niedziela, 26 lutego 2012

PoRóWnAnIe Be Beauty Body Expertiv, Peeling do ciała BORÓWKA vs The Body Shop, Raspberry Body Scrub, Malinowy peeling do ciała

Oba te produkty trafią do kobiet, które przepadają za spożywczymi akcentami w kosmetyce.
Każdy z nich kusi zapachem, przynajmniej takie ma zadanie, bo zapach jest tu kwestią mocno dyskusyjną.




Zarówno peeling z Biedronki, jak i peeling z The Body Shop przeznaczone są do peelingowania na sucho,
o czym nikt nie wspomina w swoich recenzjach, które przeglądałam ostatnio z czystej ciekawości.

Z powodu braku tej istotnej informacji na opakowaniu wynika niezadowolenie znacznej grupy osób,
które twierdzą, że peelingi te nie spełniają swojego zadania. Druga grupa pisze, że owszem spełniają, delikatnie, ale spełniają, a gdzieś w tle jakaś taka nieśmiałość za tym stwierdzeniem się ukrywa… 

Z całą stanowczością trzeba powiedzieć, że przy odpowiednim użyciu peelingi te przestają być jedynie ładnymi, łazienkowymi gadżetami, a zamieniają się w przyjazne skórze narzędzie
do upiększania kobiecego ciała.


ZASTOSOWANIE:

Zacznę od tego, bo jest ono najważniejsze. Wchodzimy pod prysznic lub do wanny całkowicie suche
i suchą dłonią nabieramy produkt z opakowania
(ponieważ ręka jest sucha peeling nie ma możliwości wymykania się między palcami, chyba, że nabierzecie go zdecydowanie za dużo).
Galaretka sprawia, że drobinki mają możliwość poślizgu na ciele, i teraz się zdziwicie,
jeśli do tej pory korzystałyście z tego produktu na mokro, że na sucho one naprawdę są bardzo ostre
i BARDZO MOCNO ŚCIERAJĄ NASKÓREK, a gliceryna,
która jest na drugim miejscu od razu nawilża skórę.

Po masażu całego ciała samą wodą zmywamy z niego pestki i drobinki orzecha.
Na ciele poczujecie gładki film, to właśnie nawilżająco-ochronna warstwa,
która powstaje podczas peelingowania.
Teraz wystarczy delikatnie wytrzeć się ręcznikiem i gotowe.

Peeling nie ma właściwości myjących (nie pieni się), więc jeśli wymaga tego sytuacja miejsca intymne oraz paszki myjemy raz jeszcze, ale nie całe ciało, bo zmyjemy ochronny film, a potem będziemy marudzić,
że peeling nie nawilża ;)



OPAKOWANIE:

Oba peelingi zamknięte są w okrągłych, przezroczystych i płaskich słoiczkach, co jest zdecydowaną zaletą, gdyż pozwała szybko i łatwo wyciągnąć potrzebną ilość produktu, a także do ostatniej drobiny wykorzystać kosmetyk.
+ Be Beauty Peeling Borówka
+ TBS Peeling  Malina


CENA/POJEMNOŚĆ:

+ Be Beauty Peeling Borówka 7,99 zł za 200 ml
- TBS Peeling  Malina 65,00 zł za 200 ml



KOLOR/ZAPACH:

- Be Beauty Peeling Borówka
Po otworzeniu możemy dać się uwieść słodkiemu zapachowi konfitur, ale wprawne nosy wyczują chemię pod tym słodkim płaszczykiem. Zapach jest kwestią indywidualną, osobiście nie skorzystam już z tego wariantu zapachowego, no chyba, że mnie znowu omami w sklepie…
Kolor (dzięki dwóm barwnikom) typowo dżemowy, wygląda jak owocowy sorbet, gdyby nie ten zapach…

+ TBS Peeling  Malina
Kolor  podoba mi się tutaj BARDZO. Wiem, że jest to sprawka trzech barwników, ale ten głęboki, rubinowy odcień przemawia do mnie równie mocno jak klejnoty o tej samej barwie. Zapach, oczywista sprawa, że również chemiczny, ale jakby łagodniejszy dla mojego nosa. Dość  mocno kojarzy mi się z sokami malinowymi robionymi przez moją babcię, więc sentyment jest tu podwójny.



KONSYSTENCJA:

Absolutnie doskonała jeśli chodzi o tego typu peelingi, lejąca, galaretowata, z łatwością daje się wyciągnąć palcami z pudełka i łatwo przyczepia do suchego ciała.
+ Be Beauty Peeling Borówka
+ TBS Peeling  Malina



EFEKT DZIAŁANIA:

Jeśli odpowiednio użyjemy tych produktów uzyskamy wyjątkowo gładką skórę, ponieważ drobinki w nich zawarte dość mocno ścierają naskórek a galaretka tworzy na ciele warstwę ochronn-nawilżającą, dzięki czemu po spłukaniu tych pestek i wytarciu ręcznikiem nie jest wymagane nałożenie balsamu, ale moża to oczywiście zrobić.

+ Be Beauty Peeling Borówka z drobinkami orzecha włoskiego jest mocno ścierająca.
- TBS Peeling  Malina wypada nieco słabiej.




WYDAJNOŚĆ:

 Znów muszę podkreślić RODZAJ PEELINGU. Wykonując masaż całego ciała produkt starcza od 3 do 5 użyć. O ile w przypadku peelingu Be Beauty nie będzie to stanowić problemu (cena jest dość niska, czasem w promocji można go nabyć za ok. 5,90 zł) to wydajność produktu z The Body Shop jest wręcz skandaliczna biorąc pod uwagę jego stosunek do ceny. Za moment zobaczycie tabelkę ze składnikami,
nie wiele tam różnic, więc tak naprawdę 80% ceny peelingu TBS stanowi koszt reklam i samej marki,
niż faktyczny koszt wytworzenia tego „cuda”. Warto bezsensownie wydawać pieniądze?
No chyba, że lubicie :)

+ Be Beauty Peeling Borówka
- TBS Peeling  Malina



Pojedynek wygrywa Biedronka z Borówkowym peelingiem do ciała, który dzięki swojej specyficznej formule przyczynia się także do ochrony naszego środowiska, mowa tu oczywiście wodzie, której  używamy tylko i wyłącznie do spłukania drobinek z ciała.

INCI w tabelce.


POGRUBIONE pochylone – te same składniki w obu przypadkach.
Na zielono – składniki nie szkodzące
Na żółto – składniki neutralne
Na czerwono – składniki nieprzyjazne

Be Beuty Body Expertiv, Peeling do ciała BORÓWKA 200 ml 7,99 zł
The Body Shop, Raspberry Body Scrub, Malinowy peeling do ciała 200 ml 65 zł
1. Aqua
2. Glycerin
3. Prunus Armeniaca Seed Powder
4. Polylactic Acid
5. PEG-40 Hydrogenated Castor Oil
6. PEG-8
7. Ribes Nigrum Fruit
8. Juglans Regia Shell Powder
9. Parfum
10. Propylene (and) Aqua (and) Vaccinium      Myrtillus Fruit Extract
11. Carbomer
12. Sodium Hydroxide
13. Xanthan Gum
14. Disodium EDTA
15. Methylparaben
16. Propylparaben
17. Benzyl Alcohol
18. Linalool
19. 2-Bromo-2-Nitropropane-1
20. 3 Diol
21. Caramel
22. CI 42090
23. CI 16255
1. Aqua
2. Glycerin
3. Juglans Regia Shell Powder
4. Polysorbate 20
5. Rubus Idaeus Seed
6. Silica
7. Parfum
8. Caprylyl Glycol
9. Carbomer
10. Sodium Hydroxide
11. Mel
12. p-Anisic Acid
13. Benzophenone-4
14. Disodium EDTA
15. Rubus Idaeus Extract
16. Denatonium Benzoate
17. CI 14700
18. CI 17200
19. CI 42090
wtorek, 21 lutego 2012

Wiśniowy sad zimą... Abacosun SPA Cherry Blossom

Witajcie po małej przerwie :)
Chwila odpoczynku czasem się przydaje... można potem pisać z przyjemnością...

Firma Abacosun KLIK ma w swojej ofercie produkty z Hiszpanii.
Kosmetyki zamknięte w klasycznych, prostych opakowaniach
uwodzą Nas swoimi niezwykłymi zapachami, a ten jest jednym z głównych
czynników, dla których decydujemy się w ogóle na zakup.

Zima, mróz, albo plucha i brak słońca… ja mam już dość.
Dobrze jest mieć w domu kosmetyk, który sprawi, że zapomnimy o pogodzie za oknem.
Dziś przedstawiam Wam olejek, który delikatnym zapachem przenosi Nas
do japońskich ogrodów w momencie, kiedy zakwita tam właśnie tysiące wiśni.

Zapach przyjemnie otula ciało, kojąc zmysły.

Lutowe słońce... zaczyna być coraz cieplej...


Jest to relaksujący olejek do masażu, który zwiera w sobie wyciąg z nasion słonecznika.
Przede wszystkim nawilża i wygładza skórę. Warstwa lipidowa dostaje ochronną tarczę,
która zwłaszcza zimą jest bardzo przydatna, kiedy mróz a potem suche powietrze
w domu czy pracy katują Nasze ciało.

Olejek ma ciekawy kolor, zdaję sobie sprawę, że jest on efektem któregoś z mało naturalnych
składników, ale sami powiedzcie, czyż nie jest piękny? Dla mnie KOSMOS…

Promienie słońca pięknie tańczyły po powierzchni...

Olejek Cherry Blossom jest całkiem zgrabną alternatywą dla droższych, naturalnych olejków.
Ucieszy Nas wielkość produktu, cena a także przyjemność podczas używania.
Butelkę o pojemności 250 ml można kupić już za około 25 zł.
Swoje nawilżające zadanie również spełnia w zadowalającym stopniu.

Zalecam relaksującą kąpiel, porządny peeling a potem masaż (najlepiej przy pomocy męskich, silnych dłoni… ale jak nie ma takich w pobliżu, to nasze też sprostają zadaniu).
Na naszej skórze zostanie tłusty film, który dość szybko się wchłonie (w ciało, w koszulę nocną…)
a zapach wprowadzi nas w błogi stan, po czym zaśniemy jak dziecko.
Produkt jest bardzo wydajny, więc przez najbliższe tygodnie domowe SPA jest zapewnione.


Wiśniowy olejek jest miłą odskocznią  dla tych kobiet, które z chęcią używają olejków,
a które najczęściej kupują te dziecięcie, ponieważ mizerny jest wybór olejków w drogeriach.
Nos też potrzebuje odmiany a ten zapach jest bardzo kobiecy.
Jestem ciekawa, jak pachną inne olejki tej firmy, muszę sprawdzić :)

Używacie olejków czy wolicie balsamy?

Moja ocena: 4/5
W swojek klasie jakościowo-cenowej wypada całkiem nieźle.

INCI: 
Paraffinum Liquidum, Helianthus Annuus Seed Oil, Caprylic Triglyceride, Peg-35 Castor Oil, Guaiazulene, Parfum, Limonene, Hydroxycitronellal, Hydroxyisoh..tyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Linalool, Eugenol, Citronellol, Ci-12150.

środa, 8 lutego 2012

BlogBox LUTY 2012

Witajcie :)

Wczoraj dotarł do mnie mój osobisty BlogBox.
Pierwsza, pilotażowa edycja, ale patrząc po innych postach, myślę, że udana.

Więcej informacji na temat BlogBox znajdziecie tutaj Obsession

Dlaczego uważam, że jest to świetna idea?
Ponieważ każda paczka jest niepowtarzalna, a produkty dobierane indywidualnie,
po wcześniejszym zapoznaniu się z blogiem osoby, dla której paczka ma być przygotowana.
Żadnej masówki, w 99% dziewczyny przechodzą same siebie z tymi produktami :)
Oby tak dalej.

Ja swojego Boxa dostałam od aeluri - zapraszam Was tutaj ART FACE



A w środku...


Rozwiązujemy wstążki...


Widzę, że będzie pachnąco, bardzo pachnąco... w kąpieli...


A  po kąpieli jeszcze bardziej pachnąco, przyjemnie i gładko...
Lubię kosmetyki od Yves Rocher



Po pięlęgnacji ciała czas na pielęgnację włosów...
A miałam sobie kupić, bo mi się serum z Avon`u skończyło :)


A teraz małe Fiku Miku po płytce...
(ale cudo, dziś się bawiłam :)


A teraz odmładzanie twarzy, bo ciało, włosy i paznokcie już są GIT :)


Uzupełninie kuracji nawilżającej...


Dziękuję aeluri  za przemiłą i dopracowaną paczuszkę.
Najbardziej cieszy mnie serum do włosów, ponieważ aktualnie byłam na etapie poszukiwań czegoś nowego,
a tu proszę... telepatia jakaś czy co? :)
Najbardziej zaś ostrożnie podchodzę do Marion SPA, mimo wszystko skład mnie trochę przeraża, ale będę dzielna - przetestuję :) Doskonale się składa, mam akurat serum Dr. Schellera do porównania, ale już chyba wiadomo, kto wygra bitwę, birąc pod uwagę choćby sam skład.
Nie mniej jednak spodziewajcie się recenzji :)
Pozdrawiam ciepło
Angel
niedziela, 5 lutego 2012

Będę miała zmarszczki... ale trochę później czyli AOx w akcji

Ujawniam tajne zdjęcia ;-)

Pod koniec ubiegłego roku miałam ogromny problem z twarzą.
 Non stop wyskakiwały duże, głęboko osadzone, bolące wypryski (broda).
Skóra była podrażniona, zaczerwieniona i zmęczona.
Przyczyniło się do tego kilka rzeczy, nieodpowiednie kremy,
nieodpowiednie odżywianie, stres związany z przeprowadzką.


Na odciecz przyszedł krem
Pat&Rub Pielęgnacja SPA, AOX Omega-Żurawina, Anti Aging. TU KUPISZ
100 ml kremu kosztuje 240 zł (w promocji za mniej niż 200).
Na pierwszy rzut oka cena wydaje się ogromna.
ALE…
Biorąc pod uwagę, że duża liczba dziewczyn kupuje kosmetyki apteczne z LRP
czy Avene za cenę około 100 zł za 50 ml to cena P&R już taka wysoka nie jest.
A jeśli dodamy do tego fakt, że krem jest naturalny a nie na bazie chemii,
to zaczyna być pięknie, i całkiem rozsądnie.


Opakowanie: plus i minus.
Plus za higieniczność, krem się nie utlenia ani nie gromadzą się w nim bakterie (opakowanie z pompką).
Minus to… pompka. Mój krem jest już bliski wykończenia, niedługo nie będzie można nic wycisnąć, a sporo kosmetyku zostanie w pompce. Rozbiorę to jakoś, słowo daję…  młotkiem, ale rozbiorę  ;)

Przyznam się szczerze, że byłam sceptycznie nastawiona do tego kremu.
Producent obiecuje wiele, a naprawdę nie dzieje się nic, albo prawie nic.
Ale to w innych przypadkach…
Cierpliwie i systematycznie kremowałam swoją twarz, co dzień było coraz lepiej,
 efekty przeszły moje oczekiwania.



W końcu moja twarz się uspokoiła.
Skóra jest nawilżona, miękka w dotyku, bardziej sprężysta,
nie zapamiętuje zmarszczek mimicznych, a te pod wpływem kremu złagodniały.

Z takim kremem można się teraz bezkarnie śmiać do łez.

Ku mojej radości przestałam się w końcu świecić, skóra nie produkuje już tyle sebum
co wcześniej, a to właśnie dzięki nawilżaniu wodą AOx z głębi góry Sulica
ze źródła w Jeleniej Strudze. My też mamy swoje magiczne wody…
Jędrna skóra, to mi się podoba…


Konsystencja kremu jest bardzo lekka.
Nałożony na twarz niemal natychmiast się wchłania.
Zastosowanie: można nakładać zarówno pod makijaż,
czyli na dzień, jak i na noc.

Zdecydowanie polecam go na wiosnę, lato.
Zimą za to świetnie spisuje się w ogrzewanym pomieszczeniu,
natychmiast przynosząc ulgę suchej skórze.
Zapach jest dość przyjemny, ziołowo-cytrusowy.

Albo chirurgia plastyczna... albo dobry krem ;)



Moja ocena: 5/5

INCI

Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Camelina Sativa Oil, Isopropyl Palmitate, Oenothera Biennis (Evening Primrose) Oil, Polyglyceryl-3 Methylglucose Distearate, Glycerin, Maltooligosyl Glucoside, Hydrogenated Starch Hydrolysate, Glyceryl Stearate, Decyl Cocoate, Ginkgo Biloba Leaf Extract, Helichrysum Stoechas Extract, Vaccinium Macrocarpon (Cranberry) Fruit Extract, Cetearyl Alcohol, Sodium Hyaluronate, Tocopherol (mixed), Beta- Sitosterol and Squalene, Sodium Phytate, Parfum


Więcej informacji na temat kremu.

Woda AOx - zdrowotna woda o działaniu silnie zwalczającym rodniki tlenowe,
spowalnia procesy starzenia się skóry
Ekstrakt z żurawiny* – zwalcza wolne rodniki, regeneruje, wzmacnia
Olej wiesiołkowy* – regeneruje, łagodzi swędzenia, poprawia elastyczność skóry;
przeciwdziała starzeniu się skóry i tworzeniu  zmarszczek
Olej z lnianki siewnej* – o wyjątkowo wysokiej zawartości kwasów Omega;  jest bardzo skutecznym wymiataczem wolnych rodników, uelastycznia skórę
Kwas hialuronowy* – doskonale nawilża, chroni skórę przed wysuszeniem
Ginko biloba* – łagodzi podrażnienia, zapobiega pękaniu naczynek, neutralizuje wolne rodniki,
hamuje procesy starzenia się skóry
Ekstrakt z korzenia lukrecji* – łagodzi stany zapalne skóry
Ekstrakt z kocanki* – obkurcza rozszerzone naczynka oraz zmniejsza opuchnięcia,
stymuluje odbudowę naskórka i tworzenie nowych, zdrowych komórek skóry, antyoksydant




W samym sercu Karkonoszy leży SPA mocno wyróżniające się na tle pozostałych miejsc w Polsce świadczących tego typu usługi. Wszystkie zabiegi, terapie, a nawet potrawy są przygotowywane tutaj
na bazie antyoksydacyjnej wody - „Potencjałki AOx”. Woda, wypływająca z głębi góry Sulica
ze źródła w Jeleniej Strudze, jest dodatkowo wzbogacona aktywnym wodorem.
Dzięki przepuszczeniu jej przez urządzenia Grandera do stabilizacji struktury wody
jest ona pozbawiona wszelkich zanieczyszczeń i skażeń. Stała się zatem elementem unikalnej na skalę europejską Terapii Antyoksydacyjnej prowadzonej przez Jelenią Strugę SPA RESORT.



Wykorzystanie wody Potencjałki AOx w zabiegach wykonywanych przez Jelenią Strugę zwiększa zdolność przenikania substancji nawilżających i aktywnych do głębszych warstw naskórka, efektywnie spowalnia procesy starzenia, stymuluje procesy immunologiczne, utrzymuje siły witalne komórek skóry i całego organizmu.

Nowa antyoksydacyjna przeciwstarzeniowa linia AOx wyprodukowana przez Pat&Rub powstała na bazie silnych antyoksydantów: wody „Potencjałki AOx”; żurawiny w postaci oleju żurawinowego, żurawiny mikronizowanej, liofilizowanej oraz  ekstraktu z żurawiny; olejów z kwasami omega 3-6-9 – w postaci oleju wiesiołkowego, oleju  z lnianki siewnej oraz naturalnej witaminy E. Każdy z preparatów wchodzących w skład linii AOx oprócz powyższych surowców zawiera bogactwo innych substancji działających odżywczo, nawilżająco, łagodząco na skórę twarzy i ciała.
sobota, 4 lutego 2012

Be Beauty Green Nature – Wygładzające serum do rąk

Green Nature to zielona strefa skutecznej pielęgnacji, która bazuje na hypoalergicznych, komfortowych formułach zawierających naturalne składniki roślinne.

Znajdziemy tu  NATURALNE SKŁADNIKI ROŚLINNE   ekstrakt z bawełny, wyciąg
z czerwonej koniczyny, masło shea, d-pantenol, alantoinę, ekologiczny wyciąg torfowy
i keratynę - składniki o właściwościach opóźniających procesy starzenia się skóry, poprawiające
elastyczność i gładkość.



Serum jest wolne od alergenów oraz sztucznych barwników.

Przeznaczone do pielęgnacji skóry pozbawionej elastyczności, podrażnionej i wysuszonej.

Droższy odpowiednik: TOŁPA PLANET OF NATURE
Odmładzające kremowe serum do rąk.

To właśnie ten gagatek, który już drugiego stycznia zburzył moje Noworoczne Postanowienie
o niekupowaniu nowych kosmetyków… ale jak tylko zobaczyłam go w Biedronce,
nie mogłam się oprzeć.

Za cenę 3,99 zł (za tyle kupiłam na wyprzedaży) dostajemy fantastyczny specyfik,
który stosowany regularnie naprawdę sprawia, że sucha skóra dłoni staje się miękka i elastyczna,
Całe 75 ml lekkiego, pachnącego kremu, który błyskawicznie się wchłania.

Kto dłużej mnie zna, dłużej ogląda na YT, ten wie, że nigdy nie lubiłam smarować ani dłoni, ani stóp.
Biedne te moje kończyny… niestety widać było po nich, że kremy do rąk z trudem wpadają mi do rąk ;)


I oto stało się. To pierwszy krem do rąk który zużyłam w tak błyskawicznym tempie.
 Na szczęście zrobiłam zapasy :) Warto. Mam go przy łóżku, możecie wierzyć lub nie,
ale czasem nawet w nocy, przekręcając się z boku na bok, sięgam po niego, żeby poczuć delikatną skórę, która staje się taka zaraz po aplikacji. Czysty obraz uzależnienia.

Lubię ten efekt kaszmirowych dłoni, delikatny, świeży zapach, czuję,
jak skóra dłoni oddycha naturą.

Faktem jest, że co jakiś czas, by odnowić to uczucie, trzeba sięgać po krem, ale nie ma rzeczy doskonałych. Choć dla mnie biedronkowe serum jest DOSKONAŁE.

Moja ocena: 4,5 / 5

Pół punktu odjęte jedynie dlatego, ponieważ nie jest od dostępny w sprzedaży regularnej,
do niektórych Biedronek w ogóle nie dociera.

INCI:

Aqua, Glycerin, Cyclomethicone, Isopropyl Mystriate, Polyglyceryl-3 Methylglucose Disterate, Cetyl Alcohol, Cetearyl Alcohol, Shea Butter, Dimeticone, Ceteareth-25, Trifolium Pratense L., Lecithin, Gossypium Herbaceum (Cotton) Extract, Keratin Amino Acids, Panthenol, Allantoin, Peat Extract, Butylene Glycol, Propylene Glycol, Disodium EDTA, Parfum, Carbomer, Sodium Hydroxide, Methylparaben, Propylparaben, Diazolidinyl Urea.
piątek, 3 lutego 2012

Ogranic Surge FRESH OCEAN bath essence – natura o Nas dba

Będąc na styczniowych zakupach w Galerii Jurajskiej
natknęłam się na ciekawy żel pod prysznic.
Naturalny oczywiście, bo te kosmetyki ostatnio mnie kręcą,
a dlaczego kręcą, to opowiem Wam w niedalekiej przyszłości,
teraz skupmy się na żelu.

O firmie Ogranic Surge  słyszałam z TV.
W jednym z odcinków „Jak dobrze wyglądać nago”
dziewczyny robiły test balsamów,
w których Ogranic Surge  zajął pierwsze miejsce,
a to bardzo dobrze o nim świadczy,
bo dziewczyny dość surowe w osądach zawsze są
i buble odrzucają z miejsca  :)

Produkty Ogranic Surge  nie zawierają:
- parabenów,
- laurylosiarczanu sodowego SLS,
- siarczanów,
- synetycznych perfum,
- ropy naftowej,
- glikolu propylenowego
- środków spieniających.

Składniki zawarte w tych kosmetykach pochodzą z naturalnych upraw,
zawierają naturalne wyciągi roślinne oraz czyste olejki eteryczne.



Upłynęło sporo wody w rzece zanim produkt tej firmy
wpadł mi w ręce, ale warto było czekać.
Kosztuje ok. 25 zł za 250 ml, ale w promocjach można go nabyć taniej.
I jest wart wydanych złotówek, o tym za moment.

"Oceaniczna bryza” to mieszanka odświeżających olejków eterycznych z cytryny,
rozmarynu i limonki. Odkręcamy korek i czujemy delikatny,
cytrynowy zapach unoszony przez świeży powiew wiatru,
skierowany prosto w nasze nozdrza.
Pod cytrynową nutą kryje się rozmaryn,
który zawsze, ale to zawsze pobudza mi apetyt na…

Żel, jak na produkt pozbawiony SLS, pieni się bardzo dobrze.
Świetnie oczyszcza skórę, pozostawiając ją lekko pachnącą i gładką w dotyku.

Ponieważ ma taki skład jaki ma, stosuję go również jako szampon do włosów.
Genialnie wręcz oczyszcza włosy,
świetnie wpływa na skórę głowy łagodząc wszelkie stany zapalne,
swędzenie itp. dolegliwości.

Włosy po umyciu wymagają nałożenia maski lub odżywki bez spłukiwania.
Blask bijący od nich po wysuszeniu oślepiał każdego, kto był w tym czasie w łazience.

Nie zawaham się użyć portfela, jeśli jeszcze Ogranic Surge stanie mi na drodze.

Zdecydowanie polecam.

Moja ocena: 5/5

INCI:
Aqua, Lauryl Glucoside, Coco Betaine, Decyl Glucoside, Vegetable Triglycerides, Cococ-Glucoside, Glycol Distearate, Sucrose Laurate, Peg-60 Almond Glyceridas, Citrus Bergamia, Citrus Limonum, Citrus Aurantifolia, Citrus Aurantium Dulcis, Cymbopogon Martini, Rosmarinus Officinalis, Glycerin, Phenoxyethanol, Tocopherol, Disodium EDTA, Citric Acid, Sorbic Acid, Benzoic Acid, Lactic Acid, Citral, Geraniol, Limonene, Linalool.