wtorek, 14 sierpnia 2012

GRONKOWCEM POCZĘSTUJ SIĘ proszę... czyli co może być w Twojej szmince

Witajcie,
dziś pogoda za oknem paskudna więc i post będzie adekwatny...

Pytani numer 1:
Macie swoje ulubione szminki?
A może używacie jakiejś namiętnie a potem odkładacie na kilka miesięcy,
by potem ponownie do niej wrócić, mianując ją nawet tytułem ULUBIEŃCA miesiąca...

Pytanie numer 2:
Ile razy malowałyście usta szminkami koleżanek?

Pytanie numer 3:
Czy przy zakupie szminki korzystacie z testerów?

Pytanie numer 4:
Czy w każdym z powyższych przypadków dezynfekowałyście wcześniej kosmetyk?

Szaleństwo? Nadgorliwość? Czy rozsądek?

W czołówce NAJBRUDNIEJSZYCH rzeczy świata nasze kochane pomadki
zajmują jedno z czołowych miejsc... a fuj...

Szminki to idealne środowisko do namnażania się całych kolonii bakterii i wirusów.
Już po pierwszym użyciu mieszkańcy naszego naskórka  przemieszczają się,
by zamieszkać na nowej, przyjaznej dla nich powierzchni.

Mieszkańcy nie widoczni gołym okiem prezentują się tak:


Duża różnorodność, co kto lubi ;)
Warto jednak zwrócić uwagę na rodzinkę GRONKOWCÓW... 
Sprzątanie po imprezie na której bawiła się owa rodzinka jest mozolne i długie...
Jak strasznie to wygląda... sami poszukajcie, Google, wyszukiwarka graficzna...

Dlaczego pytałam o testery? Bo to właśnie w nich wykryto gronkowca złocistego,
a wszystko przez to, że z jednego testera korzysta dziesiątki a nawet setki kobiet.
Ja wolę kupić szminkę tak po prostu, bo podoba mi się i już, a Wy? Testujecie?

Kiedyś, przy okazji zakupów internetowych OBSESSION, wspomniałam w komentarzu
o odkażaniu kosmetyków przed użyciem... to konieczność, zwłaszcza, jeżeli używamy
kosmetyki PO KIMŚ. 
Ale nie tylko w takiej sytuacji. Powinnyśmy odkażać swoje kosmetyki przynajmniej raz w miesiącu,
zwłaszcza te, które mają styczność z bakteriami z naszej skóry (np. pudry w kamieniu, cienie, róże, szminki).

Do dezynfekcji najlepiej użyć specjalnego alkoholu (etanol, izopropylowy...), lub gotowych
preparatów, które można kupić w każdej aptece.


 Takie środki odkażające dostaniecie również w sieciach typu Sephora, ale cena jest wyższa
a pojemność niższa :) Zdecydowanie lepiej udać się do apteki.

SKINSEPT PUR jest idealnym narzędziem do walki w plagą niewidzialnych
ale bardzo groźnych mieszkańców naszej planety...

Zawiera etanol, alkohol izopropylowy, benzylowy, nadtlenek wodoru i wodę oczyszczoną.
Nie podrażnia nienaruszonej skóry.

Środek ten zabija wszystkie bakterie występujące na naszej skórze,
włącznie z prątkami gruźlicy i MRSA, niszczy grzyby oraz wirusy:
Hepatitis B, HIV, Herpes, Rota, Adeno. Odkaża i odtłuszcza.


350 ml tego płynu, sprzedawanego w wygodnej butelce ze sprayem kosztuje około 20 do 24 zł.
Wydawany bez recepty.


Przynajmniej raz w miesiącu spryskajcie swoje szminki czymś takim,
(przynajmniej te, które aktualnie używacie),
będziecie miały gwarancję, że żadne ustrojstwo nie zamieszkuje Waszych pomadek,
a na Waszej skórze nie pojawią się przykre dolegliwości.
To też trochę przedłuży żywotność Waszych kosmetyków.

Takim preparatem bez problemu odkazicie pudry i róże, wystarczy jedna, dwie pompki
i już po kilku minutach powierzchnia będzie sucha, cały alkohol odparowuje,
nie uszkadzając przy tym Waszych ulubionych cieni czy róży.


Spray idealnie nadaje się do codziennego dezynfekowania pędzli (nie niszczy włosia!).
Pędzel nakładający puder ma na sobie tysiące żyjątek, które (jeśli nie oczyścimy pędzla)
powrócą na naszą skórę ze zdwojoną siłą, pryszcze, krostki... to będzie ich zasługa.

Spryskany pędzelek bardzo szybko staje się suchy i gotowy do użycia.


Niewiele osób ma czas i siłę na codzienne mycie pędzli pod wodą,
takie rozwiązanie zdecydowanie oszczędza czasu, którego tak brakuje.

Należy pamiętać, że niektórych kosmetyków nie da się odkazić,
to np. tusze i błyszczyki (bakterie wprowadzone do wewnątrz opakowania...)
I tego typu produkty nie powinny być "dziedziczone" ;)

Pojawiło się pytanie czy do odkażenia można użyć zwykłego alkoholu. 
Można, ale ten nie pokona wszystkich... niektóre wirusy są na niego odporne,
dlatego lepiej użyć  mieszanki alkoholi wraz ze środkami pomocniczymi,
czyli dokładnie takiego produktu jakim jest SKINSEPT.

A jak wygląda u Was walka z mikronieprzyjacielem? :D
Pozdrawiam ciepło
Angel

115 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawy post, chyba zaopatrzę się w taki płyn do dezynfekcji :) ja często odkopuję jakąś od jakiegoś czasu nieużywaną szminkę, ale używam jej tylko, jeśli ma mniej niż rok :) nigdy nie pomalowałabym ust testerem, fuj! Ale czasem maluję nimi wierzch dłoni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam :) To "bezpieczeństwo" niewiele kosztuje a przynosi błogi spokój :) Szminką bardzo łatwo można sobie przenieść albo uaktywnić wiele chorób, np. opryszczkę... lepiej uważać :) bo to nic przyjemnego.

      Usuń
  2. fuuu -,-
    post bardzo przydatny, jednak ja nie korzystam z kosmetyków do ust także jest dobrze :) czasami używam balsamów ochronnych i pielęgnacyjnych . :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a bakterie nie rozróżniają czy szminka jest kolorowa czy bezbarwna ;) Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Swietny post Aniele. Fajnie, ze napisalas o tym preparacie z apteki, bo pojecia nie mialam, ze takowy istnieje, a tak, poki jeszcze ostatkiem sil jestem w Polsce - uda mi sie go kupic. :) Tak mi sie przypomnial, oczami wyobrazni zobaczylam widok tych pedzli makijazowych u dziewczyn z np. KIKO, brudne, romechcone takie, a potem tym maluja "jak leci", ech...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krótko i na temat mam nadzieję ;) Ania, kup, tylko nie zabieraj do bagażu podręcznego, z taką dawką alkoholu to Cię zamkną ;D A poważniejąc... W Sephorze widziałam panią malującą, nie były pewnie czystsze od tych z KIKO... buuuuuuu

      Usuń
    2. Piknie piszesz Aniele, dla mnie mogloby byc nawet dluzej, albo lepiej - czesciej. Ale wiem, odezwala sie ta, co czesto pisuje... :) Wlasnie wybieram sie do apteki. Moze jeszcze cos polecisz aptecznego do nabycia? A co do samolotu, to juz mnie zatrzymali na chwilke, bo mialam w bagazu podrecznym w te strone, do Polski inhalator i nie wiedzieli co to jest w "przesiwetleniu". ;)

      Usuń
    3. Ania, z apteką to jest tak, że wiele polecać można :) Ale jak już jesteśmy przy dezynfekcji to polecam Octenisept, genialny, uniwersalny, od skaleczenia na paluszku po irygację... ten środek można stosować na rany i błony śluzowe, przyda się i Tobie i maluchom :)

      Usuń
    4. Bylam wczoraj w aptece, ale nie mieli tego preparatu, jednak jutro juz bedzie - zamowili. :) Przy okazji kupilam olejek arganowy, szkoda, ze tam wczesniej nie zajrzalam, bo bym sie arganowala juz 2 miesiace. :) A, i jeszcze zamowienie zbiorcze z Italy na masci z witamina A. ;) Wlosi takich nie maja.

      Usuń
    5. A to dobre zakupy zrobiłaś :) Ja nie wiem jak Ty się z Polski zabierzesz... TIRem chyba ;D

      Usuń
    6. Nie jest tak zle, duzo juz zuzylam... :) A co do tirow to chyba jestes jasnowidzka, kolega brata zaoferowal mozliwosc podania paczki, bo jezdzi na trasie Wroclaw - Bolonia. :)

      Usuń
    7. A to dobra nowina :) Można wysyłać większe paczki? :D

      Usuń
  4. Bardzo przydatny post-zwróciłaś uwagę na sprawę o której nie myśli się przy codziennym użytkowaniu kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często tak jest, niby oczywista sprawa, podstawowa higiena, ale kto o tym myśli używając trzeci miesiąc z rzędu swojej ukochanej szminki :-)

      Usuń
  5. Słusznie prawisz :) Też zmieściłam u siebie podobny post. A do odkażania używam alkoholu do oczyszczania ran, który też zakupiłam w aptece. Koszt około 10zł, a wszystko można nim spsikać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;) Może być o ile nie zawiera spirytusu salicylowego. Ten nie nadaje się do czyszczenia pędzli... może, a nawet na pewno, popsuje...

      Usuń
    2. Nie no, cudna literówka :) nie trzeba poprawiać ;-D Takie lubię, rozśmieszają mnie :)

      Usuń
  6. Mam płyn do dezynfekcji kosmetyków/ pędzli. Inna rzecz, że nigdy nie smaruję się testerami, czy tez nie pożyczam komuś/od kogoś swoich szminek. Ale ostrozności nigdy za wiele.
    Zostałaś tagowana :D http://katalina-sugarspice.blogspot.com/2012/08/tag-10-pytan.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też miałam, z Peggy Sage, ale powiem Ci, że wolę ten... może buteleczka nie jest za piękna ale działanie zacne :)

      Jeszcze muszę ten o kanałach zrobić... no nie nadążam ;D

      Usuń
  7. Bardzo ciekawy i pomocny post ;) Nawet nie zdawałam sobie z tego sprawy.

    OdpowiedzUsuń
  8. nigdy w życiu nie przyszłoby mi na myśl nakładać tester na usta! jeśli już, robię sobie swatcha na dłoni

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też nie... ale ciągle widzę osoby, które robią swój makijaż (w całości niemal) w rosssmannowskiej strefie kolorówkowej ;D

      Usuń
    2. omg, boje się, że nie żartujecie :P

      Usuń
  9. Ja niestety zawsze korzystałam z testerów szminek do czasu, aż sama nie zajęłam się sprzedażą tego typu kosmetyków :/ Czasami kiedy widzę co mają na ustach lub skórze wokól nich niektóre panie to mi gorzej, dlatego każdy tester, który klientka chce użyć dezynfekuję. Niestety tak jak piszesz sprawa wygląda gorzej w przypadku błyszczyków, to dopiero musi być siedlisko bakteri :/ Przeważnie robię tak, że niewielką ilość wyciągam pędzelkiem na chusteczkę, żeby pani mogła go wypróbować, niestety jednak nie jestem w stanie wystarczająco szybko zareagować w każdej sytuacji, dlatego tez staram się często wymieniac testery, szczególnie błyszczyków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie... czasem trzeba stanąć za ladą, żeby zobaczyć z czym przychodzą ludzie... chyba najbezpieczniej byłoby psiknąć na wierzch dłoni klientki i w tym odkażonym miejscu nanieść normalnie błyszczyk... ale to chwilę zajmuje, a sama widzisz, że czasem klientki są szybsze... Ty przynajmniej o tym myślisz, a pomyśl, co się dzieje w takich błyszczykach w Rossmannie czy Naturze :) masakra...

      Usuń
    2. Z tym, że prawdopodobnie nikt z tego typu sklepów tego nie robi. Myślę Dominiko że jesteś wyjątkiem. No chyba,że jest to jakoś odgórnie narzucone.

      PS. Spojrzałam na listę Twoich najczęstszych komentatorów Angel i śmiem twierdzić, że szwankuje bo mnie nie ma:)

      Usuń
    3. Wskoczyłaś, bo to komentarze z ostatnich 30 dni... więc codziennie troszkę ta lista się zmienia :)

      P.s. Oby więcej takich DOMINIK było :)

      Usuń
  10. Ja robię sama płyn do takiego szybkiego mycia pędzli :)
    Testerów szminek nie używam - głównie ze względu na opryszczki brrr Nigdy nie wiadomo kto się nim przed nami smarował. Nie pożyczam od kogoś, ani nie użyczam swoich. Jednak nie pomyślałam o tym, żeby swoje zapasy odkażać. Jutro polecę do Apteki. Dzięki za ten wpis.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też można, byle by był skuteczny :)
      Bardzo dobre podejście... nigdy nie wiadomo, co kto miał na sobie używając tego przed nami...
      Zachęcam do czyszczenia, miło jest się malować ŚWIEŻYMI, niezamieszkałymi przez nikogo kosmetykami ;-D

      Usuń
  11. nigdy nie nakładam testerów na usta, zawsze na rękę i tak sprawdzam kolor i trudno kupuję w ciemno ;] ale swoich ksometyków nie odkażam, a skinsept znam dobrze ze szpitali ;] i nigdy nie wpadłąm na to,żeby go kupić.....i kupię go na pewno!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często używa się go w szpitalach, radzi sobie ze wszystkimi mikroorganizmami, których ta szczególnie jest w nadmiarze... Zachęcam, nie za często, ale od czasu do czasu watro, żeby mieć spokojną głowę ;-)

      Usuń
    2. dzisiaj wzięłam płyn taki co mam do odkażania rąk i poodkażałam smzinki :D wjechałaś mi na psychę :D

      Usuń
    3. ałć :D tak mocno nie chciałam :D ale uwierz na słowo, nie chciałabyś zobaczyć swojej szminki pod mikroskopem elektronowym po miesiącu używania bez ani jednego odkażania... ja po taki widoku nie używałam nic do usta przez ponad rok :D

      Usuń
  12. ważny temat, nie dotykam żadnych kosmetyków do swojego ciała - albo kolor szminki mi się spodoba, albo nie. ostatnio temat był poruszany w tv śniadaniowej - większość z nas nie wie, że w większych drogeriach są dostępne specjalne akcesoria, o które trzeba poprosić personel, jeśli chcemy wypróbować kosmetyk. Obrzydza mnie, jak widzę dziewczyny, które malują się kilkoma testerami pomadek w celu spr koloru

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakie akcesoria? Bo nie oglądałam TV od dawna... :) ooooo, ja to widziałam jak nastolatki całe się smarują, usta, tusz.... brrr

      Usuń
  13. Aniele spadlas mi z nieba z tym postem:) wlasnie dzisiaj pomyslalam, ze przydalby mi sie taki spray do odkazania, bo czasem ciezko zeskrobac odpowiednia ilosc szminki malujac klientke, kiedys specjalistyczny spray polecal Goss ale sprawdzilam i byl dosyc drogi...skoro mozna odkazic kosmetyki tanszym kosztem, a to nie znaczy wcale przeciez ze gorszym to skorzystam i poszukam czegos takiego u siebie:)Dzieki:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anioły już tak mają ;-D Takie preparaty powinny być podstawowym wyposażeniem u wizażystów... jak pędzle i cienie... bez tego nie wyobrażam sobie wyjścia do ludzi...

      Usuń
    2. ja mam plyn do odkazania pedzli z mehrona, ale potrzebuje czegos w spryskiwaczu do kosmetykow wlasnie...

      Usuń
    3. Ten preparat ma akurat dobry "psik" ;) nie za dużo kropel, mgiełka ładnie osiada na cieniach czy pudrze, szybko odparowuje...

      Usuń
    4. hmmm mama paczke szykuje ale nie wiem czy takie rzeczy mozna przesylac poczta...bede musiala poszukac czegos podobnego na stoiskach z lekami w UK

      Usuń
    5. Nie wiem... niby nie można a i tak się przesyła :) Ale w angielskich aptekach na pewno też mają ....

      Usuń
  14. Czy można do tego użyć po prostu zwykłego alkoholu? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwykły alkohol bardzo dobrze sobie radzi z wieloma bakteriami i wirusami ale NIE ZE WSZYSTKIMI. Bezosłonkowe wirusy mają alkohol głęboko w poważaniu ;-) Dlatego środki odkażające to mieszanina alkoholi plus substancje pomocnicze.

      Usuń
    2. Ale jakby nie było lepsze to niż nic:)

      Usuń
  15. bardzo przydatny post :)
    już dawno chodzę z zamiarem zakupu takiego odkażacza, teraz to nie będę odkładać tego na potem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie nie ma sensu odkładanie na potem :)

      Usuń
  16. ee nie dajmy się zwariować, w komunikacji miejskiej, kosciele itd jeste wiecej zarazków i rzadko kto tam czysci

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Komunikacji miejskiej czy kościoła nie nakładam sobie na usta ;)

      Usuń
    2. Dokladnie!

      Najlepsze jest to, że jeżeli ktoś ma grzybicę to należy wyrzucić lakiery, których się używało w tym czasie. Nie ma mowy aby komuś podarować bo będzie wtedy to 2 w 1....
      Nie wspomnę już o opryszczce i innych rzeczach.

      Usuń
    3. Tak, i trzeba mieć to na uwadze... zwłaszcza przy wymiankach...

      Usuń
    4. oraz okazyjnych zakupach używanych kosmetyków!

      Usuń
    5. ja również jestem zdania - nie dajmy się zwariować.
      Testerów nigdy nie używam to jest oczywiste. Ale i kosmetyków swoich nie dezynfekuje, nigdy także nie miałam z tego tytułu nie przyjemności.
      Brudaskiem nie jestem, śmiałabym się nawet nazwać ultra czyścioszkiem, ale to już uważam za lekką przesadę. W Szwecji, w kraju który dba chyba najbardziej o swoich mieszkańców, jest takie pojęcie "...dziecko brudne, dziecko szczęśliwe" nie chodzi tu oczywiście o patologię, jedynie o to by zachować umiar i nie dezynfekować dziecka na każdym kroku. Nie wydaje mi by użycie wielokrotne szminki różniło się od wzięcia łopatki do buzi, co wielokrotnie w piaskownicy się dzieje. Ja problemu nie widzę, bardzo możliwe że się mylę.

      Usuń
    6. Każdy jest brudaskiem choćby nie wiem ile godzin siedział w wannie... taka już nasza budowa, składamy się z bakterii, dzięki nim funkcjonujemy, spełniają mnóstwo ważnych czynności w naszym organizmie. Jednak widok koloni bakterii na szmince jest widokiem masakrycznym, nie muszę malować się mikrobami, skoro mogę się ich w łatwy sposób pozbyć... A`propos dzieci, też uważam, że dziecko brudne jest najszczęśliwsze... ale mając 30 lat nie pcham sobie łopatki do buzi ;-D Dziwna analogia :)

      Usuń
    7. niestety istnieje typ mamusi, która najchętniej zamknęłaby swoje dziecko w inkubatorze, inne stworzyłyby swoiste "getta" XD

      Usuń
  17. nigdy nie używam testerów, ewentualnie sprawdzam pigmentację na dłoni, ale z tym gronkowcem to już przesada :o strach paniczny mnie ogarną i teraz wszystko będę dezynfekować pięć razy w tyg... odezwał się we mnie paniczny strach przed zarazkami, który w sferze szminek pozostawał nieuzmysłowiony

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na jedną Twoją komórkę przypada 10 mikroorganizmów :) Masz jakieś pytania? Bo ja nie :D Nie ma się co bać :) Sami jesteśmy jedną, wielką, chodzącą bakterią, jest dużo "dobrych" ale są i złe, jednak nie należy w niczym przesadzać :) Rozsądne podejście proponuję, od czasu do czasu w ramach relaksu popieścić swoje kolorowe zbiory i będzie dobrze :)

      Usuń
    2. no przecież ja to wszystko wiem, w naszym otworze gębowym znajduje się 10x więcej bakterii niż ludzi żyjących na ziemi. to jednak nie zmienia faktu że mydło, płyn antyseptyczny albo chociaż wilgotne chusteczki zawsze mam przy sobie. a jak pomyślę o kaszlących ludziach w komunikacji miejskiej to aż mi się słabo robi... tak już mam, ale w życiu nie podejrzewałam że gronkowiec może się zalęgnąć w kosmetykach używanych tylko przeze mnie

      Usuń
    3. Jak słusznie zauważyłaś - korzystamy z przestrzeni publicznej w której mamy okazję podłapać coś, czym częstują inni ludzie... na naszej skórze są więc nie tylko NASZE WŁASNE żyjątka ale także te przynoszone codziennie od innych osób... i nie tylko nasze mikroby zasiedlają nasze kosmetyki :)

      Usuń
    4. hehehe :) mówiłam, że temat będzie adekwatny do pogody za oknem :D obrzydliwość :)

      Usuń
  18. Propagowanie wiedzy NIGDY nikomu nie zaszkodziło, popieram! warto zwrócić uwagę na ten temat nie tylko pod kątem wymian/sprzedaży ale także podczas zakupów!
    Podlinkuję Cię bo szykuję pewien post :DD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to już się nie mogę doczekać :) uśmiech tajemniczy widzę, znaczy się będzie ciekawie :) I dobrze, trzeba ze sobą rozmawiać i wzajemnie się uświadamiać, bo to tylko może nasz ochronić przed głupotą :)

      Usuń
  19. Ja jestem wyczulona na tym punkcie. Nigdy nie nałożyłabym testeru na usta, nawet na dłoń mam lekki obrzyd bo bakterie wędruja niestety i z dłoni prosta droga dalej. Dlatego zazwyczaj natychmiast ścieram swatch mokrą chusteczką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego tak przydatne są małe opakowania chusteczek antybakteryjnych, ostatnio do kupienia w Biedronce za 1,99 zł :)

      Usuń
  20. ja mam plyn z Sephory kiedyś miałam Microzid ale niszczy pędzle. A kupię sobie i ten co ty masz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie płyny mają to do siebie, że prócz alkoholu mają jeszcze "dodatki", te "dodatki" zostają na pędzlu... w przypadku tego płynu odparowuje wszystko :) nic nie zostaje, nic nie uszkadza...

      Usuń
    2. a co sądzisz o składzie desderman? http://www.dezynfekcja24.com/data/links/1e087e3123b38028cc8610e5c8554d6d/174_313.pdf

      Usuń
  21. Nawet nie zdawałam sobie z tego sprawy.. Ale notka bardzo przydatna i z pewnością kupię ten płyn :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo zazwyczaj o sprawach oczywistych się nie myśli :) dlatego warto sobie o nich czasem przypomnieć, choćby w chwili czytania blogów :) Wolna wola, niektórzy lubią obcować ze "zwierzątkami", na szminkach, na pędzlach... ja NIE i o tym piszę :)

      Usuń
  22. Odpowiedzi
    1. Niestety... ale jeden PSIK niweluje wszystko ;-)

      Usuń
  23. Wszystkie testery w drogriach to siedlisko bakterii więc trzeba uważać, mądrze prawisz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z testerów to ja lubię jedynie... zapachy ;D

      Usuń
  24. Ja się zawsze brzydziłam użyć testera szminki - nawet na dłoni ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też do nich nie ciągnie jakoś specjalnie :D

      Usuń
  25. Szminkę nanoszę wyłącznie pędzelkiem. Na pewno nie jest ona sterylna, bo czasami potrzebuję jeszcze jednej warstwy i wtedy staram się odwracać pędzelek na drugą stronę, ale mimo to czasem zahaczę o pomadkę brudną stroną. Aczkolwiek uważam, że jest to lepsze rozwiązanie niż bezpośrednie nanoszenie pomadki na usta. Taki makijaż jest bardziej precyzyjny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS Nigdy nie używam testerów na usta. To obrzydliwe. I nie korzystam z propozycji pań w Sephorze i Douglasie, które zachęcają do nałożenia pomadki na usta. Wolę kupić zły odcień niż nabawić się jakiegoś mikroba, który wyrządzi mi krzywdę. Ja nawet pędzle myję po każdym zastosowaniu, więc mazianie się szminką, którą wcześniej używało mnóstwo kobiet, jest dla mnie nie do pomyślenia.

      Usuń
    2. Na pewno jest to jakiś sposób zachowania ostrożności, nie mniej jednak warto od czasu do czasu pozbyć się i tego, co w minimalnej ilości, ale zawsze, zostało przyniesione przez pędzelek. To nie zaszkodzi ani szmince ani Tobie :) Niektóre szminko-błyszczyki, jak popularna ostatnio CELIA, są stworzone do bezpośredniego nakładania na usta, bo mają taką a nie inną konsystencję... w tym wypadku więc lepiej odkazić.

      Usuń
    3. Kobiety piszące blogi mają świadomość... ale i tak rzesza kobiet korzysta z testerów...

      Usuń
  26. Angel! Świetny post! Nie wiedziałam, że taki środek istnieje, a na pewno będzie zbawieniem :) nigdy nie używam szminek koleżanek i testerów w sklepach, ale często odkładam kilka razy użytą szminkę na parę miesięcy. Strach pomyśleć, co tam w niej się wtedy namnaża i rozmnaża :O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :-) no własnie... sama często wracam do swoich STARYCH ulubieńców... i zawsze przed użyciem odkażam, bo nie uśmiecha mi się nakładanie warstwy z mikrobów na usta :)

      Usuń
  27. Jakoś nigdy nie myślałam o odkażaniu własnych kosmetyków. Dzięki za ten post, muszę pomyśleć nad takim płynem!

    A co do pytań, nie przypominam sobie, żebym używała szminek koleżanek, czy one moich, a kolory testerów zawsze sprawdzam tylko na ręku. No a moje szminki z pewnością nie raz przeleżały spory czas w szufladzie zapomniane, aż do kolejnego zakochania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się przydał :) Ja wiem, że swoje własne bakterie to swoje własne i niby nic nam nie mogą zrobić, ale jak używamy pudru przez trzy miesiące nanosząc go pędzelkiem na twarz, przenosząc na pędzelku mikroorganizmy z twarzy na puder... i tak w kółko... brrrrr no chyba, że jest to kosmetyk MINERALNY, wtedy jesteśmy bezpieczne :)

      Usuń
  28. nigdy nie maluje sie szminkami kolezanek, testery w sklepie sprawdzam na opuszkach palcow, badz dloni. ale nigdy nie przyszlo mi do glowy dezynfekowanie wlasnych kosmetykow (oprocz pedzli oczywiscie). otworzylas mi oczy:) trzeba bedzie poszukac jakiegos preparatu do tego celu:) dzieki:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mogę w czymś pomóc :) jak pisałam w komentarzu WYŻEJ - żyjemy między ludźmi, mamy na sobie nie tylko swoje własne bakterie ale także i innych, nasze kosmetyki są zamieszkiwane przez różnego rodzaju bakterie, mimo chemii w nich zawartej, ona nie uchroni nas przed wszystkim...

      Usuń
  29. Muszę zakupić ten płyn, do tej pory "odkażałam" kosmetyki i pędzle spirytusem salicylowym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. eeeeeeeeeee, salicylowego nie używa się do pędzli !

      Usuń
  30. proszę mnie z gronkowcem nie łączyć :D
    czyszczę tylko te produkty, które pochodzą z wymianek i z drugiej ręki ;) Nie używam testerów na usta, choć na rękę tak i wcale mnie to nie obrzydza, bez przesady, po to mam mydło i wodę :P
    swoich kosmetyków nie odkażam i żyję i ma się dobrze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. e tam, ja nie łączę ;D
      Wspomniałam, bo padło wtedy pytanie CZYM ODKAŻAM :) to pokazałam i tyle :)

      Usuń
  31. Ciekawy tekst, ale ... Bakterie i wirusy żyją obok nas. Ot taka nasza ziemska rzeczywistość. Skinsetp czy Octenisept rzeczywiście są dobrymi preparatami do odkażania. Używa się ich profesjonalnie w szpitalach, przychodniach. Nie przesadzajmy z odkażaniem kosmetyków wtedy kiedy tylko my same ich używamy. Pamiętajmy, że preparaty odkażające niszczą wszystko czyli mikroorganizmy, których także potrzebujemy. Efektem zbyt częstego odkażania skóry może być to, że straci ona swoje naturalne właściwości obronne (znam przypadek po zbyt częstym używaniu Octeniseptu). Drugą stroną medalu jest także to, że chorobotwórcze bakterie szybko się uodporniają na środki dezynfekcyjne. A wtedy już mało co pomaga. I jeszcze jedno nawet jeśli mamy kontakt z gronkowcem nie oznacza to tego, że zaraz zachorujemy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. We wszystkim trzeba mieć umiar :) bo nawet z dobrymi rzeczami można przedobrzyć, to wiadomo... nie odkażam swojej szminki przed każdym użyciem, ani po każdym użyciu, robię to od czasu do czasu, zwłaszcza wtedy, kiedy kosmetyk leżał dłużej nieużywany... taka moja mania :) opisuję jedynie swój świat i nie zmuszam nikogo do naśladowania :)

      Usuń
  32. Na pewno kupię ten Skinsept,przyda mi się:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno się w domu przyda coś takiego :)

      Usuń
  33. nigdy się nad tym głębiej nie zastanawiałam, a powinnam :) jeśli chodzi o testery to sprawdzam je na dłoni, ale do domu koniecznie muszę zakupić jakiś preparat do dezynfekcji, nie jest to kosmicznie droga sprawa, a ile komfortu i spokoju zapewnia :) dzięki! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, kluczowe stwierdzenie... nie jest to droga sprawa a ILE KOMFORTU :)

      Usuń
  34. O, przydatne, bo człowiek zbytnio o tym nie myśli... Ja testerów unikam, bo wiem, że każdy tam wkłada paluchy i inne członki... Ale muszę pomyśleć o dezynfekcji swoich kosmetyków :)

    OdpowiedzUsuń
  35. dałaś mi do myślenia, trzeba kupić jakiś odkażacz ;O

    OdpowiedzUsuń
  36. Ja codziennie odkażam pędzle, po każdorazowym użyciu. Używam do tego własnoręcznie przyrządzonego płynu do czyszczenia pędzli w spray'u. Jeśli chodzi o szminki, to nigdy, przenigdy nie używam czyichś szminek z tego prozaicznego powodu, że po użyciu takiej szminki, nawet zdezynfekowanej i nakładanej czystym pędzelkiem natychmiast na wardze pojawia się opryszczka. To samo dotyczy picia z czyjejś szklanki czy butelki, itp. Mam bardzo wrażliwe okolice ust na tego typu przykre niespodzianki, wiem o tym doskonale, dlatego nie pozwalam sobie na 'pożyczanie' szminek od kogoś lub komuś. A Skinsept oczywiście nie jest mi obcy, uczę się w policealnej szkole kosmetycznej i tam używamy go stale :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo piękny nałóg :D
      Opryszczką bardzo łatwo się zarazić, a jak się raz zarazi to już to wegetuje z nami całe życie niestety... nie zazdroszczę... Pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
  37. Skinsept zawsze spoko, używam od wielu lat :). Także do czyszczenia pęset (niestety nie zainwestowałam jeszcze w sterylizator kulkowy ;) ), pilników do paznokci, cążków itp.

    OdpowiedzUsuń
  38. Ajć coś czuje, że w trybie natychmiastowym zakupie ten spray XD

    OdpowiedzUsuń
  39. Dzięki wielkie za ten post :)
    Oświeciłaś mnie niesamowicie, do tej pory nie zdawałam sobie sprawy jak ważna jest dezynfekcja kosmetyków.
    Z miejsca poleciałam do apteki i kupiłam środek odkażający - akurat tego nie było ale był inny o podobnym składzie - octenisept, też walczy z bakteriami, wirusami i grzybami, wychodzi dużo drożej bo 20 zł za 50 ml. Ale na zdrowiu się nie oszczędza. Spryskałam przed momentem wszystkie swoje kosmetyki łącznie z pędzlem.

    Mam jeszcze pytanko odnośnie tuszu do rzęs - bo dostałam ostatnio z wymiany tusz do rzęs, był jedynie 2 razy testowany - jeszcze się nim nie malowałam, raczej zdezynfekować się go nie da :/
    Wyrzucić i kupić w Sephorze nowy ??

    OdpowiedzUsuń
  40. Dostałam z wymianki blyszczyki killa razy użyte i pomadke Bourjois Rouge - nowa, uzyta tazke z klka razy.Czy można je jakos zdezynfekować? Patyczek z błyszczyka mozna, ale co z zawartością, jak juz tam i tak bakterie sie zasiedliły. Zakupiłam Skinsept.Mam również do mycia ciala i rak Manusan.Świetny post.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już jest kwestia znajomości osoby, która Ci to dała. Żyje w nas miliony jak nie miliardy bakterii, nasze ciało umie się z nimi obchodzić. Myślę, że z paroma bakteriami więcej też sobie poradzi :)

      Usuń

Komentarze od Was dodają ENERGII :) Dzięki