środa, 27 czerwca 2012

Kolorowe eksperymenty - Dekoloryzacji ciąg dalszy z użyciem Joanny, Venity i Henny

Dzień dobry :)

Dziś podsumuję moje kolorowe eksperymenty przeprowadzane
ostatnimi czasy na mojej własnej głowie.

Kolorowy eksperyment numer 1 - tu możecie zobaczyć jak to przebiegało do tej pory.

Dziś ciąg dalszy.
Będąc u siebie w domu rodzinnym, czyli Przemyślu,
poprosiłam dziewczynę mojego brata o pomoc w nakładaniu farby.
Potrzebowałam PRECYZJI :)

Zależało mi na tym, żeby na rozjaśnione wcześniej odrosty
(możecie je zobaczyć w podlinkowanym poście)
nie nakładać ponownie rozjaśniacza.


Rozjaśniacz z Joanny znajdziecie w Rossmannie w cenie 6,49 zł
(nie przepłacajcie w Naturze, tam kosztuje ponad 10 zł).

Rozjaśniacz pokrył moje włosy od połowy po same końce.
Po około 50/60 minutach zmyłam go i nałożyłam VENITĘ

Ziołowy balsam koloryzujący
z ekstraktem z henny 11 BURGUND


Ponieważ włosy cały czas "pracowały" po rozjaśniaczu,
odcień jaki uzyskałam to taka marchewka? :)
Dla mnie najważniejsze jednak było to, że już na całej długości
kolor mniej więcej był podobny.


Po tygodniu poprawiłam ten odcień,
ale tym razem użyłam zwykłej henny w proszku.

Kupiłam ją za 4 zł w przemyskiej drogerii,
ale widziałam je w jednym ze sklepów internetowych.


Firma nazywa się ELD i ma w ofercie kilka odcieni henny.
Pierwszy raz w życiu nakładałam taką hennę i oczywiście zrobiłam to źle ;)
W ogóle trudno nakłada się taką papkę na suche włosy, 
eeeee, może o tym w innym poście, skupmy się teraz na kolorach.

Henna zapowiadała się świetnie.


Po umyciu włosów szamponem (wiem, wiem, możecie się teraz brechtać :DD
kolor czupryny wyszedł całkiem udany... bardziej czerwono niż rudo :)
Mnie się podobało :)


Z henną nie jest jednak tak łatwo jak z farbą,
nie przenika przez włosy, więc jak nie nałożymy porządnie,
możemy spodziewać się różnych odcieni...
całe szczęście chaos na głowie jest teraz w modzie :)


Po tygodniu, a może dwóch, nie pamiętam...
po raz kolejny przyszła pora na Venitę (8 zł), znów ta sama co poprzednio,
czyli 11 BURGUND.


Tym razem umyłam sobie włosy przed nałożeniem farby,
potem dokładnie zmyłam, ale nie używałam już szamponu,
nałożyłam na włosy jedynie odżywkę po czym spłukałam,
i takie włosiska nosiłam dwa dni.
Kolor zdecydowanie najlepszy jaki miałam :)


Moją dekoloryzację uważam za zakończoną :)
Cel został osiągnięty, NIE MAM JUŻ CZARNYCH WŁOSÓW :) jupi
Mało tego, nie wydałam fortuny na fryzjera
(sami widzicie, że dekoloryzator jest tani jak barszcz, ja znowu o barszczu, mniam....)
Włosy głowy się trzymają, nie spaliły się, nie wypadły, jest jak należy.

Są może trochę bardziej suche, ale dla mnie to nie nowość.
Przy tych maskach jakie mam i tylu olejach suchość mi nie straszna :)
A jak u Was? Ktoś planuje zmienić radykalnie kolor?

Miłego dnia życzę
Angel




55 komentarzy:

  1. Baaardzo mi się kolorek podoba :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. :-) nie najgorzej na ja robotę domową :)

      Usuń
  3. No Merigold, Merigold jak żywa.
    Pięknie Ci w takich włosach, a wyobraźnia już mi pracuje widząc do tego porcelanową cerę, czerwone usta i sztuczne, czarne rzęsiska. I whisky do tego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przygruchasz mi jeszcze jakiegoś Geralta i pakuję się na sesję do Ciebie ;))))

      Usuń
    2. A wiesz, że miałabym takiego jednego... hmmm, choć on bardziej jak wiking wygląda i rozmawialiśmy o sesji pod patronatem Odyna... No i młodziutki jest. Tak, wiem, same zalety ;D

      Usuń
    3. No... to ja się nawet nie zastanawiam :DDDDDDDD

      Usuń
  4. Jakiż ten kolor jest ponętny:) też rozjaśniałam Joanną i z czerni udało mi się zejść do czerwieni po wcześniejszych nieudanych próbach z Delią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Delię miałam raz jeden, i w żaden sposób nie odznaczyła się na moich włosach, nie kupiłam więcej... :))))

      Usuń
  5. ja się straszliwie boję takich zmian, podziwiam Twoją odwagę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aaaaaa tą hennę kupuję mamie w Naturze tylko w kolorku brązowym, bardzo ją lubi :)

      Usuń
    2. Wszystko się kiedyś nudzi :) Jest tylko kwestia czasu...

      Usuń
    3. A :) i Venita akurat jest w dobrej cenie, po jakieś 7,50 zł chyba, o ile pamiętam, tu w Częstochowie za tą farbę płacę 8 zł

      Usuń
  6. Zazdroszczę tego rudego burgundu, pięknie Ci w nim :)
    A ja z kolei znowu machnęłam sobie gorzką czekoladę... Musiałam wyrównać tą jasną górę i ciemny dół, bo mnie już szlag trafiał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mnie to czeka po jakimś czasie :) Bo moje odrosty zaczynają wychodzić i są ciemne, w burgundzie ale bardzo ciemnym, pewnie jak już będą duże... wtedy przyjdzie czas na brąz. Ale brąz już próbowałam z Venity i ładnie farbuje, wychodzi brązowy a nie czarny jak to ma miejsce przy typowych farbach...

      Usuń
  7. też używałam tego rozjaśniacza jak schodziłam z czerwieni... z tym, że ja musiałam robić dekoloryzację 3 razy i moje włosy sporo to kosztowało... teraz jako tako, po roku, dochodzą do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo fajny produkt, ja na blond będę się robić za jakieś 10, 15 lat ;)
      Na razie zostaję przy czerwieniach ;) Włosy wiadomo, dadzą sobie radę, w końcu i tak jest to część MARTWA :)

      Usuń
  8. Bardzo Ci ładnie w takich włoskach:) ja swoje farbowałam na dojrzałą wiśnie ale po paru myciach,mimo że używałam specyfików które miały chronić kolor, wszystko mi się zmyło i zostały bure,teraz farbowane włosy zrobiły się koloru mlecznej czekolady a moje odrosty są koloru baaardzo ciemnego brązu więc to trochę wygląda jak ombre;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiśniowy kolor jest śliczny :) Zmywa się, zmywa mocno, to fakt, taka uroda tego odcienia, na szczęście te farby są tanie więc co jakiś czas robię odświeżenie koloru :) Właśnie, dobrze, że mamy mode na ombre, nikt się głupio nie patrzy jak ma się coś innego na głowie :)

      Usuń
  9. Ale długa droga do koloru, ale było warto :) Gratuluję! Wiem, jak fajnie być zadowolony z jednolitego koloru :) Sama schodziłam z brązu do blondu, ale za pomocą fryzjera, jednak trochę to trwało i doświadczyłam ''tęczy'' na włosach ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :* Kiedyś też robiłam u fryzjera ale powiedziałam wtedy, że to ostatni raz :) Nie urwało mi dupki po zakończeniu roboty, za to portfel dostał zawału :)

      Usuń
  10. grunt to plan i lekka pomoc w realizacji!
    bardzo udana metamorfoza! :)
    mam za sobą wiele eksperymentów i też nie wyobrażam sobie nie próbować farbowania samemu :)

    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. plan musi być :D
      Dziękuję ślicznie :)
      Z pomocy fryzjera już korzystałam, teraz wzięłam sprawy w swoje ręce :)
      Miłego dnia :)

      Usuń
  11. Kolor śliczny, ale dla odważnych :), ja chyba bym się źle w takim czuła

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja jestem odważna? :) dobrze wiedzieć :D kolor jest nieważny, ważne, żeby się dobrze czuć :)

      Usuń
  12. To się nazywa czerwień też kiedyś taki miałam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś też będę mówić jak TY :) jak już się na brązowo zrobię ;)

      Usuń
  13. wyglądasz w tym kolorze rewelacyjnie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Muza z Wiedźmina!!! :D Uwielbiam te Twoje włosy - masz ich na głowie tyle, że chętnie bym Ci ich trochę zabrała ;) Kolor bardzo Ci pasuje! A co się tyczy radykalnej zmiany koloru... Hmmm zgadnij kto robi się na blond? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nie, niestety już nie mam ich na głowie TYLE :( Ponieważ są kręcone to sprawiają wrażenie wielkiej ilości, w rzeczywistości 5 włosów na krzyż :( Jeny, Kasia... czekam na nowe, aktualne foty :D

      Usuń
    2. Na blogu pewnie nie pojawią się zbyt szybko ;) Lecę po kolei z tym co zrobiłam, a mam tego na dysku jeszcze troszkę ;)

      Usuń
  15. Odpowiedzi
    1. haha, nie no, jeszcze nikogo nie zabiłam :D

      Usuń
  16. Ja planuję wrócić do naturalnego:) Tylko......nie mam kiedy umówić się na wizytę do fryzjera ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś poczyniłam takie kroki, ale po jakimś czasie naturalne mi się znudziły i od nowa farbowanie :) A teraz to już MUSZĘ ;)

      Usuń
  17. piękny płomienny kolor <3 ja jednak więcej dekoloryzacji sama się nie podejmę :/ o mało nie skończyło się to totalną łysiną pomimo, że rozjaśniacz trzymałam nawet krócej niż zalecał producent. mam za mało włosów na głowie, żeby je do końca zgubić, dlatego akurat tę część zostawiam profesjonalistom

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękny płomnienny kolor ma to do siebie, że za każdym razem jak myję głowę znika 15% KOLORU :D ale cóż, przez chwilę.... ładnie jest :) Mnie w salonie dekolorozowano dwa razy po godzinie, pod rząd... i tak im potem ładny odcień nie wyszedł, dobrze, że jakieś włosy na głowie mi zostały :)

      Usuń
    2. mówisz to osobie, która farbuje włosy na czarno co 3 tyg ;) granatowy kołnierzyk przy białej bluzce już nigdy nie będzie taki sam :(
      moje włosy ledwo przeżyły moje przeboje z dekoloryzacją... coż może to kwestia rodzaju włosów i stosowanych środków? nie może a na pewno :P

      Usuń
  18. Bardzo ładny kolor ;) Fajnie Ci to wyszło.


    Zapraszam do mnie na recenzję Carmexu :)

    OdpowiedzUsuń
  19. bardzo cenne porady;) bardzo mi się podoba "efekt Wiśniewski" jednak nie pomyślałam przy przed czerwonym wcześniej je rozjaśnić;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. HAHA :D kurcze, jakoś nie za bardzo za nim przepadam... :) mógłby sobie zacząć na niebieski farbować te swoje włosięta :)

      Usuń
  20. do zobaczenia na bloggerskim spotkaniu :*

    Pozdrawiam

    Red Lipstick

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogę się doczekać spotkania ŻYWYCH OSÓB ;-) (jakkolwiek to brzmi) :D
      Pozdrawiam ciepło

      Usuń
  21. pięknie łapie na Twoich włosach uwielbiam Venitę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale w zastraszającym tempie się wypłukuje, pozostawiając jedynie rudości :(

      Usuń

Komentarze od Was dodają ENERGII :) Dzięki