poniedziałek, 2 lipca 2012

Czasem lepiej jest powiedzieć... spierdalaj...

Uff...

Przeżyłyście ten weekend?
Ja ledwo, moi futrzani przyjaciele też...

Ilekroć na nich spojrzałam, tylekroć powtarzałam sobie:
- jeśli uważasz, że teraz jest Ci za gorąco Aguś, UBIERZ FUTRO...
I z tym jakże budującym wywodem udało mi się przetrwać,
bez jakiegoś nadmiernego marudzenia, do dnia dzisiejszego.

Wyjątkowo zabiegany weekend mi się przytrafił,
nie zdążyłam więc z moją makijażową Kenią, ale dziś to nadrobię,
mam nadzieję, że uda mi się zrealizować pomysł :) zaskoczę Was ;)
Oby to nie była pusta obietnica...

Na usprawiedliwienie kilka fotek z sobotnich sesji.
W tajemnicy powiem Wam, że jeśli ktoś lubi oglądać zdjęcia,
niedługo będzie mógł to robić na oddzielnym blogu,
który będzie dotyczył tylko fotograficznych doznań.
Zapowiadam prawdziwie podróże w czasie... do roku 1925...


Pierwsza sesja była sesją miłosną Jagody i Damiana...
którym dziękuję za cierpliwość i spełnianie moich zachcianek :D

maxmodels - Gothicartis




Druga sesja odbyła się późnym popołudniem, bliżej wieczora...
Częstochowski cmentarz żydowski...





Sobota minęła migiem, jak to bywa wtedy, kiedy czas płynie przyjemnie...

W niedzielę rano, naprawdę wcześnie rano, musiałam być na uczelni.
Stoję sobie spokojnie przy oknie oczekując na doktora,
kiedy nagle podchodzi do mnie starsza kobieta, pytając czy mam coś do jedzenia.
Jeszcze zaspana w pierwszym odruchu mówię nie...
bo nie noszę ze sobą nic do jedzenia, ale przypomina mi się,
że wieczorem kupiłam bułki, więc poprawiam się,
i pytam, czy chciałaby zjeść bułkę.
Odpowiedziała, że chętnie. Wyciągam jedną bułkę z woreczka,
pachnącą jeszcze, miękką, z ziarnami...
podaję...
Pani bierze bułkę do ręki, maca ją i podejrzanie na nią łypiąc pyta:
- Świeża jest? e nie...
I to "biedne, głodne stworzenie boskie" oddaje mi tą obmacaną bułę.
No krew się we mnie zagotowała, bo pieczywo było idealne do zjedzenia....
Nie wiem, czego oczekiwała ta kobieta...

Różne rzeczy noszę ze sobą w plecaku,
ciężki jest, wielki, i mało kobiecy,
naprawdę mam w nim wszystko, 
ale PIEKARNI, kurwa NIE MAM !!!!
I GORĄCYCH bułek z plecaka nie wyciągam !!!

ech, życie, jak w tytule, czasem lepiej się nie wkurzać i już na dzień dobry powiedzieć...

Miłego dnia
Angel

76 komentarzy:

  1. ;|| u mnie też kiedyś łazili w bloku, kasę chcieli "na jedzenie" to powiedziałam że w takim razie dam im jedzenie, szybciej i wygodniej chyba, nie? ;) Przytaknęli, dałam bułki, owoce. Wyglądam przez judasza i jebut, torba do śmieci. Żenada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsze jest to, że nieraz Ci naprawdę głodni, przez takie "akcje" nie dostaną NIC... przykre

      Usuń
  2. Jak to nie masz w plecaku piekarni?? Pfff ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cholera, akurat w weekend nie zapakowałam... :>

      Usuń
  3. Ja się uodporniłam na wszelkie tego typu prośby i aż mi przykro gdy słyszę stanowczość, wręcz obcesowość w swoim "NIE" na pytanie o dwa złote, jedzenie, papierosa, lub możliwość zadania pytania. Ale to jest konieczne. Ci naprawdę głodni i biedni mają instytucje, które pomogą im lepiej niż my. A obsiadają nas zazwyczaj po prostu pasożyty, którym się nie chciało i nadal nie chce żyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z jednej strony masz CAŁKOWITĄ rację... a z drugiej... narzekamy na społeczną znieczulicę... więc powinniśmy świecić przykładem... ech, fatalny temat do dyskusji...

      Usuń
  4. Ach, aż się zbulwersowałam i zapomniałam napisać, że przepiękne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, dziękuję, że zauważyłaś :D mua :*

      Usuń
  5. Bywa, ale nie załuj ludzki odruchów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się, choć takie wydarzenia odciskają piętno...

      Usuń
  6. O jaaa z ta bulka to mnie powalilo

    mnie ostatnio na ciemnym parkingu zaczepil koles z prosba o kilka zl zeby sie mu i jego kumplon dolozyc do wodeczki bo z wiezienia wyszli 2 dni temu... prawie ucieklam z krzykiem ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. psychicznie mnie też to wczoraj powaliło, różne historie się w życiu przytrafiają, ale czasem ludzkie zachowania potrafią mnie jeszcze zaskoczyć...

      Ale widzisz, uczciwie powiedzieli, ni kłamali i nie kręcili :)

      Usuń
    2. Miałam z mężem podobną sytuację:) panowie siedzieli pod monopolowym i wysłali jednego z kumpli "w prośbę";) Pan grzecznie podszedł do nas, powiedział o co chodzi, że im brakuje, że mają potrzebę, że ślicznie proszą o pomoc - jak tu odmówić?:D kupiliśmy im flaszkę;D
      To jest akurat zabawna sytuacja i szczerość ze str. proszącego.

      Miałam też niestety wielokrotnie sytuacje mniej przyjemne, kiedy to o mały włos nie zostałam uderzona, bo nie chciałam dać pieniędzy tylko kupić pieczywo...

      Usuń
    3. Właśnie, czasem zupełnie szczere podejście zupełnie człowieka rozbraja :)

      Ta druga sytuacja to jest właśnie ten szczyt chamstwa o którym nawet nie chce mi się myśleć... :/

      Usuń
  7. *ludzkich, przepraszam za literówkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też się zdarzają, nie ma problemu :)

      Usuń
  8. Moim zdaniem jeśli ta kobieta byłaby naprawdę potrzebująca to ucieszyłaby się nawet z 2-3 dniowej bułki :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś miałam nadgryzioną kanapkę, i ten "prawdziwie głodny człowiek" zjadł ją ze smakiem, zresztą staliśmy na dworcu i jedliśmy razem... dlatego tak mnie wkur... ta paskudna menda wczoraj...

      Usuń
    2. Nie dogodzisz takiej ;) Dobrze, że miała tyle przyzwoitości, że nie spytała czy dasz jej na tę świeższą bułkę ;D

      Usuń
    3. Wtedy to już bym powiedziała... jak w tytule :)

      Usuń
  9. Miałam niedawno trochę podobną sytuację do tej co opisujesz: Pani Biedna pod supermarketem poprosiła mnie czy nie kupię jej czegoś do jedzenia bo jest bardzo głodna... Spytałam co takiego kupić, szczerze myśląc o chlebie czy jakimś daniu gotowym itp. Za to Pani Biedna do mnie, że dwa deserki jogurtowo-śmietoankowe z czekoladowymi gwiazdkami! :D Ludzie czasem to mają we łbie poprzewracane albo i gdzie indziej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może wnuczek sobie zażyczył... kto to wie... w telewizji pokazywali ostatnio staruszkę, która żebrała pod sklepem na papierosy dla syna... a jak nie uzbierała dostawała manto... takie rzeczy się dzieją... gdzie indziej poprzewracane też mają ;)

      Usuń
    2. księżniczka jaka ;)

      Usuń
    3. O rany, padłam!

      A moja mama pracuje w pomocy społecznej i tam niektórzy ludzie niby przymierają głodem, a ich jednym z najważniejszych wydatków w gospodarstwie domowym jest telewizja cyfrowa i 3 telefony komórkowe na abonament i to nie najniższy. Także ja już podchodzę do tego z dystansem, bo wiem, że jeśli ktoś potrzebuje pomocy to w Polsce ją znajdzie, ale w odpowiednim urzędzie.

      Usuń
    4. No więc właśnie... widzisz pewne rzeczy "od kuchni"... trzeba mieć do tego dystans bo inaczej człowieka trafi...

      Usuń
  10. A na bloga ze zdjęciami już nie mogę się doczekać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pojawi się być może jeszcze dziś wieczorem, nie omieszkam zaprosić :)

      Usuń
  11. robisz piękne zdjęcia :)

    niestety, tacy ludzie są wszędzie. pod moim wydziałem zawsze krąży grupka takich żulików płci obojga i tylko "piękna pani mogę o coś poprosić?" i oczywiście czy mogą się papieroskiem poczęstować albo czy mam 50 gr bo im do jedzenia brakuje. raz dałam 2 zł w ludzkim odruchu a jak wyszłam z zajęć to na pobliskiej ławce winko rozpracowywali... myślałam że mnie coś trafi. jak następnym razem podeszli to mordę wydarłam że co oni sobie myślą, że ja pieniądze z nieba mam? jak chcą to do roboty jak uczciwy człowiek a nie od biednych studentów wyciągają na sumieniach im grając... szlak mnie trafi ana takich ludzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :*

      Niektórzy studenci to nie tacy znowu biedni :D Oczywiście nie mówię o sobie :) takiemu studentowi łatwiej pracę znaleźć niż takiemu żulowi :) no to co mu pozostaje, tylko zakropić to jakże mało optymistyczne życiowe dno...

      Usuń
  12. nie wiem czy mam się śmiać czy płakać! ;) różni ludzie chodzą po tym świecie. serce mi się kraje jak na ulicy widzę żebrzące matki z umorusanymi dziećmi, ale wiem, że pieniążki które wpadną im do miski pójdą w ręce ich gachów. czasem ktoś im tak bułkę da lub owoc, złapią łapczywie, ale burkną po swojemu pod nosem...
    piękna sesja! ja już Ci dawno mówiłam, że masz talent! powinnaś iść w artystycznym kierunku!!
    mój Fifek, ledwo przeżył ten weekend, futro mu się zagotowało! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym wybrała jednak tą pierwszą opcję... zawsze lepiej się pośmiać niż popłakać, ja też się dziś z tego śmieję, coś wczoraj cycki mi opadły... matki z dziećmi na ulicach to już w ogóle jakieś społeczne, cywilizacyjne dno... tak nie powinno być!
      Dziękuję Martuś, do pokazania talentu potrzeba jeszcze sprzętu, którego ja nie mam...
      Ucałuj Fifka :*

      Usuń
    2. to czym pstrykasz taaaaakie foty?!?!? :O

      Usuń
    3. Canon EOS 400D - przedpotopowy ale dla mnie idealny :)

      Usuń
    4. niezły! ja mam głupiego jasia ;/

      Usuń
    5. ważne, że robi zdjęcia :)

      Usuń
  13. świetne te zdjęcia! zwłaszcza tych golasów leżących na trawie:P no i chmurki<3 w takich można zanurzać głowę;)
    ja z upałem walczyłam jak się tylko dało, a skończyło się to siedzeniem cały weekend w zalewie sulejowskim z krótkimi przerwami na smarowanie się specyfikami z filtrem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D Dzięki serdeczne :) To nie była trawa, to było żyto :) Chyba... w każdym bądź razie zboże... ale staraliśmy się nie zniszczyć zbyt wiele ;)

      Jak tylko zalew czysty... to można siedzieć :))))

      Usuń
    2. ciesze się, że założyłaś nowy blog, taki do paczenia :D bo zdecydowanie jest na co!

      Usuń
    3. Dzięki :) Nie chciałam narzucać tutaj dwóch światów :) żeby nie było bałaganu :) Cieszę się, ze na nowym blogu jest już kilkoro moich obserwujących :))

      Usuń
  14. sesja miłosna jest piękna!sama chciałabym mieć taką z moim lubym:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ehhh te durne upały! No tak mi w kość dają, że chyba pęknę z przegrzania. A ja nie mogę za bardzo na słońcu przebywać, więc tym bardziej padaka. A też w domu całe lato siedzieć nie będę, no bez jaj ;D I moja świnka morska też już nie może. Się biedak walnie na boczku, jęzorek mu zwiśnie i tak dogorywamy oboje. Co jakiś czas go kąpię to się ożywia, ale jak on pierwszy do latania po chałupie zawsze jest tak teraz nawet łebka nie wychyli.

    A co do tej baby to normalnie się nóż w kieszeni otwiera ;/ Jak jeszcze u mnie jeździły pociągi i sobie podróżowałam co jakiś czas to za każdym razem widziałam pewną kobitkę - bezdomną. Młoda taka, nie wyglądała jak jakaś pijaczka, po prostu coś jej w życiu nie wyszło. No i pewnego razu tak się kręciła koło mnie i zerkała. Myślałam, że może mnie gdzieś z zaskoczenia dźgnie czy coś. Jakie było moje zdziwienie kiedy podeszła i spytała tak nieśmiało czy nie mam może czegoś do zjedzenia, czegokolwiek. A że jak już jechałam gdzieś dalej, to jakąś tam bułkę czy kanapkę brałam w razie czego. No to jej dałam co miałam bo widziałam że babeczka była tak głodna, że się ledwo na nogach trzymała. Z tym co jej dałam odeszła i tak jadła że dosłownie się trzęsła. Potem podeszła do mnie i zaczęła mnie przepraszać, że ona się wstydzi żebrać i pytała mnie dosłownie czy ja przez nią nie będę głodna i czy się nią nie brzydzę za to żebranie. Do dziś pamiętam te słowa. Zawsze jak byłam na dworcu czy gdzieś w okolicy to zachodziłam i zawsze coś tam dla niej miałam. Ale w końcu zniknęła bez słowa.
    Ale jak ktoś mnie naprawdę prosi o jedzenie i widzę, że jest głodny to nie odmówię jak tylko mam i mogę pomóc. Ale raz pewien facet też tak wybrzydzał. Przylazł do mnie do domu i wybrzydzał że puszka konserwowa nie, że fuj, że chleb stary i za mało... Chociaż jak proszą o jedzenie to jeszcze, ale jak proszą o kasę to nie ma mowy. Chyba że nie owijają w bawełnę że chcą na fajki czy wóde, ale i tak nie inwestuję w nałogi, nie ma mowy.

    Czekam na bloga ze zdjęciami! Mimo, że jakoś życie mnie trochę wyprało z romantyzmu tak ta sesja pierwsza sprawiła że mi się normalnie krew w żyłach podgrzała =D Niesamowicie zmysłowa i seksowna wizja :)))) Teraz się skupić nie mogę przez te Twoje fantazje sesjowe ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie żebym się rozpisała czy coś hahahaha =D Ja to jestem... Tylko ręce związać, język wyciąć ;p

      Usuń
    2. wow ... zapamiętam sobie ja Ci ten komentarz :)

      Ucałowania dla świnki :*

      Ja wiem, że czasem życie się układa zupełnie nie tak jak trzeba... że czasem całkiem przyzwoici ludzie lądują nagle na bruku... dlatego właśnie jedzenia nigdy nie odmawiam... chociaż tak można pomóc przetrwać...

      Nie, nie... pisz, pisz... cudownie się czyta takie opowieści, pióro lekkie masz i przyjemnie, pisz więcej :)

      Usuń
  16. Jak ja jeszcze raz spotkasz (te od bulki) to jej TO zakomunikujesz na wstepie. ;D Fotki sliczne - od zmyslowosci az kipi! Czekam na bloga. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co do upalow to Cie moge z lekka pocieszyc Aniele, ze to w porownaniu z tymi we Wloszech to nic nie jest... Tam to czlowiek plackiem lezy i sie nie rusza, jak racuch jaki, niedopieczony... ;) Z zakalcem do tego. :D No, a jeszcze w drugim dodatku - teraz w tej sytuacji jaka tam mamy to juz wogole, pieklo na ziemi. Wiec nie jest zle, nie jest zle... A na tym cmentarzu to chyba przyjemny chlodek byl, co? Piekne miejsce. :)

      Usuń
    2. Mam nadzieję, że już jej nie spotkam :)

      Wiem, wiem, we Włoszech jeszcze ta wilgotność potworna dochodzi... nie wyobrażam sobie tam upałów i życia... no chyba, że bym musiała...

      Na cmentarzu można było odetchnąć, aczkolwiek i tak duchota była, jeno nie prażyło tak z góry...

      Usuń
    3. No, gdzie, jak gdzie, ale na cmentarzu to zawsze czlowiek odetchnie! :D A wiesz, ze ja tez w sobote sie wybralam, mamy tu u nas taki poniemiecki z kolei.

      Usuń
    4. Chciało by się rzec, pełną, aczkolwiek nieco sztywną, piersią człowiek se odetchnie ;-) Uwielbiam cmentarze za ten rzadko spotykany dziś SPOKÓJ :) U mnie na blogu też będzie ich kilka, z chęcią zobaczę Twój, jeśli masz zdjęcia...

      Usuń
    5. Oho, wybiore sie for you baby i cykne fotencje. :D

      Usuń
  17. Myślę, że kobieta była chora psychicznie. :(

    Zdjęcia piękne. Szczególnie te z żydowskiego cmentarza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie chcę wnikać...

      Będzie więcej zdjęć z cmentarza, bo to jeden z piękniejszych w Polsce :)

      A i sesja tematyczna będzie, mam nadzieję, już 8 lipca :) Będzie ciacho ;-)

      Usuń
    2. Na pewno nie przegapię. Nawet kiedy się nie odzywam - zaglądam systematycznie. :)

      Usuń
  18. hahahah dobra historia...bezczelność normalnie :D ja raz czytałam o pewnej staruszce która żebrząc dorobiła się willi, ale żebrać nie przestała ;)
    Co do fotek to piękne są... tez lubię sobie czasami popstrykać, ale z moim aparatem :S

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nooooo bezczelność ludzi zawsze mnie rozwala :>
      No proszę, przedsiębiorcza była.... ta pani od willi :)
      Dziękuję, cieszę się, że się podobają :)

      Usuń
  19. Jaka piękna sesja,uczucia widać w spojrzeniach,nie potrzeba słów:)
    Znam tego typu historie,widziałam jak jeden facet chciał kasę od pewnej kobiety na bułkę,ta powiedziała ze mu kupi a on ze nie chce tylko kasę chce,na wino pewnie bo był stałym gościem pod sklepem i popijał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałam, żeby tak było :) Na oszustów nie ma rady :(

      Usuń
  20. Ładne to zdjęcie w trawie :).

    OdpowiedzUsuń
  21. Co za kobieta!... Szkoda że nie poprosiła o torcik wiedeński... :/

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie raz widziałam jak taki człowiek klęczy pod sklepem, ktoś wychodzi podaje mu kupione specjalnie dla niego pieczywo, o ten rzuca je na ziemię i żebrze dalej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest przykre, z wielu powodów, brak szacunku do człowieka wyciągającego pomocną rękę, brak szacunku do jedzenia... ech

      Usuń
  23. cudowne zdjecia:) milosc z nich az bije:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze :) Niech się przenosi na patrzących :))))

      Usuń
  24. Tej, ja też miękkich bułek nie lubię ;-) Nie postarałaś się Angel :-)
    Ja po kilku tego typu akcjach się uodporniłam i olewam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;P
      trzeba powiedzieć sobie jasno - każdego się nie zadowoli ;D

      Usuń
  25. Hmmm a ja nie wiem ale mi się zawsze kroi serce jak coś takiego widzę, najgorzej jak przed świętami chodzą dzieci po domach...No masakra jakaś dla mnie, aż mam serce w gardle i łzy w oczach. Potem jak już coś dam takiej osobie to mam poczucie że zrobiłem za mało. Sam nie wiem, jak by to była moja wina, że oni są w takiej sytuacji. Ale takiej akcji jak ty nie miałem i chyba dobrze, bo bym do reszty miał poprzestawianą wizję świata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Krakowie jest nawet szeroko zakrojona akcja z ulotkami, żeby nie dawać dzieciom kasy, tym, które żebrzą w knajpach, zdecydowana większość robi na swoich rodziców :/ Czasem może lepiej poprzestawiać sobie światopogląd...

      Usuń

Komentarze od Was dodają ENERGII :) Dzięki