niedziela, 2 grudnia 2012

KĄTEM OKA, Chciałoby się rzec: "JA PIERDOLĘ..." co za laska...

Witam,
nie miałam siły wczoraj, żeby podzielić się z Wami moim doświadczeniem,
ale dziś nadrabiam, bo jak tego nie opiszę to skisnę :)
...
Wracam do domu podmiejskim autobusem w godzinach wczesnopopołudniowych.
W kilka minut po odjechaniu z przystanku początkowego słyszę za sobą...
(przytaczam co cenniejsze fragmenty...) głos słyszalny na cały autobus...:/

"-No cześć :D:D co tam u Ciebie?
...
- A wiesz, że mam już certyfikat?!! I świadectwo...
także jak będziesz chciała jakieś kosmetyki z hurtowni,
to mi powiedz, ja Ci załatwię...

...no wczoraj pisałam egzamin i dziś już mam...
ale w ogóle jakie pytania były, praktykę napisałam,
ale teoria to szok!!! NIKT NIE WIEDZIAŁ...
Pytania? no np. nazwać warstwy skóry i ile ich jest,
budowa paznokcia dokładna,  demakijaż krok po kroku,
no to to jeszcze wiedziałam z praktyki, ale tamte...
całe szczęście, że babka wyszła, bo byśmy nie napisały,
nikt nie miał pojęcia, a tak każdy zerżnął jak leciało...

... korektory muszę jeszcze kupić, 150 zł jeden...

... a wiesz ile koleżanki biorą za cały Make Up? 50 zł...
A co Ty na to, że ja bym brała 25? No... 50 zł to dużo...
Też tak uważam..."

W pewnym momencie powiedziałam półgłosem do współpasażera,
że laska ma jeszcze 5 minut, jak nie skończy to do niej wstanę...
Chyba usłyszała, bo skończyła po 3...

Podsumowując... a podsumowanie smutne to będzie...

1. NIE ROZMAWIAMY W AUTOBUSACH PRZE TELEFON !!!
Można odebrać telefon, można powiedzieć o niemożności rozmawia TERAZ,
i że oddzwoni się w najbliższym dogodnym terminie...
Rozmów też nie rozpoczynamy, bo pasażerów autobusu (pociągu czy tramwaju)
naprawdę nie obchodzi to, co kto robi...

2. Mniemam, że dziewczynka ukończyła kurs kosmetyczny,
ale celem było nie kształtowanie umiejętności czy wiedza,
a możliwość kupna kosmetyków po niższych cenach...

3. Obniżanie maksymalnie cennika swoich usług
jest po prostu nie poszanowaniem siebie i swoich klientów !!!
a nie przejawem atrakcyjnej konkurencji...

po 4. i najważniejsze... kosmetyczka, która nie wie nic o skórze,
która może nieumiejętnie spiłować paznokieć uszkadzając macierz
(bo przecież kto by się przejmował teorią!!!!)...
to jest jakiś rzeźnik a nie kosmetyczka.
Jak ta laleczka dostanie pracę w jakimś zakładzie kosmetycznym
to jedyne sformowanie jakie mi się teraz nasuwa... jest w tytule ;)

OBYŚCIE NIGDY NA TAKĄ NIE NATRAFIŁY :)

Pozdrawiam ciepło
i wychodzę na spacer, do lasu oczywiście :)





86 komentarzy:

  1. Rozmowy miejskie są bezcenne :D szkoda, że tak mało ludzi zwraca uwagę na to, że kogoś innego nie interesują ich problemy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam wrażenie, że laska jest dumna, że tego że GÓWNO WIE a dostała certyfikat... i oznajmiała to radośnie całemu światu... Ostatnio BŁAHOSTKI KOSMETYCZNE http://anna-fanfreluches.blogspot.com/2012/11/dlaczego-ach-dlaczego.html wspominała o zaniżaniu jakości produktów, dodajmy do tego zaniżanie jakości OBSŁUGI, bo jak takie niedouczone COŚ ma dostawać w swoje łapy klientów to BIEDNI CI LUDZIE...

      Usuń
    2. Oj biedni....a jeszcze biedniejsi Ci, którzy będą chcieli się od Niej czegoś dowiedzieć.

      Usuń
    3. Jedno jest pewne - mądra kobita powinna pomyśleć zanim się skusi na CENĘ DNIA :D

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Ola... wpier--l im zawczasu :) niech sobie zawody zmienią...

      Usuń
    2. A dajcie spokój... wyobraź sobie Aga, że wszystkie naraz zaczynają tak pierdolić trzy po trzy, każda w podobnym stylu - jest gorzej niż w przedszkolu. Są zdziwione straszliwie, że wymaga się od nich wiedzy z zakresu genetyki, biochemii, czy nazw części rośliny po łacinie. Mam wrażenie, że one wszystkie traktują kosmetologię jak kurs doklejania tipsów. Nie ma bata, nie pójdę do kosmetyczki, jeśli są to takie własnie lachonki po studiach ze sraczką w głowie.

      Usuń
    3. Jakby nie było, też mam takie wrażenie, większość myśli, że jak już umie coś tam zmachać pędzlem czy pilnikiem tu już jest wielkim wizażystą czy stylistą, no przepraszam, do tego się dochodzi latami...

      Nie zazdroszczę Olu towarzystwa...

      Usuń
    4. No cóż, trafiłam w swoje prywatne piekiełko pod względem towarzystwa - bo durnych bab nie znoszę najbardziej na świecie, zawsze wybierałam męskie towarzystwo. A tu nawet śmiesznego dowcipu nie można powiedzieć, żeby się cały rok na mnie nie obraził :>
      Naprawdę przerażająca jest myśl, że one będą tymi profesjonalistkami w gabinetach kosmetycznych, w których śmierdzące petami dłonie oddajemy los naszej skóry.
      Liczę tylko na to, że bylejakość nigdy nie wzleci ponad powierzchnię własnego bagienka. Jak dla mnie - nawet 25 zł za makijaż w ich wykonaniu to zbyt wygórowana cena, choć już uczciwie odzwierciedlająca umiejętności.

      Usuń
    5. Czyściec raczej, bo to chwilowe jest :D Za rok (czy ile Ci tam jeszcze zostało) w pełni się uwolnisz :D
      Swoją drogą chciałabym Cię zobaczyć w gronie takich trzpiotek ;D widok musi być zadziwiający...
      O tak, cena faktycznie odzwierciedla w tym przypadku wiedzę i umiejętności... ech...

      Usuń
    6. Ja między innymi dlatego zrezygnowałam z kosmetyki - pomijając poziom zajęć w mojej szkole, to jeszcze kilkadziesiąt babek nie przedstawiało się zbyt dobrze. Przekrój społeczny baaardzo szeroki, od świeżo upieczonych 20letnich mamusi w dresach z Pumy, przez autentyczne okazy dalekich kuzynek Edwarda Nożycorękiego, na ryczących czterdziestkach z fryzurą na czeskiego hokeistę kończąc. Uciekać, uciekać...

      Usuń
    7. Uwielbiam Edwarda... koniecznie musisz zrobić im zdjęcie :) może zrobię nową stylizację :D

      Usuń
  3. Matko Bosko (Częstochowsko) toż to masakra... Aż nie wiem co napisać i myśleć. Mnie się takie zachowania po prostu w głowie nie mieszczą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierz mi, że pomijając wściekłość za takie głośne nawijanie bez końca, też byłam zszokowana i uszom swoim własnym z trudem dowierzałam... smuteczek

      Usuń
  4. Mi się nawet cięższe słownictwo nasuwa jak o tym myślę. Ale lepiej zostawić pod latarnią to co tam stoi... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znając Ciebie ... to ja się domyślam, że soczyście jest... ale nic innego nie przychodzi do głowy po wysłuchaniu tego żenującego monologu...

      Usuń
    2. Hahaha moja sława mnie wyprzedza :P lol

      Usuń
    3. Tylko Gwiazdy tak mają ;) :***

      Usuń
  5. Dobre! Mam wrażenie, że ludzie specjalnie czasami tak głoszą na cały autobus/tramwaj/pociąg, żeby wszyscy słyszeli :/ Taka potrzeba podzielenia się ze światem tym jacy są fajni :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako anegdota opowiadana przyjaciółce pewne i dobra, ale biorąc pod uwagę, że to okrutna rzeczywistość... mam nadzieję, że post ten będzie przestrogą, go gdzie należy mówić a gdzie należy się zamknąć!

      Usuń
  6. Ja nienawidzę ludzi którzy prowadzą "żywe" desputy w środkach komunikacji miejskiej (czasami bardziej wiejskiej), chcę tu się człowiek w miarę zrelaksować, coś poczytać, poduczyć się a tu Ci taki wał... ja miałam raz taką sytuację, że koleś wszedł do autobusu i słuch hip-hopu na głośnikach, podeszłam do niego zapytałam się czy ma słuchawki? Nie czekałam na odpowiedź, podałam mu swoje i powiedziałam: "jestem zmęczona, nie mam ochoty słuchać Twojej muzyki, bierz są Twoje" koleś strzelił buraka, powiedział że nie chcę i wyłączył muzykę ;)

    A co do kosmetyczek.. to raz chodziłam do takiej co robiła mi hennę bez henny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ODWAŻNIE powiem Ci... czasem za takie zwrócenie uwagi można dostać nożem w brzuch :( co już kilka razy mieliśmy okazję oglądać w TV... henna bez henny? jakaś innowacja :D

      Usuń
    2. Ja się nie boję, w sumie nie mam czego, gdybym za każdym razem bała się że dostanę w brzuch nożem, kiedy chciałam zwyczajnie aby ktoś uszanował jakieś granice to bym musiała siedzieć zawsze jak myszka pod miotłą, a tu nie o to chodzi, jak się nie boisz to Ci nic nikt nie zrobi, znam takich kozaków u siebie z osiedla i zawsze można ich zagiąć dobrym tekstem ;)

      No dokładnie... zapłaciłam za hennę a jej na brwiach nie było :/

      Usuń
    3. Policjant którego zabito po zwróceniu uwagi też się nie bał...
      Oczywiście, że trzeba zwracać uwagę na pewne rzeczy, ale zawsze gdzieś tam czai się strach... chyba, że znasz kolesi ;)

      Gdzie to było trzeba było napisać, żeby nikt tam nie poszedł :)

      Usuń
    4. wiadomo, że zdarzają się sytuacje, gdzie faktycznie nie warto się odzywać... nie wykluczam tego i mam tego pełną świadomość :)

      Usuń
    5. Najlepiej zachować zdrowy rozsądek :)

      Usuń
  7. rzeźnik to chyba nazbyt delikatne określenie :/
    co do rozmów autobusowych, przypomina mi się jak panienka, lat nie więcej jak 18, w ciąży na oko około 8 miesiąca, pobierała porady od koleżanki "jeśli chcesz mieć chłopca, to musisz koniecznie jeść dużo truskawek, to naprawdę skutkuje!" ciekawa socjologiczna obserwacja ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już nie chciałam klnąc ;)
      Panience trzeba było szepnąć na ucho, żeby jedząc te truskawki wypatrywała z której strony nadleci bocian ;-D

      Usuń
  8. Przerażające jest to, że ktoś taki ma dbać o urodę kobiet...

    OdpowiedzUsuń
  9. niestety nie mam zaufania do kosmetyczek, szczególnie tych młodych :) widzę, jakie osoby idą do szkół kosmetycznych w moim mieście i jaką wiedzę zdobywają, a egzaminy są po prostu na żałosnym poziomie :) myślę, że większą wiedzę mają samouki z zamiłowania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To samo pomyślałam sobie jeszcze wczoraj... ileż to wiedzy marnuje się w czeluściach internetu, ileż to fajnych i mądrych dziewczyn siedzi w książkach i artykułach pisząc swoje posty... i ileż w tym wszystkim dziewczyn niedocenionych... :(

      Usuń
  10. Jezu, ja nienawidzę, jak ludzie tak głośno gadają a czasem na takie tematy, że masakra.. Mam ochotę wstać i przywalić czasem ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. to Ci się trafiła pasażerka ;) jak jeszcze busem to słuchawki w uszy i mam wszystkich w d*** ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogłam założyć słuchawki ale dziś nie było by tego posta... swoją drogą miałam niezły ubaw... np. najlepszy N A J L E P S Z Y rozświetlacz do twarzy to produkuje e.l.f. :DDDDDDD LOL

      Usuń
    2. Ta, elf. Chyba z krainy elfów...

      Usuń
  12. Przeraża mnie to, że coraz częściej spotykam sprzedawczynie, które o sprzedawanym kosmetyku wiedzą tylko tyle, ile wyczytały na opakowaniu. A i kosmetyczki, które nie wiedziały za dużo o produkcie, którego użyły, też mi się zdarzyły. W takiej sytuacji nić dziwnego, że człowiek zaczął się sam dokształcać i samodzielnie robić kuracje na twarz.
    Niedługo to same będziemy musiały sobie buty szyć... w sumie ubrania już bym sobie sam szyła/przerabiała, ale ciągle nie uzbierałam na maszynę do szycia :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już miałam kilka razy tak, że doradzałam w drogerii NIE POWIEM KTÓREJ :D klientowi co ma wybrać, bo panie NIE UMIAŁY udzielić odpowiedzi... ale nie dziwmy się, niektóre osoby pracują by zarobić... i tyle...
      Zawody, które odchodzą w niepamięć to m. in. szewc... kto naprawia buty? Kosz i nowe z CCC :) Dramat...

      Usuń
  13. Masakra... Osobiście mam dość takich rozmów w autobusach i zakładam słuchawki na uszy... A o takich dziewczynach to niestety słyszałam... Świetne kosmetyczki nam się szkolą ;/ ;/ ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja generalnie nie narzekam, zazwyczaj jest w porządku, to znaczy każdy sobie siedzi spokojnie i w milczeniu dojeżdża do celu... ale zdarzają się wyjątki :>

      Usuń
  14. Nie toleruję takiego zachowania. Albo bym zwróciła uwagę, że zachowuje się za głośno i nie mam zamiaru słuchać "opowieści dziwnej treści" albo po prostu przesiadła się, a w ostateczności wysiadła z autobusu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam już bliska zwrócenia uwagi, jednak udało jej się skończyć przed wyznaczonym przeze mnie czasem... wysiąść raczej nie dałoby rady, w soboty rzadko autobusy jeżdżą :)

      Usuń
  15. LOL, masakra... :/

    a co do kremu - kremuję się 'wszędzie' ;) po prostu mam otwartych kilka, a często mnie nie ma w domu (czasami nawet 1/3 miesiąca, jak policzyć wszystkie dni), więc wtedy ich nie używam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masakra totalna...

      Unikam otwierania kilku kremów na raz... chyba, że mają pompkę typu air-less.

      Usuń
  16. Dlatego rzadko chodzę do kosmetyczki, takiej prawdziwej, która coś byłaby mi w stanie pomóc, jeszcze nie znalazłam:(
    Ja mam (o zgrozo) ogromnego pecha i ilekroć jadę miejskim autobusem lub siadam na ławce w markecie (z zdarza się to rzadko), słyszę przedziwne rozmowy. Dialog młodych mężczyzn o dziewczynie, nowej w towarzystwie, pamiętam do dziś... no nie była to łatwa chwila.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że ja też rzadko, miałam kiedyś zaufaną, ale przenieśli salon i mi kosmetyczna znikła :(
      O fuj... wyobrażam sobie, niestety :/

      Usuń
  17. nie przepadam za nowym szablonem, i nazwa ;[
    chlip chlip,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chlipiemy :* To się ciągle zmienia :)

      Usuń
  18. Ja też czasem w busie słucham takich historii, że ho ho. Raz nawet jechałam z więźniami, którzy mieli przepustkę. Do dziś to wspominam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o matko... no to nieźle się musiałaś nasłuchać :) swoją drogą, ciekawe doświadczenie ;)

      Usuń
  19. Ręce opadają i w głowie mi się to nie mieści jak takie dziewczyny mogą w ogóle później oferować komuś swoje "usługi"...
    50 zł, LOL. U mnie w mieścinie (100 tys. miesz.) to co najmniej 150 zł, a i tak te wizażystki mają takie sobie umiejętności (np. w porównaniu z niektórymi blogerkami, które robią mega metamorfozy, sesje i w ogóle makijaże).

    Poza tym sam fakt klepania przez tel. jest niesamowicie wkurzający (zresztą w ogóle gadanie na głos o swoich prywatnych sprawach w środkach komunikacji to porażka). Jeśli do mnie ktoś dzwoni to wolę go odrzucić i oddzwonić niż gadać w ścisku, 10 cm od drugiej osoby... To brak szacunku dla innych pasażerów. Nie żeby w autobusie oczekiwać ciszy i atmosfery relaksu, ale jakieś standardy powinny być.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Btw. Angel, świetny nagłówek. Gapię się i nie mogę przestać. Pięknaś :*

      Usuń
    2. Sprzedają się jak tanie Panie do Towarzystwa, ot co...
      Porządnie wykonana usługa musi kosztować, ceni się czas, kunszt, wiedzę, doświadczenie... te młode dziewczyny tego nie pojmują jeszcze...
      Ale jaką tu wiedzę cenić jak się na egzaminie podstawowe terminy zżynało...

      BTW. aaaaa, jednak mi się nie podobała morda moja :D

      Usuń
  20. Ta rozmowa mnie zachwyciła ;p Ja kiedyś jadą pociągiem z Katowic do Krakowa poznałam nowe pozycje seksualne ... tak tak jedna bardzo "doświadczona" panienka dzieliła się widzą (przez telefon) z koleżanką ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OMG... przy takiej rozmowie pewnie bym się popłakała, że śmiechu... przy tej mojej to mi się chciało wyć... ale z zupełnie innego powodu... :)

      Usuń
  21. Żeby nazwać i szczegółowo opisać warstwy skóry wystarczy podstawówkę skończyć, a nie kurde kurs... Heh... Miewam podobnie czasami. Słucham ludzi i myślę, czy oni zamiast mycia zębów nie fundują sobie samodzielnej lobotomii przed śniadaniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. DOKŁADNIE :) ech, wstyd dla tych, którzy to świadectwo wystawiają...
      Ja słucham czasem ludzi się się wstydzę, że należymy to tego samego gatunku :/
      ot taki już urok życia na tej Ziemi :)

      Usuń
  22. Ja też się już trochę nasłuchałam jeżdżąc pociągami i autobusami. Czasem mi się wydaje, że to sen ale niestety to rzeczywistość. . . Aż się boję chodzić do fryzjera, kosmetyczki (nawet na taki banalny "zabieg" jak np. regulacja brwi, bo ja to wiem czy ona to umie czy może "zerżnęła" z zeszytu/sciagi...



    P.S. Co tu zaglądam to inny nagłówek ;) Ten również jest ładny i przyjemny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciągle poszukuję i ciągle zmieniam, żeby zastoju nie było :)

      Miałam świadomość, że nie ma idealnych ludzi... idealnie wszystko robiących, ale po tym doświadczeniu zaczyna rosnąć we mnie strach przed usługami upiększającymi...

      Usuń
  23. Co za ludzie! :D Ja pierdole :D!

    OdpowiedzUsuń
  24. strach się bać takiej "kosmetyczki";)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jak kobiety mają o siebie dbać? Tylko same w domu niestety...

      Usuń
  25. Uwielbiam takie rozmowy! Kiedyś byłam zmuszona słuchać rozmowy 3 pustych dziewczyn, które narzekały jak jest źle w Polsce (pomyliły NATO z UE...). Jedna z nich bezceremonialnie opowiadała jak ciągnie kasę od faceta. Koszmar, dobrze, że miałam mp3.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A`propos tego faceta, przypomniała mi się laska z pociągu, która mówiła o swoim Włochu... nie powiem, to ciekawie było nawet xD

      Usuń
  26. UHHH i chyba wlasnie dlatego gdybym miala sie wybrac do kosmetyczki to d wypasionego salonu a nie malego saloniku gdzie moze przyjac mnie... takie cos.
    to straszne ze wiele blogerek zna sie lepiej na rzeczy niz wykwalifikowane "kosmetyczki"

    ogolnie glosne rozmowy w autobusie/tramwaju to zdecydowane niefajna sprawa. przekazac cos szybko to rozumiem ale nie sie obnazac

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz, a czasem może być tak, że jakaś pasjonatka otworzy mini salonik i padnie zanim zacznie... przez takie mendy...

      Obnażaniu mówimy STOP :)

      Usuń
  27. no to rzeczywiście nieżle zapowiadajaca się pseudokosmetyczka...

    OdpowiedzUsuń
  28. Masakra! A co do rozmow w autobusie to nie do końca się zgadzam... uważam że nie należy drzeć się tak by wszyscy słyszeli, ale normalna cicha rozmowa to nic złego. No bez przesady już... a jakbym stała z koleżanką to też nie mogę rozmawiać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale cicha rozmowa a darcie mordy na cały autobus to jest mega różnica :D

      Usuń
    2. A może dziewczę było przygłuche :P
      Własnie dlatego niechętnie chodzę do gabinetów, wolę sobie sama zrobić paznokcie i wywoskowac to i owo ;)

      Usuń
    3. W tak młodym wieku? co to będzie na stare lata? ;D

      Usuń
  29. Dzisiaj właśnie podróżowałam obok takiej jednej silnie rozgadanej. W kilka minut dowiedziałam się o tym jaką świetną imprezę mieli, co pili, o której poszli spać i że sąsiedzi nasłali na nich policję za zakłócanie ciszy nocnej :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że nie opisywali, co kto pozwracał i na jakie meble ;D

      Usuń
  30. To, że natrafienie na taką KOSMETYCZKĘ to będzie masakra - fakt!:)
    Ale żeby nie można było rozmawiać w komunikacji miejskiej, czy tam podmiejskiej przez telefon? No chyba trochę przesadzone. Jeśli jest się dyskretnym, to nie widzę w tym przeszkód.
    Gorzej mnie wQrzają nastolatkowie, którzy zapomnieli zabrać z domu słuchawek i na cały głośnik telefonu urozmaicają wszystkim pasażerom tramwajów, czy autobusów podróż, jakimś podrzędnym hiphopolo, gdzie kur**a, to przecinek:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W komunikacji miejskiej trudno rozmawiać dyskretnie czyli po cichutku, bo zazwyczaj jest to utrudnione przez ogólnie panujący hałas spowodowany choćby samym poruszaniem się pojazdu. Savoir-vivre telefoniczny jednoznacznie określa, że takie rozmowy powinny sprowadzać się do niezbędnego minimum. A słuchanie muzyki bez słuchawek jest po prostu niegrzeczne, czyt. chamskie. Swoją drogą, często nawet jeśli mają ludzie słuchawki na uszach to i tak słychać muzykę, tak głośno mają ustawione... zgroza

      Usuń
  31. tia,to masakra jest z tymi glosnymi zalosnymi rozmowami w miejscach publicznych,beznadziejni "specjalisci"znajda sie w kazdej dziedzinie i lepiej do nich nie trafic a jak juz sie stanie to trzeba ostro interweniowac,ostatnio w malej milej knajpce laska zmywala lakier z paznokci,zasmrodzila cale pomieszczenie,ktos wrazliwy dostal ataku alergii,smak kawy mieszal sie z acetonem a ona nic,trzeba bylo ja wyprosic do kibla(to tez brak mozgowia)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bym się wkurzyła, że też miała czelność wyciągać śmierdziela w miejscu publicznym, do głowy by mi coś takiego nie przyszło...

      Usuń

Komentarze od Was dodają ENERGII :) Dzięki