MUDSpa pochodzi z dalekiego Krymu.
Dokładniej z miejscowości SAKI w której to znajduje się lecznicze jezioro Sakskie.
Genialny kosmetyk który przy regularnym stosowaniu wyretuszuje naszą buzię
jak nie przymierzając cudotwórca Photoshop.

Nie wiem, czy miałyście okazję używać czystego błota,
wyglądem nie kusi, zapachem odrzuca. Muł który może przyprawić o zawał,
kiedy ktoś ma hopla na punkcie higieny i zapachów, wiele kobiet będzie miało
opory przy nakładaniu tej śmierdzącej brei na twarz, ale uwierzcie mi, WARTO.


Nie lubię PRZYTACZAĆ ale TUTAJ MUSZĘ :)

Błoto z dna jeziora Saki, to kosmetyk unikatowy, skupia w sobie sole mineralne, substancje organiczne, mikroelementy oraz kompleks biologiczny pochodzenia naturalnego, które pozwalają osiągnąć niebywałe efekty leczniczo- kosmetyczne. Łatwo przyswajalne przez organizm (skórę) fizjologicznie czynne minerały, tj. magnez, wapń, sód, potas, siarka
i mnóstwo innych pierwiastków, aktywnie wnikają wewnątrz skóry. Wysoce skoncentrowane elektrolity zawarte w błocie uwalniają wodę z głębokich partii skóry transportując ją na powierzchnię, wskutek czego skóra szybko i naturalnie wyrównuje własny poziom pH.
Pod wpływem składników zawartych w błocie w organizmie są pobudzane i wzmacniane
procesy energetyczne. Aktywizuje się system hormonalny i immunologiczny, poprawia się układ krążenia, następuje detoksykacja i zmniejsza się podatność organizmu na alergie,
znakomicie oczyszcza pory, znacząco podwyższa odporność bakteryjną i normalizuje równowagę tłuszczową. To bomba energetyczna o zbawiennym działaniu, stworzona przez naturę w okresie geologicznego kształtowania Ziemi.”


I pewnie sobie pomyślicie po przeczytaniu tego, że to tylko bełkot…
Ja wiem, że nie… jestem przekonana, że nie…
Dlaczego?
Bo kiedyś, kilka lat temu pokusiłam się o serię zabiegów Ägyptos,
polegającą na bandażowaniu ciała bandażami nasączonymi głównie błotem Morza Martwego.
(Średnia cena zabiegu 230 zł, ilość zabiegów by uzyskać pożądany efekt - minimum 5)
Zabiegi plus dieta i naprawdę odrobina ruchu wyczarowały prawie 10 kg mniej.
Błoto świetnie oczyszcza organizm… rewelacyjnie ujędrnia skórę…
Gdybym mogła tylko tamto błoto zamienić na to krymskie, efekt byłby jeszcze lepszy.
Dlaczego?

Błoto krymskie jest dużo bogatsze w składniki mineralne niż błoto z Morza Martwego.
Ja zawsze wyobrażam sobie, że w tym błotku mieszka pierdylion mikrostworzonek,
które nałożone na ciało zaczynają ciężką pracę, kiedy to ja sobie leżę i nic nie robię.


MOJE WRAŻENIA

Krymskie błoto wulkaniczne zaskoczyło mnie działaniem, mocą działania...
Kiedy nałożyłam je po raz pierwszy nieco szczypało, wgryzało się w skórę.
Po zmyciu buzia była zaogniona, choć działanie błota właśnie ogień miało łagodzić.
Po jakimś czasie jednak wszystko się uspokoiło. To była reakcja skóry
na nowe składniki, takie, jakie jeszcze nie gościły na twarzy.

Drugi raz przebiegło w znacznie milszej atmosferze …

Po zabiegu skóra jest niewiarygodnie gładka, może też przez to,
że przed każdym nałożeniem maski robiłam peeling, żeby nie odżywiać
i tak już martwego naskórka…
Błoto wulkaniczna jakby wżera się w zanieczyszczone pory

i usuwa to, czego w nich nie powinno być, po kilku użyciach pory były zmniejszone.

Błoto przed nałożeniem trzeba podgrzać. Działa znacznie intensywniej
niż nałożone prosto z opakowania. Zmywałam po ok. 30 minutach,
bardzo delikatnie, samą wodą, pozwalając, by moc błota działała jeszcze
przez całą noc, aż do rana.
Zdecydowanie najlepsza maska jakiej używałam.

POJEMNOŚĆ 700g w cenie promocyjnej 119 zł 
(gdyby ktoś planował zrobić porządne zabiegi w domowym zaciszu,

cena opakowania spada do 99 zł za sztukę przy kupnie 5 opakowań).
Jeśli jeszcze nie miałyście okazji wypróbować takiego CUDU Natury,
to ja serdecznie zachęcam, można kupić TUTAJ.

Więcej o produkcie przeczytacie TUTAJ.
Pozdrawiam
Angel


40 komentarzy:

  1. Maseczek błotnych nie stosowałam jeszcze na twarz. Intrygująca perspektywa, chociaż nie ukrywam, że jestem w gronie ostrożnie sceptycznych ;) Głównie z powodu wspomnianego przez Ciebie zapachu. Po prostu lubię kiedy produkty których używam ładnie pachną ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ziemisty zapach to była jedyna rzecz nieprzyjemna, którą pamiętam z zabiegów... jednak działanie błota nieporównywanie lepsze niż z zwykłej maseczki z glinki :) Tu nie ma co patrzeć za zapach :)

      Usuń
  2. Zainteresowalo mnie to bloto;) Ja na arzie używam błota z e-naturalne i tez calkiem fajnie sie spisuje;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednak działanie nie będzie do końca takie samo, do suchej glinki dodajemy wodę... a jaką my tu mamy wodę... ;)

      Usuń
  3. Nie wiem może jestem dziwna ale mnie ich zapach jakoś bardzo nie przeszkadzał tj maseczek błotnych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też już nie przeszkadza, ale pierwszy raz może być niezbyt przyjemny :) Zwłaszcza, gdy się widzi w pojemniku błoto o różnym odcieniu :D

      Usuń
  4. Musi być super, bo elementy z Morza Martwego mają świetne właściwości. Marzy mi się naturalny efekt Photoshop. Przypomina glinkę. Pozdrawiam, Blogging Novi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupno jednego pojemnika i używanie non stop na twarz to zapewni :) Pozdrawiam

      Usuń
  5. uwielbiam wszelkie błotka śmierdziuszki :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ależ zachęcająca recenzja!
    Szkoda, że nie można go kupić w mniejszej objętości :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można się umówić z koleżanką, albo dwiema i podzielić te 700 g :)

      Usuń
  7. Dzisiaj koniecznie takiego mi potrzeba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie, po makijażach sylwestrowych porządne oczyszczenie buzi jak znalazł :)

      Usuń
  8. Jakaś Ty piękna w tym błocie ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Błotka są super :) Najlepsze działanie maja jednak jak w kontakcie ze skóra są cały czas mokre (np. po owinięciu folią). Polecam dla każdego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twarz trudno owinąć folią, bo mogła by to być ostatnia maseczka w życiu ;)

      Usuń
  10. od Ciebie dowiedziałam się, żeby błotko podgrzewać- wcześniej nie pomyślałam, a to w sumie logiczne... dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podgrzewanie zawsze daje lepsze rezultaty, nawet przy zabiegu Ägyptos leży się jak mumia na podgrzewanym, i to dość mocno, łóżku, po to właśnie, by składniki wniknęły głębiej i działały dłużej, tak więc po zdjęciu maseczki przed snem nie kończy się na tym, maska, choć jej nie ma już na twarzy, działa przez całą noc...

      Usuń
  11. też testuję to błoto i jestem zachwycona, jest doskonałe!

    OdpowiedzUsuń
  12. Takie zabiegi są wręcz stworzone dla mnie:) Moja skóra bardzo dobrze reaguje na glinki, błoto i inne skarby bazujące na minerałach prosto z ziemi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nic tylko korzystać, choć ja byłam zaskoczona nieco agresywnością tego błota jak na pierwszy raz... ale potem nic już mnie nie ruszało :D

      Usuń
  13. lubię błotka, ale zapach potrafi odrzucić i zdecydowanie zniechęcić :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie już nic nie zniechęci do błota :D

      Usuń
  14. Bardzo interesujące...i te pierdylion żyjątek :-)Muszę to mieć!

    OdpowiedzUsuń
  15. Też je dostałam do zrecenzowania ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Powiem Ci,tak maseczkowo, że jak dla mnie ta złota Choisee - pomimo,że wydawało mi się , że lubie mocne peeloffy troche przegina..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mocna jest no nie? na nos jak znalazł :D

      Usuń

Komentarze od Was dodają ENERGII :) Dzięki